Strona główna · Wskazówki dla jąkających · Autoterapia jąkania · Forum · Jak pomóc osobie jąkającej? · FAQ · Kontakt
Logowanie
> Nazwa Użytkownika

> Hasło

Zapamiętaj mnie
Zaloguj jako ukryty



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Kluby J
Czat
Materiały archiwalne
Wiadomość
Aby móc czytać całe forum i brać czynny udział w dyskusji należy się zarejestrować, a następnie zalogować w serwisie.
Zobacz Temat
Demostenes.eu to największy w Polsce wortal poświęcony jąkaniu | Ważne treści | Ośrodki terapeutyczne / logopedzi
Strona 1 z 4 1 2 3 4 >
Autor Turnusy rehabilitacyjne
Ralph
Globalny moderator

brak
Dodane dnia 20-04-2011 08:46 #1
W wakacje zazwyczaj organizowane są przez różne "instytucje" turnusy rehabilitacyjne dla osób jąkających się. Proponuję w tym temacie dzielić się informacjami (gdzie i kiedy), podawać ceny, opinie z poprzednich lat (jeśli ktoś był). Dzięki temu będzie można porównać i zobaczyć jak jest obecna oferta na rynku :)
Ja osobiście wiem o jednym turnusie:
http://www.frogos.org.pl/in...7&page=262
Koszt 1500 za 2 tygodnie.
Osobiście sam uczestniczyłem dwa razy w turnusie organizowanym przez osoby które teraz działają w fundacji Frogs oraz Stowarzyszeniu "Ostoja" tylko że to było 10 lat temu :D Wtedy bardzo mi się podobało i dużo skorzystałem.


Członek Klubu "J" Warszawa :D
http://www.jakanie.waw.pl/s...w.pl/start


Stosy znów zapłonęły, by ocalić sprawiedliwych i sługi Boże.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Turnusy rehabilitacyjne
kasia87
Użytkownik

brak
Dodane dnia 28-04-2011 08:54 #2
Turnusy frogosu są świetne, byłam na nich 2 razy, polecam!


"Ty i ja to trójkąty o czterech bokach"

PP
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Turnusy rehabilitacyjne
regli
Użytkownik

brak
Dodane dnia 11-08-2011 23:34 #3
Mój syn jutro wraca z turnusu organizowanego przez Frogos :) Był razem z tatą i obaj są zadowoleni.


www.chceurosnac.pl
www.chceurosnac.pl Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Turnusy rehabilitacyjne
neokid

brak
Dodane dnia 13-08-2011 17:47 #4
I jak już się nie jąka? Albo czy chociaż jest jakaś poprawa?
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Turnusy rehabilitacyjne
regli
Użytkownik

brak
Dodane dnia 13-08-2011 23:02 #5
Wybierając się na turnus nie liczyliśmy na cudowne ozdrowienie Mateusza i myślę, że jeżeli ktoś liczy na to, że w ciągu 2 tygodni pozbędzie się jąkania, to jest po prostu naiwny. Ponieważ był to nasz pierwszy wyjazd, więc właściwie sami nie wiedzieliśmy do końca czego oczekujemy i czy w ogóle ma to sens. Mateusz nadal się jąka, ale zdecydowanie mniej, chętniej rozmawia, a budowane zdania są pełniejsze. Nie spodziewaliśmy się, że 2 tygodnie mogą aż tyle wnieść. Trudno przewidzieć, na ile trwała będzie ta poprawa i żałujemy bardzo, że takie turnusy nie są organizowane częściej, jak również tego, że trudno (o ile w ogóle) znaleźć terapię prowadzoną w grupie.


www.chceurosnac.pl
www.chceurosnac.pl Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Turnusy rehabilitacyjne
neokid

brak
Dodane dnia 14-08-2011 20:53 #6
Dlaczego naiwny? W przypadku dzieci jest duża szansa na szybkie wyleczenie w przeciwieństwie do osób dorosłych.
Ale to dobrze, że jest lepiej. Co do wyjazdów zimą to czytałem kiedyś, że są ośrodki, które organizują takie terapie. Musicie podzwonić. Podobnie z terapiami grupowymi na miejscu. Część osób zajmujących się leczeniem jąkania prowadzi takie grupy.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Turnusy rehabilitacyjne
ewerthon
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 14-08-2011 21:13 #7
Słyszałem o jakimś zimowym turnusie u Chęćka. Jestem ciekaw ile jest w tym prawdy.


"Nigdy nie rozmawiaj z idiotą, bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem."
1770011 http://www.youtube.com/user/daffer22 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Turnusy rehabilitacyjne
Kuba
Użytkownik

brak
Dodane dnia 14-08-2011 21:57 #8
zamiast bawic sie w takie turnusy, nie lepiej wybrac sie na jakas roczna czy nawet dluzsza terapie leczaca z jakania? bo jak dla mnie takie turnusy logopedyczne nie maje sensu... i jeszcze placic za nie 1500zl...
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Turnusy rehabilitacyjne
ewerthon
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 14-08-2011 22:52 #9
To zależy ile taka terapia kosztuję, bo jeśli mam zapłacić 10 tyś w Mikołowie, to już wolę krótszy, ale sporo tańszy turnus :)


"Nigdy nie rozmawiaj z idiotą, bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem."
1770011 http://www.youtube.com/user/daffer22 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Turnusy rehabilitacyjne
Kuba
Użytkownik

brak
Dodane dnia 15-08-2011 01:19 #10
akurat Mikolow to ostatnia rzecz o ktorej myslalem, ale sa przeciez takie ktore W SUMIE ksoztuje ok. 5000zl, a przy odrobinie chceci i pracy daje rewelacyjne efekty :)
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Turnusy rehabilitacyjne
regli
Użytkownik

brak
Dodane dnia 15-08-2011 01:24 #11
Kuba, a możesz polecić taką roczną czy dłuższą terapię dostępną w Polsce, prowadzoną inną metodą niż Arutiunian? (z pominięciem Chęćka). Bo ja szukałam i jakoś znaleźć nie mogłam. Może za mało szukałam?
Do tego, jak już wspomniał Ewerthon, istotne są koszty. Jeżeli ktoś ma zbędne 10 tys., to ja nie będę mu zabraniała wybrać takiej formy leczenia. Ale my niestety nie mamy takich pieniędzy, które można ot tak wydać bez żadnej gwarancji, że nie będą to pieniądze zmarnowane.
Taki turnus ma również tę zaletę, że za stosunkowo niewielkie pieniądze masz możliwość poznania różnych terapii, sprawdzenia na własnej skórze co na Ciebie działa najlepiej. Nie mam oczywiście wiedzy, jak wyglądały zajęcia w poszczególnych grupach, ale w grupie syna, prowadzonej przez Małgorzatę Wiślicką, zajęcia były bardzo zróżnicowane. Było trochę Arutiunian, trochę Chęćka, trochę relaksacji i mnóstwo psychoterapii. Ponieważ terapeutów na takim turnusie jest zazwyczaj kilku, to jest możliwość rozmowy z nimi, poznania ich metod pracy. Myślę, że może to stanowić taki punkt wyjścia do wyboru terapii.
neokid napisał/a:
Dlaczego naiwny?

Bo wyleczenie jąkania nie jest takie proste, bez względu czy to dziecko czy dorosły. I Ty pewnie wiesz o tym lepiej niż ja :)
neokid napisał/a:
Podobnie z terapiami grupowymi na miejscu. Część osób zajmujących się leczeniem jąkania prowadzi takie grupy.

My jesteśmy z woj. łódzkiego i jakoś nie mogę natrafić na kogoś sensownego w okolicy, kto prowadzi terapię jąkania w ogóle. Jeżeli ktoś kogoś takiego zna, to będę wdzięczna za polecenie.



www.chceurosnac.pl
www.chceurosnac.pl Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Turnusy rehabilitacyjne
Kuba
Użytkownik

brak
Dodane dnia 15-08-2011 17:21 #12
regli napisał/a:
Kuba, a możesz polecić taką roczną czy dłuższą terapię dostępną w Polsce, prowadzoną inną metodą niż Arutiunian? (z pominięciem Chęćka). Bo ja szukałam i jakoś znaleźć nie mogłam. Może za mało szukałam?


Osobiście miałem styczność tylko z metodą Arutiunian - dlaczego od razy skreślasz tą terapię. Usłyszałaś jakieś złe opinie na jej temat czy coś?
A polecać też nie mam co, bo sam brałem udział w tylko jednej terapii...

Z tego co się orientuję w łódzkim nie ma żadnych turnusów, ale jeśli dobrze pamiętam w Warszawie coś jest...
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Turnusy rehabilitacyjne
regli
Użytkownik

brak
Dodane dnia 15-08-2011 23:24 #13
Kuba napisał/a:
dlaczego od razy skreślasz tą terapię. Usłyszałaś jakieś złe opinie na jej temat czy coś?

Bo uważam, że nie jest to odpowiednia metoda dla mojego dziecka, a nawet dla dzieci w ogóle. Zresztą mi chyba bardziej zależy na psychoterapii niż terapii logopedycznej. Wiem, że metoda Arutiunian to również forma psychoterapii. Ale wydaje mi się (bo oczywiście mogę się mylić), że ona przełamuje lęku przed mówieniem w sposób dość agresywny, wręcz zmusza do zmiany swojego charakteru. A ja nie chcę do niczego zmuszać mojego dziecka. Mateusz zawsze był (nawet gdy się nie jąkał) małomówny i niechętny do kontaktów z obcymi. I nie zamierzam tego w nim zmieniać. Jeżeli ja w tej chwili nakażę mu codziennie zaczepiać obce osoby i wypytywać o głupoty, to dla niego będzie to udręką, a dla mnie pewną formą znęcania się nad własnym dzieckiem. Ja mogę oczywiście mu wytłumaczyć po co są te zaczepki obcych i jeżeli będzie chciał, to mogę go wspierać i możemy się w to bawić. Ale jeżeli powie nie, to go nie zmuszę. A wybierając tę formę terapii i płacąc za nią wcale niemałą kasę muszę się liczyć z tym, że będę musiała go zmuszać do rzeczy, których on nigdy sam z własnej woli by nie zrobił. Na turnusie obowiązywała zasad: "nic nie musisz, ale możesz, bo potrafisz" i w atmosferze serdeczności, przyjaźni i zabawy dzieci prześcigały się w wykonywaniu zadań i poleceń terapeuty. Mam wrażenie, że podejście pani Wiślickiej było w naszym przypadku strzałem w dziesiątkę i może dlatego też są, pomimo krótkiego czasu na turnusie, tak dobre efekty. A koszt takiego turnusy właściwie pokrywał koszty noclegu i wyżywienia, więc nawet gdyby w trakcie okazało się, że jest do kitu, to bez wielkiego żalu można by zrezygnować z terapii i pójść połazić po górach. I nawet gdyby terapia nie przyniosła żadnych widocznych efektów, to i tak było warto, bo Mati super się bawił, miał towarzystwo i łażenie po górach nie było tak uciążliwe, jak tylko z samymi rodzicami ;) I w przyszłym roku też chce jechać :)
A, jeszcze mi się przypomniało :) Wolna mowa!!! W tej chwili Mateusza koledzy i koleżanki są przyzwyczajeni do tego, że się jąka i takim go akceptują. Lubią go i pewnie nawet specjalnie nie zwracają już na to uwagi. Natomiast gdyby nagle zaczął mówić w żółwim tempie, to trudno przewidzieć w jaki sposób by zareagowali. Zresztą wątpię, żeby w ogóle odważył się mówić w szkole czy wśród kolegów w takim tempie. W skrajnym przypadku dla mnie jest to ryzyko jeszcze większej logofobii niż w tej chwili.


www.chceurosnac.pl
www.chceurosnac.pl Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Turnusy rehabilitacyjne
Kuba
Użytkownik

brak
Dodane dnia 16-08-2011 00:54 #14
O cholera, tak się rozpisałem, ale nie wiedzieć czemu odpowiedź się nie dodała... No cóż, mam czas, to napiszę jeszcze raz :p

regli

Czy nie wydaje ci się, że za bardzo martwisz się i trzymasz syna pod kloszem? No co ja tam moge wiedziec, nawet nie wiem ile ma lat, ale czytając twojego posta odniosłem takie lekkie wrażenie...

U mnie w grupie były troje młodszych dzieci (8-10lat), podejrzewam, że w wieku twojego syna i każdemu jakoś udało się dojść do końca terapii - owszem, rodzice również musieli w to włożyć masę pracę, ale cóż - sukces wymaga poświęceń... Nie wiem jak to w innych wydaniach, ale u nas nasza terapeutka, starała się jakoś dostosować terapię zarówno do potrzeb tych młodszych, jak starszych, aby nie mniejsi za bardzo się nie nudzili. Z wolną mową różnie to bywało - z kogoś śmiali się w klasie (głupie dzieci), ktoś stracił kilku "przyjaciół" (co to za przyjaciele?), ale ogólnie po jakimś czasie wszyscy do tego przywykli, a potem doszło już normalne tempo i wszystko było okej...

Napisałaś również, że syn nie ma problemów w szkole - domyślam się, że jest nie wyżej niż w podstawówce, więc tutaj problemów nie powinno być. Dzieciom nie przeszkadza jego wada, jemu samemu pewnie tez nie, bo specjalnie nie zwraca na to uwagi... Ale różnie to może być w gimnazjum czy dalej - nie wiadomo na jakie towarzystwo trafi - może być to mądra i kulturalna młodzież, ale tez patologi społeczno umysłowa; do tego on sam zacznie zauważać to, że nie mówi tak jak inni i czuje się przez to gorszy... Ale skoro teraz nie sprawia to żadnego problemu to rzeczywiście, nie ma sensu pchać się w żadne terapie...

Być może za jakiś czas chłopak sam się do was zwróci i porozmawia o swojej wadzie i o tym, że chce ją zwalczyć. Nic na siłę...
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Turnusy rehabilitacyjne
regli
Użytkownik

brak
Dodane dnia 16-08-2011 23:49 #15
Kuba napisał/a:
regli

Czy nie wydaje ci się, że za bardzo martwisz się i trzymasz syna pod kloszem? No co ja tam moge wiedziec, nawet nie wiem ile ma lat, ale czytając twojego posta odniosłem takie lekkie wrażenie...

Nie, nie wydaje mi się :) Mateusz ma 9 lat.
Nasi znajomi mają córkę (11 lat), która panicznie boi się psów. Gdy nas odwiedzają pies ląduje w piwnicy i nikt tego nie traktuje, jako trzymania pod kloszem. Jeżeli dziecko ma lęk wysokości, to nikt nie wpada na pomysł, żeby je siłą zaciągać na Giewont w celu udowodnienia, że to nie boli. Jak mój pies boi się odgłosów wiatrówki (choć nie boi się burzy, fajerwerków czy odgłosów z pobliskiej strzelnicy sportowej), to nie prowadzę go do sąsiada, gdy ten strzela, żeby mu pokazać, że nic mu nie grozi. Dlaczego więc mam zmuszać swoje dziecko (notabene bardzo wrażliwe) do zadawania idiotycznych pytań obcym ludziom, gdy jest to dla niego ogromnym stresem? I dlaczego ktoś uważa, że zbytnio przejmuję się własnym dzieckiem? Nie potrafię tego pojąć. Ale ja nie neguję metody prof. Arutiunian, ja rozumiem, że może ona pomaga. Jednak uważam, że musi to być świadomy wybór i świadoma zgoda na tę metodę. 9-letnie dziecko nie podejmie takiej decyzji. Ba, śmiem podejrzewać, że po wyklarowaniu na czym ta metoda polega, mało które dziecko się na nią zgodzi.
I jest jeszcze druga strona medalu drastycznego leczenie fobii. Gdybyśmy np. z naszymi znajomymi wpadli na pomysł wyleczenia ich córki i wpuścili psa i zmusili, żeby się z nim pobawiła (pies super łagodny, uwielbiający dzieci), to być może pokonałaby swój lęk. Ale czy jednocześnie nie miałaby żalu do rodziców, że narazili ją na taki stres? Ja za to cholernie nie lubię ciem. Gdybyś mnie zamknął w jednym pokoju z tym latającym obrzydlistwem, bez narzędzia zbrodni, to być może przekonałabym się, że nie jest w stanie zrobić mi krzywdy. Ale możesz być na bank pewny, że znienawidziłabym Cię do końca swojego życia i nigdy więcej nie wpuściła do własnego domu. Jeżeli to ja zadecyduję o terapii mojego syna, a terapia okaże się traumatyczna dla niego, to być może jąkanie wyleczę, ale czy nie ma jednocześnie ryzyka, że stracę zaufanie u własnego dziecka? Gdy trochę dorośnie i zdecyduje, że chce się wyleczyć i wybierze tę właśnie metodę, to ja wówczas zrobię wszystko, żeby były na ten cel pieniądze i będę go wspierać. Ale póki co, to ja decyduję i muszę się liczyć z jego uczuciami. I muszę przewidywać jego reakcje, żeby czuł się w domu bezpieczny i chroniony.

Kuba napisał/a:
Z wolną mową różnie to bywało - z kogoś śmiali się w klasie (głupie dzieci), ktoś stracił kilku "przyjaciół" (co to za przyjaciele?)

To Ty tak to odbierasz. Jako człowiek dorosły. Gdybym to ja była w takiej sytuacji, to też tak bym to sobie tłumaczył. Ale dziecko już niekoniecznie. Dla dziecka może to być ogromna tragedia. Akceptacja rówieśników jest dla dziecka niezmiernie ważna. I owszem, jedno dziecko to jakoś przeboleje, a inne zapamięta to do końca życia. I trudno przewidzieć jak dane dziecko zareaguje.

Kuba napisał/a:
Napisałaś również, że syn nie ma problemów w szkole - domyślam się, że jest nie wyżej niż w podstawówce, więc tutaj problemów nie powinno być. Dzieciom nie przeszkadza jego wada, jemu samemu pewnie tez nie, bo specjalnie nie zwraca na to uwagi... Ale różnie to może być w gimnazjum czy dalej - nie wiadomo na jakie towarzystwo trafi - może być to mądra i kulturalna młodzież, ale tez patologi społeczno umysłowa; do tego on sam zacznie zauważać to, że nie mówi tak jak inni i czuje się przez to gorszy... Ale skoro teraz nie sprawia to żadnego problemu to rzeczywiście, nie ma sensu pchać się w żadne terapie...

Mateusz nie ma problemu z dziećmi, łatwo nawiązuje z nimi kontakt i jest lubiany. Problem stanowią dorośli. Mateusz jest dzieckiem przewlekle chorym, sporo się swego czasu poobijał po szpitalach i może stąd też wynika nieufność czy lęk przed dorosłymi. Zaczął się jąkać mniej więcej w pierwszej klasie. Po długim czasie, sklejaniu zasłyszanych informacji, z czasem poznawania nauczycielki i innych rodziców, a także po wymuszeniu na Mateuszu pewnych opowieści, doszliśmy do tego, że głównym czynnikiem stresogennym jest wychowawczyni. Po kilku rozmowach z nią doszłam do wniosku, że chyba trafiliśmy najgorzej, jak mogliśmy. Dobra, przesadzam. Zawsze może być gorzej. Zastanawialiśmy się nad zmianą szkoły, ale Mateusz się nie zgadza, to po pierwsze. A po drugie, to to o czym wspominałeś na początku. Nie mogę go trzymać w nieskończoność pod kloszem. Nie mogę zmieniać mu szkoły za każdym razem, gdy trafi się głupi czy wredny nauczyciel. Wydaje mi się, że w naszym przypadku, w tym momencie ważniejsze jest wzmocnienie jego samooceny i uodpornienie na nieprzyjaznych osobników, niż sama terapia jąkania.


www.chceurosnac.pl
www.chceurosnac.pl Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Turnusy rehabilitacyjne
neokid

brak
Dodane dnia 17-08-2011 23:22 #16
regli napisał/a:
Bo wyleczenie jąkania nie jest takie proste, bez względu czy to dziecko czy dorosły. I Ty pewnie wiesz o tym lepiej niż ja :)
Właśnie, że ma znaczenie dziecko czy dorosły. W przypadku dzieci można mieć nadzieję na szybkie wyleczenie, póki jeszcze nie wyrobiło sobie złych nawyków (tysiące technik, które przychodzą z wiekiem, mających na celu upłynnienie mowy) i nie boi się mówić, pomimo że się jąka. Oczywiście każdy jest inny.

regli napisał/a:
...prowadzoną inną metodą niż Arutiunian? (z pominięciem Chęćka). Bo ja szukałam i jakoś znaleźć nie mogłam. Może za mało szukałam?
Bardzo dobrze, że odrzucasz tę metodę. Raz, że specjaliści w Polsce jej nie popierają (np. Szamburski, Chęciek), a dwa, że tu na forum pojawiają się niemal wyłącznie krytyczne opinie na jej temat. Jak to ktoś napisał, nawet człowiek o mocnej psychice pęknie, kiedy któryś tam raz z rzędu spotka się dziwną reakcją. A takie wolne mówienie brzmi tragicznie. To takie pranie mózgu. Uczenie się mowy od nowa... Najgłupszy pomysł na jaki można wpaść, tak jakbyśmy nie potrafili mówić. Poza tym o głupocie osób, które prowadzą terapię tą metodą najlepiej świadczy to co do niedawna na tu forum wyprawiali przedstawiciele "Nowejmowy" z Mikołowa. Tacy ludzie nie mają prawa ingerować w osobowość innych osób, bo może to skończyć się tragicznie.
Co do innych metod to może poczekaj aż Parsi wróci z turnusu dra Szamburski i na pewno coś napisze o samej terapii.

Kuba napisał/a:
zamiast bawic sie w takie turnusy, nie lepiej wybrac sie na jakas roczna czy nawet dluzsza terapie leczaca z jakania?
Już raz o to pytałem, ale nie odpowiedziałeś. Jak rozumiesz słowo terapia i nie-terapia? Coś mi się wydaje, że źle skoro rozróżniasz turnus i terapię.
Edytowane przez neokid dnia 17-08-2011 23:23
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Turnusy rehabilitacyjne
regli
Użytkownik

brak
Dodane dnia 18-08-2011 00:44 #17
Dzięki :) Już myślałam, że tylko ja dostrzegam zagrożenia, jakie może za sobą nieść metoda Arutiunian. Gdybym się odważyła na tę metodę, to naprawdę musiałby terapeuta wzbudzić moje ogromne zaufanie i musiałoby to być poparte jakimiś wcześniejszymi kontaktami z tą osobą. Pani Galewska takiego zaufania nie wzbudziła.
Na dr Szamburskiego zwróciłam uwagę. Podoba mi się jego podejście, że czasem jąkanie traktuje jako nerwicę mowy i skupia się na leczeniu nerwicy, a nie samego jąkania. A i Warszawa jest w naszym zasięgu, więc z niecierpliwością będę wyczekiwała relacji Parsi :)
Dzisiaj rozpaliliśmy ognisko, piekliśmy kiełbaski, przyszli sąsiedzi. W trakcie rozmowy Mateusz zwrócił się bezpośrednio do naszej sąsiadki z pytaniem. Było to głośne i wyraźne. Później sąsiadka do nas stwierdziła, że doznała szoku, bo wreszcie poznała głos Mateusza. Ja nie wiem co oni mu tam w tych górach zrobili, ale mąż przywiózł mi inne dziecko ;)


www.chceurosnac.pl
Edytowane przez regli dnia 18-08-2011 00:45
www.chceurosnac.pl Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Turnusy rehabilitacyjne
Ralph
Globalny moderator

brak
Dodane dnia 18-08-2011 09:20 #18
regli napisał/a:
Dzięki :) Już myślałam, że tylko ja dostrzegam zagrożenia, jakie może za sobą nieść metoda Arutiunian. Gdybym się odważyła na tę metodę, to naprawdę musiałby terapeuta wzbudzić moje ogromne zaufanie i musiałoby to być poparte jakimiś wcześniejszymi kontaktami z tą osobą. Pani Galewska takiego zaufania nie wzbudziła.
Na dr Szamburskiego zwróciłam uwagę. Podoba mi się jego podejście, że czasem jąkanie traktuje jako nerwicę mowy i skupia się na leczeniu nerwicy, a nie samego jąkania. A i Warszawa jest w naszym zasięgu, więc z niecierpliwością będę wyczekiwała relacji Parsi :)
Dzisiaj rozpaliliśmy ognisko, piekliśmy kiełbaski, przyszli sąsiedzi. W trakcie rozmowy Mateusz zwrócił się bezpośrednio do naszej sąsiadki z pytaniem. Było to głośne i wyraźne. Później sąsiadka do nas stwierdziła, że doznała szoku, bo wreszcie poznała głos Mateusza. Ja nie wiem co oni mu tam w tych górach zrobili, ale mąż przywiózł mi inne dziecko ;)


Zgadzam się i popieram Twoje wszystkie obecne i poprzednie uwagi w 100%


Członek Klubu "J" Warszawa :D
http://www.jakanie.waw.pl/s...w.pl/start


Stosy znów zapłonęły, by ocalić sprawiedliwych i sługi Boże.
Edytowane przez Ralph dnia 18-08-2011 09:21
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Turnusy rehabilitacyjne
Kuba
Użytkownik

brak
Dodane dnia 25-08-2011 15:14 #19
regli napisał/a:
Nasi znajomi mają córkę (11 lat), która panicznie boi się psów. Gdy nas odwiedzają pies ląduje w piwnicy i nikt tego nie traktuje, jako trzymania pod kloszem. Jeżeli dziecko ma lęk wysokości, to nikt nie wpada na pomysł, żeby je siłą zaciągać na Giewont w celu udowodnienia, że to nie boli. Jak mój pies boi się odgłosów wiatrówki (choć nie boi się burzy, fajerwerków czy odgłosów z pobliskiej strzelnicy sportowej), to nie prowadzę go do sąsiada, gdy ten strzela, żeby mu pokazać, że nic mu nie grozi. Dlaczego więc mam zmuszać swoje dziecko (notabene bardzo wrażliwe) do zadawania idiotycznych pytań obcym ludziom, gdy jest to dla niego ogromnym stresem? I dlaczego ktoś uważa, że zbytnio przejmuję się własnym dzieckiem? Nie potrafię tego pojąć. Ale ja nie neguję metody prof. Arutiunian, ja rozumiem, że może ona pomaga. Jednak uważam, że musi to być świadomy wybór i świadoma zgoda na tę metodę. 9-letnie dziecko nie podejmie takiej decyzji. Ba, śmiem podejrzewać, że po wyklarowaniu na czym ta metoda polega, mało które dziecko się na nią zgodzi.
I jest jeszcze druga strona medalu drastycznego leczenie fobii. Gdybyśmy np. z naszymi znajomymi wpadli na pomysł wyleczenia ich córki i wpuścili psa i zmusili, żeby się z nim pobawiła (pies super łagodny, uwielbiający dzieci), to być może pokonałaby swój lęk. Ale czy jednocześnie nie miałaby żalu do rodziców, że narazili ją na taki stres? Ja za to cholernie nie lubię ciem. Gdybyś mnie zamknął w jednym pokoju z tym latającym obrzydlistwem, bez narzędzia zbrodni, to być może przekonałabym się, że nie jest w stanie zrobić mi krzywdy. Ale możesz być na bank pewny, że znienawidziłabym Cię do końca swojego życia i nigdy więcej nie wpuściła do własnego domu. Jeżeli to ja zadecyduję o terapii mojego syna, a terapia okaże się traumatyczna dla niego, to być może jąkanie wyleczę, ale czy nie ma jednocześnie ryzyka, że stracę zaufanie u własnego dziecka?

Tak, tylko, że ty porównujesz dwie zgoła inna rzeczy...

regli napisał/a:
Gdy trochę dorośnie i zdecyduje, że chce się wyleczyć i wybierze tę właśnie metodę, to ja wówczas zrobię wszystko, żeby były na ten cel pieniądze i będę go wspierać. Ale póki co, to ja decyduję i muszę się liczyć z jego uczuciami. I muszę przewidywać jego reakcje, żeby czuł się w domu bezpieczny i chroniony.

O tym już też pisałem i tutaj się z tobą zgadzam. :)

regli napisał/a:
To Ty tak to odbierasz. Jako człowiek dorosły.

Do dorosłości mi trochę brakuje - 16 lat, a nadal jestem zdania, że nie można zwracać uwagi na uwagi innych i iść własną drogą. :)

regli napisał/a:
Bo wyleczenie jąkania nie jest takie proste, bez względu czy to dziecko czy dorosły. I Ty pewnie wiesz o tym lepiej niż ja

Jak już ktoś napisał - im wcześniej tym lepiej.

neokid napisał/a:
Bardzo dobrze, że odrzucasz tę metodę. Raz, że specjaliści w Polsce jej nie popierają (np. Szamburski, Chęciek), a dwa, że tu na forum pojawiają się niemal wyłącznie krytyczne opinie na jej temat. Jak to ktoś napisał, nawet człowiek o mocnej psychice pęknie, kiedy któryś tam raz z rzędu spotka się dziwną reakcją. A takie wolne mówienie brzmi tragicznie. To takie pranie mózgu. Uczenie się mowy od nowa... Najgłupszy pomysł na jaki można wpaść, tak jakbyśmy nie potrafili mówić. Poza tym o głupocie osób, które prowadzą terapię tą metodą najlepiej świadczy to co do niedawna na tu forum wyprawiali przedstawiciele "Nowejmowy" z Mikołowa. Tacy ludzie nie mają prawa ingerować w osobowość innych osób, bo może to skończyć się tragicznie.

Nigdzie się jeszcze nie spotkałem aby ktoś negował ten sposób, ba, jest polecany, do tego są dowody na jego skuteczność... Poza tym z tego co czytam, wasze zdanie na temat wolnej mowy opiera się tylko na wiadomości wypływających z Mikołowa, a tamta wolna mowa z tą która przechodziłem ja nie ma nic wspólnego...
A możecie mi przybliżyć jakieś inne metody leczenie, bez wolnej mowy i tego całego "prania mózgu" (leżę i kwiczę :DD)

neokid napisał/a:
To takie pranie mózgu. Uczenie się mowy od nowa... Najgłupszy pomysł na jaki można wpaść, tak jakbyśmy nie potrafili mówić.

A potrafimy? Nie mam na myśli układania zdań tylko płynności...

regli napisał/a:
Po długim czasie, sklejaniu zasłyszanych informacji, z czasem poznawania nauczycielki i innych rodziców, a także po wymuszeniu na Mateuszu pewnych opowieści, doszliśmy do tego, że głównym czynnikiem stresogennym jest wychowawczyni. Po kilku rozmowach z nią doszłam do wniosku, że chyba trafiliśmy najgorzej, jak mogliśmy

Uuu, to nie zazdroszczę...

neokid napisał/a:
Już raz o to pytałem, ale nie odpowiedziałeś. Jak rozumiesz słowo terapia i nie-terapia? Coś mi się wydaje, że źle skoro rozróżniasz turnus i terapię.

Okej, w takim razie - terapia czyli coś co prowadzi do CAŁKOWITEGO wyleczenia z jąkania, trwa dłuższy okres czasu, podczas którego trzeba ćwiczyć, zwalczać logofobię itd. A turnus to jak jak pisała regli - dwa tygodnie pierdu pierdu, coś tam powiedzą, trochę się posiedzi i posłucha, ale na dłuższą metę nic to nie daje. Sorry, ale ja tak to właśnie widzę, bo wierzyć mi się nie chce, że podczas dwutygodniowego turnusu można pozbyć się jąkania i szafa gra...

regli napisał/a:
Dzięki Już myślałam, że tylko ja dostrzegam zagrożenia, jakie może za sobą nieść metoda Arutiunian. Gdybym się odważyła na tę metodę, to naprawdę musiałby terapeuta wzbudzić moje ogromne zaufanie i musiałoby to być poparte jakimiś wcześniejszymi kontaktami z tą osobą. Pani Galewska takiego zaufania nie wzbudziła.

Nie popadaj w przesadyzm - jedyne zagrożenie jakie niesie ta terapia to fakt, że mimo wszystko coś może pójść nie tak (oczywiście z winy uczestnika - nie stosowanie się do zasad, olewanie ćwiczeń, mało rozmów). Chociaż cokolwiek by się nie stało, zawsze coś pożytecznego z takiej terapii się wyniesie.
Aha, nigdy na oczy nie widziałem tej pani Galewskiej toteż nie mogę się co do niej wypowiedzieć, ale sam przechodziłem (przechodzę) leczenie u pani Bernadetty i zaufanie we mnie wzbudziła ogromne.

regli napisał/a:
Na dr Szamburskiego zwróciłam uwagę. Podoba mi się jego podejście, że czasem jąkanie traktuje jako nerwicę mowy i skupia się na leczeniu nerwicy, a nie samego jąkania. A i Warszawa jest w naszym zasięgu, więc z niecierpliwością będę wyczekiwała relacji Parsi

Ha, u mnie z kolei skupiono się zarówno na zwalczeniu nerwicy (pytania) jak i samego jąkania (czytanie, ćwiczenia).

regli napisał/a:
Dzisiaj rozpaliliśmy ognisko, piekliśmy kiełbaski, przyszli sąsiedzi. W trakcie rozmowy Mateusz zwrócił się bezpośrednio do naszej sąsiadki z pytaniem. Było to głośne i wyraźne. Później sąsiadka do nas stwierdziła, że doznała szoku, bo wreszcie poznała głos Mateusza. Ja nie wiem co oni mu tam w tych górach zrobili, ale mąż przywiózł mi inne dziecko oczko

Czyli rozumiem, że się odezwał? Ja tam nie wiem czy to takie wielkie zdarzenie, ale z drugiej strony - krok po kroczku, a za jakiś czas będzie wygłaszał przemówienia. :)


Dobra, czekam na zjechanie. :)


Pasuje?
Edytowane przez Kuba dnia 26-08-2011 11:57
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Turnusy rehabilitacyjne
neokid

brak
Dodane dnia 25-08-2011 23:40 #20
Musisz wszystko cytować, czy forum to grupa dyskusyjna? Po prostu zaznacz w kilku linijkach, na który fragment odpowiadasz. I używaj znacznika quote (ta chmurka).
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 1 z 4 1 2 3 4 >
Skocz do Forum: