Strona główna · Wskazówki dla jąkających · Autoterapia jąkania · Forum · Jak pomóc osobie jąkającej? · FAQ · Kontakt
Kluby J
Czat
Czatuje: 0 użytkowników
Materiały archiwalne
Niekończąca się walka z samym sobą - historia Krzyśka
Jąkanie

Niekończąca się walka z samym sobą - historia Krzyśka


Następnego dnia byłem już naznaczony wadą wymowy jaką jest jąkanie. Jako dziecko praktycznie wcale mi to nie przeszkadzało. Poza tym miałem okresy, nawet roczne, że jąkanie przechodziło. Później niestety powracało.

Prawdziwe kłopoty zaczęły się pod koniec szkoły podstawowej. Jąkanie dopadło mnie na dobre. Pamiętam, że strasznie mi to przeszkadzało. Nie miałem oparcia w domu, mój ojciec stał się alkoholikiem, wszystkie swoje frustracje wylewał na mnie - jak wiadro pomyj. Oczywiście odbiło się to na mojej mowie.

Jąkanie bardzo się pogłębiło. Kupienie biletu w kiosku było tragedią. Odpowiedzi w szkole w stylu "minuta ciszy" doprowadziły do tego, że z trudem skończyłem na szkole zawodowej.

Pamiętam moje pierwsze próby znalezienia pracy. Podczas rozmów widziałem tylko głupawe uśmieszki. Na skutek tego zaczęły dopadać mnie stany depresyjne. Widziałem, że nie radzę sobie w życiu, moja sytuacja finansowa, domowa - była fatalna. Nie raz chciałem płakać z niemocy. Od tego czasu do teraz całe moje życie jest uwarunkowane przez wadę wymowy.

Jąkanie się cofało, a następnie powracało do mojego życia. Zauważyłem, że z wiekiem, kiedy z wadą się nic nie robi, to staje się obsesją. Nie skończę mojej historii niczym optymistycznym, choć chciałbym. Życzę wszystkim dotkniętym tą przypadłością wynalezienia cudownego leku, który nam pomoże.

Pozdrawiam, Krzysiek
Komentarze do artykułu: "Niekończąca się walka z samym sobą - historia Krzyśka"
roch021
avatar
Dodane dnia 24-02-2012 11:06 #1
No tak Krzysiu, Twoja historia przypomina mi moja i jest pewnie podobna do wielu innych? Nie jest to pocieszeniem bo po psichiczne cierpienie jest okropone...
Ale tez glowa do gory,na horyzoncie na wszystko jest rozwiazanie. Krucho jest z Twoimi finansami aby oplacic kurs mowy, ale najprostrzym i najskuteczniejszym prywatnym sposobem jest czytanie wolne w domu, takie na pelnym rozprezeniu na glos. Jak czesto i jak duzo mozesz. Byc moze efekt nadejdzie nieco pozniej niz po kursie ,ale niewiele pozniej i nadejdzie. Wg. mnie chocby do calkowiego pokonania problemu?
Kolejnym pocieszeniem aby nie popadac w stany depresyjne, jest to ,ze tak okolo 50-ki u wszystkich bez wyjatku mowa sie jednak znacznie poprawia, chyba dlatego ,ze z czasem swoje osiagnelismy w zyciu i juz tak nie przezywamy, czesciej lekcewazac ten problem . Wiem cos o tym jako 50+ : )
Szukaj dalej pracy,bo w wiekszosci mowa w przyjmowaniu nie gra wiekszej roli, jesli praca nie jest szczegolnie z mowa zwiazana. Chyba miales pecha trafiajac na bezduszna osobe.
Powodzenia wiec i czestszego usmiechu....
malgoska1991
avatar
Dodane dnia 24-02-2012 21:09 #2
Twoja historia nie przypomina mojej bo ja jakam sie caly czas odkad skonczylam 3 lata Obecnie mam 45 .Chociaz sa dni kiedy jakam sie mniej .
Ale mi moje jakanie nieprzeszkodzilo w skonczeniu szkoly sredniej .Bylo ciezko bo odpowiedzi z przedmiotow humanistycznych przewaznie pisalam zamiast odpowiadac .Czulam ze moje oceny mogly by byc wyzsze .Ale moze i tez za malo sie staralam .Ale sie udalo .Nawet mam zdana mature a to nie wszystkim sie udaje chociaz sa tzw zdrowi .
Gdyby nie zawirowania w zyciu osobistym pewnie skonczylabym i studia .
Wprawdzie niepracuje bo utrzymaniem rodziny zajmuje sie glownie maz Ja mam rente socjalna ze wzgledu na wzrok -brak prawej gali ocznej {wypadek w wieku 6 lat }Ale mam mala prace dorywcza ktora traktuje jako swego rodzaju terapie .Jak ktos jest zainteresowany i chcialby wiedziec co to za praca to moze do mnie napisac
Poza tym moj maz mnie nigdy w niczym nie wyrecza Caly dom jest na mojej glowie .Lacznie z reagowaniem na niesprawiedliwe traktowanie przez nauczycieli moich dzieci w szkole .Gdyby nie moja interwencja moja corka niezostala by dopuszczona do matury a tak mature zdala i nawet z dosc dobrym wynikiem
W walce o najblizszych moje jakanie mi nieprzeszkadza .

Wiecej wiary w siebie prace napewno w koncu znajdziesz .Nie wszyscy pracodawcy sa tacy bezduszni .

Spojrz na siebie jak na kogos kto mimo ze sie jaka to jednak nie jest uzalezniony od innych .Sa gorsze tragedie .
Ludzie nie widza .Jezdza na wozkach .
A my niepotrzebujemy opieki innych .Trzeba sie tylko odwazyc .Chociaz sa sytuacje kiedy jest ciezko ale komu nie jest .

Skoro miales okresy niejakania sie to moze sprobowalbys terapii u psychologa .Na szczescie te terapie finansuje NFZ
Ale niespodziewaj sie natychmiastowych efektow na to trzeba poczekac .

Roch ma racje z wiekiem nasze jakanie staje sie mniejsze .

A z czytaniem to musze sama sprobowac chociaz i teraz jak cos czytam glosno nawet przy kims to sie prawie niejakam .
Kiedys nagralam swoj glos i bardzo sie zdziwilam jak on brzmi .

Ja tez ci zycze powodzenia i niepopadaj w przygnebienie
Zaakceptuje siebie to wtedy jest latwiej ,A innymi sie nieprzejmuj .Czlowiek ktory sie z nas wysmiewa nie jest wart naszej uwagi .On ma swoj waski ograniczony swiat w ktorym wszyscy sa mlodzi ,piekni i zdrowi .


Mam nadzieje ze moj komentarz nietrafi do archiwum a jezeli nawet to trudno .

Na koniec chcialabym zapytac naszego administratora na jakiej zasadzie sa przyznawane punkty do postow a nastepnie zabierane i co znaczy te ostrzezenie .
ewa_xyz
avatar
Dodane dnia 28-02-2012 09:52 #3
Właśnie, jak to jest z tymi punktami? Ja też nie rozumiem...
Pozdrawiam gorąco Krzyśka i Przedmówców :)
ola29031992
avatar
Dodane dnia 29-02-2012 10:43 #4
Witajcie, ja rowniez sie jąkam. Pamietam, ze przed matura ustna, myslalam ze zawalu dostane, i niestety, ale musialam sie jakos rozluznic i napilam sie alkoholu. wiem, ze to glupie, ale pomoglo mi to. i tak bylo z kazda ustna. nauczyciele i dyrekcja poszli mi na reke i zawsze bylam ostatnia na maturze, tzn- ja sama i egzaminatorzy. teraz jestem na studiach. postanowilam, ze pojde do takiego miasta, gdzie nikt mnie nie zna i zaczne mowic wolno. wiec wtedy ludzie pomysla sobie ze zawsze tak mowilam i nie beda tak bardzo zauwazac moejgo jakania. przez pierwsze 3 miesiace bylo tak jak sobie zaplanowalam, bo mowilam wolno, nie spieszylam sie wiec ludzie nic nie zauwazyli. ( poza tym, nie wiem dlaczego, ale troche pomogl mi "dystans" do ludzi na uczelni.). latwiej mi mowic, gdy nie znam ludzi, bo nie martwie sie o ich opinie. gorzej , gdy juz sie zakoleguje z kims, wtedy chce wypasc super i sie piep*y. mam okresy, kiedy jakanie jest niezauwazalne, ale sa tez dni gdy mam skurcze twarzy, mowie na wydechu, brak mi powietrza, i praktycznie rzecz biorac- dusze sie mowiac jakis wyraz. jakanie zaczelo sie przez problemy w domu- podobne do problemow Krzysia, z tym, ze moj ojciec nie bil mnie, tylko bil moja matke, ja musialam na to patrzec, i nie moglam zareagowac. przestalam chodzic do szkoly, bo balam sie do niej chodzic. chodzilam do psychologa, psychiatry, logopedy. dawalo mi to wieksza pewnosc siebie, jednakze tylko na jakis czas. potem, z nowu wszystko sie zaczynalo od poczatku. zastanawialam sie, czy w ogole potrafie normalnie rozmawiac zludzmi. wiadomo, mi jako kobeita, latwiej porozumiec sie z kobieta. ale gorzej rozmawiac z facetem. ubzduralam sobie w glowie, ze jestem gorsza, od ludzi "normalnych". ale jak ogladam filmy dokumentalne, i widze ze ludzie radza sobie bez reki, bez nogi, czy np ludzie niewidomi "jakos ida", to wtedy czuje przyplyw wiary w siebie. bo ja cos moge z tym z zrobic, a oni, nie. wiec wtedy, mowie sama do siebie, ze uzalam sie nad soba. martwie sie o moja przyszla prace, mianowicie- studiuje filologie, bardzo rzadki jej gatunek. od zawsze lubilam jezyki obce, wolalam sie sama ich uczyc, i wychodzi mi to dobrze. tylko czy ktos kiedys zatrudni osobe jakajaca sie do tlumaczen? i w tym momencie czuje jak mi jest przykro. kazdy w okolo mi mowi, ze "przesadzasz, tylko ci to jakanie w glowie". ale nie rozumiem rekacji ludzi. dlaczego jak zaczne mowic, i sie zatne oni odwracaja glowe, spuszczaja wzrok i nie wiedza jak sie zachowac. akceptacja jakania jest bardzo trudna. czasami, nie ukrywam, mam ochote skonczyc z tym wszystkim. zdarza sie ze pije alkohol z rozpaczy i placze do poduszki. na terapie chodzic chce, ale nie moge sie przelamac. Chcialabym sie spotkac z osobami jakajacymi sie i wiedziec ze nie jestem z tym sama. ze osoby, ktore maja taki sam problem i jakos zyja.
roch021
avatar
Dodane dnia 29-02-2012 15:03 #5
Czytajac Olu o tym, co tak szczerze opisalas o tych najbardziej przykrych zajsciach w swojej rodzinie, trudno jest mi dojc do siebie, ale chyba i dobrze, ze wyrzucilas to z siebie przed nami wieloma. Za to najwieksze slowa uznania.
Mimo to nie potrafie przejsc obok nie dajac zadnego komentarza. Jak mozna ! Do jakich okrutnosci zdolny jest jeszcze czlowiek ? Znecac sie, bijac zone do tego na oczach wlasnego dziecka , te ktorej przyzekamy milosc do konca zycia, ktora staje sie jakby naszym cialem,gdzie mamy sie wzajemnie wspomagac ,dodawac otuchy w upadkach ale i dzielic radoscia ... Przepraszam, dalej juz nic nie napisze to przeroslo moje najsmutniejsze wyobrazenie...
Ale z alkoholem ,prosze daj spokuj, to najgorsze rozwiazanie na wstystkie problemy ,jakie moze byc !! :(
ola29031992
avatar
Dodane dnia 29-02-2012 17:31 #6
roch021-u, dziekuje za mile slowa. widzisz, nie potrafie sobie czasami poradzic z moim jakaniem i szukam "sposobów" aby je troszke zlagodzic.dlatego tez czasami zdarzy mi sie "lyknac" czegos mocniejszego. moja sytuacja rodzinna odbila sie na mnie dosc mocno. jestem osoba ktora jest bardzo delikatna, moze nawet zbyt delikatna i za bardzo wszystko dusze w sobie. minelo od tego ok 13 lat, ale wiadomo, dalej to w glowie siedzi. terapie, wizyty u wyzej wspominancyh lekarzy zawsze konczyly sie placzem i chyba jeszcze gorszym roznerwicowaniem. nadszedl taki moment ze bylam tak ponerwicowana ze jak juz mowilam- przestalam chodzic do szkoly, balam sie ze nauczyciele beda mnie pytac, a ja nie wydusze slowa. balam sie osmieszenia i jakania. potem doszla arytmia, i ciagłe walenie serca, to po prostu jest straszne dla mnie. kiedys bralam leki, ale to tylko dawalo mi złudny spokoj, spokoj dla ciala, bo w glowie dalej siedzialo to samo. ostatnio postanowilam spotkac sie z moim ojcem dowiedziec sie dlaczego to robil. i powiem szczerze- odczulam taki spokoj, takie odciecie od przeszlosci, rozdzial zamkniety w moim zyciu. wiadomo, nie nawidze go za to bardzo, jakbym mogla to bym mu zrobila to samo co on matce robil. najbardziej to jednak mi to jakanie moje w glowie siedzi. ostatnio nawet wynalazlam spotkania grup wsparcia dla osob jakajych sie -AJ, ale tak sie balam pojsc, ze zrezygnowalam. kiedys pamietam spotkalam pare osob jakajacych sie- tzn mąż i żona. mieli dziecko. oboje sie jakali. i tak sie lepiej na duszy poczulam, bo zobaczylam ze osoby jakajace sie moga miec rodziny i dzieci i moga byc szczesliwe. tak mi bylo milo na duszy. jestem w zwiazku z osoba "normalna", kotra mowi mi: ola, ty sie nie jakasz, czsami tylko sie zajakniesz, ale mi to nie przeszkadza. nie wyobrazam sobie jakbys teraz sie nie jakala.". codziennie wyobrazam sobie jak plynnie mowie, jak nie ma dla mnie wyrazow-barier, jak ktos zadaje mi pytanie a ja odpowiadam dlugim, pieknym zdaniem, a nie tylko udzielam krotkich "nieplynnych" odpowiedzi. dojrzewam psychicznie do tego, ze zawsze sie bede jakala , i powoli staram sie to zaakceptowac. jednak to bardzo dlugi proces, ktory mnie czeka. boje sie tego, ze jak bede mialo dziecko, ono tez bedzie sie jakac. a tego to juz bym chyba nie zniosla. te wszystkie upokozenia ze strony ludzi, ich wzrok i brak wyrozumialosci, i ta straszna niecierpliwosc z ich strony.
mario7
avatar
Dodane dnia 15-04-2012 16:32 #7
Zaczołem się jąkać w wieku 6 lat.Jako małe dziecko na podwórku zawsze się biliśmy,gdzie bym nie pojechał tam byłem napadany przez grupe małolatów.W pewnym momencie pomyślałem sobie że tak wygląda życie i chłopak jest cały czas narażony na to że go pobiją i kiedyś będzie musiał kogoś zabić.I to wystarczyło.Jedna głupia myśl.W ciągu minuty pojawił się lęk przed mówieniem tak silny,że paraliżował myśli.Nie mogłem doliczyć nawet do 3.Nie mogłem powiedzieć słowa,bo wychodził z ust jakiś bełkot.Zostałem odizolowany od innych dzieci.Teraz wiem dlaczego jąkają się chłopcy.Gdy miałem 25 lat lęk paraliżował myśli,o ułożeniu zdania nie było mowy.Pojechałem do Cżęstochowy na Jasną Góre.W tym miejscu został mi wymazany lęk przed mówieniem i od tej pory moge normalnie mówić.Teraz wiem że jąkanie u chłopców,jest intertwencją siły wyższej Boga.On zna nasze serca i myśli.Dlatego izoluje chłopców jąkaniem żeby nie narobili jakiś głupot.Nie jestem nawiedzony,ale opisałem to co przeżyłem.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
> Nazwa Użytkownika

> Hasło

Zapamiętaj mnie
Zaloguj jako ukryty



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Ostatnie Komentarze
slawek_w
dnia 24-10-2017 20:15
Po dłuższej przerwie zapraszam na kolejną wideokonferencję. Temat: co robimy aby ukrywać jąkanie. Pi...
Przejdź do komentarza
virino
dnia 02-10-2017 11:29
Przyznam, że z zaskoczeniem, skonstatowałam, że Demostenes był dla mnie bardzo inspirującym miejscem...
Przejdź do komentarza
Ralph
dnia 02-10-2017 08:18
Tylko nie wybieraj opcji "nigdy" ... czekamy na pozytywne wieści ;)
Przejdź do komentarza
slawek_w
dnia 24-07-2017 06:59
Unikanie wypowiadania się tematem najbliższego spotkania. Data: środa (26. lipca), godzina 20:00. ...
Przejdź do komentarza

> Więcej komentarzy <
Popularne artykuły w ostatnich 6 miesiącach
Katowice - otwarte forum dyskusyjne oraz wykład...
Terapia poznawczo-behawioralna od ASRC – ...
W oczekiwaniu na nową odsłonę strony...
Terapia poznawczo-behawioralna od ASRC – ...

Użytkowników Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 2,585
Najnowszy Użytkownik: Mateusz31
Ostatnio na stronie
podomka03:01:50
Mateusz3105:19:24
jimmy 1 dzień
HubertMU 2 dni
duszek97 3 dni
bonio12345 3 dni
rampage 4 dni
bigosik 4 dni
Open 5 dni
zumbi 5 dni
juliarozicka 5 dni
tirirum 5 dni
SCOOTER 5 dni
Oraz 2 ukrytych