Strona główna · Wskazówki dla jąkających · Autoterapia jąkania · Forum · Jak pomóc osobie jąkającej? · FAQ · Kontakt
Logowanie
> Nazwa Użytkownika

> Hasło

Zapamiętaj mnie
Zaloguj jako ukryty



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Kluby J
Czat
Materiały archiwalne
Wiadomość
Aby móc czytać całe forum i brać czynny udział w dyskusji należy się zarejestrować, a następnie zalogować w serwisie.
Zobacz Temat
Demostenes.eu to największy w Polsce wortal poświęcony jąkaniu | Ważne treści | Wzajemna pomoc
Autor Jak nie myśleć/zająć myśli czymś innym?
TheLast
Użytkownik

brak
Dodane dnia 08-03-2016 01:47 #1
Witam Was drodzy użytkownicy ów forum.
Na wstępie zacznę może od bliższego przedstawienia swojej osoby/przypadku jaki mi dolega, a po krótce przejdę do apogeum.
W tym roku upłynie mi 19 wiosen. Sięgając pamięcią, pierwsze problemy z wymową zaczęły się w 5/6 klasie szkoły podstawowej, podczas zapytania nauczycielki o coś miałem to na końcu języka, ale nie mogło mi to przejść przez gardło (dosłownie, pewnie wiecie o czym mówię) mimo iż odpowiedź miałem na końcu języka i wyglądało to z perspektywy 3 osoby bardziej jak to, że nie umiem czegoś i dlatego nie udzielam odpowiedzi na pytanie.
Kolejne przebłyski pamięci wskazują próbę teatralną w 1 klasie gimnazjum (przeczytanie czegoś, a raczej wypowiedź z pamięci), podczas której nie mogąc wydusić z siebie słów, udałem, że źle się czuję i nigdy więcej (niestety) nie brałem udziału w takich rzeczach. Także w gimnazjum miałem trudności z przeczytaniem tekstu z książki, który już w myślach miałem poukładany. Musiałem nie mieć przed oczyma tekstu, aby go z marszu móc przeczytać (bo wtedy się człowiek nie zastanawia nad tym jak ma zacząć, ponieważ ma na to za mało czasu tylko zaczyna).
Obecnie jestem w technikum i mam dalej trudności, z czytaniem tekstu (metoda z gimnazjum działa, ale wiadomo, że nie o to w życiu chodzi, aby człowiek nie był przygotowany do czytania tekstu). Tak naprawdę, dowiedziałem się, że się jąkam od kolegów, którzy bez ogródek to powiedzieli (nie mam im tego za złe, bo nigdy nad tym się nie zastanawiałem), ale przeanalizowawszy moje zachowanie mogę stwierdzić, że się jąkam (chcę coś powiedzieć to parę razy muszę zaczynać pierwsze słowo czytać, co na prawdę musi wygląda żenująco, albo "zastanawiać się" wydawaniem dźwięków typu "yyy" - zazwyczaj podczas czytania referatów/czegoś na forum klasy). Doszło też chyba od końca gimnazjum/początków technikum problem z komunikacją (denerwowanie się podczas niektórych rozmów) oraz chyba od początku technikum (lub od połowy) strach przed rozmowami telefonicznymi (nie lubię zaczynać, mówiąc o co mi chodzi bo się jąkam na początku, później jakoś rozmowa idzie).
To by było na tyle jeśli chodzi o opis, co mnie dręczy, a teraz przejdźmy do próby rozwiązania problemu.

Nie miałem w dzieciństwie problemów z tym, więc twierdzę, że ma to podłoże psychologiczne w moim przypadku. Umysł musiał w jakiś sposób zakodować sobie, że łatwiej jest się nie odezwać/wstrzymać się od odpowiedzi skutecznie skurczając mięśnie krtani zamiast odpowiedzieć - ale ja już mam tego po dziurki w nosie, bo tak jak pisze, kiedyś się w ogóle nie jąkałem, brałem udział w przedstawieniach i nie miałem z tym problemu, później coś się - wybaczcie za określenie - popieprzyło.
Podczas rozmowy z rodziną raczej nie występuje problem jąkania, bo mówię jak najęty (gdzieś w końcu trzeba, chociaż i tak jestem bardziej typem samotnika być może z wyboru, a być może tak już życie ukształtowało moją psychikę, ale na szczęście nie przeszkadza mi to w życiu codziennym), tym samym się nie stresując.
Idąc tym tropem rozumowania należałoby przestać się stresować, czyli nie myśleć o tym jak coś powiedzieć tylko mówić (bez zastanawiania się na spokojnie mogę prawic farmazony lub się z kimś kłucić jeśli ktoś mnie wyprowadzi z równowagi). Ale wiadomo, że nie da się przez całe życie nie myśleć nad tym co się mówi, więc najskuteczniejsze by było wykorzenie strachu/lęku (jak zwał, tak zwał) przed kontaktami międzyludzkimi, czy to telefonicznie/przez komunikator głosowy, czy w życiu realnym. Na myśl przychodzą mi 2 rozwiązania, albo tak zwana terapia szokowa (żeby się jednak przełamać i starać się mowić wolniej - mowię zazwyczaj bardzo szybko starając sie przekazać wiadomość, zanim sie zająknie, czyli przemyśle wypowiedz - tym samym powoli oswajając/ujażmiając lęk - ale jak wiadomo, łatwo powiedzieć, trudno zrobić) lub drugim z serii pomysłem jest nauczyć się przestać myśleć o tym jak coś wypowiedzieć wpierw i się nie zająknąć (dostrzegam, że właśnie przez takie myślenie się jąkam) i być powiedzmy jak "skała" (nie przejmować sie opinią innych - bardzo mało mi i tak do tego stanu brakuje już, pewnie przez mój charakter, dzięki któremu jakoś mało przejmuję się ludzkim losem i staram się brnąć w zaparte przed siebie - możecie to nazwać egoizmem, ale przydaje się to).

Osobiście preferowałbym ten drugi sposób, bo przyczyną jąkania jest mój wyimaginowany lęk, którego mam serdecznie dość.
Bardzo byłbym wdzięczny za wszelkie publikacje (mogą być w języku angielskim, polskim lub francuskim - uczę się, więc potraktuję przetłumaczenie tekstu jako naukę słownictwa) traktujące o ludzkiej psychice, które biorą pod lupę radzenie sobie z myślami (czyli właśnie, o tym by wyzbyć się przeszkadzających myśli) oraz coś o prawidłowym oddechu (może wtedy nie nastąpi skórce krtani).


Trochę długie i wiem, że zapewne mam dość blachy problem w porównaniu z (być może) większością z Was (bo z tego co widziałem w internecie, to niektórzy nawet przedstawić się nie umieją, a te terapie - np. Rosjanki Lilii o nazwisku jakimś na A - co ludzie mówią gorzej niż polski translator Google nie są dla mnie, ponieważ nie mam, aż takich problemów by uczyć się "nowej mowy", ani nie jestem na tyle zdesperowany). Liczę z Waszej strony jedynie na chęć pomocy/rady odnośnie opisanych przezemnie dolegliwości.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Jak nie myśleć/zająć myśli czymś innym?
totylkoja
Użytkownik

brak
Dodane dnia 08-03-2016 10:26 #2
W odpowiedzi na tytuł: "Jak NIE myśleć..?" to CI przytoczę stary żart :D Spróbuj nie myśleć o białym niedźwiedziu ;)

zaczęłabym od lektury Autoterapia jąkania --> http://demostenes.eu/news.p...admore=251
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Jak nie myśleć/zająć myśli czymś innym?
Warad
Użytkownik

brak
Dodane dnia 13-06-2017 08:18 #3
Chyba jedynym sposobem jest zajęcie myśli czymś innym jednak musi być to coś co skutecznie zajmie twoją uwage na dłużej i w dużym stopniu :)


Zobacz jak wypełnić skórę, wygładzając tym samym zmarszczki http://wypelniacze-zmarszcz...ek.info.pl
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Jak nie myśleć/zająć myśli czymś innym?
tupac13322
Użytkownik

brak
Dodane dnia 04-08-2017 21:28 #4
pozostaja Ci alkohol i narkotyki
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Jak nie myśleć/zająć myśli czymś innym?
lemur92
Użytkownik

brak
Dodane dnia 14-08-2017 12:46 #5
Witam mam na imię Paweł. Mam 25 lat i podobnie jak wy jąkam się od wczesnych lat. Próbowałem wiele różnych sposobów na pokonanie moich problemów takie jak: stosowanie efektu valsavy, nagrania relaksacyjne. Przeczytałem setki różnych artykułów na ten temat. Aż poszedłem na badania do alergologa. Tam podczas standardowego badania spirometrem miałem bardzo marne wyniki oddechu, tak jakbym był palaczem, a nigdy nie paliłem. Kupiłem sobie zwykły inhalator z apteki za około 100zł i sól fizjologiczną do niego. O dziwo efekty lepszego oddechu były już po pierwszym użyciu i najważniejsze w 99% przestałem się jąkać. Tak jakbym dostał od losu 2 szanse i swoje upragnione życie bez jąkania. Polecam przetestowanie mojego odkrycia , że to właśnie oddech jest decydującym czynnikiem w naszej przypadłości. Piszcie w komentarzach czy to też u Was działa. Kto wie, może już niedługo wszyscy będą szczęśliwi. Gorąco pozdrawiam. Trzymam za was kciuki przyjaciele.Lemur 92
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Jak nie myśleć/zająć myśli czymś innym?
monopix
Użytkownik

brak
Dodane dnia 18-08-2017 11:31 #6
Nie inhalator, tylko podążanie uwagi za tym co jest 'teraz' (w chwili obecnej). Zwracanie uwagi na doznania, a nie myśli. Nie ocenianie, a oddychanie, widzenie, słyszenie, czucie. Ew. zwracanie uwagi na samą uwagę, samą świadomość.

To co prawdopodobnie Ci się przydarzyło:

1) Pogłębienie oddechu / rozluźnienie mięśni / do energetyzowanie ciała => rozluźnienie ciała, a więc i rozluźnienie umysłu => mało myśli / większa obecność / mało oceniania / małe poczucie zagrożenia / większa otwartość / większa radość itd..

Efekt krótkotrwały i niczego nie zmieniający.. można tak i 100 lat robić.. chyba, że służy nam za pomoc do wejścia w obserwację chwili obecnej (punkt 2)

Podobny efekt można uzyskać przez multum innych rzeczy: bieganie/sport, relaksacja, czy po prostu odwrócenie uwagi od tego co nas spina, hiperwentylacja (z tym ostrożnie), sugestie, autosugestie, hipnoza, zmiana przekonań, psychologia, psychiatria.. Tutaj można zawszeć wszystko co nie powoduje (chwilowo) spięcia i nie jest obserwacją chwili obecnej. Wszystko to będzie miało tymczasowy efekt.

Chyba najbardziej ekstremalną rzeczą jet swobodne nurkowanie. Ale nie trzeba robić takich rzeczy, aby uzyskać taki sam efekt.

Twój nie jest zły, ale można sobie zrobić relaksację z pogłębionym oddechem. Uwagę zahaczyć na czymś co nas interesuje (jest piękne), ale nie powoduje natłoku myśli (oceniania) i zaoszczędzić 100zł.

2) Poświęcałeś/poświęcasz odpowiednio dużo czasu w ciągu dnia na to co dzieje się w chwili obecnej. U ciebie to być może jest oddech. De facto pewnie robisz medytacje na oddech -> obserwujesz oddech, czy tam cokolwiek czego doświadczasz w chwili obecnej.

Robisz to pewnie w wystarczającym stopniu, aby przygasić płomień myśli. Dobrym porównaniem jest wyobrażanie sobie myśli w umyśle jak ogniska które się pali, gdy dorzucasz nowe, płomień się rozpala, zapalając kolejne gałęzie i kolejne. Natomiast, gdy przestajesz dorzucać, płomień po jakimś czasie przygasa.
Innym porównaniem jest zmącona woda. Gdy ciągle myślisz mącisz wodę, i nie widać dna. Uspokajając umysł, muł osiada i powoli zaczyna być widoczne dno, a woda staje się klarowna.


3)
Trzeba chcieć tej wolności bardziej niż cierpienia od zaplątania w myślach. Co nie jest takie oczywiste, jak by się mogło wydawać. Nie da się mieć ciastka i zjeść ciastko. Można co najwyżej dostrzec, że nie ma ciastka.

4)
Nie możesz nie chcieć (myśleć/jąkać się/cokolwiek), bo to rozpali ognisko / zmąci wodę.
Ale można spróbować odwrócić kota ogonem i zrobić coś tak, aby chcieć = zrobić coś inaczej, aby tylko rezultat był taki sam. np: medytować można wszędzie, bo to obserwacja tego co dzieje się w chwili obecnej: możesz medytować siedząc na macie w ciszy, ale też i w klubie nocnym obserwując mrugające światełka, ruch ludzi itp. Chodzi tylko o rezultat, rób tak aby był, nie przywiązując się do konkretnych czynności, czy miejsc.


Dodatkowe uwagi:

5)
Odczuwanie wolności, miłości pomaga w sposób znaczący

6)
Istnieje także coś takiego jak praktycznie natychmiastowe wygaszenie myśli. Nie rozpisując się za bardzo.. to się dzieje, gdy prawdziwie uświadomimy sobie swoją rzeczywistość. Gdy przyłapiemy umysł na oszustwie.
To może się wydarzyć np: gdy uświadomimy sobie konsekwencje naszej śmierci. To może być jakieś pytanie które odsłoni iluzje umysłu.

7) ?
Ponieważ to chodzi o dokonanie wyboru. To taki dziwny wybór, którego nie widać do puki go nie dokonamy ;) Dopiero gdy go dokonamy widać, że go cały czas mieliśmy. Dlatego nie da się stwierdzić, że nasze cierpienie zależy od nas, czy nie.
Z punku widzenia przed podjęciem decyzji o wyzwoleniu, nie mamy żadnego wyboru. Bardziej przypomina to bycie marionetką, dlatego tak często oskarżamy innych o to, że cierpimy.
Z punktu widzenia, po dokonaniu wyboru, zauważamy, że od samego początku był wybór i sami go sobie odebraliśmy, sami stworzyliśmy iluzje, braku wyboru, sami chcieliśmy tego doświadczać itp.

Wybór ten bardzo trudno sprecyzować i trudno opisać, ponieważ bardzo łatwo może być zle zinterpretowany.
np: gdy napisze, że myśli nie są ważne, nie są prawdą, spowoduje to kolejne myśli, które albo temu zaprzeczają, albo przytakują, a po nich kolejne, które, pokazują przykłady tego, że go gówno prawda i, że się mylę, albo poszukanie sobie innych rzeczy do dalszego rozmyślania... i tak bez końca. Świadomie, podświadomie, nieświadomie, non stop, na jawie i w śnie. Rozmawiając z kimś, oglądając tv, pracując.. Nawet można się oszukiwać, że nie myśle. O.. przypomniała mi się jedna sytuacja, tak a propos. Kiedyś stałem sobie z zamkniętymi oczami, obserwując swoje ciało. Podszedł do mnie facet i zaczął gadać, jak to fajnie jest tak stać w ciszy i się relaksować i tak gadał, aż nie wytrzymałem i parsknąłem śmiechem. Ta sytuacja wydała mi się tak komiczna, że ktoś jest tak bardzo nieświadomy, że podchodzi do kogoś kto jest w ciszy, nawijając do niego jak to fajnie jest w takiej ciszy, jednocześnie mu przeszkadzając ;) To taki przykład nieświadomego umysłu.. Facet oczywiście się obraził na mnie ;)
Wracając.. takie stwierdzenie wywoła tylko dalszą fale myśli zamiast dostrzeżenia tego.. co przekazuje. Gdyby ktoś przyjął punkt widzenia "myśli nie są prawdą", przestał by za nimi podążać, tym samym nie tworzył by dalszych myśli i oderwał się od uwarunkowań.
... Ale to tak tylko pisze, aby uzmysłowić, jak łatwo jest przebywać z zapętlonych myślach. Nawet po wydostaniu się bardzo łatwo jest ponownie wrócić.



Więc:
Uspokój umysł poprzez doznawanie w chwili obecnej, ale tak aby nie wywoływać kolejnych myśli (oceniania, porównywania, wywyższania, itd.. - to obejmuje również myśli o tym, np: "o teraz nie myślę", "łał ale fajnie, bo nie myśle", "nie myśl, nie myśl..", rozmyślanie o tym itp).
Sposób:
Taki aby było Ci dobrze i był rezultat.. Rezultat nie pojawi się, gdy nie będziesz chciał, aby to się działo.
Aby być w chwili obecnej, trzeba chcieć być w chwili obecnej, bardziej niż w myślach / fantazjach. Więc "[..] chcieć, aby się działo" znaczy, zarówno chcieć rezultatu, czyli "bycia sobą"/poczucie wolności/radości/swobody, jak i chcieć drogi w danej chwili. np: siedzieć w ciszy (albo co tam chcesz, co daje Ci rezultat). Do puki będziesz widział większą korzyść z przebywania z iluzji / fantazjach / myślach, to tak będzie. Ale tym samym będziesz uwarunkowany. Więc jeśli wystąpią warunki prowadzące do jąkania/cierpienia/"czegoś tam", to ono się pojawi.



Granice tutaj nie są zauważalne do puki się ich nie przekroczy. Dlatego nie da się powiedzieć, kiedy jest koniec, albo ile wystarczy czegoś robić, aby uzyskać rezultat.


---
Oczywiście nie trzeba wychodzić z uwarunkowania, aby było lepiej (cokolwiek to znaczy). Będąc uwarunkowanym można pozmieniać tyle o ile warunkowanie i może być lepiej, przynajmniej chwilowo.
Można sobie robić psychoterapie, zamienić myśli jedne na inne, jedne przekonania zastępować innymi, grzebać, przepracowywać, szprycować się psychotropami i nie wiadomo co tam jeszcze.. to już zależy od tego co czujemy i gdzie nas ciągnie. Powinniśmy robić to co czujemy. Wtedy jest większa szansa na pozytywny skutek.

---
Komentarz był do tego co napisał Lemur, ale to dotyczy każdego człowieka. Możecie zastąpić inhalator "specjalnym jąkaniem się", "wolną mową", bieganiem, chodzeniem po klubach, spacerami w lesie..... na pewno łatwiej z czymś co nie absorbuje umysłu.

---
Lemur Oczywiście życzę Ci , abyś nie miał nawrotu, ale jeśli się tak zdarzy, proponuje wrócić do tego postu i przeczytać jeszcze raz to co napisałem.

---
Co do orginalnego postu:
Nie ma czegoś takiego jak: "prawie nie przejmuje się opinią innych ludzi", jednocześnie jąkając się. Opisujesz typowe warunkowanie zbitego psa. Bez obrazy, ja też takowe mam, jak prawie każdy, tylko w różnym stopniu. Łatwiej takie rzeczy obserwować na kimś, a zwłaszcza na psach. dlatego tak to nazwałem. A wolna mowa to nie nauka mowy, bo każdy umie mówić, tylko doświadczanie myśli i ich puszczanie. Można to nazwać nauką akceptacji / puszczania myśli / nie przejmowania się / poznania siebie / cokolwiek.. bycia obecnym.. to proste.. Wolna mowa jest niezrozumianą nauką. Pewnie dlatego, że sami terapeuci (w polsce) tak ją przedstawiają.. jako naukę mowy. To kompletna bzdura. Pytanie czy da się to inaczej przedstawić, aby ludzie przychodzili ;) Ale tak czy siak, jest to postawienie delikwenta przed wyborem, albo się przejmujesz i cierpisz, albo się przestajesz przejmować i jest miło. Prosty wybór, ale jak bardzo ludzie bronią się nogami i rękami, aby go tylko dalej się przejmować. To jest to samo o czym pisałem wyżej, a propos wyboru. Do puki go nie dokonasz, nie widzisz, że go masz, nawet jak ktoś Ci go postawi przed nosem (ćwiczenia wolnej mowy na ulicy). I w tym cały problem, którego ni jak nie ma jak przeskoczyć, po za dawaniem sobie możliwości - życiem ;)


---
Trzymam kciuki ;)
Edytowane przez monopix dnia 18-08-2017 13:37
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Jak nie myśleć/zająć myśli czymś innym?
Open
Użytkownik

brak
Dodane dnia 25-08-2017 10:40 #7
Wiesz monopix, zupełnie nic z tego nie rozumiem :)
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Jak nie myśleć/zająć myśli czymś innym?
monopix
Użytkownik

brak
Dodane dnia 26-08-2017 15:44 #8
Było by zapewne łatwiej to wytłumaczyć, gdybyśmy się widzieli.

- (jak dla mnie) Jąkanie to wynik warunkowania (tak samo jak depresje itp).
- warunkowanie to wiara w myśli. Wynik założenia, że "mówią" prawdę. Przyjmujemy, że myśli mówią, jaki jest świat. "Nakazują" jak mamy go postrzegać
- warunkowanie generalnie jest z zewnątrz, więc łatwo jest nami kierować.. to tak na marginesie.


Możemy to zmienić na dwa sposoby:

A) Zmiana uwarunkowań = zmiana myśli które uważam za prawdziwe
Czyli zmiana jednych wierzeń na inne:
psychologia, psychiatria, terapie, przerabianie swojej przeszłości, wizualizacje, nlp, rozmowy z innymi ludźmi,

Cokolwiek tutaj osiągniesz, dalej będzie przesiąknięte tym poczuciem braku, cierpieniem które gdzieś się tli, aby rozpalić się przy najbliższej okazji, za dzień, tydzień, czy miesiąc. Jeśli masz już trochę lat i obserwujesz życie, to może wiesz o czym mówię. "Nawrót" jest więcej niż prawdopodobny.

Tutaj nie ma niczego co może Cię zaspokoić, zawsze trawa będzie zieleńsza u sąsiada, zawsze będzie poczucie gorszości lub chęć wywyższenia się / poniżenia się

żadne psychotropy, alkohol, tv, przyjaciele, podróże, pieniądze, samochody, ubrania, dzieci, otaczanie się innymi, uznanie innych, wiedza, inteligencja, nic tego nie zaspokoi, bo to jest brak poczucia siebie. A tego nic nie zaspokoi. Nie jest to możliwe. Ale to zapewne w jakimś stopniu wiesz, co i tak nie przeszkadza, dalej udawać, że się jednak da odnaleźć szczęście ;)

Tutaj jest ciągłe poszukiwanie tego co brakuje. Bycie poszukiwaczem, zapełniaczem poczucia braku.

B) Wyjście z uwarunkowań = zaprzestanie wierzenia w myśli
Czyli przestanie podejścia do myśli jako do wyznacznika tego jak wygląda świat.
Przestajesz widzieć świat przez pryzmat myśli, a takim jakim jest - bezpośrednio, bez pośrednictwa myśli.

Tutaj przestajemy poszukiwać, bo tylko przestając szukać, można odnaleźć siebie. To samo poszukiwanie sprawia, że nie jesteśmy w stanie odnaleźć.

To wybór którego dokonujesz. Albo uczestniczysz w myślach, albo uczestniczysz w teraźniejszości. Albo godzisz się na grę w której uczestniczysz i rolę którą sobie wybrałeś, albo nie. Jeśli się nie godzisz, to cierpisz.



Może to Ci pomoże inaczej spojrzeć na to co piszę:

świadomość jest wszystkim. Jest jedna. Jest Tobą, mną, przestrzenią, myślą, słowem, dźwiękiem, obrazem, wiedzą, kotem, słońcem, drzewem, tym co widzialne i nie widzialne, przestrzenią i brakiem przestrzeni. Jest wszystkim. Jest niepodzielna, jedna, była jest i będzie, ale zawsze w tej chwili. Jesteś tak samo świadomością, jak ja. Dlatego jesteś wszystkim, jednym.
To że odczuwasz siebie jako coś osobnego, to umysł. Nie jest możliwe, aby świadomość się podzieliła, ale jest możliwe, aby  świadomość się "zagęściła", tak jak by wydzielając samą siebie, jednak dalej będąc jednym. Tworzy się umysł, który postrzega samego siebie jako coś osobnego, jednocześnie będąc dalej całością. To jak lustro. Lubie to porównanie, Umysł jest jak lustro dla świadomości. Jednocześnie lustro także jest świadomością. To jak ciepły prąd w oceanie, który dalej jest oceanem - jednym, bez podziału.

Mam jeszcze jedną babcie która żyje, ale ma demencje starczą (uszkodzony mózg). Gdy przegląda się w lustrze nie widzi odbicia, tylko kogoś innego i rozmawia z tym kimś. Tak właśnie wyglądamy, gdy wierzymy, że myśli są nami. Ględząc w głowie, świadomość rozmawia, ze swoim odbiciem, myśląc, że nim jest.
Wierząc w myśli, wierzymy w to jaki świat nam opisują. Wierzymy, że ten opis który nam przedstawiają jest prawdziwy. Ograniczmy się tylko do niego.
Niestety do póki tak jest, nie jesteśmy w stanie dostrzec, że to nieprawda / iluzja.

świadomość jest zawsze w tej chwili, bo innej nie ma, inne są tylko w umyśle, w wyobraźni, w iluzji umysłu, w iluzji oddzielenia.

Każdy jest tylko punktem postrzegania, punktem widzenia, punktem doświadczania. Tylko tym i niczym więcej. Oczywiście jest jeszcze historia o Tobie, tym kim jesteś, ale to jest tylko chwilowe, a więc nieprawdziwe. Każdy punkt postrzegania, to sposobność do poznania siebie. To jak ziarnko które może zakiełkować samo realizacją -> samo poznaniem, które następuje, gdy przestajesz wierzyć, że lustro to Ty. Gdy świadomość dostrzega samą siebie, bez pośrednictwa umysłu. Wtedy poznajesz odpowiedz na pytanie "Kim jestem?". Ale nie da się jej zrozumieć, bo rozumie umysł, jednak aby poznać siebie, potrzeba wyjść poza umysł - być tutaj, gdzie jesteś i teraz, w tej chwili.


"Tutaj i teraz" - tylko tak można wyjść z uwarunkowań, to jedyna droga, innej nie ma. Można medytować 100 lat, można, drapać, i gryźć wszystkich, i nie wiadomo ile książek mądrych czytać, do puki nie jesteś Tutaj i teraz, nic to nie znaczy, bo dalej jesteś uwięziony w umyśle i uwarunkowaniach.
Ale co to w ogóle znaczy, albo czego nie oznacza?

Tutaj -> nie podążanie gdzieś indziej, aby zdobyć szczęście / spełnienie / radość / miłość / być sobą.
Jeśli odczuwasz niechęć do bycia tutaj, gdzie jesteś, w punkcie swoje drogi w którym jesteś, to będziesz chciał być gdzie indziej, będziesz chciał być kimś innym. Odpuść sobie historyjki umysłu, jak by to było fajnie być kimś innym, niż jesteś, scenariusze, wiedzę, informacje o czymś, fantazje itp. "Musisz" chcieć być, gdzie jesteś (w punkcie swojego życia / swojej drogi życiowej), chcieć być tym kim jesteś. 'Musieć' umieściłem w nawiasach, bo tego nie da się zrobić na siłę. To zaprzestanie walki. Tutaj można by napisać wiele rzeczy... ;) Ale nie chce się za bardzo rozpisywać.

Teraz -> w tej chwili, a nie przyszłej, nie przeszłej. Nie w historyjkach, o tym co było, nie w komentarzach myślowych, ocenach..


Pamiętam, jak miałem jakieś 3 latka (mogę to określić jedynie po miejscu w którym byłem i co mnie otaczało). To jedno z najmocniejszych moich wspomnień. Doskonale pamiętam co widziałem, gdzie byłem. Obserwowałem to co widziałem, a obserwowałem skazy na rogówce ;) Oczywiście wtedy nie wiedziałem co to. To było coś co mnie zafascynowało, tak bardzo, że byłem i patrzyłem. No i na tym można zakończyć opis bycia tutaj i teraz.

Z doświadczenia wiem, że nie ma co dorabiać ideologii ;) bo to jest myślenie o tym, a więc na pewno nie bycie, ani tutaj, ani teraz. Rozmyślanie, "poszerzanie" wiedzy, analizowanie. Nic to nie da, niczego nie rozwiąże, nie jest prawdziwe.



Można to ująć inaczej.
Wyobraź sobie, że wybrałeś się do wypożyczalni, wypożyczalni żyć. Zamierzasz uczestniczyć w grze, w której wybierasz sobie postać, z krótkim zarysem tego kim będziesz i co Cię spotka.
Wybierasz sobie galaktykę, planetę. Możesz być całą planetą, możesz być kimś, bądź czymś na planecie. Wybrałeś sobie ziemię, bo to wyjątkowe miejsce, jedno z nielicznych, gdzie przystępując do gry, zapominasz kim jesteś. Ta wyjątkowa właściwość tego miejsca daje Ci możliwość zupełnie innego doświadczenia siebie.
Wybrałeś sobie człowieka, pojawia się wachlarz możliwości, jaskiniowiec, pokutnik który spali dziesiątki "czarownic" na stosie, kobietę spaloną jako czarownice na stosie, żebrak. Zabójca milionów. Polityk, władający milionami. Kowalski, kopiący rowy robotnik. Jąkający się, którego wyśmiewają, któremu dokuczają.
Wybrałeś ostatnią opcje, bo Hitlerem już byłeś, było fajnie, ale już wystarczy. Umierałeś z głodu już nie raz, wiec bycie dzieckiem w afryce też już Cie nie kręci. Czytasz dalej opis jąkały... trzy razy zdradzą Cię kobiety, spotkasz swoją dawną miłość, z która będziesz miał dziecko, praca nudna, będziesz cierpiał i szukał rozwiązania.. myślisz sobie, no wreszcie co innego, może być fajnie.

Oczywiście każda gra ma swój cel, zawsze jest coś do wygrania.
Z takiego punktu widzenia.. jaki rezultat będzie miała niechęć do uczestniczenia w grze, w której chcesz uczestniczyć?
Jedynym sposobem wygrania jest stuprocentowe uczestniczenie w grze. Tylko tak można robić to czego chcesz. Tylko tak masz dostęp do tego, aby przypomnieć sobie, kim jesteś i po co tu jesteś.
To o tyle ważne, ponieważ gra z dodatkową opcją zapomnienia, ma swoje haczyki. Łatwo jest tak bardzo zatracić się w grze, że nawet po jej zakończeniu dalej pozostają tendencje, dalej chcesz w niej uczestniczyć, dalej chcesz doświadczać tej intensywności, dalej chcesz rozgrywać nowe i nowe scenariusze, często z tymi samymi aktorami. (To nazywa się Karmą) To jak oglądanie najlepszego serialu. Po każdym odcinku, pragniesz nowego, kolejnego doznania. A tutaj jest jeszcze lepiej (intensywniej), bo nie doświadczasz tylko myślami, a wszystkimi zmysłami.

Oczywiście nie ma możliwości zweryfikowania tego, bez wyjścia z myśli. Tylko wtedy można samemu tego doświadczyć. Bez tego to pusta wiara w to co się nam wydaje, czy coś jest możliwe, czy nie.. ale..
Jeśli tak do tego podejdziesz (nawet jeśli będzie to pusta wiara), łatwiej będzie Ci być tutaj i teraz - zaakceptować swoją drogę. To Ci pomoże zdjąć okulary przez które postrzegasz świat - przestać chcieć postrzegać świat poprzez myśli. Wtedy zaczesz wychodzić z uwarunkowań (również z jąkania).

Oczywiście nie ma tutaj, ani lepszej, ani gorszej drogi. Jeśli to co piszę trafia do Ciebie, to powinieneś podążać za tym. Jeśli nie, to oczywiście nikt nie powinen tego robić.
To oczywiste, że tylko słuchając siebie, można zaakceptować siebie i być tutaj i teraz ;)



Reasumując. Nie bądź "w głowie", a w doświadczaniu. Nie oceniaj doświadczania, nie myśl o nim, tylko bądź nim. Cokolwiek to oznacza, łącznie z jąkaniem. Jąkaj się na 100%, bądź jąkaniem! Zalej nim świat.. niech się udławią ;)) żartuje, ale .. coś w tym stylu. Jeśli to wolna mowa, bądź tą wolną mową, na 100%. Emanuj nią. I to samo tyczy się wszystkiego innego, nie tylko mowy..
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Jak nie myśleć/zająć myśli czymś innym?
monopix
Użytkownik

brak
Dodane dnia 26-08-2017 19:05 #9
Oczywiście można by dużo pisać.. można rozwinąć cały aspekt tego, dlaczego myśl jest iluzją, czymś nie prawdziwym..
Nie chodzi o to, że nie istnieją, a o to jak je traktujemy.

W razie pytań z chęcią odpowiem, albo coś rozwinę.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Jak nie myśleć/zająć myśli czymś innym?
Open
Użytkownik

brak
Dodane dnia 28-08-2017 21:24 #10
Tak czytam i czytam i chwilami coś z tego rozumiem a chwilami nie :). Kojarzy mi się to z sytuacją gdy spróbowałem marihuany pierwszy raz. Pojawiły się w mojej głowie wtedy jakieś myśli, jakieś spostrzeżenia (jak sądziłem wtedy niezwykle trafne:) ), ale nie wiedziałem czy to co się dzieje jest rzeczywistością czy może zasnąłem i mi się to śni :). Wtedy wpadłem na pomysł, że napiszę na kartce to o czym myślę a rano okaże się czy pisałem naprawdę czy to był sen :). To był w ogóle zwariowany wieczór :). Ja pisałem na kartce moje myśli:), koleżanka bała się że tak już nam zostanie na zawsze:) a kolega miał jakieś lęki i stał pod prysznicem :). Rano okazało się, że naprawdę spisałem na kartce moje myśli i czytając je wtedy czułem się mniej więcej tak jak czuję się gdy czytam to co piszesz :). Oczywiście nie myśl, że Cię wyśmiewam czy coś, po prostu czuję jakbyśmy rozumowali bardzo inaczej :). O, albo mam też taki sen co jakiś czas. Śni mi się, że jestem jakimś naukowcem, profesorem jakimś i prowadzę wykład, a na tym wykładzie używam słów które uświadamiam sobie że nie mam pojęcia co znaczą, ale zdania o dziwo mają sens i tak mówię i mówię :). To znaczy tak, dużo w tym co piszesz mogę odnieść do siebie, to myślenie i myślenie, dążenie do jakichś celów które wierzę że uczynią mnie szczęśliwszym, no ale chyba wszyscy myślą czy dążą do czegoś :) Pewnie postrzegasz to jakoś inaczej
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Jak nie myśleć/zająć myśli czymś innym?
monopix
Użytkownik

brak
Dodane dnia 31-08-2017 14:44 #11
To już pytanie czego chcesz..
To o czym piszę, to zmniejszenie nieświdomości, a narkotyki, czy inne używki, tylko ją zwiększają.

Ten wybór o którym piszę , staje się bardziej oczywisty, gdy zbliża się śmierć. Na przykład, jeśli jutro miałbyś umrzeć na 100%, miałbyś taki sam wybór jaki masz obecnie i w każdej chwili. Albo się przejmujesz, że jutro umrzesz, albo to akceptujesz i wszelkie napięcie znika, umysł uspokaja się, myśli odchodzą, następuje cisza, i błogość.

Gdy się przejmujesz, rozmyślasz o tym, co miałeś, co straciłeś, co Cię ominie, co zrobiłeś, czego nie zrobiłeś itd...
Co zabawne, wszystko to iluzje, bo to co przeżyłeś, jest tylko wyobrażeniem tego co było w dodatku bardzo niepełnym i subiektywnym. Co co straciłeś, tak samo, jeśli w ogóle zaistniało.
Gdy nie mamy tak bliskiego terminu, mogą się jeszcze pojawić strategie na przetrwanie.. obmyślanie, tego co powinieneś zrobić, aby coś uzyskać, w różnych wariantach.. przeżywanie wspomnień w różnych wariantach itd..

Możesz tak.. albo

Zatrzymujesz ten obłęd, i zamiast poświęcać te chwile które Ci zostały na przebywanie w swoich fantazjach (w umyśle), poświęcasz je na bycie obecnym, tutaj gdzie jesteś, bo tylko to Ci zostało i tylko to jest realne.
A wtedy napięcie znika, pojawia się spokój, uczucie błogości i miłości, radości.


To prosty wybór i... wcale nie zależy od tego, czy jutro umrzesz, czy nie. Osobom które mają bliski i pewny termin śmierci (trochę) łatwiej go dokonać. Zapewne dlatego, że stoją pod murem.. nie mają już czasu na ucieczkę w pracę, w wyjazdy, w gromadzenie pieniędzy, rzeczy, czy czegoś tam jeszcze. Wtedy łatwiej dostrzec ten wybór.

---
Na marginesie.. nie da się myśleć "ok to teraz to zaakceptuje".. to decyzje, albo podejmujesz taką, albo inną. Myślenie o tym, to tylko dalsze oszukiwanie się. Dalsze poszukiwanie..
Edytowane przez monopix dnia 31-08-2017 14:47
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Jak nie myśleć/zająć myśli czymś innym?
monopix
Użytkownik

brak
Dodane dnia 31-08-2017 17:10 #12
Inną okazją do dokonania wyboru jest cierpienie. Duże cierpienie skłania do wyjścia z cierpienia.

Jeszcze inną, obserwacja siebie, auto wgląd w to co się robi, w to co sie dzieje. Pomaga w tym medytacja, analiza, inteligencja, jak i wyciszenie..

tak czy siak rezultatem jest zaprzestanie widzenia świata poprzez myśli, a po prostu, takim jakim go odbieramy poprzez zmysły. => nie przez oceny/analizy (a więc i emocje, które one wywołują), a poprzerz widzenie, słyszenie, ruch itd.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Skocz do Forum: