Strona główna · Wskazówki dla jąkających · Autoterapia jąkania · Forum · Jak pomóc osobie jąkającej? · FAQ · Kontakt
Logowanie
> Nazwa Użytkownika

> Hasło

Zapamiętaj mnie
Zaloguj jako ukryty



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Kluby J
Czat
Materiały archiwalne
Wiadomość
Aby móc czytać całe forum i brać czynny udział w dyskusji należy się zarejestrować, a następnie zalogować w serwisie.
Zobacz Temat
Demostenes.eu to największy w Polsce wortal poświęcony jąkaniu | Ważne treści | Jąkanie ogólnie
Autor Nie wiem jak mam sobie radzić z jąkaniem. Poszukuję pomocy.
Gabriel26
Użytkownik

brak
Dodane dnia 01-03-2017 18:45 #1
Witam.
Mam na imię Gabriel, mam 26 lat i pochodzę z Hajnówki.

Jąkam się z tego co pamiętam od zawsze, lecz nie tak jak inni ludzie. Z tego co mówiła mi mama, to cud , że w ogóle żyje. Przy porodzie mama się bardzo męczyła, nie dała rady mnie urodzić. Rodziła mnie od 7 rano do 7 wieczorem. Wyszedłem na świat cały siny bo lekarz który odbierał poród nie chciał zrobić cesarki. Dopiero po 11 godzinach rodzenia zdecydowali się zrobić ów cesarkę. Nie jestem upośledzony, nie jestem idiotą, chociaż co poniektórzy ludzie tak właśnie mnie odbierają. Jeszcze w szkole podstawowej i gimnazjum walczyłem. Udowadniałem siłą dla rówieśników, bo inaczej nie byłem w stanie, że nie można się ze mnie śmiać. Poskutkowało bardzo dobrze, jednak zostawiło to trwałe ślady na mojej psychice. Na niektórych lekcjach byłem zwolniony z obowiązku czytania na głos, lecz na innych wydaje mi się, że męczyli mnie specjalnie. Narażając mnie na podśmiechujki ze strony innych dzieci w klasie. Nawet nie chodzi mi o to, że się ze mnie po cichu śmiali. Czułem, że pale się a twarz robiła mi się czerwona jak u buraka. Do dnia dzisiejszego bardzo się wstydzę swojej dolegliwości.

Uczęszczałem przez dwa lata do logopedy z marnym skutkiem. Później już troszkę dorosłem i miałem dość czytania lokomotywy i innych tego typu czytanek, też w tym przypadku wywoływało to u mnie wstyd. Czułem się jak dziecko z downem, że jestem inny od całej reszty ludzi. Na szczęście z wiekiem prawie cała agresja ze mnie wyparowała, w innym przypadku pewnie skończył bym w kryminale za pobicia.

Niestety po 6-ciu latach związku z moją partnerką zostawiła mnie. Nie miałem jej widocznie nic do zaoferowania. Bałem się szukać zatrudnienia, można to nazwać panicznym lękiem do ludzi. Pracowałem jedynie z tatą na budowie, jednak nie zawsze jest praca. Większość czasu spędzałem w domu przy komputerze. Nie zabierałem jej praktycznie nigdzie, prócz imprez w moim towarzystwie. Nadal mieszkam u rodziców, jestem takim życiowym nieudacznikiem, niedopalonym kiepem. Przez te 6 lat byłem u niej w domu dwa razy, i to podczas nieobecności jej rodziców. Bałem się rozmowy z jej rodzicami, co sobie o mnie pomyślą, a co za tym idzie co później powiedzą dla niej? Zostaw go? Po rozstaniu bardzo to przeżyłem, za bardzo przywiązuje się do ludzi. Pamiętam jak raz zapytałem ją jak by się czuła, gdybyśmy mieli dziecko a ja poszedł bym do szkoły na wywiadówkę. Pewnie dla dziecka było by wstyd mieć takiego ojca. Stwierdziła, że pewnie tak...

Za wszystkie swoje porażki życiowe obwiniam swoją wadę. Nie umiem sobie z nią poradzić. Moje życie to ciągła fala nieszczęść, niepowodzeń, upadków i bólu. Obwiniam też tego lekarza który odbierał poród, pewnie to z tego powodu mam tę przypadłość, niedotlenienie mózgu.

Gdy bardzo chcę coś powiedzieć nabieram dużo powietrza przez co wyglądam jak nadmuchany balon. Płuca powiększają swą objętość dwukrotnie. Do tego dochodzą... ehh nie wiem jak to nazwać, ruszam buzią w szybkim tempie przez co wyglądam komicznie, jednak żaden dźwięk nie wychodzi z mych ust. Muszę oglądać te szydercze uśmiechy innych ludzi. Na szczęście jak wyżej już napisałem nie reaguję agresją, zamykam się w sobie. Odcinam się totalnie od społeczeństwa.

Już nie wiem jak mam sobie z tym radzić, chyba nabawiłem się nerwicy. Nie mogę spać po nocach, miewam częste myśli samobójcze. Jak pomyślę, że mam szukać sobie nowej partnerki to z miejsca dostaje biegunki. To przerażające.

Tak, trochę użalam się nad sobą, a to nie jest dobre. Nigdy wcześniej nie próbowałem nawet komuś wyjaśnić co czuję. Nawet rodzice (tak myślę) uważają mnie za nieudacznika. Przykładowo, dla mego taty komputer się nie zacina, on się jąka. Wiele razy wysyłał mnie żebym coś załatwił, poszedł do kogoś o coś poprosił w jego sprawie. Przeważnie odmawiałem przez co narażałem się na jego "fochy". Tak, wiem co chciał by powiedzieć w tych chwilach, jednak nigdy tego nie mówił.

Już nie wiem gdzie mam szukać pomocy, dlatego zawitałem tutaj. Mam nadzieję, że chociaż troszkę ktoś mnie podbuduje, powie mi co mam robić. Jak z tym żyć...
3212622 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Nie wiem jak mam sobie radzić z jąkaniem. Poszukuję pomocy.
bigosik
Użytkownik

brak
Dodane dnia 02-03-2017 21:02 #2
Cześć, też mam 26 lat, moje doświadczenia bardzo przypominają mi Twoje, niecałe 2 miesięcy temu udało mi się wyjść z największego kryzysu w moim życiu, który w 90% spowodowany był jąkaniem. Jestem na forum od dłuższego czasu, wiem, że na wiadomości Twojego typu rzadko pojawiają się konkretniejsze odpowiedzi, sam udzielam swojej tylko ze względu na dobitną podobiznę przeżyć, zazwyczaj nie lubię pisać bo czuję, że za bardzo się rozpisuje, ale czasami wyjątki wychodzą na zdrowie, tak więc... pytasz jak z tym żyć ? Opiszę Ci jak ja z tym żyję.

Moja sytuacja jest ciutkę lepsza:
mieszkam na swoim ( mieszkanie odziedziczone, gdyby nie to też bym mieszkał z rodzicami ),
jestem nawet dobry w swojej pracy i wyrobiłem sobie pozycję ( pracuję w tej samej firmie co matka, to ona mi załatwiła tą pracę bo sam nie mogłem niczego znaleźć )
Mam wielkie plany na siebie, planuje wyprowadzić się z mojej małej mieściny do większego miasta, znaleźć tam pracę, rozpocząć edukację na uniwersytecie, mieć swoją firmę działającą na całym świecie, znaleźć swoją miłość, a niecałe 3 miesiące temu wyciągałem prześcieradło z szafy aby się na nim powiesić, 30 minutowy płacz bezsilności i późniejsze znieczulenie po zalaniu mózgu serotoniną odciągnęło mnie od planu, oczywiście jest tego więcej. Poszedłem na swoje mieszkanie we wrześniu, od października do stycznie praktycznie nie było dnia żebym nie płakał, nie chciał skończyć z tym wszystkim, czułem się jak bezwartościowy śmieć który nie może wyjść ani o krok poza ramy przeciętnego życia, ponieważ nie potrafię wypowiedzieć poprawnie 2 zdań w sklepie.

Co do dziewczyny, to nie mam zdania, byłem w życiu z dwoma, ale nie cały miesiąc, skończyłem to ponieważ chciały spędzać ze mną za dużo czasu, no tak, może to dziwnie brzmi, ale tak to wygląda.
Nie oglądam telewizji, nie gram w gry, nie ćpam ( tak często ), nie mam dziewczyny, i najważniejsze, nigdy się nie nudzę.
Czasami tylko jestem zmęczony tymi wszystkimi rzeczami które sobie zaplanowałem, i nie mam pomysłu na interesujący relaks, ale to mały problem.

Uważam, że to jeden z najważniejszych elementów mojej osoby, który pomaga mi cieszyć się mimo wszystko z życia.
Lubię spędzać samotnie czas, kocham swoje ciało, moje organy które pomimo, że zjem coś niezbyt zdrowego, zapije to piwem, to wątroba, nerki itp. odwalają całą robotę za mnie, a ja mogę dalej pracować umysłem nad podbojem świata.
Nie uważam tego za jakąś przesadę, skoro nie znaleźliśmy akceptacji w otoczeniu, nawet konieczne jest znalezienie jej wewnątrz siebie. Prawda, czuję się trochę jak nieudacznik otoczeniu, lecz gdyby moje otoczenie razem ze mną rozbiło się na bezludnej wyspie, ja mieszkał bym w willi z basem, podczas gdy inni przykryci liśćmi chowali się przed czymś co tam w krzakach wydaje dziwne dźwięki.

Z rodzicami też mało rozmawiam, pomimo ich chęci do rozmowy, ja czuję wstyd, jąkanie to nie moja wina ( lecz czuję, że da się z tym skończyć, jakoś :/ ), wolę milczeć niż mówić, z rodzicami powinno się rozmawiać właśnie najluźniej, ja czuję się luźniej w rozmowie z każdym innym, przy nich mam wrażenie jakbym ich zawiódł.

Nie wiem co robisz w wolnym czasie, ja ćwiczę na siłowni, trenuję sztuki walki, biegam, pływam, czytam 1 książkę w tygodniu, co chwilę uczę się nowej rzeczy, zaczynam uczyć się tajskiej kuchni, potem meksykańskiej, przyswajam zachowania odróżniające mężczyznę od chłopaka, póki co niezbyt dużo podróżuję, cały czas szukając czegoś nowego poza swoim znanym kręgiem.
Pytanie, to wszystko żeby zabić samotność ? No właśnie nie, nie tak dawno, sam zainicjowałem na imprezie kłótnie z kumplem który nagle zaczął się po 3 latach mną interesować, po tym jak go dziewczyna zostawiła, ponieważ za często do mnie wydzwaniał " ja się nudzę, a ty co robisz ? wychodź na dwór" i potem wyciągał mnie na piwo mówiąc przez godzinę jakby to było fajnie wygrać w lotto, albo, że ma swoją byłą w dupie, ale zacznie ćwiczyć żeby ją zdenerwować, dajcie spokój.

No dobra, ale co ma jąkanie do tego ?
Przed wyprowadzką zrobiłem przełom, postanowiłem w swojej ciągłej bitwie zmienić taktykę, zamiast starać się mówić płynnie, postanowiłem przestać się przejmować niepłynnością. Nauczyła mnie tego książka : Eifert, Heffner - Jak pokonać anoreksję. Trening. Polecam, ja skorzystałem z dobrodziejstw internetu i darmowych możliwości :>
Dlaczego ? Pomyślałem, że fobia to fobia, ktoś kto się boi mówić, nie różni się wiele od kogoś kto boi się pająków czy jedzenia bo zgrubnie, czytając tą książkę wystarczy zmienić słownictwo.
Strach przed jedzeniem - strach przed mówieniem, Czy odmowiasz sobie zjedzenia w towarzystwie, czy traktujesz jedzenie jako zło konieczne itp. i wszystko ładnie się ułoży w sens.

Co nastąpiło po przeczytaniu i stosowaniu się do porad ? A no poprawa o jakieś 75%. większość jąkania znikło tylko dlatego, że przestałem się go obawiać, jąkanie stało się jakby bardziej w tle, niż czerwony burak z atakimi padaczki na ustach. Cud, tylko obusieczny, osiągając tak wielką płynność stałem się zachłanny, zachciałem pełnej płynności, co z tego wyszło ? HE HE HE, można się domyśleć.

No i w tym czasie poszedłem na swoje, zapominając o swobodzie ducha, osamotniony jak nigdy przedtem, bez większej odpowiedzi na pytanie " Co chcę robić w życiu ?" Zima, okres depresyjny, zdany w dużej mierze na samego siebie, nie umiejąc wypowiedzieć poprawnie 2 pierdolonych zdań, nic mnie nie czeka ... a jak już, to na pewno nie szczęście, tak myślałem.

Przez długi okres życia znieczulałem się, a nawet szukałem magicznego oświecenia w używkach różnej maści, po zamieszkaniu samemu, tak się nie mogłem odnaleźć w nowej sytuacji że poleciałem po bandzie, gubiąc przy tym reszki zdrowego rozsądku. Nadeszły czarne dni beznadziei, nie mogłem sobie przypomnieć w żaden sposób, jak radziłem sobie dawniej, dlaczego pomimo 25 lat z jąkaniem, teraz dopiero życie zaczyna być problemem. Musiałem dać z siebie praktycznie wszystko, aby odstawić używkina bok, przeżyć pewien okres na trzeźwo, ustabilizować się i znaleźć odpowiedź, jak sobie radzić z tą wymową.

Na forum tutaj znalazłem wpis od kogoś, że pomagają mu tabletki na uspokojenie, więc kupiłem.
Poczytałem internet, znalazłem jeszcze 2 interesujące składniki: dziurawiec i ashwagandha.
Nie żebym namawiał do zostania lekomanem, lecz jeżeli wołasz o pomoc w taki sposób, w takim miejscu, to polecam to.
Po połączeniu tych 3 rzeczy, zachowując trzeźwość, patrząc pozytywnie w przyszłość, udało mi się przypomnieć właśnie o tej książce z anoreksji, o wpisach z tego forum użytkownika "monopix" , który wiele mi pomógł.
Efekt ? O swoich planach już napisałem we wstępie, na nowo poczułem się wartościowym młodym Janosikiem :D
Sam inicjuje rozmowy w pracy, nie uciekam od znajomych na przystanku, dzisiaj rozmawiałem z rodzicami ponad 10 minut, przeciągając lekko 2 może 3 samoogłoski. Jąkam się, jestem lekko zacofany społecznie, pierdole to ! i tak moje życie jest lepsze od większości ludzi których spotykam.
Po tamtych 3 substancjach zredukowałem strach i napięcie, po książce przestałem się przejmować jak mnie widzą, dzięki monipixowi nauczyłem się wyrażać siebie, nie udając kogoś kim nie jestem.
A problem jąkania ? Czasami zastanawiam się, jak mogłem być taki głupi.

https://www.youtube.com/wat...yBVHGf1omY
PS. za błędy przepraszam, śpieszę się na nockę, nie mam czasu czytać od nowa i poprawiać.
Pozdrawiam :)
Edytowane przez bigosik dnia 02-03-2017 22:15
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Nie wiem jak mam sobie radzić z jąkaniem. Poszukuję pomocy.
Gabriel26
Użytkownik

brak
Dodane dnia 03-03-2017 19:39 #3
Witaj!

Bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Z Twojej wypowiedzi wnioskuje, że nie tylko ja jestem typowym samotnikiem. Widocznie to przypadłość większości osób z wadą wymowy. Tak samo jak Ty mam problem z kontaktem z rodzicami, wygląda to identycznie. Jesteś jedynakiem? Ja mam dwójkę rodzeństwa, przygnębiało mnie to , że moi bracia potrafili załatwić sprawy z rodzicami rozmawiając i często wykręcając się ze swoich niechlubnych zachowań. Ja musiałem brać to na barki bo nawet mi do słowa dojść nie dawali. Z resztą, ich nastawienia do mnie nie zmienię.

Mam zamiar zakupić książkę Doreen Lenz Holte - Głos odzyskany. Przeczytałem fragmenty tej książki tu na forum, zaintrygowała mnie. Być może po dokładnym przestudiowaniu i u mnie się coś zmieni.

Jakieś tabletki uspokajające mam, jednak stosuje je tylko na noc bo wywołują senność.

Zamierzam udać się do Norwegii w celach zarobkowych, poznać trochę życia na własną rękę. Być może to doda mi trochę "jaj".

Trochę mnie podbudowałeś, dziękuję Ci. Być może i dla mnie uda się jakoś z tym poradzić
Edytowane przez Gabriel26 dnia 03-03-2017 21:12
3212622 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Nie wiem jak mam sobie radzić z jąkaniem. Poszukuję pomocy.
Michu1
Użytkownik

brak
Dodane dnia 05-03-2017 01:08 #4
Gabriel26 w związku z opisem jak wyglądał Twój poród, jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że Twoje problemy z mową są na podłożu neurologicznym. Ja też miałem trudny poród i podobno aż oczy miałem sine. Wystarczy, że mózg w czasie porodu jest kilka minut niedotleniony i o uszkodzenie go nietrudno. Wiem, bo na moich studiach pedagogicznych miałem podstawy logopedii a poza tym to samo mówił mi na diagnozie mój terapeuta dr Mieczysław Chęciek. Ja też problemy z mową mam od zawsze.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Nie wiem jak mam sobie radzić z jąkaniem. Poszukuję pomocy.
Gabriel26
Użytkownik

brak
Dodane dnia 06-03-2017 11:44 #5
Michu nie da się z tym nic zrobić?
3212622 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Nie wiem jak mam sobie radzić z jąkaniem. Poszukuję pomocy.
Rafi24
Użytkownik

brak
Dodane dnia 08-03-2017 08:02 #6
A jak jesteś sam to też się jąkasz?
8127626 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Nie wiem jak mam sobie radzić z jąkaniem. Poszukuję pomocy.
Gabriel26
Użytkownik

brak
Dodane dnia 11-03-2017 19:59 #7
W zasadzie to nie rozmawiam sam ze sobą. Ale tak, raczej tak. Gdy śpiewam to nie, ale to chyba normalne.
3212622 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Nie wiem jak mam sobie radzić z jąkaniem. Poszukuję pomocy.
Pawcios25
Użytkownik

brak
Dodane dnia 25-06-2017 20:51 #8
witam,jestem Paweł mam 25 lat i kłopot z jąkaniem.Ciężko mi nawiązać kontakt z ludzmi,a przede wszystkim z dziewczynami. Chciałbym poznac ciekawych ludzi .
Wyślij Prywatną Wiadomość
Skocz do Forum: