Strona główna · Wskazówki dla jąkających · Autoterapia jąkania · Forum · Jak pomóc osobie jąkającej? · FAQ · Kontakt
Kluby J
Czat
Czatuje: 0 użytkowników
Materiały archiwalne
Archiwum
Avatar
ofelka87 dnia 22-09-2016 18:07
Powiem tak, wychodzenie z jąkania to droga. To w jakim miejscu tej drogi się znajdujesz zależy w ogromnej mierze od Twoich doświadczeń z jąkaniem i pracy nad głową - nie nad płynnością. Ok, czasami można przeczytać parę linijek tekstu wolną mową, przeciągając samogłoski, ale nie jest to baza terapii, jąkanie nie jest przecież zaburzeniem aparatu mowy. Prawie cały problem tkwi w głowie. Tylko jak ją naprawić?

Doświadczać. Przyznawać się do jąkania, w końcu otwarcie powiedzieć o swoim jąkaniu jako o swojej cesze, która czyni Cię wyjątkowym. To trudne, wiem, skoro tak usilnie chcesz je wyrzucić z życia. Im bardziej chcesz, tym nie wychodzi. Paradoks. Zaakceptuj, przyjdź na spotkanie klubu ( tam bez problemu pojąkasz się celowo, z luzem, bez narażania siebie na ocenę). Powiedz o tym głośno ( zakładam, że niechętnie przyznajesz się do jąkania ).

Smutne to, że trafiłeś na logopedę, który nie czuje jąkania. Pokazuje to, jak jego nieumiejętność pracy z jąkającym się może pogłębić frustrację i rezygnację. Psycholog może być pomocny, po to chociażby aby zrzucić ciężar, balast który ciąży stale gdzieś z tyłu.

Jadnak narzędzia, których Ci brakuje musisz znaleźć sam w sobie. Tak jak pisałeś, to nie mowa terapeutyczna uwolni Ciebie od jąkania, ale umiejętność życia z tą dysfunkcją... Mnie osobiście bardzo pomógł trening interpersonalny i warsztaty rozwojowe w których biorę systematycznie udział.

Powodzenia na Twojej drodze :)

Przejdź do komentarza #2332
Avatar
Padawan dnia 21-09-2016 22:34
Rozumiem, słabości można przekłuć w miecz. Zrobic z nich użytek i stać się mocniejszym. Można sobie powiedzieć cóż taki już jestem, to część mnie. Ja nie nie akceptuje siebie, tylko nie znoszę się jąkać. Dla mnie to wróg i na razie przegrywam bitwy, ale kiedyś pokonam to. Problem w tym, że tak naprawde brak mi czegoś co pozwoli mi walczyć. Niby chce to pokonać, chce mówić, ale jak jestem np w domu, w pracy z dziewczyna to spróbuje coś powiedzieć - blok i odpuszczam. Nie ciągne tego dalej i jak ktos kiedyś powiedział - jąkam się bo nie mówię - nie mówię bo się jąkam to takie błędne koło. Tak sobie myślę że chyba popełniłem błąd idąc do logopedy, powinienem iść do psychologa. Bo to nie problem że czegoś nie potrafię, bo potrafie, ale coś mnie blokuje. Nie korzystałem z żadnych technik - z ręką, wolna mowa, wystukiwanie rytmu palce, wolniejsze oddychanie. Dla mnie te metody są obce, dopiero co poszedłem do logopedy i zastanawiam się czy nie zrezygnować i iść do psychologa. Bo chodzi o rozmawianie z ludźmi a nie o robienie min do lustra, dmuchaniu w karteczki czy przeciąganiu sylab. To siedzi gdzieś w nas, a my nie jesteśmy tego świadomi. Co do Bennego nie znam go, fajnie że znalazł sens i ma sposób na siebie. Ale dla mnie to jak machnięcie ręką i powiedzenie sobie nie dałem rady się ogarnąć to zrobie wszystko co zamierzyłem sobie tyle że z tym balastem. Patrząc na takiego Bennego to widzę tylko że nie da się wyjść z jąkania, musisz albo to polubić albo masz problem. Ja wybieram opcje numer 2 i uważam że da się to opanować tylko trzeba wysiłku i najeść się wstydu zanim świadomość załapie, że nie ma się czego bać i że i tak powiesz to co chcesz więc odpuści i będziesz zwycięzca. Tak łatwiej napisać, trzeba tego naprawdę mocno chcieć, ja nawet nwm czy chce tak mocno tego, bo jakoś do tej pory się jąkam. Ale chcę przestać i muszę to ogarnąć na 10 lat temu. Mam więc zaległości.

Przejdź do komentarza #2331
Avatar
virino dnia 21-09-2016 09:12
To, że dla Bennego jąkanie jest darem to jego własne słowa. Może dla Ciebie absurdalne, ale ja go poznałam osobiście i czułam, że dla niego to prawda. On tak naprawdę czuje, a ja mu wierzę. Nie miał powodu, żeby kogokolwiek okłamywać. Nad sobą pracuje całe życie, to mu z nieba nie spadło. Od jąkania dostał wiele, w skrócie - całe swoje życie. Swoim darem obdarował chociażby mnie. Do tej pory jestem pod wpływem spotkania z nim i jest to dla mnie mega inspiracją. Dał mi nadzieję (nie to, żebym wcześniej jej tak zupełnie nie miała), nawet PEWNOŚĆ. On przekuł swoją słabość w siłę, porażkę w sukces. To nie jest łatwe, ale nie jest niemożliwe. Zresztą jest więcej takich osób, nie tylko jąkających.
(Chociażby ostatnie wydarzenia w świecie sportu http://eurosport.onet.pl/in...dla/c4c17s

Jest takie powiedzenie "Nie spotkałem mocnej osoby, która miała łatwą przeszłość". Trudna przeszłość to nie jest koniec świata. Od Ciebie zależy co z nią zrobisz. Mogę Ci tylko podpowiedzieć, że walka z czymś, czego nie jesteś w stanie pokonać jest kiepskim pomysłem. Tu akceptacja pomoże w zwycięstwie. To taki paradoks. A piękne słowa są dla wszystkich, dla KAŻDEGO.

Nie twierdzę, że być matką jąkającego dziecka, a osobą jąkającą to jest to samo. Cały czas się uczę jąkania i od czasu do czasu, a szczególnie kiedy myślę, że jest po prostu cudownie i w ogóle o co chodzi, dostaję obuchem w łeb. Ale coraz łatwiej mi się podnieść. Dlatego, że mam nadzieję i dlatego że jąkanie wiele mnie nauczyło. Wiem, że życie mojej córki będzie zależało tylko i wyłącznie od niej, a nie od jąkania. Jej też staram się to przekazać.

Przejdź do komentarza #2330
Avatar
Padawan dnia 20-09-2016 20:20
Być matką dziecka które się jąka, a być w skórze kogoś kto się jąka to zupełnie inne rzeczy. To nie jest dar, a wada. Bo jak nazwać coś co nie pozwala wyrażać siebie, zaprzyjaźniać się, nawiązywać znajomości i rozmawiać z rodziną. Jeśli nie możesz zagadać do rodziny to jak możesz rozmawiać z innymi? Mam wrażenie że ludzie szukają na siłę ładnych słów na beznadziejne sprawy. Dar to wartość coś czym możesz obdarzyć innych. Lub czym jesteś obdarzonym ale możesz używać tego do pomagania innym lub sobie. Jąkaniem nikomu nie pomożesz, nawet nie pogadasz. Moja logopedka nie ma pojęcia czym jest jąkanie. Ludzie mają to gdzieś bo ich to nie dotyczy. Tak na prawdę możesz liczyć sam na siebie i albo to jakoś ogarniesz albo będziesz sam na świecie. Ja nie mam pomysłów jak to pokonać, a wiem że muszę bo jeśli nie ogarnę tego stracę wszystko na czym mi zależy. Czasem wolałbym nie mieć nogi bo są super protezy w których możesz nawet biegać. Normalne funkcjonować i być duszą towarzystwa. A nie cieniem którego nikt nie widzi i nie rozumie o co mu chodzi. Za taki dar to ja dziękuje, oddałbym go od razu i jeszcze dopłacił. (tu powinna być emiotka puk puk w czoło)

Przejdź do komentarza #2329
Avatar
virino dnia 11-09-2016 22:25
Adekwatny tytuł "niezwykłe spotkanie". Dla mnie to nie była konferencja i wydarzenia towarzyszące, to było coś znacznie więcej. Bardzo cieszy wyczuwalna zmiana w świadomości logopedów na temat integracji ze środowiskiem osób jąkających, ale też zmiana przekonań wśród osób jąkających, że są logopedzi, którzy zrozumieją i pomogą. Jest ich naprawdę coraz więcej, a twardogłowi są w odwrocie:) Jak zwykle rozmawiałam z logopedkami (z terenu;)na konferencji i byłam naprawdę mile zaskoczona ich poziomem świadomości i rozumienia jąkania i drogi pomocy. A przede wszystkim akceptacji dla jąkania. Kiedyś, kiedy mówiłam, że jestem mamą jąkającego dziecka czułam współczucie albo LITOŚĆ(!!!) czasem potępienie, MUR, teraz - zrozumienie, POROZUMIENIE, chęć pomocy(!!)i akceptację! Było super!
Dla mnie wystąpienie i warsztat Bennego Ravida były dużym przeżyciem. Obcowanie z Bennym dawało nadzieję i pewność, że życie z jąkaniem jest kompletne i pełnowartościowe. Dla Bennego jąkanie to dar i to czuć:)
Wystąpienie Zdzisława Gładosza wskazywało na błędy i niedociągnięcia w terapii logopedycznej i kontakcie logopedy z osobą jąkającą. Natychmiast wystąpił atak ze strony jednego z logopedów (się zlituję i nie będę pisać po nazwisku), który wykazał się kompletnym niezrozumieniem przesłania tego wystąpienia. Zdzisław w pięknym stylu ten atak zneutralizował. Czapki z głów!!! Dla mnie bardzo interesujący i wartościowy był wykład dr Isabelli Reichel, która mówiła, jak łagodzić utrudnienia, które mogą spotkać jąkające dzieci w szkole i bardzo pomocny w praktyce warsztat dr Moniki Kaźmierczak mówiącej o ustnym egzaminie maturalnym - wskazówki dla nauczycieli można wykorzystać również przy odpowiedziach ustnych w szkole, są uniwersalne. O warsztacie Danki Gajewskiej pisałam na blogu. Miał moc!
Na zjeździe poznałam parę osób, które były po raz pierwszy i było widać jak chłoną i zyskują.
Odbyło się też po raz pierwszy spotkanie dla rodziców, myślę że owocne. Relacja w dziale dla rodziców.
Generalnie warto było pojawić się w Katowicach i naprawdę skorzystać:)
Nie sposób nie wspomnieć, że mózgiem, ale przede wszystkim sercem tych wydarzeń, była dr Kasia Węsierska:serce:

Przejdź do komentarza #2328
Avatar
monopix dnia 09-08-2016 16:44
Wojciech dnia 30-07-2016 15:37, napisał/a:
Czy to nie jest tak, że jak się jąkasz to właśnie przesadnie dbasz o tą drugą osobę?


Ja bym skasował znak zapytania, chyba, że to pytanie retoryczne ;) i nazwał bym to zajmowaniem się nie swoim życiem, bo zamiast zajmować się swoim życiem, zajmujemy się tym co inni powinni robić, myśleć, czuć, a to nie jest nasza sprawa, tylko tych osób.

Przejdź do komentarza #2327
Avatar
Lucass dnia 07-08-2016 22:12
Nie, to nie wynika z jąkania tylko z przekonań, o których napisałem powyżej, że pewnie kobita, która odbiera cały dzień telefony jest zdenerwowana, bo ciągle ktoś jej zawraca głowę jakimiś pierdołami i chce załatwić sprawę szybko.

Ostatnio zauważyłem, że w 95% ludzie z którymi rozmawiam kiedy się jąkam mówią np. przepraszam Pana ale coś strasznie zakłóca sygnał i słyszę co drugie słowo. To znaczy, że Ci ludzie nie zakładają, że się jąkam tylko, że coś jest z połączeniem. Zdajecie sobie sprawę jakie to może mieć przełożenie na jakość naszej rozmowy kiedy coś takiego usłyszycie? :)

Przejdź do komentarza #2326
Avatar
Wojciech dnia 30-07-2016 15:37
Chciałem się odnieść do tego zdania o PKP. No właśnie, nie musisz jak najszybciej i najzwięźlej przekazywać nikomu informacji. W relacji rynkowej jest tak jak piszesz, ale wśród normalnych ludzi powinno być podobnie. To znaczy, że nie tylko ktoś ma usłyszeć to co masz wypowiedzieć, ale i Ty sam musisz mieć możliwość wypowiedzi... coś tu gmatwam :) Chodzi o to, że relacja mówca-słuchacz powinna być równorzędna. Tobie zależy na przekazaniu informacji, a tej drugiej osobie na jej odbiorze. Czy to nie jest tak, że jak się jąkasz to właśnie przesadnie dbasz o tą drugą osobę?

Przejdź do komentarza #2325
Avatar
Billy dnia 08-07-2016 22:42
Okazuje się, że można znacznie poprawić skuteczność terapii behawioralnych stosując pomocniczo lek typu beta-bloker o nazwie propranolol:
"Prowadzone są badania kliniczne leku o nazwie propranolol, powszechnie stosowanego beta-blokera, który zwykle przepisywany jest osobom z wysokim ciśnieniem krwi. Jak się wydaje, może on również usuwać niepokojące wspomnienia u osób cierpiących na zespół stresu pourazowego (PTSD)."

" Nadzieje wiązane z propranololem opierają się częściowo na badaniach na zwierzętach, ale również na małym, już zakończonym badaniu klinicznym dotyczącym ludzi. Teraz Nader prowadzi większe badanie. Podczas pierwszych prób klinicznych u czterech z dziewięciu osób cierpiących na PTSD odnotowano znaczną poprawę po leczeniu propranololem.

Nader sugeruje, że jest to związane z odkrytym przez niego w roku 2000 procesem tak zwanej rekonsolidacji wspomnień. W przebiegu tego procesu za każdym razem, gdy wspomnienie - traumatyczne lub nie - jest przywoływane, staje się podatne na zmiany w zależności od tego, co czujemy lub co widzimy w teraźniejszości. Kiedy przestajemy wspominać, mózg syntetyzuje białka, które pozwalają ponownie utrwalić wspomnienie i zapamiętać je w sposób długotrwały.
Badania na zwierzętach wskazują, że podanie beta-blokerów takich jak propranolol przed powtórnym zapisaniem wspomnień w mózgu może zatrzymać produkcję białek, które umożliwiają rekonsolidację. Wspomnienia zanikają lub tracą emocjonalną siłę."
http://www.medone...57492.html"

Przejdź do komentarza #2324
Avatar
Lucass dnia 09-06-2016 00:25
Pisałem wcześniej o zmianie przekonań i to też się dzieje w mojej głowie. Podam przykład:

Jakiś czas temu miałem przekonanie, że dzwoniąc np. na infolinię PKP, w celu zapytania o jakieś połączenie należy mówić zwięźle, konkretnie i szybko, bo pani w okienku pewnie ma dużą kolejkę ludzi do obsłużenia i jeszcze musi odbierać telefony od takich jak ja. Taka myśl powodowała, że napinałem się. Rozwiązaniem jest zmiana przekonania z tego co napisałem powyżej na: będę mówił w takim tempie jakie chce, to ja chce skorzystać z usług PKP i im powinno zależeć aby mnie wysłuchać i udzielić konkretnych informacji. Poza tym pewnie dzwonią do nich jakieś stare babki (z całym szacunkiem do starych babek:) ) i klecą zdanie 5 minut. Więc stwierdziłem... pieprzyć to! Od jakiegoś czasu nie mam problemu zadzwonić do jakiejkolwiek instytucji. Nie mam też problemu zadzwonić do szefa jakiejś firmy (pozycja autorytetu, wyższa) i powiedzieć,że nie zapłacę jego faktury, bo uważam, że została wystawiona niesłusznie.

To bardzo dużo daje. Warto przyjrzeć się swoim myślom. Na "rynku" jest wiele sposobów rozwalania przekonań np. The Work, który dobrze koresponduje z duchową ścieżką. Kiedyś go próbowałem, ale nie potrafiłem z niego korzystać. Dla mnie tak jak pisałem wyżej najlepsze jest wchodzenie w sytuacje krytyczne, wychodzenie z boxa, od razu na głęboką wodę. Patrząc na swoje życie wstecz bardziej jestem wdzięczny losowi za to co mnie spotkało "złego" i to że się nauczyłem coś dzięki temu - urosłem niż za sytuacje kiedy byłem bezpieczny i wiodłem nudny żywot.

Przekonania, które ostatnio mam w swoich myślach:

1) Mając 18 lat przejmujesz się co pomyślą o Tobie inni. Mając lat 40 nie przejmujesz się co pomyślą o Tobie inni. Mając lat 60... nikt nie przejmuje się już Tobą.

Na cóż mam 32 lata więc z każdym rokiem powinno być coraz lepiej.

2) Drugi cytat jest z książki Bodo Schafer'a : "Minimalne cele nie pozwalają wieść spektakularnej egzystencji". Czyli jeśli godzisz się na to co mas teraz to tak naprawdę będzie miał 10% więcej lub mniej tego o czym myślisz. Przykład: jeśli uważasz w głębi siebie, że powinieneś zarabiać miesięcznie 3 000 zł, to będzie zarabiał sumę z przedziału 2 700 - 3 300 zł. To ma oczywiście przełożenie na inne dziedziny.

Pozdro!

Przejdź do komentarza #2323
Avatar
monopix dnia 08-06-2016 20:10
spoko ;) dzięki za komentarz. Fajnie, że doświadczyłeś, tego co trzeba. Miłych wakacji ;)

P.S.
Może Lucass miał farta trafić do dobrego bioenergoterapeuty, ale cześć z nich nie powinna wykonywać tego zawodu, z różnych przyczyn. Jeśli już ktoś koniecznie musi się wybrać, to warto najpierw sprawdzić intuicją, czy to dla mnie i czy ta osoba nie jest obciążana energetycznie, a jak się nie potrafi, to do jakiegoś z polecenia.
Po drugie, jeśli nie zmienimy swojego postępowania, to i tak wróci, w tej czy innej formie. Tak jak zresztą Lucass zauważył. Jak zawsze, każdy sam powinien podjąć decyzje.

Przejdź do komentarza #2322
Avatar
Lucass dnia 06-06-2016 20:30
Przeczytanie "Potęgi Teraźniejszości" Tolle w 2013 r. zmieniło moje życie! Polecałem ją kilku moim znajomym, ale bez entuzjazmu. Widocznie na informacje zawarte w tej książce trzeba być gotowym :)

W ubiegłym roku miałem dwukrotny kontakt z bioenergoterapeutą i to również było niesamowite doświadczenie. Była to starsza kobieta po 60-tce. Zwróciłem się do niej z problemem alergii. Jak już u niej byłem to powiedziałem o moim jąkaniu, bo z kolei ona powiedziała, że moja alergia wynika z nagromadzonej we mnie złości. Zaczęliśmy to analizować. Ja otworzyłem się przed nią maksymalnie, bo czułem, że w ten sposób najwięcej z tego wyniosę. Mówiła mi, rzeczy o mnie o których nie miała prawa wiedzieć. Poznałem kim jest mój anioł stróż. Zrobiła mi "medytację dziecka", bo stwierdziła, że nie kocham siebie samego (miała rację, dawno tak nie płakałem tak jak wtedy u niej w gabinecie). Dostałem od niej mnóstwo wskazówek nie tylko odnośnie alergii czy jąkania, ale całego życia. To są te prawdy Monopix, o których czytamy w książkach typu Tolle etc. Po sesji wyszedłem z gabinetu i usiadłem na trawie. Niczego więcej nie potrzebowałem. Błogość jaką odczuwałem wtedy była nie do opisania. Kobieta zrobiła mi jakieś operacje na czakrach, oczyściła mnie z jakichś złych energii, rozluźniła moje mięśnie w okolicach kręgosłupa. Podczas gdy moja dziewczyna czekała na mnie w samochodzie, ja siedziałem na trawie między blokami i patrzyłem na drzewa jakie są wspaniałe. Bioenergoterapeutka powiedziała mi, że ludzie będą na mnie dziwnie patrzeć i tak było. Przez 3 dni kiedy utrzymywałem ten stan miałem rewelacyjny kontakt z ludźmi, dużo radości i uśmiechu na twarzy. Potem zaczęły powracać stare schematy, traciłem czujność. Po kilku tygodniach pojechałem do niej znowu, ale efekt był może w 1/5 w porównaniu do tego co przy pierwszej wizycie. Zrozumiałem, że już nie mam po co do niej jeździć. Że dostałem odpowiednie instrukcje i trzeba działać!

Tak jak pisałem, moja praca z jąkaniem to wchodzenie w stresujące sytuacje i refleksja. To zmiana przekonań, wytyczanie celów, realizacja, mierzenie się z trudem, szarością. Ale to także słuchanie piosenek często bardzo prostych, znanych w których są ukryte te wszystkie prawdy duchowe. Bioenergoterapeutka powiedziała, że moim przeznaczeniem jest rozwój duchowy oraz finansowy. Zgadzam się z tym, czuję to. Dlatego podobnie jak Ty Monopix wybrałem drogę duchową, tylko ja jestem gdzieś dopiero na początku w porównaniu z Tobą, ale nie przeszkadza mi to. Już teraz jestem szczęśliwy jak patrzę gdzie się znalazłem po tych 3 latach. I tak jak pisałem dalej dobrze mi jak jest teraz. Wolę jak mnie rozpiera energia, dzielę się nią z innymi ludźmi, a że czasami zatrajkoczę jak odpalana kosiarka do trawy to... coraz mniej się tym przejmuję :)

Co będzie dalej? Pewnie wrócę do tego postu po roku lub dwóch, jak poczuję, że chcę się czymś podzielić. Tymczasem przygotowuję się do wakacji, znowu rowerowych, tj. jedziemy z dziewczyną rowerami z Mielna na Hel w 4 dni, ok 250 km :) Jeszcze 2 tygodnie...:D

Przejdź do komentarza #2321
Avatar
monopix dnia 06-06-2016 18:56
To fanie ;)

Rozwinął byś coś o tym, co uważasz, że Ci pomogło?
Jeśli będziesz pisał, to czy mógłbyś odnieść się w także do Twojego komentarza z 17.06.2014.. głownie chodzi mi o Tolle, świadomość itp ;)

Przejdź do komentarza #2320
Avatar
Lucass dnia 06-06-2016 18:26
Czas na kolejny update mojej historii, ścieżki, którą podążam...

Ostatnio zauważyłem, że jest dużo lepiej niż jeszcze rok temu. Punkt ciężkości mojego zacinania się przeniósł się o kilka poziomów do góry. Dalej oczywiście zdarzają mi dołki, momenty krytyczne, kiedy tracę czujność i problem narasta, ale ostatnimi czasy zdecydowanie więcej jest górek, tj. momentów kiedy aż rwę się do rozmowy, dzwonienia po klientach etc. To bardzo buduje poczucie wartości.

Analizując ostatni rok przyznaję, że nic w tym kierunku nie robię tzn. nie praktykuję żadnych ćwiczeń. Moje zmiany wynikają raczej z refleksji nad sytuacjami oraz wiary, że poradzę sobie w najbardziej krytycznych momentach. Miałem kilka takich momentów przez ostatni rok. Najważniejszym z nich była sprawa sądowa, w której stałem przed sądem jako oskarżony. Nie będę wchodził w szczegóły, nic złego nie zrobiłem i wszystko skończyło się dobrze. Natomiast miałem oczywiście myśli, czy podołam, czy dam radę etc. Jąkający, którzy na co dzień walczycie z sobą, aby kupić pomidory w warzywniaku wyobraźcie sobie sytuację, że macie obronić się przed sędzią oraz prawnikiem strony, która założyła Wam sprawę. A jednak dałem radę i to zbudowało we mnie przekonanie, że w krytycznych momentach mojego życia mogę na sobie polegać. Technicznie podczas całej 2h rozprawy miałem może jedno zacięcie.

Niedawno znowu stanąłem w sądzie, tym razem jako świadek i też dałem radę. Daję radę w coraz większej ilości sytuacji. Miłym zaskoczeniem było otrzymać jakiś czas premię za sprzedaż usług o wartości prawie 100 000 zł w firmie, w której pracuję. To buduje...

Myślę, że kluczowe w opisanych wyżej sytuacjach sądowych było wychodzenie z box'a - opuszczanie własnej strefy komfortu. W tych sytuacjach nie miałem wyjścia, nie mogłem uciec, musiałem stawić temu czoła. Tak jak pisałem podbudowało to moje poczucie wartości. Warto pamiętać o takich sytuacjach, można je sobie zapisać i ładować się pozytywnymi wspomnieniami raz dzień to naprawdę może zmienić postrzeganie samego siebie.

Dalej...

Obejrzałem ostatnio fragment wywiadu, do którego link jest zamieszczony w aktualnościach jak pewna kobieta zbiera fundusze na wyjazd. Chce pojechać na jakiś kongres osób jąkających się. Tytuł wywiadu mówił, że kobieta wyleczyła się z jąkania. Jak oglądałem ten wywiad to odniosłem wrażenie, że ona ciągle wewnętrznie walczy. Fakt mówiła bez zająknięcia, ale bardzo wolno, ta rozmowa była na jednym poziomie dynamiki, do tego robiła długie pauzy. Widziałem wcześniej podobny przypadek na youtube jak były wokalista Universe opisywał swoją przygodę z jąkaniem. Mówił dokładnie w ten sam sposób. Obejrzałem obydwa filmy i ze skrzywieniem na twarzy pomyślałem "Nie chciałbym tak mówić." To już wolę się sporadycznie zająknąć mniej lub bardziej i nie stracić entuzjazmu niż tak "zamulać". Ta kobieta może się podoba, ale jak zaczyna mówić to jej atrakcyjność spada. Nie chce jej tutaj obrażać, czy krytykować, bo jeśli jest zadowolona z tego jak mówi to ok. Osiągnęła swój cel.

Coraz bardziej uświadamiam sobie, że to my jąkający najbardziej przejmujemy się tym jak mówimy i sami zadajemy sobie cierpienie. Widocznie go potrzebujemy.

Przejdź do komentarza #2319
Avatar
monopix dnia 13-05-2016 19:23
PaniNadzieja dnia 13-05-2016 09:22, napisał/a:
[..] Wtedy stwierdziłam, że nie ma co udawać, kogoś kimś się nie jest :)

otóż to ;)
i to nie tylko jeśli chodzi o jąkanie, bo aby faktycznie to zadziałało, trzeba to zrobić całościowo. Chociaż jąkanie jest takim dobrym punktem zaczepienia. Tak naprawdę jestem wdzięczny za jąkanie. Być może bez niego nie mógł bym tego zrozumieć. Bez cierpienia w takiej czy innej formie, trudno jest zauważyć schematy myślenia w których się funkcjonuje.. każdego one uwierają w naszym społeczeństwie, ale dopiero jak coś naprawdę mocno uwiera pojawia się impuls do zmiany. A jąkanie potrafi uwierać i to bardzo ;)

Fajnie, że coraz więcej osób o tym pisze i rozumie, w czym rzecz.

Przejdź do komentarza #2318
Avatar
PaniNadzieja dnia 13-05-2016 09:22
Bartku,

Bardzo dobrze, że przedstawiłeś na forum swoją historię, która przekonała mnie, że większość ludzi jąkających się jest poniekąd szablonowa :) Mam tu na myśli również siebie, gdyż opis Twojego życia przedstawia w 100% moje losy przez ostatnie 25 lat. Wiem jak jest trudno przezwyciężyć codzienne sytuację w których borykamy się z barierą językową, różnego rodzaju "przymusowe" prezentację ect.

Chciałam Ci tylko powiedzieć, że jeżeli zaakceptujesz swoją wadę będę Ci o 200% lepiej żyć :) To nic, że się jąkasz, i co z tego? znaczy to, że jesteś kimś gorszym? wcale nie. Wręcz przeciwnie, jesteś tak samo wartościowym człowiekiem jak każdy z nas, masz prawo do swobodnej wypowiedzi na forum, wyrażania swojej opinii. Pamiętaj... ważniejsza jest treść niż forma. Każdy mi to powtarza :) I tego staram się trzymać, co z tego, że moja wypowiedź potrwa trochę dłużej, nie będzie taka piękna jak kolegi, który się nie jąka. Należy nabrać dystansu.. :) Inni w sytuacjach stresowych się pocą, tupią nogami, rwą kartki a Ty się po prostu jąkasz :) i tyle.. to nic nadzwyczajnego, uwierz mi ;)

Kiedyś tak samo jak Ty unikałam wystąpień publicznych, wydawało mi się, że nikt nie widzi tego żę się jąkam bo stosowałam różne sztuczki, synonimy żeby ominąć trudne wyrazy. Do momentu szkolenia z prezentacji, który zaoferowała pracownikom firma. Nasze wystąpienia były nagrywane. Myślałam, że poszło mi w miarę,: "chyba nikt się nie zorientował, że się jąkam :p ". Podczas odtwarzania filmu byłam przerażona... moja mimika była okropna, tiki jąkające, jednym słowem MASAKRA. Wtedy stwierdziłam, że nie ma co udawać, kogoś kimś się nie jest :) Tak już mamy i już :)

Określenie swojego życiowego celu to sprawa o absolutnie kluczowym znaczeniu. Zapewniam Cię, że Ty też masz coś cennego do zaoferowania. Być może na razie tego nie dostrzegasz, ale nie byłoby Cię na tej planecie, gdyby to nie była prawda. Wiem z całą pewnością, że Bóg nie popełnia błędów - Bóg jest autorem cudów. Ja jestem jednym z nich - i Ty również.

Pozdrawiam Ciepło,

PaniNadzieja;)

Przejdź do komentarza #2317
Avatar
virino dnia 31-03-2016 13:16
malgoska1991 dnia 30-03-2016 19:54, napisał/a:
Pozbylam sie jednak lekow przed tym ze sie zajakne podczas mowienia bo znajac zasady terapii wiem jak sobie pomoc .

Dzis jestem inna osoba Moge powiedziec ze w koncu nie czuje sie gorsza bedac osoba jakajaca sie . Bo moje jakanie przestalo mi w koncu utrudniac zycie .

To jest właśnie miarą Twojego sukcesu. Gratuluję:)

Przejdź do komentarza #2316
Avatar
malgoska1991 dnia 30-03-2016 19:54
Dawno tu nic nie pisalam Minal prawie rok od ostatniego wpisu W tym czasie duzo sie u mnie zmienilo Przede wszystkim wrocilam juz prawie do brzmienia mowy sprzed terapii ale nawyki ktore nabylam dzieki niej zostaly Sporadycznie ale wciaz uzywam reki . Chociaz uzywanie jej to jest za duzo powiedziane Nauczylam sie po prostu i innych gestow reki wspomagajacych mowe Chociaz gestow ktore nauczyla mnie terapia tez uzywam Przeciez jest mnostwo osob uzywajacych do pomocy w mowie rak nawet sobie z tego nie zdajac sprawy .Machanie rekoma to nic innego jak pomaganie sobie w mowie .
To co dala mi terapia to automatyczna kontrola mowy i lzejsze przejscie przez bloki jezeli takie sie zdarza .
Nadal powracam do cwiczen ale jest to juz bardzo rzadkie . Raz lub dwa razy w tygodniu i to z reguly tylko na 15 minut Jest to wolniejsze czytanie tekstu Uzywam tez sporadycznie echo korektora do cwiczen .Mowie chyba wolniej niz przed terapia . Przynajmniej tak mi sie wydaje .
Gdybym miala powtorzyc moja terapie to zrobilabym to bez wachania .Moze nie pomogla mi do konca pozbyc sie jakania Te byc moze bedzie mi towarzyszyc do konca zycia Pozbylam sie jednak lekow przed tym ze sie zajakne podczas mowienia bo znajac zasady terapii wiem jak sobie pomoc .

Rozumie doskonale ludzi ktorzy podjeli taka terapie jak moja i wycofali sie bo stwierdzili ze lepiej sie jakac niz mowic tak wolno przez jakis czas Ze po co robic z siebie idiote Przezylam to wiec wiem co to znaczy Tylko ze ja nigdy nie uwazalam ze mowienie tak wolno bylo idiotyczne Bylo po prostu czescia terapii .
Po drodze przezylam zalamanie z powodu nawrotu jakania ale nigdy sie nie poddalam .Wierzylam do konca ze to co robie ma sens Dzis jestem inna osoba Moge powiedziec ze w koncu nie czuje sie gorsza bedac osoba jakajaca sie . Bo moje jakanie przestalo mi w koncu utrudniac zycie .

Przejdź do komentarza #2315
Avatar
virino dnia 07-02-2016 12:51
Staram się szanować inne poglądy, ale nie muszę się z nimi zgadzać. Moje są odmienne, co więcej chciałabym, aby wzięto je pod uwagę. Uważam, że mam do tego prawo jako rodzic. Mam nadzieję, że choć w tej chwili żadnego porozumienia nie osiągnęłyśmy, dyskusja pozostanie otwarta. Znam otwartych logopedów dla których najważniejsze jest SZEROKO pojęte dobro klienta. Co więcej spostrzegają, że aktualna droga nie prowadzi do oczekiwanych rezultatów. I po prostu trzeba modyfikować stare drogi i szukać nowych rozwiązań. W związku z tym, że aktualnie stosowane metody terapii jąkania nie przynoszą spodziewanych efektów, co więcej istnieją przypadki, że wzmagają jąkanie (w moim przekonaniu każda metoda wymuszająca zmianę mowy i promująca przekaz, również nieświadomy, że aktualną jąkaną mowę trzeba poprawić, powoduje uczucie lęku, wstydu, porażki, osamotnienia, obniża samoocenę), skłania do wniosku, że tego nie dostrzegać po prostu nie można. Trzeba o tym mówić!

Pisanie o braku czasu na dyskusję można odczytać, jakby dyskusję uważano za bezprzedmiotową. Szkoda, bo wątpliwości są punktem wyjścia do rozwoju, a szacunek do podmiotu badań warunkiem niezbędnym do humanitarnego ich przeprowadzenia.
Od logopedów oczekuję, że będą myśleć samodzielnie i zaczną się NAPRAWDĘ wsłuchiwać w to co mówią ich klienci. Pamiętając o tym, jak bardzo dzieci chcą zadowolić i terapeutów i rodziców, oczekujących, że ich mowa się poprawi. Zakładam, że logopedzi będą chcieli się rozwijać, zakładam ich dobrą wolę i że będą okazywać szacunek swoim klientom i nie traktować ich z góry, jak "osoby wiedzące lepiej". Co więcej wierzę, że część z nich okaże się osobami ponadprzeciętnymi i nie zważając na obowiązujące poglądy będę umieli prawdziwie pomóc osobom jąkającym.

Przejdź do komentarza #2311
Avatar
virino dnia 06-02-2016 11:58
Jeśli o mnie chodzi to żal mi czasu na korespondencję z pojedynczym okopanym logopedą, od którego nie dowiem się niczego, o czym wcześniej bym już nie słyszała /przeczytała. Napisanie wiadomości zajmuje tyle samo czasu na forum, mieliby szansę ustosunkować się inni, przemyśleć, dowiedzieć. W takim razie odniosę się tylko do tego.
Jagoda dnia 06-02-2016 10:59, napisał/a:
To nie są jedyne badania dotyczące terapii, jest ich cała masa i często jak to w badaniach wnioski są sprzeczne, taka uroda i niedoskonałość nauki.

Nie znam żadnego dziecka ani osoby dorosłej, która zostałaby wyleczona na skutek terapii jąkania - JAKIEJKOLWIEK. Nikt kogo znam też nie zna. Nie znalazłam na ten temat żadnych danych w literaturze. Bo ich nie ma. Nigdy nie dziwiło Cię dlaczego? Naprawdę nie naszła refleksja, że być może w wyniku błędnych założeń metody są po prostu nieskuteczne?
Rozumiem, że poglądy podobne do moich mogą być bardzo niewygodne, ale czy to nie powinno skłonić do analizy swoich? Tym bardziej, że piszesz o swoich naukowych zainteresowaniach jąkaniem. Nie zamierzasz niczego odkryć? Tylko potwierdzać?

Jagoda dnia 06-02-2016 10:59, napisał/a:
Klub Ludzi Mówiących Wystarczająco Płynnie - z naciskiem na wystarczająco. Na tyle płynnie by czuć się komfortowo ze swoją mową.

W takim razie nazwa klubu została zmieniona. Widać po czasie przyszła refleksja.
W taka refleksję wierzę również w innych kwestiach.

Przejdź do komentarza #2310
Strona 4 z 95 < 1 2 3 4 5 6 7 > >>
Logowanie
> Nazwa Użytkownika

> Hasło

Zapamiętaj mnie
Zaloguj jako ukryty



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Ostatnie Komentarze
slawek_w
dnia 24-10-2017 20:15
Po dłuższej przerwie zapraszam na kolejną wideokonferencję. Temat: co robimy aby ukrywać jąkanie. Pi...
Przejdź do komentarza
virino
dnia 02-10-2017 11:29
Przyznam, że z zaskoczeniem, skonstatowałam, że Demostenes był dla mnie bardzo inspirującym miejscem...
Przejdź do komentarza
Ralph
dnia 02-10-2017 08:18
Tylko nie wybieraj opcji "nigdy" ... czekamy na pozytywne wieści ;)
Przejdź do komentarza
slawek_w
dnia 24-07-2017 06:59
Unikanie wypowiadania się tematem najbliższego spotkania. Data: środa (26. lipca), godzina 20:00. ...
Przejdź do komentarza

> Więcej komentarzy <
Popularne artykuły w ostatnich 6 miesiącach
Katowice - otwarte forum dyskusyjne oraz wykład...
Terapia poznawczo-behawioralna od ASRC – ...
W oczekiwaniu na nową odsłonę strony...
Terapia poznawczo-behawioralna od ASRC – ...

Użytkowników Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 2,585
Najnowszy Użytkownik: Mateusz31
Ostatnio na stronie
podomka02:50:31
Mateusz3105:08:05
jimmy 1 dzień
HubertMU 2 dni
duszek97 3 dni
bonio12345 3 dni
rampage 4 dni
bigosik 4 dni
Open 5 dni
zumbi 5 dni
juliarozicka 5 dni
tirirum 5 dni
SCOOTER 5 dni
Oraz 2 ukrytych