Strona główna · Wskazówki dla jąkających · Autoterapia jąkania · Wyróżnione artykuły · Jak pomóc osobie jąkającej? · Forum · FAQ
Gość Demostenesa
Czat
Baza logopedów
Kluby J
Biblioteczka
Wiadomość
Aby móc czytać całe forum i brać czynny udział w dyskusji należy się zarejestrować, a następnie zalogować w serwisie.
Zobacz Temat
Zrzeszenie Ludzi Jąkających się - Demostenes. Jąkanie forum | Ważne treści | Jąkanie ogólnie
Strona 1 z 2 1 2 >
Autor przyczyna i skutek
monopix
Użytkownik

brak
Dodane dnia 23-06-2012 20:16 #1
Witam,

Jakalem sie 20 pare lat, wiec jakis staz mam ;) jakos kolo 2005 bylem na terapii metoda profesor Aritunian. Nie bede jej specjalnie zachwalal, chociaz mi bardzo pomogla, wiec w sumie polecam.
Ale uwazam, ze zadna terapia nie leczy z jakania. Przyczyny mozna by podzilic na pare spraw. Jedna to to, ze jest to specyficzny nawyk, i troche tak jak alkoholik zawsze jest alkoholikiem, bo juz ma ku temu sklonnosci, nawet jak przestanie pic. Troche jest tak i z jakaniem, jak cos dobrze umiesz robic, to umiesz to do konca zycia ;) No i najwazniejsza kwestia, to prawdziwe przyczyny jakania, ktorych nie da sie wyleczyc na zadnej terapii, bo niestety, ale kazdy musi sobie z nimi poradzic sam. Mozna temu zaprzeczac, negowac a zycie i tak pokaze swoje.
Nie bede sie tutaj specjalmnie rozwodzil nad samymi terapiami, bo prawdopodobnie wieksozsc jest dobrych, jesli chodzi o pomoc w opanowaniu - wytlumieniu - modyfikacji samego nawyku.
Zapewne skuteczniejsze beda te ktore wplywaja na nasza psychike, ale to sprawa indywidualna, wiec cos moze zadzialac na jedna osobe a na inna nie.
Wydaje mi sie, ze jednak przydala by sie swiadomosc za co sie placi. Sama metoda jest prostra jak budowa cepa, a placimy za to, aby siebie zmotywowac. No i jak napisalem wyzej, raczej do zadnej terapii tego typu na ktorej bylem nie przypiol bym miana 100% skutecznosci, a raczej pomoc w oslabieniu objawow, czasem bardziej czasem mniej i tyle. Oczywiscie dla wielu osob jest to warte wydania tych pieniedzy. Dla mnie bylo i nie zaluje, bo mi pomoglo, chociaz sama terapia nie wyleczyla. Rozwiazania pojawialy sie pozniej i dopiero po dlugim czasie ulozyly sie w calosc, ale o tym pozniej.
Chcialbym natomiast napisac cos o przyczynach jakania, majac nadzieje, ze komus sie przyda, chociaz rozumiem, ze to sprawa doswiadczenia, wiec zapewne sporo osob to zaneguje, ale nie chce tutaj nikogo przekonywac, a raczej pomuc osobom, ktore sa otwarte na pewne sprawy.
Przyczyna jest prosta a jednoczesnie trudna, bo bardzo mocno zakozeniona w naszym zyciu i nie dotyczy jakania, a raczej podejscia do zycia. Jakanie jest tylko objawem. My sie jakamy/jakalismy, komus innemu nerwowo chodzi nozka pod stolem, albo obgryza paznokcie, tudziez inne tiki nerwowe, albo pogarsza mu sie wzrok i musi nosic okulary, ktos inny choruje (oczywiscie nie mowie, ze kazda choroba czy kazdy kto nosi okulary jest sam sobie winien). Sami sobie zgotowalismy ten los i postaram sie pokazac czemu, jak i naprowadzic na rozwiazanie. Kazdy moze dojsc do swoich wnioskow. Jak to zrobic? Proste, ale moze zajac troche czasu. Trzeba zadawac sobie pytania i szczerze odpowiadac, wiele, wiele razy, az dojdzie sie do prawdy i za razem odpowiedzi jak mozna sobie pomoc.

Czemu sie jakam ? ze stresu.. Czemu sie wiec stresuje ? Bo oni sie smieja.. no nie.. nie.. to przeciez nie oni sie jakaja, tylko ja, wiec to ja powoduje.. Jakam sie bo .. ? boje sie sie ocen innych ludzi. czemu sie tego boje ? bo zaraz ktos naskoczy na mnie, abym byl jakis, jaki on chce abym byl.. nie, nie, czego sie tak naprawde boje ? braku akceptacji. Ale Czemu boje sie braku akceptacji ? Czego chce od innych ludzi ? Co mi daje ich akceptacja ? Czego mi brakuje, co moge od nich dostac ? milosc.. !? Czemu brakuje mi milosci ? .. tego na razie nie wiem, wiec moze, Czemu prage milosci od innych ? bo nie potrafie znalesc jej u siebie.. ! Co sprawia, ze nie potrafie znalesc jej u siebie ? moje przekonania o sobie/zlosc/niezawisc/strach, kotre wyrobilem sobie ze zlych doswiadczen. No tak, ale to kolo zamkniete, wiec moze Jak moge poczuc milosc ? dobre pytanie .. ;) noo.. moge poszukac jakiejs piknosci w ktorej sie zakocham i przez jakas krotka chwile bede czul milosc, az nie zorientuje sie, ze wcale jej nie kocham ;)) to chyba nie ta droga.. Ale czym wogle jest milosc ? W jakich sytuacach czuje sie podobnie, albo tak samo, gdy patrze na osobe w ktorej jestem zakochany, w jej oczy, z pelna akceptacja, bez mysli, bez czasu, bez osadow ? No czuje sie tak, jak patrze na cos pieknego, co mi zapiera dech w piersiach, gdy dluzej patrze faktycznie jest tak samo, cisza (brak mysli / brak przywiazania do mysli), blogosc, milosci , pokoj. Czyli piekno to milosc, to cisza (brak mysli w glowce), hm, raczje warunki w ktorych mozemy milosc odczuwac ! A cos jeszcze pogaga ?, na pewno pomagaja dobre intencje do ludzi ! Poczucie obecnosci-obserwacja, tez na pewno pomaga.

To trudny temat, bo dotyka samej podstawy naszego dzialania, myslenia i funkcjonowania, sposobu podejscia do zycia i nie jest to rzecz ktora mozemy naprawic za pomoca magicznej rozdzki, tej czy innej terapii, a raczej ogromnej pracy nad soba, dzien w dzien przez lata. Jak to mowia, ziarnko do ziarnka, az zbierze sie miarka ;) Nie napisalem tego aby wchodzic z kims w polemike kto uwaza inaczej. Po prostu zachecam, do odszukania w sobie odpowiedzi, dzieki ktorym , mozemy pozbyc sie jakania, i duzo, duuuzo wiecej, niz tylko jakania. Mozesz dojsc do podobnych wnioskow, moze do innych, nie wazne, bo jak szukasz to znajdziesz odpowiedz!, a gdy ja znajdziesz bedziesz mogl cos z tym zrobic, trudne, ale mozliwe, wielu osobom sie udalo ;)
Jesli podazysz ta sciezka i dojdziesz do punktu w ktorym nie wiesz co dalej, to z wlasnego doswiadczenia polecam dwie rzeczy: metode 'The Work' Katie Byron, no i medytacje, jako chyba najstarsza metode pracy nad soba. Tutaj technik jest mnostwo jak i definicji. Zasada jest prosta, jak czujemy cisze-piekno-milosc, to znaczy, ze idziemy w dobra strone.. im cos prostsze tym lepsze. Mozna, ale nie trzeba siedziec w pozycji lotosu, mozna pojsc na spacer ;) Osobiscie stan medytacji odkrylem-doswiadczylem, przy wolnym mowieniu, ale duzo bardziej, gdy w pozniejszym okresie chodzilem po klubach podrywac dziewczyny, gdy przestalem chodzic aby podrywac, a zaczolem tam chodzic aby chodzic.. wiele sie wtedy zmienilo ;)), ale to inna historia.
Pytanie czy to zadziala w Twoim przypadku nie ma sensu. Jak to czujesz, idz ta droga, jesli nie, idz inna, zawsze gdzies dojdziesz ;)

Ktos napisal , ze jakanie to wada.. Faktycznie mozna tak do tego podchodzic. Ale z perspektywy o ktorej pisalem wyzej, jest zaleta ;) poniewaz zmusza nas do pracy nad soba. Jak kazdy inny objaw cierpienia pomaga odnalesc w sobie wspolczucie, zrozumienie no i milosc. A wtedy okazuje sie, ze to iluzja w ktora wierzyslismy..
Powodzenia!
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: przyczyna i skutek
monopix
Użytkownik

brak
Dodane dnia 23-06-2012 21:04 #2
Prace z jakaniem podzielil bym na dwie czesci. Po pierwsze ogolna prace nad soba, co opisalem w pierwszym poscie. Po drugie na prace nastawiona na szybsze efekty. Obie te metody bardzo dobrze sie uzupelniaja i wplywaja na siebie wzajemnie.

Metoda dajaca szybkie rezultaty to behawioralna metoda pracy.. krotko mowiac idziesz i przelamujesz sie. Dziala ona doskonale pod pewnymi warunkami, jakie to warunki opisze nizej. Nie umiejetne zastosowanie tej metody moze skutkowac w najlepszym razie brakiem wiekszych rezultatow, a w gorszym, poglebieniem problemu.

W tej metodzie, wazne jest nastawienie podczas cwiczen ! Wykonujac cwiczenia wplywamy na swoje przekonania, na to w co wierzymy. Jesli wykonujemy cwiczenia z negatywnym nastawieniem, nie zaleznie od rezultatu wzmacniamy nasze negatywne przekonania i w najlepszym przypadku nic nam to nie daje. Podczas cwiczen z pozytywnym nastawieniem, oslabiamy niekorzystne przekonania na rzecz tego co nam sluzy. Ok, czasem trzeba sie zmusic aby wogole zaczac cos robic, a to juz samo w sobie bywa ogromnym wyzwaniem ;) Jest cos co moze pomuc w zmianie nastawienia juz podczas cwiczen, a jest to nic innego jak spokuj i cisza w glowie, oraz pelna koncentracja na danej sytuacji, i rozmowcy - krotko mowiac obecnosc. Spokuj, cisza, koncentracja, juz byla o tym mowa w poscie pierwszym, jak widac mozna obie rzeczy polaczyc. Szybko moze sie okazac, ze odczuwanie milosci, ciepla i radosci podczas wolnej mowy bedzie czestym objawem ;) gorzej moze byc pozniej z normalna mowa, no ale cwiczenie czyni mistrza.
Osoby ktore sa lub beda na terapii wolnego mowiania lub innej tego typu (przelamywania sie), zachecam do jak najczestszych cwiczen, oczywiscie dobrze wykonywanych, czyli z dobrym nastawieniem. Przez dobre nastawienie rozumiem, cieplo ktore czujesz do swiata ludzi i calej reszty, a nie mowienie sobie "uda mis ie, na pewno sie uda" ;)
Dobre nastawienie mozna rozpoznac, gdy nie robimy czegos na sile, a wyplywa z nas.

Latwo powiedziec trudniej zrobic ? ;) Pewnie tak, nasze pragneinia, mysli, przyzwyczajenia skutecznie to utrudniaja. Sa rozne metody pracy z tym. Czasem cos dziala dla jednej osoby czasem nie, czasme cos dziala teraz a pozniej dziala co innego. Jedna z najstarszych metod jest wizualizacja, ale nie na sile, musi jak gdyby wyplywac z nas, musimy tego chciec, a co wizualizowac sobie.. to juz inwencja tworcza ;) Mozemy wyobrazac sobie jak podchodzimy do kogos i usmiechnieci rozmawiamy a ta osoba jest szczesliwa, ze z nami rozmawia, moze to byc wiecej osob, mozemy do tego dodac sloneczko ;) co kolwiek, aby bylo to pozytywne, abysmy sie po tym lepije czuli i chetniej wykonywali to co tam mamy do zrobienia.
Inna metoda pochodna jest wypowiadanie intencji, co mozna nazwac modlitwa. Oczywiscie nie mam tutaj na mysli Ojcze nasz.. czy cos w tym stylu, bo to byly by puste slowa, ale o prawdziwa chcec, zarliwosc.. musimy tego chcec o co prosimy.. Tak naprawde nie ma tutaj mniej czy bardziej skutecznej metody, poniewaz zalerzy to od tego, czy naprawde tego chcemy, jak chcemy to zadziala, jak nie to nic nie zadziala.

A no i oczywiscie te metody nie zastapia prawdziwego doswiadczenia, wiec raczej polecam podchodzenie i przelamywanie sie, a nie wizualizacje podchodzenia ;)))) to tylko aby wywolac odpowiedni stan. O mozemy takze przywolac pozytywne wpomnienia, albo pomyslec o kims kogo kochamy.

Aby wyleczyc sie z jakania, obie rzeczy sa wazne. Jesli ograniczymy sie do behawioralnej metody, mozemy sie spodziewac czesciowego wyleczenia objawow, albo nawet wogole objawy znikna, ale do czasu .. az zaczna sie pojawiac na nowo, gdy zajda odpowiednie ku temu okolicznosci. Jesli bedziemy tylko stosowac prace pierwsza (pierwszy post), mozemy utknac na mieliznie swojego strachu i nie pokonac tej bariery.
Edytowane przez monopix dnia 23-06-2012 21:21
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: przyczyna i skutek
monopix
Użytkownik

brak
Dodane dnia 24-06-2012 14:29 #3
Gdy cos robimy z radoscia, szybciej sie uczymy. Chcemy to robic. Gdy cos nie sprawi frajdy, uciekamy od tego. Warto popracowac nas nastawieniem.

Dzisaj chcialbym napisac jak wazny jest spokoj i co z tego wynika dla nas, na przykladzie wolnej mowy. Uzyje tego przykladu, poniewaz taka terapie przeszedlem, ale rownie dobrze, moze byc to cos innego np: kozystajac z korektora mowy, czy czegos tam innego. Mam nadzieje, ze uda mi sie pokazac cos co laczy sie w pewna calosc o tym o czym pisalem w pierwszym i drugim poscie.

Podczas wolnej mowy odczuwamy spokoj, ale czym jest ten spokoj ? Zwroc uwage na to co sie dzieje podczas odczuwania tego spokoju, na to co sie dzieje w Tobie i rozmowcy. Gdy odczuwasz spokuj, nie masz specjalnie mysli w glowie, nie oceniasz swojego rozmowcy, jestes pochloniety rozmowa, tym co robisz, jak mowisz, osoba z ktora rozmawiasz, nie oceniajac tego co robisz, ani tej osoby, po prostu jestes i robisz. Gdy zaczynasz myslec o celu, zaczynasz myslec o mozliwych skutkach, a czesto te wyobraznia sa negatywne, co powoduje oczywiscie napiecie. Osoba z ktora rozmawiasz, prawdopodobnie tez zacznie odczuwac to napiecie, wiec prawdopodonie nie bedzie chciala zbyt dlugo kontynuowac czegos co nie jest fajne dla niej. W drugiej pozytywnej opcji, podczas gdy odczuwasz spokuj, radosc, masz dobre intencje do swiata, sa wieksze szanse na to, ze naszemu rozmowcy udzieli sie nasz stan. Byc moze nawet poprawimy mu samopoczucie, co oczywiscie wplynie tez na nasze, na nasze przekonania o nas samych i naszej mowie.
Swiadomie odczuwajac cisze, wiele sie zmienia. Swiadomie, znaczy, ze wiem, ze jest spokuj-cisza, godzimy sie na to i zapominamy o tym, kontemplujac to co jest, po prostu mowiac dalej. Kontemplacja, znaczy poddanie (nie oceniania, nie stawianie oporu), przebywanie z tym co jest, nasza mowa, cisza, rozmowca.
Jak to robic ? Bedac w ciszy, z dobra intencja, nastawieniem, wolno mowiac. Koncentrujac na rece, albo na czyms innym niz tresc tego o czym mowisz.

Gdy wejdziesz w ten stan, sam zobaczysz jak wiele on zmienia, warto byc w nim jak najczesciej. Zmienia sie wtedy wiele w naszej podswiadomosci. Stajemy sie bardziej swidomi tego kim jestemy i jak funkcjonujmey.
Gdy nie udaje sie.. spokojnie, skup sie na rece, niech stanie sie wazniejsza od tego co mowisz, To powinno wprowadzic Cie w cisze i spokuj, a slowa same sie pojawia i wyplyna.
Tutaj ciekawa rzecz, ktora pewnie zaobserwujesz, a mianowicie co takiego robisz, ze jestes w tym stanie i kiedy z niego wychodzisz, zaczynajac sie napinac. Szybko wyjda na jak nasze przywiazania do informacji, do tresci ktora tak bardzo chcemy przekazac drugiej osobie, oraz pewne inne. Koncentrujac sie na rece, wyciszamy sie. Tresc rozmowy przestaje byc dla nas najwazniejsza, a moze nawet wogole straci jaka kolwiek waznosc i zaczniemy odsczuwac radosc z obcowania z druga osoba. Koncentrujac sie na waznosci informacji do przekazania, napisamy sie. Moze byc tak, ze chcemy aby ktos cos zrobil i napina nas jakas podswiadoma mysl, ze ktos tego moze nie zrobic.. no i co wtedy.. na pewno swiat sie zawali ;) Chcesz mi powiedziec, abym nie prywiazywal wagi do tego co mowie ?
Zdecydowanie tak ;) Jak bedziesz mowil, to slowa wyjda z Ciebie, i nie wazne czy bedziesz do tego przywiazywal uwage czy nie. Ale czym jest przywiazywanie uwagi ? Czemu to co mowie jest takie wazne dla mnie ? No, pytanie czego oczekujesz od rozmowcy, czego od niego wymagasz ? Mozna by sobie zadac pytanie czy ja czegos wymagam od rozmowcy i czego sie obawiam w zwiazku z tym i szczerze odpowiedziec.
Jak przerwac to kolko ? Podejmujac decyzje o zmianie jakiegos elementu, np: zmiana koncentracji z tresci mowiania, na reke i odczuwanie spokoju i dalej ciszy, radosci.. a im czesciej i dluzej bedziemy to robic tym nasze przekonania o tym co jest wazne ulagna zmianie.
Edytowane przez monopix dnia 24-06-2012 19:30
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: przyczyna i skutek
monopix
Użytkownik

brak
Dodane dnia 24-06-2012 23:18 #4
Mowiac w pustym pokoju do siebie, nie ma jakania. Mowiac do kogos, jakanie moze pojawic sie nawet przy blachej rozmowie, na pozor nie istotnej. Po latach wycwiczonego jakania, w podswiadomosci bardzo mocno zakorzenia sie mnostwo przekonan mocno ukrytych. Trudno zauwazyc schemat, bez wprowadzenia przestrzeni. Przestrzen mozemy wprowadzic poprzez koncentracje na czyms innym niz konwersacja ktora prowadzimy. Mozemy koncentrowac sie na dloni, ale prawdopodobnie tak samo bylo by z koncentracja na plomieniu swiecy. Gdybysmy skoncentrowali sie na tyle mocno na plomieniu, aby tresc przestala byc analizowana, a konwersacja wyplywala sama, nie bylo by zacinana, analizy, napiecia i domyslow. Koncentrujac sie na konwersacji, nawet nie zauwamymy kiedy zaczynamy sie zacinac. Czynnosc wykonywana tysiace razy, szybko zostaje przeniesiona ze swiadomosci do podswiadomosci, tak jak prowadzenie samochdu.. nikt nie zastanawai sie jak zmienaic biegi, kiedy dodac gazu, a kiedy hamowac. Ale gdy wprowadzimy przestrzen, robimy cos powoli, bez pospiechu, koncentrujac sie na tym co robimy, zaczynamy powoli dostrzegac, nasze czynnosci, krok po kroku. Wiedza ta pozwala na zmiany. Przestrzen daje czas na podjecie decyzji o zmianie. Zadania sobie putania "Czy to co mowie, jest naprawde takie wazne ?". Albo innego pytania ktore na nas podziala trzezwiaco, sprowadzi na ziemie. Pochadna metoda do reki sa koany wywodzace sie z zen. No moze na odwrot, bo koany maja okolo tysiaca lat. W skrocie polega to na tym, aby umysl zajac czyms do analizowania, a obecnosc pozostaje swiadoma. Moze dziwnie to brzemi, postaram sie to wyjasnic na przykladzie. Podczas mowienia z reka, umysl analizuje jak reka ma chodzic, jak dzielic wyraz na czesci, odczuwaniu reki na udzie, czy gdzies tam indziej, odczuwaniu ioddechu.. a slowa i tak sa wypowadane, ale bez analizy umyslowej. Same z siebie wychodza. Obecnosc trudniej wyjasnic. Jest to zauwazanie, dostrzeganie tego co jest teraz, w chwili obecnej, reka na udzie, mrugniecie powieki rozmowcy, wydech, wdech.
To dzieki obecnosci mozemy wprowadzic przestrzec, poczuc cisze. Dzieki ciszy obecnosci mozemy dostrzec piekno, poczuc milosc i radosc z istnienia.

Poniewaz jakanie ma znamiona nawyku, tak jak napisalem wczesnie z prowadzneiem samochodu, mozemy mowic nawet dosc swobodnie, pozornie na luzie i dalej sie zacinac. Otoczneie moze nas nawet odbierac jak wyluzowanych, tylko czemu sie zacina ? To pewnie choroba ;) My takze mozemy czuc luz i dobrze sie bawic, ale czemu sie zacinasz, skoro jestes taki wyluzowany ? ;) Ciekawa sprawa, niestety gdy nie cwiczymy swiadomosc, przez co rozumiem obecnosc i konentracja na chwili obecnej, nasza swiadomosc jest dosc ograniczona, za to kontrole przejmuje doskonale wycwiczona podswiadomosc. Swiadomie dobrze sie bawimy i jestesmy "na luzie", ale podswiadomosc doskonale zauwaza sytuacje, ktora uwaza za stresujaca i odpowiednio reaguje. Zachecam do obserwacji siebie. I nie ma sie co dolowac, od marudzenia jeszcze nic sie nie zmienilo ;) Ta czy inna metoda, zadziala super, nie zadziala, to wybierz inna, albo rob ja inaczej ! Nikomu sie nie udalo jeszcze zjesc wszystkich rozumow, ale nie znaczy to, ze cos dla Ciebie nie zadziala. Kto szuka ten znajdzie! A kto doswiadcza ten sie uczy :lol:
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: przyczyna i skutek
monopix
Użytkownik

brak
Dodane dnia 25-06-2012 14:46 #5
Czemu swiadoma obecnosc jest kluczowa do zmany ? Nie da sie zrozumiec, czym jest swiadoma obecnosc, bez doswiadczenia jej, tak samo jak nie da sie dowiedziec, ze ogien jest goracy bez zblizenia reki do niego. Sa rozne poziomy obecnosci, Mozesz wiedziec, ze jestes, obserwowac swoi oddech i dalej miec paplanine slow w glowie, na ktorej bardziej sie koncentrujesz, dalej jest dla Ciebie wazna. Nie wazne, czy to co sobie mowisz glosem wewnetrznym jest prawda, czy nie, bo do puki w to wierzysz jest prawdziwe. Jesli chcesz sie doswiadczalnie przekonac, co jest prawda a co nie z tej wewnetrzej paplaniny, kieruje do pierwszego postu i metody 'The Work' Katie Byron. Wracajac do tematu, im mniej koncentrujesz sie na tym glosie i emocjach ktore sie pojawiaja tym latwiej jest obserwowac i schodzimy glebiej w obecnosc. Mozna zejsc bardzo gleboko tam gdzie jest tylko czyta radosc z istnienia, jesli komus jest to potrzebne, tez jest ok, ale docelowo chodzi o zachowanie rownowagi, pomiedzy tym a tym, co wokol Ciebie sie dzieje. Oczywiscie z dnia na dzien nie da sie tego zrobic. No i nie jest to co nabytego, po miesiacach, czy latach rownowagi , mozemy ja stracic. Decyzja nalerzy zawsze do nas ;) Nie caly rok temu, mialem paro tygodniowy okres w ktorym pracowalem przy komputerze po parenascie godzin dzien w dzien, bez specjalnych przerw. Nawet nie zauywazylem kiedy moja swiadomosc sobie gdzies poszla, a pojawiala sie "waznosc" tego co robie. Po tych paru tygodniach zbesztania sie, pojawilo sie oczywiscie lekkie jakanie. Pewnie gdybym kontynuowal to przez dluzszy czas bylo by tylko gorzej. Cale szczescie, takei rzeczy sa dla mnie trzezwiacym prysznicem. To trocha apropo czemu nastepuja poworoty jakania. Potrzeba utrzymywania sie, oplacac rachunkow itp. nie pomaga ;)

"Waznosc", oczekiwania, przekonania. Czemu gdy czasem mowimy, przywiazujemy do tego taka wage (wiadomo jaki jest skutek), a czesem nie, i nawet przed spora publicznoscia i kamera, mozemy mowic plynniej niz niejakajacy sie. Pamietam, sytuacje z liceum, gdy ktos sobie wymyslil przedstawienie na studniowke, pomyslalem sobie wtedy, za jakie grzechy.. ;))) czemu mi to robia.. ? Na pere minut przed, zostalem sam w klasie, przystawiony do muru zaczolem pracowac nad swoim podejsciem. Te pare minut starczylo. Swoja kwestie wypowiedzialem, bez zadnego zajakniecia, glosno i z usmiechem. Sporo osob bylo zdziwionych, ze sie nie zacinalem. Po paru dniach wszystko wrocilo oczywiscie do normy ;) Ale co sie stalo, ze sie udalo przynajmniej na chwile. Uwierzylem, ze nie ma problemu, ze nie jest to dla mnie wazne, ze nie powoduje to we mnie napiecia i nie ma skutku jakania. Nie analizowalem, bylam obecny w tamtym momencie, bez mysli, szczesliwy, To gdzie bylem, kto mnie sluchal, czy nie sluchal, patrzyl, nie mialo najmniejszego znaczenia. Jak mozna na chwile, mozna i na dluzej. Mialem za malo doswiadczenia i swiadomosci, aby zrozumiec co sie wtedy stalo, wiec jeszcze pare lat musialo uplynac.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: przyczyna i skutek
monopix
Użytkownik

brak
Dodane dnia 25-06-2012 16:47 #6
Teraz cos z mojego ulubionego tematu, realacji miedzy ludzkich i podrywania ;) Inny temat, a moze jednak nie ? Mam nadzieje, ze uda mi sie pokazac szerszy obraz tego o czym tutaj pisze.
Najpierw troche historyjek z zycia wziete.
Jak spora liczba jakajacych sie, bylem zamkniety w sobie. Po terapii, ok bylo znacznie lepiej z mowa, praktycznie nie jakalem sie, ale nie rozwiazalo to pozostalych problemow. Po mniej wiece roku, mialem juz dosc swojego wyalienowalia i zamkniecia w swiecie komputerow, tego, ze moje grono znajomych jest stale od lat i nie jestem w stanie poznac zednej dziewczyny. Wiec koniec koncow w chwili desperacji wybralem sie na kurs uwodzenia. Nie bede snol tutaj wywodow czy bylo warto, czy nie, bo to troche tak jak z tymi terapiami jakania. Jak to bywa, na kursie bylo fajnie, a pozniej klapa. Przez pol roku cwiczylem to i owo na ulicy, w klubie gdzie kolwiek, pare razy w tygodniu.. bylem wytrwaly ;) Po pol roku jednak peklem i zaczolem zadawac sobie mnostwo pytan. Nie bede ich przytacza ani odpowiedzi, bo niczego to nie wniesie. Po prostu byly moje. Tobie polecam znalezienie swoich. Wtedy bada prawdziwe dla Ciebie.
W kazdym razie rezultat byl taki, ze zaczolem robic cos dla samero robienia, a nie wielce wymyslonyc fantazji o poznaniu wyimaginowanych kobiet. Bez mysli, bez analizy, bez presji. dokladnie tak jak to bylo w przypadku opisanym w poscie wyzej. Efekty byly.. osobliwe ;) Wchodze do normalnego klubu, z normalnymi dziewczynami, po wejsicu podchodza do mnie trzy dziewczyny, i przytulajac sie chca ze mna wyjsc. Innym razem ide sobie i widze znad przeciwka dziewczyne, podchodzimy do siebie i zaczynamy sie calowac, od tak. Poznaje kobiete w galerii handlowej, idziemy na kawe, cos tam wspomina, ze byla tancerka gogo, po pol godzinie, ze moze bym chcial poznac jej kota i ze moze bysmy juz poszli do niej i wiele innych jeden za drugim. Oczywiscie wszysto na trzezwo. Moze by to az tak dziwne nie bylo gdyby nie dziala sie co chwile ;) Wtedy nie bylo nic na sile, nie bylo "waznosci", oczekinan ani przekonan. Wszystko wyplywalo ze mnie i dzialo sie samo. No gdzies na obrzezach swiadomosci tylko czasem slyszalem "lal", tak samo bylo w tym wystapieniu na studniowce.
No wlasnie niby inny temat, ale, czy przypadkiem nie ten sam ? I co takiego sie stalo ze wczesniej nie bylo mozliwe, a nagle zaistnialo ?, co laczy te sytuacje ? Na te pytania chyba juz odpowiedzialem.

Odpowiedzi ktorre pisze w tym watku sa moje, ale zachecam do znalezienia wlasnych, ktore beda prawdziwe dla Ciebie, bo z wlasnego doswiadczenia. Staram sie tylko pokazac pewnien zarys, ktory moglby Cie nakierowac na to czego szukac, ale i to nie jest takie wazne ;) Pewnien obraz czegos, co zmienia nie tylko mowe, ale tez cala reszte. Prostymi metodami, mozna dosc do rozwiazan wlasnych problemow, a drogi na skroty niestety okazuja sie slepymi zaulkami, ale to akurat moze temat na inny post.
Edytowane przez monopix dnia 25-06-2012 16:48
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: przyczyna i skutek
monopix
Użytkownik

brak
Dodane dnia 25-06-2012 22:13 #7
Troche o metodologi, raz jeszcze.
Zaczynamy od uswiadomienia sobie, tego ze jestesmy ;) smieszne, ale tak to juz jest, ze zazwyczaj o tym nie wiemy, tylko gdzies jestesmy myslami w przeszlosci i przyszlosci.
Odnoszac to do terapii jakania, moze to byc poczucie reki na udzie, oddech, to ze patrzymy na cos, slyszymy, odbieramy zmyslami.. Zmysly daja nam mozliwosc zakotwiczenia w terazniejszosci.
Gdy juz wiemy, ze jadnak zyjemy i nie snimy, ani myslimy o niebieskich migdalach, koncentrujemy sie na rece czy czyms tam co wybralismy. Dobrze jest zajac umysl czyms tam aby sobie cos porobil, np: dzielil slowa do wypowiedzenia na sylaby, i ruszal palcami tak jak je wypowiadamy, tak jak to jest w tej metodzie pani A. Mozna sobie wymyslec cos tam innego, na tyle zmiennego, aby umysl sie nie znudzil, i na tyle prostego, abysmy mogli jeszcze wykonywac inne czynnosci, jak mowienie ;) To mowienie z reka akurat do tego niezle sie nadaje. Umysl mozna zajac czyms innym, nie jest to wogole jakis warunek, ale pomaga. Nie powinnismy koncetrowac sie na tym co ma robic umysl, dajesz mu zadanie i sobie robi, jakas tam czesc swiadomosci go pilnuje, wiesz, ze to robisz (nauka oczywiscie wymaga koncentracji na tym, ale ponziej juz moze byc w tle). Koncentracja jest na chwili obecnej, odczuwaniu dloni, odczuwaniu wdechu (bez kontroli), odczuwaniu wibracji slow, wibracji klatki piersiowej. Bardzo pomaga odpowiednie nastawienie, dobra intencja, co i jak pisalem juz wczesniej. Pozytywne nastawienie, inencja dobra, zmienia bardoz duzo podczas koncentracji. Mozemy miec spory poroblem z koncentracja bez takiej intancji. Przypomnina to torche wcielenie sie w role obserwatora, gdzie siedzisz wygodnie w kinie i obserwujesz co sie dzieje, reka chodzi, slowa leca, rozmowaca reaguje, a Ty sobie jesz popkorn, popijasz cola i dobrze bawisz ;) Mozna to nazwac "wycofaniem", tak jakbys cofnal sie o krok, a rzeczy dzieja sie same, Ty tylko intencja zawiadujesz ogolny kierunek.
Niestety nikt przez tysiace lat nie wymyslil cudownej metody, ktora odrazu skutkuje i kazdy odrazu wie jak to wykonywac. Z drugiej strony nie jest to az takie trudne, ale wymaga cwiczen i zalapania o co chodzi. Wazne jest wytworzenie przestrzeni, miejsca w ktorym mozemy poczuc cisze w glowie. Przestrzen mozemy wytworzyc mowiac wolno, robiac spore przerwy miedzy wyrazami, mozemy poczuc to co jest pomiedzy nimi. W zasadzie mozna to nazwac medytacja. Naprade nie trzeba siedziec w bezruchu przybierajac odpowiednia pozycje. Fakt, bezruch i pocyja, maja swoja moc, ale bynajmniej nie warunkuja tego, ze ktos kto tak siedzie medytuje ;) Medytacja to stan w ktorym jestesmy, mozemy takze mowic o medytacji jako o cwiczeniach, ktore maja nam pomoc wejsc w odpowiedni stan medytacji, ale jak ktos chce to sobie poczyta o tym, w madrych, a czesciej mniej madrych ksiazkach. Medytowac mozemy wszedzioe, na spacerze, jak tez mowiac do kogos wolno z reka, czy inna metoda.
Staram sie w tym watku pokazc, ze latwo mozemy wykozystac nasza przypadlosc i terapie, czy leczenie ktore przechodzimy do czegos znacznie wiekszego, co nam pozwoli zmienic nie tylko mowe, a o wiele wiecej.

Przypomniualo mi sie wlasnie jak rodzice zabrali mnie gdy bylem maly do bioenergoterapeuty :lol: Jak ktos zdesperowany to robi rozne rzeczy ;)) Ale jednak nie bede tutaj robil opisu przeroznych metod, poczynajac od hipnozy, nlp, huna, technik szamanskich, roznych dziwnych medytacji, metody silvy, opukiwanie czakramow, techniki energetyczne, czyszczenie aur itp, konczac na psychoanalizie i nie wspominajac o analizie przeszlych wcielen ;)) sa rozne rozniaste rzeczy na tym swiecie, i jak ktos chce to oczywioscie nawet zachecam do robienia tego. Zadna nie powinna zabic, ale zalecam przy nich odrobine zdrowego rozsadku, lacznie z tym o czym ja pisze ;)
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: przyczyna i skutek
dzidzia
Użytkownik

brak
Dodane dnia 26-06-2012 01:02 #8
żeś się rozpisał:)
Zgadzam się, że ważne jest skupienie się na chwili obecnej, nie uciekanie, ani w przód ani w tył- choć to trudne, ale wykonalne z czasem.
Uważam, że ważna jest "maska", czyli przybieranie roli, każdy tak w końcu robi- matka, żona, kochanka, policjant, po prostu wczucie się w rolę. "Bycie sobą" wg mnie to bardzo szerokie i ogólne pojęcie...
Nie wiem, może komuś pomaga ręka, ale sądze że na krótką metę ( z resztą tak sądzę po większości opinii ) bo uważam, że nie w tym rzecz, chodzi o tą koncentrację
Sądzę, że jąkanie jest zaburzeniem neurologicznym, czujemy "czarną dziurę", niemożność posunięcia się na przód...ale wierzę w potęgę ludzkiego umysłu ( nawet po części), że jak chce to potrafi i zrobi:)
Każde jakanie jest inne, ważne jest poznawanie siebie, analizowanie siebie, w końcu jedyni jesteśmy w stanie zbadać siebie naprawdę indywidualnie.
Dla mnie bardzo ważną rzeczą ( o ile nie najważniejszą) będzie stan, kiedy to moje jąkanie nie będzie "górą lodowa" czyli wierzchołek+ to co pod wodą- tylko właśnie to co nad wodą, czuję, że powoli tak się dzieję, ale jeszcze za wcześnie na ocenę.
Ps. jąkanie nawykiem? tak i nie, bo nie jąkamy się zawsze tak samo, zawsze na tych samych słowach- raz powiemy je normalnie, innym razem nie, raz zająkniemy się na początku słowa, innym razem w środku, na końcu- hmmm ;)
Edytowane przez dzidzia dnia 26-06-2012 01:03
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: przyczyna i skutek
Marcin20
Użytkownik

brak
Dodane dnia 03-07-2012 18:28 #9
Wszystko o czym piszesz jest prawdą, powiem więcej nawet prawdą "objawioną" ;) Zmienia całkowicie postrzeganie życia, dużo zależy od tego na jaki grunt to trafi. Ja ze swojej strony polecam książkę Powrót do Zmysłów Stanley H. Block, autor przedstawia własną metodę nazywaną "dostrojeniem", w której opisuje praktyczne metody w jaki sposób nazywać swoje myśli co pomaga nam nie identyfikować się z nimi i przyłapywać się na tym kiedy to robimy, w sposób naprawdę szczegółowy, wręcz naukowy. Jeszcze prościej, stan o ktorym mówi nam tutaj monopix znajdziemy w chyba każdej większej religii świata tj chrześcijaństwo, buddyzm, hinduizm itd. ale pod warunkiem że będziemy badać je "na własną rękę", nie szukając sobie guru czy zapatrując się w cokolwiek innego.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: przyczyna i skutek
monopix
Użytkownik

brak
Dodane dnia 04-07-2012 15:04 #10
Prostota jest najlepsza, nie ma zbednych madrych nazw ani manipulacji. Staralem sie tutaj napisac w jaki sposob mozemy latwo wykozystac ta "wade", jaka jest jakanie i istniejace metody walki z jej objawami do tego aby odkryc cos wiecej niz tylko to, ze mozemy sie nie jakac. Odkryc to, ze nalogi nie istnieja i wiele innych. Oczywiscie kazdy robi to co uwaza za sluszne i nie ma tutaj lepszych czy gorszych wyborow. Nie chcial bym jednak z tego watku robic filozoficznej pogadanki, bo raczej nie bedzie miala ona sensu, jak ktos chce to sobie poszuka. A jesli juz szuka to ze swojej strony polecam ksiazki i filmy (na YouTubie tez sa) Eckhart'a Tolle no i Katie Byron. On mowi bardziej filozoficznie, Ona praktycznie. Uwazam jednak, ze nie ma co pozostawac na teoretycznej wiedzy, bo teoria nie jest doswiadczeniem. Dodtatkowo jak sie ktos naczyta wielce madrych rzeczy, mozna sobie wyrobic jakies oczekiwania/wyobrazenia, a majac oczekiwania utrudniamy sobie doswiadczenia.
Edytowane przez monopix dnia 04-07-2012 15:33
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: przyczyna i skutek
Parsi
Administrator

avatar
Dodane dnia 04-07-2012 20:03 #11
Super sprawa Monopix! Również czytałem Potęgę teraźniejszości i polecam wszystkim, na prawdę warto. Nie tyle przeczytać, ale stosować zasady tam zawarte. Twoje historie z dziewczynami bardzo interesujące ;)
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: przyczyna i skutek
monopix
Użytkownik

brak
Dodane dnia 04-07-2012 23:50 #12
i prawdziwe. Napialem pare dla zachety ;) Podajesz dziewczynie reke, patrzysz w oczy i juz wiecie gdzie moze sie ta znajomosc skonczyc ;) Oczywiscie, pisze to dla zachety, ale tak jest. To nie podrywanie, bycie z kims, poznawanie, czy inne nazwy. To realacja z kims, czyli milosc, albo jest, albo jej nie ma. Jak jestes zakochany, tak naprawde, mocno zakochany, doswiadczasz milosci tej bardziej prawdziwej, gdzie i drzewo ktore mijasz jest piekne, i sasiad ktorego nie lubisz nagle jest sympatyczny i traktujesz go tak samo jak i swoja dziewczyne. To o czym pisze, jest wlasnie tym doswaidczaniem milosc, ale bez ukierunkowania na kogos, albo cos. No i wiele zmienia, nie ma klutni, bo po co mialbys komus cos udowadniac. Nie ma zadnej manipulacji, bo po co kogos do czego przekonywac. Ale dosc o tym, bo to temat rzeka.
Wszystko co napisalem sam doswiadczylem. Zabawne, jak czasem dzialamy ;) Te doswiadczenia "same" zaczely sie u mnie pojawiac, gdy przyszedl czas. Oczywiscie po pewnym czasie zaprzestalem robienia tego co robilem i dosc szybko codziennosc zapukala do drzwi ;) (minal zdecydowanie za krotki okres czasu, aby pojawily sie glebsze zmiany wiec zaczelo sie cofac). Nie chodzi o to, ze mialem zla codziennosc, bo calkiem dobra, jak by ktos patrzyl z boku to bardzo dobra w standardach normalnosci. Jednak byla bardzo daleka od tego czego doswiadczylem. Dosc szybko pojawila sie deprasja, a przyjammniej gleboki dol ;) Zamiast kontynuowac to co samo przyslo, szukalem wszedzie do okola, co sie stalo, ze bylo fajnie, a jest do dupy. Jak nigdy do tego czasu nie czytalem ksiazek poza brykami w liceum ;), przeczytalem ich pareset. Mnostwo wszelakich i dziwnych kursow, na ktore wydalem majatek.. jak i innych rzeczy o ktorych czytelem, albo w inny sposob sie dowiedzialem. Mialem duze parcie ;) Wykreslilem slowko "nie" ze slownika i probowalem doslownie wszsytkeigo na co sie natknalem. Koniec koncow dowiedzialem sie tyle, ze nie musialem tego robic :lol:
W dodatku wiekszosc z tego byla watpliwej tresci. Wiele rzeczy dziala jak plaster na rane, nie zmieniajac istoty problemu. Dodatkowo jest wiele rzeczy i osob ktore nie koniecznie stawiaja nasze dobro na pierwszym miejscu. Cale szczescie mialem swoje doswiadczenia jako drogowskaz, wiec nie zbladzilem. Oczywiscie mozna powiedziec, ze przelatywalem po lebkach i nie zaglebialem sie w nic do reszty, co moglo by dac rezultat. Moze i tak, ja w to watpie. Jesli ktos chce cos robic, to powinien. Uczymy sie na doswiadczeniach.
Jak wielokrotnie pislaem, polecam proste metody, ktore mozna robic przy okazji "walki" z jakaniem. Nie wymaga to ogromnej dodatkowej pracy, wystarczy tylko pare zmian i rezultat moze nas zaskoczyc. Oczywiscie nie jest to chop siup i nagle nasze zycie bedzie jak z bajki. Czas tutaj odgrywa istotna role. Duzo czasu spedzilismy nad tym aby bylo do dupy, wiec nie ma sie co dziwic, ze takze sporo czasu trzeba to odkrecac.

W sumie jak juz zeszlismy troche z tematu, to jest jeden kurs ktory warto polecic, no i nie odbiega od tematu forum. Jest to kursik emosji glosu. Bylem na chyba dwoch, czy trzech, ale ten jest warty uwagi i ma sporo wspolnego z tym o czym pisze w tym watku. Emisja glosu jest takze ciekawym tematem. Z doswiadczenia moge powiedziec, ze nauka emosji glosu jest bez sensu ;) ale nie dlatego go polecam, aby nauczyc sie wydobywac dzwiek. Jesli ktos chce sie dowiedziec troche wiecej o sobie i doswiadczyc glosu, zobaczyc jak dziala nasza intencja na to jak ktos slyszy i paru innych ciekawych rzeczy, no i ma pare stowek na zbyciu to polecam. Raczej niczego nie rozwiarze, ale mozna sie sporo dowiedziec.
Dlaczego uwazam, ze jako taka nauka emosji glosu jest bez szensu ? Zreszta to samo tyczy sie oddychania bardziej przez przepone. Poniewaz gdy jestesmy gleboko zrelaksowani, nasze zle nawyki predzej czy pozniej puszczaja, a glos zaczyna wydobywac sie naturalnie, oddychamy naturalnie. Wiec lepiej popracwac nad przyczyna a nie skutkiem, o czym zreszta jest ten watek. Ale w imie poznawania siebie i doswiadczen, polecam ;) Oczywiscie jak ktos moze sobie na to bez problemu pozwolic, bo to raczej w formie zabawy (drugi etap jest ciekawszy).
http://clavis.pl/

Swoja droga ciekawa sprawa. Uczymy sie mowic, uczymy sie oddychac, uczymy sie wydobywac dzwiek. Tylko kazdy z nas to potrafi wykonywac poprawnie ;) Wiec czego sie tutaj uczyc ? W calym tym watku, zachecam do poznania faktycznych, prawdziwych przyczyn dlaczego w pewnych sytuacjach cos wykonujemy naturalnie, a czasem nie oraz ich rozwiazania.
Edytowane przez monopix dnia 04-07-2012 23:58
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: przyczyna i skutek
monopix
Użytkownik

brak
Dodane dnia 05-07-2012 03:24 #13
Aa, ok ;) Odbiega od tematyki forum i watku, ale sporo osob zwlaszcza jakajacych sie ma problemy z poznawaniem plci przeciwnej, albo tej samej.. nie wnikam ;) Albo sa w zwiazkach z przypadkowymi osobami, bo lepiej juz byc z kim kolwiek niz samemu. Beda to raczej luzne, ogolne mysli ktore mi przychodza akurat do glowy, a nie podanie na tacy jak kogos poznac.
Troche juz o tym pisalem, ale moze komus sie przyda cos wiecej.. Troche o kursach uwodzenia ktorych tez sporo zaliczylem. Generalnie mam o nich slabe mniemanie ;) Jednak to zalerzy czego sie oczekuje. Jesli wiemy za co placimy to ok. Na pewno nie placi sie za to, ze nagle przestanie sie miec problem z poznawaniem kobiet (zabawne, ile kobiet ma problemy z poznawaniem facetow, ale taki kursow nie ma.. byl kiedys jeden, ale sie zmyl, pewnie z braku zainteresowania).

Na poczatku napisze, ze nie uwazam, aby jakanie samo w sobie stanowilo jaki kolwiek problem, nigdy tego nie robilem, ale moglbym sie zalozyc, ze bez wypowiadania jakiego kolwiek slowa, tez mozna ze sporo skutecznoscia podrywac. Na mima :lol::lol: To naprawde nie chodzi o to co sie mowi i jak sie mowi (w sensie wady wymowy). Ogromna ilosc facetow uwaza, ze nie wiedza co powiedziec.. ale jak zagadac, ale co ja powiem.. tak to prawda, do puki przywiazujesz do tego wage, to na pewno bedzie Cie to stresowac. To pewne jak w banku ;) Ale nie prawdziwe.
Troche sie powtorze, ale trudno. Najwazniejsza jest swiadoma obecnosc, czyli to o czym wogole jest ten watek. Czemu ? Poniewaz wtedy masz ten blysk w oku, nie wymuszony szczery usmiech (szczescie ktore promieniuje z Ciebie), kobieta czuje Twoje cieplo, i milosc ktora dajesz otoczeniu. Oo.. to samo w druga storone, dla Kobiet chcacych poznac faceta. Po prostu czuje sie pewnie i swobodnie w Twojej obecnosci, ale nie tylko. Odrazu czuje bloskosc i cieplo, a to bardzo istotne, zwlascza jesli nie wymuszone/udawane, a to naprawde widac na pierwszy rzut oka. No ok, znam paru takich co naprawde umia manipulowac, ale to wyjatki. Nie da sie poderwac kazdej, mozna sie oszukiwac , ale po co ;)

Haha, teraz ciut o randkach interntowcyh, w ktore kiedys sie bawilem. W sumie nie tylko dla osoby jakajacej sie bedzie to latwiejsze niz podejscie do kogos na ulicy ;) Z tej perspektywy uwazam, ze to kompletna strata czasu, zarowno dla kobiet jak i facetow, no ale jak jest cisnienie to i robi sie rozne rzeczy. Nawet udalo mi sie doprowadzic do tego, aby umawiac sie na 2-3 randki na tydzien, ale ile to czasu wymaga.. Zabawnym watkiem sa opowiesci tych dziewczyn o innych randkach jakie mialy z internetu. Raz nawet sie z takiej randki zmylem, tak jak czasem kobiety sie zmywaja na filmach z randek udajac, ze musza gdzies tam isc. Wtedy po raz pierwszy spotkalem kobiete ktora mnie zagadala na smierc ;) Moim zdaniem ani nie jest tak fajne i mile jak na ulicy czy gdzie kolwiek w realu, ani skuteczne, bo nie oszukumy sie, ogromna wieksosc osob, facetow i kobiet ktore tam sa maja spore problemy ze soba. Raz nawet zalozylem sobie profil jako kobieta, aby zobaczytc co faceci pisza, Dostalem doslownie pare set wiadomosci w pare dni. Wiec jak juz ktos sie w to bawi to pare uwag.. Jesli uwazasz, ze wysylanie wierszy przeklejonych gdzies z interetu, albo swojej produkcji, to sobie odpusc ;) (ponad polowa wiadomosci), Dalsze powiedzmy 30-40 % to o tym jaka to jestem ladna na tej fotce.. watpliwa skutecznosc, chyba, ze masz dobry profil (zdjecia jak skaczesz ze spadochronu, z innymi usmiechnietymi kobietami, i znajomymi itp.. no i dobrze wygladasz na nich) jakies 9% to zaczepne, troche inne, albo zabarwionych nlp, to pewnie Ci co sie naczytali albo byli na kursach podrywania ;) skutecznosc powiedzial bym srednia, z dobrym profilem na pewno wyzsza. No byly 3 naprawde zaskakujaco niezle. Jesli juz ktos bardzo sie upiera przy tego typu umawianiu, to polecam zastanowic sie czego kobierty szukaja, a czego nie szukaja. Przede wszystki fotki, ktore na pierwszy rzut oka beda to mowic.. cieplo, milosc, relacje, meskosc, pewnosc, nutka dominacji (bez przesady), przygody, innosci itp..

No wlasnie. Sporo facetow uwaza, ze musi jakos tam wygladac, aby poznac swoja luba. I tak i nie. Ma to mniejsza znaczenie. Na pewno dobry wyglad pomaga. Sporo mowi o hierarhii spolecznej,no i o Tobie samym. Jak nosisz za duza marynarke, za ktrokie spodnie, nie potrafisz dobrac elementow garderoby to na pewnoe bedzie minus. Ale nie ma to az tak wielkiego znaczenia. Jesli bedziesz mial blysk w oku i to co napisalem wczesniej, najwyzej bedzie zmianiac Twoja garderobe pozniej, jak juz bedziecie razem ;)

Krotki akapit dla kobiet. Przede wszystkim, jesli wychodzisz do klubu aby ewentualnie kogos poznac, idz sama. Pewnie, ze sie narazasz, na zaczepki facetow, ale chyba o to chodzi, aby miec jakis wybor, a nie zadnego. Zadnego, bo malo facetow bedzie podrywac kobiete ktora jest z innymi. Ok, czasem sie trafi jakies natret, ale zawsze mozna cos wymyslec. To bardzo ktorki akapic, bo kobiety maja latwiej ;) Pewnie tak samo trudno kogos znalesc, ale przynjamniej nie musz robic pierwszego kroku ;) Zakladaja przynete, a rybki podplywaja, przynajmniej w teorii ;)

A, skoncze moze o tych kursach uwodzenia.. Placisz za to, ze masz wsparcie, aby cos zaczac robic i tyle. Ogromna wieksosc rzeczy z tym zwiazana opiera sie na manipulacji, jak ta biedna kobiete przekonac do siebie ;) na ogol z marnym skutkiem. Jest oczywiscie jeszcze widza teoretyczna ogolna ktora mowi o mowie ciala, ubiorze, dominacji itp. Ogolnie bym to zakwalifikowal do tego gdzie jestes w hierarhii spolecznej. Faceci maja mnustwo nawykow ktore ze tak to ume nie pomagaja im ;) Na pewno warto o nich wiedzie i wzrocic uwage, aby ich nie robic. Jednak bede uparcie twierdzil, ze nie jest to najwazneijsze.
Duzo kobiet mowi, ze faceci ich nie sluchaja (jak by one tez sluchaly ;) ), ale sporo w tym racji, faceci pewnie maja z tym wiekszy problem. Ludzie rzadko sie sluchaja, nie skupiaja na sobie na wzajem, chca tylko uzyskac rezultat, zmanipulowac i przespac sie z kims, jak by to mialo rozwiazac ich problemy. Niestety wlasnie takie cele sa spora przeszkoda, w dodatku jest spora szansa, ze skrzywdzimy ta osobe po drodze do celu, a siebie przy okazji.

Dobra, do sedna sprawy. Co dziala, pisze w calym tym watku. A co jeszcze warto wiedziec, to wlasnie ta wiedze teoretyczna, co dziala co co przeszkadza na poziomie zwierzecych i spolecznych norm oraz zachown. No i proponuje odpuscic sobie teksty nlp i wszelkie manipulacje. oczywioscie jak ktos chce to bedzie to robil, ale naprawde sa bardziej skuteczne rzeczy niz powiedzenie jakiegos tekstu z pamieci.
Jesli ktos jest zainteresowany tematem, to o ile pamietam ciakawe kursy ma Michael DeAngelo, czy jakos tak (ma wiele kursow video). Trudno mi sie teraz do nich odniesc, poniewaz srednio pamietam co na nich jest dokladnie, ale o ile pamietam, nie uczy on jako takiej manipulacji, a w miare rozsadnych rzeczy.

Przyszly mi do glowy takie frazesy jak "ma to cos", "musi miec to cos".. jesli nie wiesz o czym mowia, to mowia o tym o czym mowi caly watek.
"Badz soba". jak wyzej. To troche zawadza o te maski, o ktorych ktos juz wspomnial wyzej. W skrocie i ogolnikowo, w roznych sytuacjach mamy sklonnosci do innych zachowan, aby cos uzyskac (zmanipulowac ? ;) ) od otoczenia w ktorym jestesmy. Caly ten watem mowi tez o tym, jak przestac to robic.
Na koniec. Jesli myslisz, ze masz ogromny problem z poznaniem jakiejs kobiety, gwarantuje, ze Ci faceci pewni siebie, dobrze ubrani, bogaci, wygadani, dominujacy, czy co kolwiek innego, 90% z nich ma takie same problemy ;) Sporo obserwowalem, sam takze pomagalem innym, i naprawde takie rzeczy niewiele pomagaja, bo po prostu nie w tym rzecz.
Jakies manipulacyjne teksty, kasa (dobre ubrania itp), pokazywanie swojej wielkiej pewnosci siebie, krotko mowiac udowadniane innym jacy to fajnie jestesmy, przekonywanie innych do siebie, jest po prostu meczace, zabiera czas, czasem mnostwo czasu, bo prszeciez trzeba ta kase zarobic i wydawac ;) A potym jeszcze sie dowiadujesz, ze srednio Ci to bylo do czegos potrzebne ;))) Nie mowie tutaj, aby tego nie robic, albo robic, po prostu nie ma to wiele wspolnego z poznawaniem kobiet ;) Oczywiscie, na pewno sa kobiety dla ktorych status spoleczny bedzie warniejszy od czlowieka, ale to juz indywidualne wybory.

Bycie w zwiazku.. przykre nastepstwo podrywania :lol: Jestem z kobieta od wielu lat i ani razu nie poklucilismy sie, nie wymuszamy na sobie niczego, czasem sie stramy czasem nie. Ok, bywa lepiej, bywa gorzej. Ci starsi powiedza, pogadamy za 20 lat ;) ok, ale nie mam parcia aby byc z kims, jestesmy ze soba, bo nam dobrze, przestanie byc to sobie poszukamy kogos innego. Przeciez to proste :p Ja i ona pracujemy nad soba, a nie nad zwiazkiem. Nasza relacja jest wynikiem tego, ze fajnie nam razem.. nie ma nad czym pracowac. moze procz swiadomej obecnosci.. nazwijmy to praca nad soba.
Byc moze wszystkie problemy sprowadzaja sie do jednego.. pozwole to sobie odkryc.
Edytowane przez monopix dnia 05-07-2012 03:42
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: przyczyna i skutek
monopix
Użytkownik

brak
Dodane dnia 19-07-2012 14:32 #14
relaksacja versus medytacja

Medytacja, nie jest zadna dziwna metoda, przeznaczona dla mnichow, czy osob duchowych. To jest naprawde bardzo, bardzo prosta metoda na poznanie siebie a co za tym idzie na zmiane siebie, na zmiane postrzegania siebie i co za tym idzie wszystkiego do okola, prowadzaca do poczucia bezwarunkowego szczescia. Bezwarunkowego, znaczy, ze nasze patrzenie na zycie/szczescie nie uzaleznione od niczego, nie musimy czegos posiadac, nie musimy nikomu udowadniac jacy to jestesmy, albo spelniac czyichs wymagan i tak samo wymagac od innych aby byli tacy jak chcemy i tak dalej. Jest to bardzo prosta metoda, chociaz oczywiscie trzeba jej poswiecic sporo czasu, na to aby zmienic swoje zycie.
Relaksacja w zasadzie sluzy tylko po to, aby chwilowo sie odstresowac i nie ma wplywu na zrodlo problemow. A zrodlem problemow jest nasze przywiazanie/wiara w ego i jego rzadze, pragnienia, strach itd. Relaksacja na pewno pomaga i lepiej robic ja niz nic, jesli komus pasuje ok, po prostu zachecam do rozwiazania problemow a nie chwilowym usuwaniu skutkow.

Wydaje mi sie, ze najprosciej mozna opisac medytacja, jako cwiczenie koncentracji i swiadomosci. Swiadomosci czyli uwaznosci, obserwacji tego czego doswiadczamy, myslimy itp, bez rozmyslania o tym. Koncentracji czyli skupienia uwagi na czyms przez dluzsza chwile, bez skakania z jednej rzeczy na druga.
Medytacja naprawde nie jest czyms niezwyklym i nie jest przeznaczona dla wybranych. Jest dla kazdego kto chce rozwiazac swoje problemy w sposob gruntowny. Jest bardzo prosta technika, oczywiscie czasochlonna, bo jak napisalem juz raz, nie ma co oczekiwac, ze nasze problemy znikna po chwili, skoro prawie cale zycie spedzilismy na tym, aby je umacniac i prawie kazde nasze dzialanie jest na to ukierunkowane. Dlatego to jest praca na lata, ale nie jest tak, ze pozytywnych skutkow nie widac dosc szybko.
Czy medytacja dziala? No raczej dziala, skoro te techniki maja pare tysiecy lat, gdyby nie dzialaly to juz dawno byly by zapomniane. Nie ma oczywisacie co wierzyc na slowo, warto doswiadczyc ;) Na zachete powiem, ze doswiadczenie czystej swiadomosci, bez rozrozniania (poczucie jednosci) wykracza poza wszystkie inne doswiadczenia. Czysta radosc z tego, ze sie jest, graniczaca z ekstaza (orgazm przy tym jest blada namiastka).
Medytacja nastawiona na uwolnienie sie od cierpienia/zmiane naszego zycia, jest cwiczeniem koncentracji i swiadomej uwaznosci. Co wazne jest takze balansem pomiedzy tymi dwoma. Dodal bym jeszcze, ze takim dodatkiem wspierajacym te dwie rzeczy jest pozytyne myslenie, w sensie pozytywnych intencji, ale to jako dodatek, ktory moze sporo zmienic i ulatwic medytacje.

Dla chetnych dalej link do darmowej ksiazki, gdzie jest to prosto i klarownie napisane.. co i jak robic, po co, na co.. lepiej niz ja bym to opisal. Oczywiscie roznych technik jest sporo ale ta ksiazka dosc dobrze opisuje podstawy i jak zaczac.

(dwa linki, gdyby ktorys wygasl)
http://www.astraldynamics.p...assana.pdf
http://sasana.wikidot.com/l...assana.pdf
Edytowane przez monopix dnia 19-07-2012 22:15
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: przyczyna i skutek
monopix
Użytkownik

brak
Dodane dnia 19-07-2012 15:11 #15
Gdy przeszlismy terapie i pojawiaja sie nawroty warto obserwowac siebie, byc swiadomym, zwolnic, moze nawet wrocic do cwiczen jesli inaczej nie potrafimy zwolnic, chocaz mysle, ze cwiczenia koncentracji powinny w tym pomoc (pewnie lepiej cwiczyc koncentracje, niz na nowo wolna mowe). Da nam to chwile na swiadoma obserwacje procesow ktore robimy, a raczej ktorym sie poddajemy, ktore prowadza do nawrotow i co za tym idzie mozemy je zmienic.

Moje jakanie bylo raczej standardowe, unikanie telefonow jak ognia, chodzenie do sklepow z kartka, unikanie mowienia dzien dobry, przedstawianie sie tez bylo duzym problemem i tak dalej..
Terapie przeszedlem ponad 7 lat temu.. jakos tak. W zasadzie od konca terapii mowie normalnie. Zaraz po terapii poszedlem do pracy, co oczywiscie przyczynilo sie do tego, ze z ta mowa bywalo bardzo roznie ;), po paru miesiacach jakos sie uspokoilo, a raczej ja sie uspokoilem. Pamietam jak jakies 3-4 lata temu, mialem okres gdzie duzo pracowalem, malo swiadomosci, zero koncentracji na chwili obecnej, i pojawily sie stresy, zaczelo sie to kumulowac, az w koncu jakanie wrocilo i to dosc znacznie, przez jakis tydzien bylo cienko z ta moja mowa. Po tym lekkim szoku mialem dosc, zaczolem na nowo medytowac, odpuszczac i wrocilo do normy, w sensie znowu zaczolem mowic swobodnie bez zajakniec.
Przez te 7 lat, pare razy zdarzaly sie nawroty, chociaz tylko raz taki powazniejszy, jak napisalem. Za kazdym razem byla to moja wina, w sensie mojego postepowania. Nawrot to doskonala okazja do tego, aby sie zatrzymac i zobaczyc swoje postepowanie ktore do tego doprowadzilo. Bez swiadomosci i uwaznosci trudno to zrobic, a bez koncentracji trudno miec do tego sile. Sile tez w sesnie miejsce/przestrzen/czas na to aby zauwazyc co robimy nie tak i oczywiscie sile, aby to zmienic nasza swiadomoscia i uwaznoscia. Wtedy widzimy przyczyny naszego jakanie i ogolniej mowiac cierpienia jak na talerzu. Oczywiscie warto byc dla siebie wyrozumialym, i nie katowac sie, jaki to ja jestem zrabany, glupi i tak talej.. no kazdy jest, kazdy jest czlowiekiem, kazdy ma ego ;) takie zycie.. Nie oznacza, to, ze nie mozemy cos z tym zrobic, zmienic sie, nie jakac sie, a nawet duzo wiecej, byc szczesliwymi bez zadnych warunkow. Nawet byc szczeliwymi gdy sie zajakniemy ;), bo po prostu nie bedziemy do tego przywiazywali zadnego znaczenia.
Edytowane przez monopix dnia 19-07-2012 22:10
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: przyczyna i skutek
monopix
Użytkownik

brak
Dodane dnia 31-07-2012 15:48 #16
Od paru dni chodzi mi po glowie, aby napisac jeszcze cos..
Troche od siebie o medytacji i tych paru latach obserwacji siebie i jakichs tam wiekszych i mniejszych wgladach. Wglad to takie okreslenie na czasowe wieksze badz mniejsze wyjscie poza przywiazania do pragnien, chwilosci, nienawisci itd, Tak na marginesie jest to moim celem, aby to nie bylo tylko chwilowe, a bardziej permamentne. Czemu ? Poniewaz wtedy pojawia sie bewrarunkowa radosc i no jest to mile co tu duzo mowic ;) Wszystko staje sie latwiejsze.. a nawet banalnie latwe i oczywiste.

Gdy obserwujemy siebie swiadomie, obserwujemy zachowania umyslu, jak odczuwa doznania z ciala, wzroku, sluchu, jak to wplywa na mysli, emocje, jak z koleji mysli wplywaja na te doznania i emocje, oraz emocje na mysli i doznania zauwazamy jak to dziala. Zauwazamy, ze to nasza wiara w mysli, nasze przywiazania do trzymania/lgniecia do tego.. nasza wiara w prawdziwosc, inaczej mowiac 'waznosc' tego czego doswiadczamy powodue cierpienie, napiecie w ciele i umysle. Sama ta wiedza doswiadczalna jest wazna jak to wszystko dziala. Obserwujemy takze chwile gdy odpuszczamy/puszczamy/zaprzestajemy lgniecia/wycofujemy sie z tygo calego mechanizmu i doswiadczamy ogromnej ulgi. I tak to wlasnie dziala, az bedzie coraz wiecej momentow gdy odpuszczamy, niz trzymamy. W miedzy czasie czasem pojawiadja sie wglody tzn, momenty gdzie wychodzimy o krok dalej, a nawet pare krokow dalej, doswiadczajac prawdy o nas samych, wychodzac po za pragnienia/niechec/zlosc itd. W tych chwilach dowiadujemy sie po co to wszystko robimy i ze ma to faktycznie sens.. widzimy urywek tego jak moze wygladac nasze zycie.. co daje dobra motywacje do kontynuacji.
Mozna to nazwac medytacja, procesem nauki siebie, czy odpuszczania.. obojetne. Wazne, aby robic non stop od przebudzenia, w pracy, w rozmowach z innnymi, gdy jestesmy sami, na spacerze czy gdy zasypiamy. Ciaglosc jest tutaj kluczowa.

Pytania kierowane do siebie tez sa istotne. Po co ? na co ? dlaczego ? Dlaczego jestem spiety na twazy ? co to powoduje ? Czy to wazne ? Czy to ja ? i tak dalej.. ukierunkowuja nasze postrzeganie, dzieki temu mozemy zauwazyc jak dzialamy.. Moze to byc troche umyslowe dzialanie anializy, ale wazniejsze jest postrzeganie samych mechanizmow. Samo myslenie o tym, ze myslimy od niczego nas nie uwolni, chociaz zdanie sobie sprawy jak to dziala moze faktycznie do tego doprowadzic, czego zdaje sie doswiadczyli Katie Byron i ten gostek od ksiazki o ktorej pisal Marcin20. Oczywiscie bedzie to na poczatku czasowe, poniewaz nasze nawykowe przywiazanie do 'waznosci', wiara w mysli i odczucia beda silniejsze i w koncu wroci do normy, ale nawet chwilowe oswobodzenie i zobaczenie/zrozumienie (doswiadczalnie) da nam bardzo wiele.

To co mowi Tolle o byciu swiadomym z tym czego doswiadczamy w tej chwili jest bardzo wazne. Gdy nie jestesmy w myslach i jednoczesnie nie utozsamiamy sie mocno z tym co robimy np: spacerujemy, czy ogladamy cos, albo myjemy naczynia.. mozemy obserwowac, obserwujemy jak reagujemy gdy pojawia sie jakies przyciaganie naszej uwagi i zaczynamy sie skupiac, a to powoduje napiecia. Obserwujemy proces odwrotny gdy puszczmy i zaczynamy corac bardziej obserwowac pozwalajac rzeczom dziac sie same. Mozemy widziec jak rece same myja naczynia. Wtedy pojawia sie naturalna koncentracja, nie musimy jej cwiczyc. Cwiczenia konentacji bez tego wyjscia z przywiazan w obserwacje bada powodowac tylko wieksze napiecie i rozkojarzenie.
Gdy juz rozpoznamy jak naturalnie obserowac rzeczy bez zaangazowania sie w nie, a nie ucieczki w mysli mozemy naturalnie skoncentrowac sie na jednej czynnosci, np: oddychanie. Cwiczac wolna mowe momemy wtedy obserowac jak nasza reka i oddech pracuja a slowa wyplywaja swobodnie odczuwajac spokuj. Bez swiadomego rozpoznania tego procesu i procesow zachodzacych w ciele i umysle tekie terapie sa tylko chwilowe, poniewaz nie prowadza to rozpoznania, nauki i zmiany.

Gdy juz w miare dobrze opanowalismy obserwacje i brak zaangarzowania w to co robimy i w mysli, glebsza medytacja-glebsze stany koncentracji pojawiaja sie prawie automatycznie, nie musimy sie specjalnie wysilac nad tym, aby wjesc w gleboka koncentacje na oddeechu. Po co wchodzic w glebokie stay medytacji/koncentacji ? W tych stanach poglebiamy nasze poznanie siebie. Rozpoznajmy nasze przywiazania i puszczamy je. Wchodizmy w stany gdzie konczy sie ja/siebie/moje, mozemy wejsc w czysta swiadomosc. Rozpoznajac ten stan doswiadczalnie widzimy jak twozymy siebie/ja/moje, dzieki temu mozemy to puscic.

Po co wogole puszczac te wszytkie przywiazania ? No jesli to pytanie Ci sie nasuwa, prosze obserwuj siebie a sam sie dowiesz. Dopiero gdy sami zaczynamy jak dzialamy pojawia sie obraz tego, po co to wszystko sie robi.
Im dluzej utrzymujemy swiadomosc tego, ze jestesmy, zwracajac uwage na to co sie dzieje, czego doswiadczamy i jak dzialamy, pojawia sie madrosc tego jak dzialamy, a obserwujac proces odpuszczania/puszczania uczymy sie jak to wszystko zmieniac na lepsze, aby nie doswiadczac cierpien.
Z osobistego doswiadczenia moge powiedziec, ze wolna mowa z reka jest naprawde swietnym materialem do pracy z tym. Jak juz pisalem, swietnie mozemy wycofac sie z zaangazowania w to co mowimy i czego doswiadczamy, obserwujac sam proces.. proces jak oddychamy, ruszamy reka, intrerakcje z ludzmi.. mamy na to czaaaass :lol:
Oczywiscie nie powinno sie robic tego procesu tylko w czasie wolnej mowy, ale zawsze i wszedzie, na ile potrafimy w danym momencie. Wolna mowa jest bardzo dobrym zalazkiem do nauki tego procesu.

Bardzo rzadko widuje sie ze swoim ojcem, ale jakis czas temu sie z nim spotkalem. Gwoli wstepu powiem, ze moj ojciec nie jest delikatnie mowiac milym czlowiekiem, oczywiscie stara sie i nie robi tego z premedytacja, ale mu nie wychodzi ;) W kazdym razie idac na spotkanie uwolnilem sie z mysli obserwujac spacer, to co mijam i tak dalej, wyszedlem troche po za przywiazania i lgniecia. Przed tym spotkaniem zawsze na sama mysl o spotkaniu z ojcem napinalem sie i pojawialo sie przytloczenie. Po tym spoktaniu jak reka odjol.. wszystkie te pretensje z calego zycia rozpuscily sie i juz ich nie ma. Od tamtej pory spotkania z ojcem po prostu sa, nie ma w nich nic wiecej, po za usmiechem z samego spotkania. Oczywiscie nie chodzilo o to co bylo na spotkaniu, bo nic nie na nim nie wydarzylo. Nie chcialem wybaczac ani nie bylo to moim zamiarem. Po prostu dzieki stanowi w ktorym bylem pojawiklo sie samo poprzez jakies zrozumienie, ze to nie ma sensu i ze jest to iluzja wytworzona w umysle.. Zrozumienie pojawilo sie samo poprzez stan swiadomosci i umyslu.
Z tej perspektywy byc sama chec wybaczania komus jest po prostu nie wystarczajaca.. tyle razy chcialem mu wybaczac, a tu bam.. i po sprawie ;) pojawilo sie zrozumienie, pojawilo sie odpuszczenie !

Inna ciekawa sytuacje mialem jeszcze wczesniej. Spotkalem sie z ojcem w restauracji nie daleko miejsca gdzie mieszkalem. Cale spotkanie bylo malo przyjemne, poniewaz bylem spiety. Jeszcze przed samym spotkaniem mialem negatywne uczucie i wogole najchetniem bym sie wymiksowal z niego. Mialem duzo mysli i ogolnie zle sie czulem. Tydzien pozniej ide do tej samej restauracji w ktorej tym razem moi dziadkowie robili swoja rocznice. Pomimo ze mojego ojca tam nie bylo, dalej mialem to samo, negatywne odczucia, bo ze siostra to cos tam, ktos tam cos tam.. i tak dalej.. i ze wogole to nie chce tam isc.. dochodze do wejscia, widze ten sam szyld nad wejsciem co tydzien wczesniej i uderza mnie to, ze znowu robie to samo ! znowu o tym mysle, znowu zle sie czuje i ze znowu sie ten sam schemat powtarza i ze tak wogole to przeciez jakas bzdura. i bam!, pojawil sie lekki wlgad i odpuszczenie, bylem obecny, nie przywiazywalem sie do tego czego doswiadczam, obserwowalem jak slucham myzyki, jak rozmawiam, ze mam jakies tam uczucia, ze cos tam widze.. Wracajac do domu , mijalej jakichs ludzi po drodze i zaobserwowalem proces, bardzo subtelny, gdzies w cieniu umyslu. Proces oceniajacy i rozmyslajacy i tych ludziach i zadalem sobie spontanicznie pytanie 'Czy to ja ?' i znowu bam! pojawil sie glebszy wglad. Odeszly te nawet subtelne skazy (przywiazania, pragnienia, zlosci itd), pojawila sie jeszcze glebsza radosc.
Chwile pozniej nasunelo mi sie stwierdzenie, ze budda mial racje ;)
Oczywiscie bez doswiadczenia tego takie stwierdzenie bylo by tylko mysla, bylo by puste i nic dla mnie nie znaczace.

EDIT:
Aby przestac sie jakac i wogloe przestac unieszczesliwiac siebie, rozpoznanie tego procesu jest bardzo istotne i oczywiscie wdrazanie rozwiazan w zycie ;)
Pisze to wszystko w sumie dla siebie, aby poiukladac soibie pewne rzeczy w glowie, ale robie to tutaj, bo moze ktos przy okazji skozysta.

A, no i jeszcze pare ksiazek do polecenia odnosnie same medytacji, podejscia do niej i jak zaczac o co chodzi.... rozni autorzy maja rozne podejscie, w2iec pewnie warto poczytac pare ksiazek, aby miec lepszy obraz.

http://sasana.wikidot.com/l...avamso.pdf
http://sasana.wikidot.com/l...yebook.pdf
http://sasana.wikidot.com/l...5%9Bnw.pdf
http://sasana.wikidot.com/l...Pebook.pdf

a tutaj te i wiele innych: http://sasana.wikidot.com/c.../czytelnia
Edytowane przez monopix dnia 01-08-2012 15:06
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: przyczyna i skutek
monopix
Użytkownik

brak
Dodane dnia 18-08-2012 14:19 #17
Tak to juz jest niestety na tym swiecie, ze wiele osob nas atakuje w przerozny sposob.. tutaj przyklady takich atakow od oczywistych poprzez mniej oczywiste.
Gdy ktos chce nam na sile przedstawia swoje racje (np:klotnia), Synku, no zjedz cos..no zjedz , przeciez widze, ze jestes glodny, ( i tutaj na sile kanapeczka do reki ;) Wszelkie wymagania i strzelanie fochow gdy sie tego nie uzyska. Ponizanie.. np: pokazywanie jaki to jestem fajniejszy niz Ci kolo mnie, nie mowiac o ponizaniu wprost np: mowiac "co sie mysli o kims". Jaki to ja jestem biedny i skrzywdzony.. jaki ten swiat jest zly i niedobry.. Potrzeba uwagi. Robienie wszystkiego aby zwrocic na siebie uwage.. Wymuszenia poprzez emocje, mysli, idee, wartosci.. Zabawianie innych, przeklenstwa, pokazywanie swojej meskosci na sile. Jest wiele poziomow uwaronkowan, z ktorych przychodza ataki i z ktorych te ataki bierzemy.. no walsnie, godzimy sie na nie, bierzemy je do siebie.. i tak samo innyvch atakujemy.

Ale ja nie jestem atakowany! przeciez sie na to nie godze.. nic takiego sie nie dzieje.. Mozna sobie tak tez to tlumaczyc.. niewinne zarciki ktore ponizaja innych.. daja im pstryczka w nos.. szpile pod zebra.. sarkazm.. i wiele innych. Same zarciki w sobie sa ok, do puki odbiorca nie bierze tego do siebie.. Po dluzszej obserwacji siebie sam bedziesz wiedzial czy nie atakujesz innych i siebie, Czy nie czujesz sie atakowany przez innych. Tak czy siak "wina", skaza jest w Tobie i jelsi chcesz to zmienic, musisz zaczac od siebie. Oczywiscie nie mowie, aby siebie obwiniac, bo to bylo by dalej to samo !

No wlasnie, ale jak tego nie brac do siebie. Sa dwa podejscia. Jedno jest obronne. Stawiamy przekonania i jakies zapory ktore maja nas uchronic przed trafieniami atakow np: mowimy sobie, ja jestem lepszy, jestem ponad to, to idiota wiec nie mam sie czym przejmowac i tym podobne. Moim zdaniem to nie powoduje wyjscia z tych problemow, a raczje przekierowanie na inne tory.
Drugie podejscie braku kogos w kogo mozna by bylo trafiac. Gdy dajesz milosc temu co jest, ludziom, otoczeniu, nie ma niczego w co mozna trafiac. Aby ataki byly skuteczne , musi byc jakas skaza w ktora sie trafia, jakies przekonaniiua, mysli, emocje, intencje, wartosci w ktore mozna trafic i wywolac do tablicy ;). Gdy ktos nas trafi mamy doskonala okazje to zaobserwowania tego (gdy jestesmy wystarczajaco swiadomi) i zauwazenia tej naszej skazy, zrozumienia jej i zmiany.
Gdy obdarzamy ludzi i otoczenie (wszystko) bezwarunkowa miloscia (dobrymi intencjami) nasze skazy oslabiaja sie, i gdy ktos walnie w stół moze juz nie być nozyczek ktore sie odezwa.
Tutaj mala uwaga. Jesli czytajac o milosci bezwarunkowej, jako by panaceum na wszelkie problemy zaczynamy na sile myslec, o tym, ze tacy jestesmy, zaczynamy chodzic po ulicy i na sile obdarzac wszyskich miloscia, czy cos w tym stylu.. no nie spodziewajmy sie skotkow ;) poza kolejnymi przekonaniami i wiekszym pomieszaniem. Albo wyobrazamy sobie, ze nas nie ma i nnie ma kogo trafiac ;) No nie tedy droga. Mowie tutaj i zauwazaniu, zrozumieniu i dokonaniou wyboru, a nie o wmawianiu sobie czego kolwiek.

Jesli mamy skazy to oddziałują na ogol na kazdy poziom (emocjonalny, myslowy, intencji, wartosci, idei), ale mozna wyroznic taki w ktorym najmocniej dzialamy.

Emocjonalny
Tutaj emocjaonalnie mozmey kogos atakowac, albo sie bronic. Wpadamy w emocje, bez opamietania.. toniemy w nich. Nie zastanawiamy sie czy maja one sens, nie podwazamy ich, nie pytamy siebie, czy mozemy je puscic ? Czy maja wogole jaki kolwiek sens.. nie zauwazamy przyczyn i skutkow. Nie zauwazamy intencji ktora za trym stoi. Jakie wartosci przredstawiaja ?
Gdy tutaj mamy problem, zaobserwujemy go, mozemy wejsc na wyzszez poziomy, czyli mentalny, przyczynowo-skutkowy, intencji, wartosci, i zaczac obserwowac, zadawac pytania, zaczac wybierac, czy chcemy tak dalej dzialac, czy moze cos innego bedzie dla nas bardziej pomyslne, niz wieczna obrona, czy atakowanie.
Przykladowe pytania: Co czuje ? Czy moge poscic ta emocje ? Jaka jest jej przyczyzna ? jaki jest skutek ? Jaka mam intencje ? Jak sie z tym czuje ? jak sie z tym czuja inni w moim otoczeniu ? Czy dalej tak chce zyc/postepowac ?
Po tym, mozemy zwizualizowac sobie te najszczesliwsze chwile (chyba, ze akurat taka aktualnie przezywamy) i zobaczyc jakie wtedy/teraz mamy intencje, jaka byla przyczyzna i skutek, co czulismy, co czuli inni. Jakie mielsimy intencje i wartosci. Pomoze nam to wybrac.. nauczy podswiadomosc i dusze tego co jest dla nas bardziej kozystne.
Jednoczesnie wzmocni swiadomosc.

Mentalny (myslowy, intelekt)
Tutaj na ogol mamy stlumione emocje, a przerosniety intelekt.. Osobiscie w tej chwili borykam sie z tym ;) ale idzie coraz lepiej.. Jestesmy mocno w myslach, rozwazaniach, osadach, przeszlosci, przyszlosci, rozwazaniach na jakis temat (tutaj wyjatkiem jest w miare rozsadne- nie odplywanie w tym-myslenie o tych pytaniach ktore sobie zadajesz). Dlugie siedzenie przed komputerem na pewno moze pomoc w nadmiernym rozbudowaniu tej sfery ;)
Niestety gdy odplywamy nadmiernie w intelekt pozostale sfery cierpia i na ogol zamykamy sie emocjonalnie na innych i siebie.. na swiad do okola. Tak jak kazde uwarunkowanie sluzy tak naprawde do obrony.. kiedys tam potrzebowalismy tej obrony, ale czy dalej potrzebujemy ? Czy dalej chcesz byc zamkniety na innych ? Dalej ich osadzac? Dalej osadzac siebie ? Tuta czasami ktos na pozor moze byc otwarty na innych ? byc alfa i omega, sprawiac pozory, ale gdy poznamy go blizej, okazuje sie, ze prawda jest z gola inna.
Tutaj moze pomuc praca na wyzszych poziomach, przy okazji powinna pomuc otwozyc sie na emocje.
Pytania: Czy jestem swaidom swoich mysli? Jaka jest tego przyczyna ? jaki skutek ? Czy dalej chce sie bronic przed innymi ? Czy dalej chce uciekac ? Jakie stoja za tym intencje ? Jakie wartosci ? Czy to ja ? Czy te osady sa naprawde prawdziwe ? Jakie maja konsekwencje ? Czy dalej chce w to brnac, chce taki byc ?
Tutaj ta sama wizualizacja co poprzednio.. pomoc moze takze oddech. Zwroc uwage na to czy puszczasz oddech, czu jest od w brzuchu. Wizualizacja powinna nam pomuc wybrac, przypomnienie sobie chwil i odczuc, uczuc ktore mielismy w czasie dobrych intencji do swiata/innych. Powinny nam pomuc przestac sie bronic, zdjac blokady mentalne i otwozyc na odczucia.
Mowienie temu czego sie doswiadcza 'Tak', bez ucieczki, na pewno wymaga odwagi, ale jest pomocne.

W sumie podobnie jest na wyzszych poziomach: przyczynowo skutkowych, wartosci, intencji czy idei.
Gdy obserwujemy siebie widzimy, czy przypadkiem na poziomie wartosci nie zamieniamy dobra na zlo i otwrotnie, np: ogladamy pirackie filmy, ale wmawiamy sobie, ze to przeciez nie jest zle.. no to przeciez nie to samo co kradziez samochodu, czy torebki starszej pani ;) i tak dlalej..no nie mowiae aby tutaj siebie odrazu osadzac, czy na sile cos robic, ale gdy zauwazamy jakie sa przyczyny i skutki, konsekwencje, zaczynamy wybierac. Czy na poziomie przyczyn i skutkow nie odwracamy kota ogonem, aby wyszlo na nasze.. nie klamiemy inaczej mowiac.. ani wobec innych ani wobec siebie. Czy na poziomie idei nie mamy czasem cos pokrecone.. Wiezymy w cos co nam miesza w glowie, miesza w naszych relacjach z ludzmi i soba ?

Gdy zaczniemy robic w tych sferach porzadki, przestaniemy sie bronic, otwozymy na innych i swiat, wtedy zaczynamy kozystac z wolnego wyboru. Niby go mamy caly czas, ale.. jak reagujesz gdy ktos nacisnie Ci na odcisk, albo powie cos czego nie lubisz ? ;)
Edytowane przez monopix dnia 18-08-2012 19:36
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: przyczyna i skutek
monopix
Użytkownik

brak
Dodane dnia 26-08-2012 13:11 #18
EDIT: po przemysleniu, post byl bez sensu, sorry.
Edytowane przez monopix dnia 27-08-2012 08:50
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: przyczyna i skutek
ewerthon
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 28-08-2012 14:46 #19
Nie musisz pisać drugiego posta, możesz tamtego edytować. Oszczędzisz innym czytania :D


"Nigdy nie rozmawiaj z idiotą, bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem."
1770011 http://www.youtube.com/user/daffer22 Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: przyczyna i skutek
monopix
Użytkownik

brak
Dodane dnia 29-08-2012 10:34 #20
tak wlasnie zrobilem ;)
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 1 z 2 1 2 >
Skocz do Forum: