Strona główna · Wskazówki dla jąkających · Autoterapia jąkania · Forum · Jak pomóc osobie jąkającej? · FAQ · Kontakt
Kluby J
Czat
Czatuje: 0 użytkowników
Materiały archiwalne
Jąkanie i akceptacja - J. Scott Yaruss
Obrazek

Jąkanie i akceptacja - J. Scott Yaruss

Kilka dni temu na StutterTalk, podcaście prowadzonym przez Petera Reitzesa, pojawiła się rozmowa z drem Scottem Yarussem, który w prostych słowach przedstawił w niej swoje poglądy na temat jąkania i akceptacji. Rozmowa zrobiła na mnie tak duże wrażenie, że postanowiłem przetłumaczyć moim zdaniem najważniejsze fragmenty, które pokazują istotę akceptacji w jąkaniu. Oczywiście najlepszą opcją byłoby przetłumaczenie całej rozmowy, ale z wielu powodów nie jest to możliwe. Jednak zachęcam wszystkich do przesłuchania całego podcastu, ponieważ równie ważny jak sama treść, jest sposób w jaki dr Yaruss przekazuje swoją ogromną wiedzą.

Dr J. Scott Yaruss jest obecnie jednym z największych autorytetów na polu niepłynności mowy. Oczywiście ma wiele osiągnięć naukowych, których nawet nie będę wymieniał. Spośród wielu wyróżnień jednym z najważniejszych jest tytuł patologa mowy (SLP) roku przyznany przez National Stuttering Association, największą organizację samopomocową w Stanach Zjednoczonych. Tytuł ten jest szczególnie ważny, ponieważ został nadany przez same osoby jąkające się.

W pierwszym pytaniu Peter Reitzes nawiązuje do jednego z rozdziałów nowej książki "Stuttering: Inspiring Stories and Professional Wisdom," w której dr Yaruss także omówił temat akceptacji jąkania. W rozdziale autor rozważa czy istnieje lekarstwo na jąkanie, co prowadzi do postawienia wielu ważnych pytań:
Jeśli naprawdę nie istnieje lekarstwo na jąkanie, to do czego powinni dążyć jąkający, nad czym pracować? Jaki jest sens pracować nad mową skoro jąkanie już zawsze będzie z nami? Inaczej mówiąc, czy jeśli nie ma lekarstwa na jąkanie, to ludzie muszą po prostu zaakceptować swoje jąkanie? Krótką odpowiedzią jest tak, ale wszystko zależy od tego co rozumiesz przez akceptację.

Następnie dr Yaruss objaśnia co on przez to rozumie:
Akceptacja jest kluczowa i moim zdaniem niesamowicie błędnie rozumiana, zarówno przez logopedów, jak ogólnie opinię publiczną. Akceptacja nie oznacza, że ktoś się poddaje. Akceptacja nie oznacza, że ktoś po prostu rezygnuje z rozwiązania problemów w przyszłości. Z drugiej strony akceptacja nie oznacza, że musisz polubić problem z którym żyjesz. Myślę, że prawdziwa akceptacja to poradzenie sobie z trudnością niezależnie od tego jaka by on nie była. Dojście do momentu, kiedy wiesz o tym, że to gdzieś w Tobie jest, ale już nie postrzegasz tego jak problem, jako ograniczenie, coś co rządzi Twoim życiem. Staje się bardziej cechą. Często robię rozgraniczenie jąkania, które jest zaburzeniem od jąkania, które jest tylko formą, charakterystyką. Prawdą jest, że wielu, wielu ludzi jąkających się przeżywa okropny okres z tego powodu, i na pewno nie chcę umniejszać czy zaprzeczać tym bardzo prawdziwym doświadczeniom. Jednak znam również wiele osób, które doszły do momentu w ich życiu, kiedy potrafią tolerować ich jąkanie na tyle, że nie steruje ono ich życiem. One zdają sobie sprawę, że jąkanie jest w nich, czasami je zaskakuje, czasami im dokucza, ale nie niepokoi ich przez cały czas, nie steruje ich życiem przez cały czas. I czasami one po prostu mówią, jąkając się lub nie, ale nie oceniają siebie opierając się na mowie. Dla mnie jest to właśnie częścią tego, co oznacza akceptacja. Być w stanie żyć swoim życiem, mając przy boku problem. Może nawet część ludzi będzie w stanie objąć jąkanie, mówiąc, że to nie jest już problem, to cecha, ukazująca sposób w jaki mówią, sposób w jaki organizują własne życie. Kiedy to zrobią, zauważą, że jąkanie przestało być dla nich negatywną trudnością.

Peter Reitzes nawiązał również do wypowiedzi jednego z jego byłych gości, Davida Mitchella, autora książki "Black Swan Green," który powiedział, że jąkanie to wojna domowa, którą toczymy w nas samych. Powiedział również, że jego zdaniem jąkanie ma prawo do istnienia.
Dr Yaruss przyznał rację temu stwierdzeniu, porównał to do momentu, w którym przyznajemy, że magiczne lekarstwo nie istnieje. Zwrócił także uwagę na to, że jest wielu logopedów, którzy nie chcą tego zaakceptować i on rozumie dlaczego to robią, ale dopóki my sami sobie tego nie uświadomimy, to wojna domowa nie będzie miała końca i nikt z nas nigdy nie będzie zadowolony z tego kim jest i co może osiągnąć. A to nie jest przepis na szczęście. To jest przepis na ciągłe zmaganie się, walczenie z samym sobą, bycie niezadowolonym z tego kim jesteś. Nie jest to przepis na zaakceptowanie tego kim jesteś i podążanie naprzód, mimo trudności. Tak, musimy przyznać, że jąkanie będzie z nami zawsze w pewnej formie, ale to nie oznacza, że będziemy jąkać się zawsze tak samo, to nie oznacza, że do końca swoich dni, będziemy jąkać się w takim sam sposób jak dziś. I to jest prawdą niezależnie od okresowych płynności, czy bardziej nasilonego jąkania. Jąkanie zwyczajnie będzie oscylować, zmieniać się, ale zawsze będzie nam towarzyszyć. Akceptacja tego kompana sprawi, że poczujemy się trochę lepiej.

Nieco później dr Yaruss nawiązał do tematu płynności:
Bardzo często skupiamy się na płynności, zarówno jąkający się, jak i logopedzi, czy członkowie rodzin dzieci jąkających się. Zawsze staramy się stać bardziej płynnymi, skupiamy się na mowie, ale moim zdaniem skupianie się wyłącznie na mowie, to naprawdę zbyt duże zawężenie. A to prowadzi to tego, że za jedyny akceptowalny cel uważamy płynną mowę. A to jest tylko złudzenie sprawiające, że ludzie myślą, że muszą mówić płynnie. W ten sposób na człowieka nakładana jest ogromna presja, aby istotnie był kimś, kim w rzeczywistości nie jest. Podobnie jak ja, jako terapeuta powiedziałbym komuś, że musi zacząć lepiej oddychać, musi zwolnić tempo mowy i wziąć oddech, myśleć o tym jak oddycha, i jeśli będzie bardzo się starał to będzie oddychał prawidłowo, ponieważ wiem, że wczoraj oddychał dobrze. A to nie jest fair, ponieważ czasami oddychamy ok, a innym razem nie jest tak dobrze, i to naprawdę nie jest nasza wina. Wmawianie komuś, żeby robił coś czego robić nie może, sprawia, że odczuwa on ogromną presję na to, aby być kimś, kim nie jest. Im bardziej ludzie starają się być kimś innym niż naprawdę są, tym bardziej się zmagają. A im bardziej się zmagają, tym więcej trudności sprawia im mowa. Moim zdaniem, wywieranie presji na osoby, aby były one normalnie płynne, w rzeczywistości zwiększa ich jąkanie, ponieważ w ten sposób wysyła się im wiadomość, że jednym akceptowalnym sposobem mowy jest ten, którego oni nie posiadają. Ponownie mógłbym przywołać tu mnóstwo przykładów z różnych dziedzin, np. wywieranie presji przez media na nastolatce, jeśli chodzi o fizyczność, jej wygląd. [..] To wszystko prowadzi do powiedzenia, że ludzie powinni być czymś innym niż są. Co sprawia, że ludzie są zirytowani swoją sytuacją. Pomaganie ludziom zaakceptowania tego, pozwolenie im na zaakceptowanie samych siebie, sprawia, że ta presja zostaje uwolniona i zmaganie się zanika. Przekładając to na jąkanie, osoba jest w stanie powiedzieć, "tak jąkam się, ale czuję się z tym ok", i ludzie w jej otoczeniu również przyznają, "tak jąkasz się i my także czujemy się z tym ok." Wtedy potrzeba bycia kimś, kim się nie jest, potrzeba bycia płynnym odchodzi, i wiele napięcia, wiele ze zmagania się, i uników, i zachowań wtórnych, i wiele z tych rzeczy nakładający się na siebie, po prostu słabnie. Znam niesamowitą liczbę osób, które powiedziały mi, że kiedy podjęły decyzję, że nie będą przykładać wagi do swojego jąkania w danej sytuacji, to nie jąkały się tak bardzo. Dlatego akceptacja jest właściwie drogą do większej płynności! Jednakże nie możesz oszukiwać samego siebie, nie możesz powiedzieć "o tak, zaakceptuję po prostu swoje jąkanie i przez to stanę się płynny," ponieważ to jest nie jest prawdziwa akceptacja, to zwykłe oszukaństwo. Jeśli naprawdę zaakceptujesz jąkanie, wiele z tych zbędnych dodatkowych zachowań osłabnie.

Następnie dr Yaruss skupił się na reakcjach ludzi, którzy próbują w ten sposób pracować. Czego często doświadczają, jak bardzo zaskoczeni są z tymi doświadczeniami. Peter Reitzes ponownie nawiązał do logopedów, którzy za cel wyznaczając płynność, np. 80% płynności w każdej sytuacji. Peter zapytał, czy to jest wystarczający odsetek, dlaczego nie 90% lub więcej. Scott Yaruss w odpowiedzi zaznaczył, że to nie do końca jest wina samych logopedów, że problemem jest często brak odpowiedniego przygotowania, które powinni wynieść z uczelni, że problemem jest brak zrozumienia jąkania w ogólności. Kiedy terapeuta widzi jąkające się dziecko, myśli, że przecież jest nauczycielem mowy, więc lepiej będzie jeśli nauczy je mówić płynnie. Ci ludzie na kursach niepłynności mowy, jeśli w ogóle takie mieli w swoim programie na studiach, poznają wyłącznie narzędzia, które mogą sprawić, że ktoś będzie mówił płynniej i zwyczajnie potem ograniczają się do korzystania z tych narzędzi. W rezultacie są oni przyzwyczajeni do wyznaczania celów przykładowo w przypadku zaburzeń artykulacji. Gdzie dziecko uczy się np. prawidłowej produkcji dźwięku [s], w 80% czy potem 90% wystąpień. A tym czego oni nie rozumieją, ale mogą zrozumieć jest to, że zaburzenia artykulacyjne i zaburzenia płynności mowy są po prostu inne. Funkcjonalnie nieprawidłowa artykulacja jest funkcjonalna, jest to coś co dziecko robi źle, ale może zostać wyuczone robić to dobrze. Jąkanie nie jest funkcjonalne, jąkanie jest organiczne, pochodzi z mózgu. Myślę, że terapeuci mogliby to zrozumieć, gdybym naświetlił im fakt, że co prawda mogą wyznaczać cele artykulacyjne, dziecko będzie wytwarzało właściwe [s] przez 80% czasu, ponieważ zmieniają jego zachowanie, ale nigdy nie przejdzie im przez myśl, aby robić to z dzieckiem z zaburzeniem organicznym jak rozszczep podniebienia. Jeśli dziecko ma rozszczepione podniebienie, nikt z nich nigdy nie powiedziałby, że musi ono osiągnąć jakieś cele artykulacyjne, ponieważ jest to fizycznie niemożliwe, dopóki nie zostanie to naprawione chirurgicznie, a nie mamy takiej opcji w przypadku jąkania. [...] Nikt nigdy nie powiedziałby dziecku autystycznemu, aby przestało być autystyczne, ponieważ tak naprawdę nie mamy nawet pojęcia czym jest autyzm. Wiemy tylko, że ma podłoże neurologiczne. Podobnie z jąkaniem, mamy do czynienia z zaburzeniem neurologicznym, a terapeuci są przyzwyczajeni do mówienia dzieciom, aby zrobiły coś czego zrobić nie mogą, i właśnie to jest problemem.

Kolejno dyskusja przenosi się na nowe badania związane z kodem genetycznym, zmiany w jądrach podstawnych czy poruszany jest temat plastyczności mózgu. Krótki fragment:
Zmienienia mózgu jest absolutnie możliwe, ale te zmiany nie są czymś, co będzie zachodzić przez nieustanną, powtarzalną pracę. Wiele tysięcy, milionów ludzi starało się używać przykładowo wolnej mowy, delikatnego startu, robiąc to wciąż, i wciąż i potem zawsze dochodzili do wniosku, że bardzo ciężko jest się zmienić. To tak jakby powiedzieć komuś, aby zaczął używać lewej ręki jako wiodącej, chociaż jest praworęczny. Po jakimś czasie każdy zauważy to, że jasne, robi postępy, ale nigdy nie osiągnie pewnego poziomu biegłości.

Peter Reitzes zapytał dra Yarussa czy w takim razie jest przeciwny narzędziom pomagającym w mowie:
Z całą pewnością nie. Potrzebujemy balansu. [...] Jednym z kluczowych zagadnień jest to, kto powinien decydować jaki jest balans między zwiększaniem płynności, ponieważ wiele osób chce być płynniejszymi, co jest w pełni zrozumiałe, pod żadnym pozorem nie mówimy, że płynność jest czymś złym, [a akceptacją]. Tym co mówimy jest to, że nadmierne skupianie się na płynności, może być niewłaściwe. Płynność kosztem komunikatywności jest niewłaściwa. Tym co również chcę podkreślić jest to, że nie ja powinien decydować na co kłaść większy nacisk, to osoba ma pełne prawo do podjęcia decyzji co jest dla niej ważniejsze.

Dalej Peter Reitzes zapytał czy istnieją dowody naukowe, które wspierają tę ideę akceptacji w leczeniu jąkania. Dr Yaruss odpowiedział, że zdecydowanie jest wiele dowód, także spoza jąkania, np. psychologii, terapii odwykowych itd. Również w dziedzinie jąkania rozwijanych jest wiele teorii, których nazwy jedynie wymienię:
- Cognitive behavioral therapy (terapia poznawczo-behawioralna),
- Personal construct, nad którą pracuje Walter Manning i jego współpracownicy,
- Acceptance and commitment therapy,
- Mindfulness.

Scott Yaruss omówił również na czym skupiają się obecne badania, które znacznie różnią się od tych z przeszłości.

Później zostało poruszonych jeszcze wiele ciekawych kwestii, jednak przetłumaczenie całej rozmowy jest zadaniem zbyt czasochłonnym. Dlatego przejdę do definicji akceptacji w jąkaniu, którą dr Yaruss podał jakby mimochodem w dalszej części rozmowy, a która szczególnie utkwiła mi pamięci, ponieważ oddaje jej istotę:
Akceptacja nie jest pozbawieniem się nadziei, nie jest oznaką bezsilnością, nie oznacza poddania się, uchylenia się czy nokautem, używając metafory ze świata boksu. Nie jest żadną z tych rzeczy. Akceptacja to pełne nadziei podejście do rozwiązania problemu zorientowane przyszłościowo (oryg. It's a very hopeful future oriented problem solving approach). I to właśnie próbujemy przekazać.

Peter również podał dwa cytaty, pierwszy Woodruffa Starkweathera i Janet Givens: "akceptacja nie jest wyrazem aprobaty" oraz Davida Lutermana "akceptacja jest osiągnięta, kiedy osoba zdaje sobie sprawę, że pokonanie dolegliwości nie zawsze musi być jednoznaczne z osiągnięciem normalności, ale raczej jest to zdolność do korzystania w pełni z życia, wobec tej dolegliwości."

Na koniec Peter Reitzes przedstawił nagranie, przygotowane przez jego żonę, krótkiej historii, która powinna dać dużo do myślenia. Poniżej znajdziecie tłumaczenie tej historii:

Witamy w Holandii
Emily Perl Kingsley

Jestem często proszona o opisanie
przeżyć związanych z wychowywaniem niepełnosprawnego dziecka,
aby pomóc innym ludziom, którzy nie mieli okazji
zaznać tych unikalnych doświadczeń, zrozumieć to,
aby mogli wyobrazić sobie jakie to uczucie.

To jest jakby...
Kiedy zamierzasz urodzić dziecko,
to tak jakbyś miała planować wspaniałą wycieczkę wakacyjną - do Włoch.
Kupujesz mnóstwo poradników i snujesz wspaniałe plany.
Koloseum. Michał Anioł. Gondole w Wenecji.
Uczysz się nawet przydatnych rozmówek po włosku. To wszystko jest takie ekscytujące.

Po miesiącach gorliwego wyczekiwania, ten dzień w końcu nadchodzi.
Pakujesz swoje rzeczy i ruszasz w podróż.
Kilka godzin później samolot ląduje.
Wychodzi stewardessa i ogłasza,
"Witamy w Holandii."

"Holandii?!" mówisz. "Co rozumiesz przez Holandię??
Kupiłam wycieczkę do Włoch! Powinnam być we Włoszech.
Całe życie marzyłam o podróży do Włoch."

Ale plany lotu się zmieniły.
Samolot wylądował w Holandii i w tym kraju musisz zostać.

Ważną rzeczą jest to, że oni nie zabrali Cię
do strasznego, wstrętnego, brudnego miejsca,
pełnego zarazy, głodu i chorób.
Jest to po prostu inne miejsce.

Musisz więc wyjść i kupić nowe poradniki.
I musisz nauczyć się zupełnie nowego języka.
I poznasz zupełnie inną grupę ludzi,
której nie poznałabyś w przeciwnym razie.

Jest to po prostu inne miejsce.
Mniej krzykliwe niż Włochy, tempo życia w nim jest również mniejsze.
Ale po spędzeniu w nim chwili
i złapaniu oddechu, rozglądasz się...
i zaczynasz zauważać, że Holandia ma wiatraki...
i Holandia ma tulipany.
Holandia ma nawet Rembrandta.

Ale wszyscy, których znasz są zajęci przybywaniem i powracaniem do Włoch...
i wszyscy oni chwalą się
jak wspaniały czas tam spędzili.
I do końca swoich dni będziesz powtarzała
"Tak, to właśnie tam miałam się udać.
To właśnie tam zaplanowałam swoją podróż."
I ten ból nigdy, przenigdy nie odejdzie...
ponieważ nie zrealizowanie tego marzenia jest bardzo bardzo znaczącą stratą.

Ale... jeśli spędzisz swoje życie
opłakując fakt, że nie dostałaś się do Włoch,
możesz nigdy nie być w stanie doświadczyć
i cieszyć się tymi bardzo specjalnymi, bardzo przyjemnymi rzeczami...
które znajdziesz w Holandii.





Odnośniki:
StutterTalk - Jąkanie i Akceptacja - J. Scott Yaruss (369).
Komentarze do artykułu: "Jąkanie i akceptacja - J. Scott Yaruss"
Bartosz922
avatar
Dodane dnia 14-10-2012 01:31 #1
Uważam, że jest to świetny artykuł który doskonale oddaje istote sprawy. Do niedawna łudziłem się, że uda mi się osiągnąc płynność, wydawałem multum kasy na hipnozy, prywatne wizyty u logopedów, programy do ćwiczeń mowy itp. i kończyło się to jak u większości tzn. jąkanie ustawało na jakiś czas a potem wracało i nastawał czas złości, depresji, żalu. Od pewnego czasu jednak staram się akceptować siebie i swoje jąkanie jako właśnie coś co jest ale nie musi mi sprawiać trudności w życiu. Staram się poprostu (Jak to ująć w słowa) jąkać się ale nie myśleć o tym. Prawdą jest to co odkryłem na własnej skórze, że kiedy nie przejmujemy się jąkaniem ono nie nasila się ponieważ nie jesteśmy poddawani presji i stresowi które wywołuje jąkanie. To właśnie ta presja, że musi się udać osiągnąć płynność pod którą byłem poddawany przez logopedów sprawiała, że popadałem w doły itp. a dzisiaj? nie boje się załatwiać wszelakich spraw gdziekolwiek ponieważ nie dbam o to czy się zająkam czy nie. W ostatnim zdaniu pochwale się, że dostałem właśnie prace w wolontariacie gdzie moją główną rolą będzie przemawianie do ludzi i właśnie dostałem tą prace dlatego, że mam gdzieś to czy się jąkam czy nie. Akceptuje całego siebie i wiem, że jąkanie jest we mnie i raczej zawsze będzie, nie traktuje już tego jak wielkiego wroga ale jako coś mojego co mnie odróżnia od ludzi ale nigdy w życiu nie czyni gorszym. :)
dru
avatar
Dodane dnia 14-10-2012 02:30 #2
Thx for posting! Good stuff.

Dotychczas wolałem określenie "tolerancja" wobec jąkania, zakłada ono jednak nieprzekraczalną barierę lekko wrogiego dystansu (tak jak "akceptacja" zakłada odgórne lubienie).

Skojarzyło się z figlarnym COCOFLI (Kołakowski, Opowieści biblijne), owym barem, gdzie Szatan z Bogiem zakładali się o postawę Hioba, której to knajpy nazwa skrótem od szeregu nazw, oznaczających różne stopnie wzajemnych stosunków między dwoma konkurentami: Coexistence r11; Cooperation r11; Friendship r11; Love r11; Identity

Albo należy poprzestać na pierwszym - albo osiągnąć ostatnie. Co osobiście polecam. IDENTITY.
madziarka107
avatar
Dodane dnia 14-10-2012 13:35 #3
Porównanie jąkania do wojny domowej- genialne. Ciągłe niezadowolenie i szarpanie się z samym sobą ehh...
Parsi
avatar
Dodane dnia 14-10-2012 14:56 #4
Ciekawy artykuł. Interesująca jest kwestia komunikatywności. W warunkach gabinetowych można mówic płynnie, można mówic płynnie podczas monologów, nawet podczas przemówień, a jednocześnie można miec duże problemy z rozmową, zwłaszcza spontaniczną. I właśnie akceptacja może byc "lekarstwem" na komunikatywnośc. Dobrze piszę Neo? :)
neokid
avatar
Dodane dnia 14-10-2012 17:21 #5
@Parsi najpierw wspomniałeś o płynność, a potem przeszedłeś do akceptacji. Ja myślę, że w ogóle błędem jest wiązanie jednego z drugim. Kiedy rozmawiamy nt. akceptacji i jąkania, nie powinniśmy w ogóle wspominać o płynności. Ale zupełnie zrozumiałe jest, że płynność będzie się pojawiała zawsze, kiedy przewija się temat jąkania. Niestety. Większość osób właśnie postrzega akceptację podobnie jak Ty, czyli jako niepełne rozwiązanie, bo ich zdaniem ma się nijak do zwiększenia płynności. W rzeczywistość jest zupełnie inaczej, akceptacja jest czymś, co może właśnie doprowadzić do dramatycznej poprawy płynności w sytuacjach, o których wspomniałeś, czyli podczas spontanicznych rozmów (tj. większości jakichkolwiek rozmów). W sumie nie chciałem o tym wspominać i często nikt w ten sposób nie uświadamia jąkał, bo teraz automatycznie u kogoś zapali się lampka i pomyśli: "ok, niech tak będzie, zaakceptuję jąkanie, pocierpię trochę jąkając się umyślnie, ale potem doprowadzi to do poprawy płynności." Przy takim nastawienie jest skazany na niepowodzenie... Nawet, kiedy będzie starał się o tym zapomnieć, to nie uda się, bo z tyłu głowy zawsze będzie siedział ten cel - płynniejsza mowa. Trzeba całkowicie porzucić, można powiedzieć, pragnienie płynniejszej mowy. Może przyjdzie ta poprawa płynności, a może nie. Ważne jest to, że przyjdzie większa swoboda wypowiedzi i to się liczy.

To nie zostało tak wprost przedstawione w tej rozmowie, ale można przedstawić prostą zależność, dlaczego akceptacja jest kluczowa (strzałka "->" oznacza "prowadzi do"):

Akceptacja -> zmniejszenia stresu komunikacyjnego -> zmniejszenia towarzyszących napięć i uczucia zmagania się z mową -> zmniejszenia wszystkich zachowań wtórnych (np. uników) -> większej swobody wypowiedzi -> ewentualnej poprawy płynności

No, teraz już wiecie, dlaczego na dzień dzisiejszy akceptacja jest prawdopodobnie optymalną strategią. Oczywiście nie można zapominać o balansie, o którym wspomniał dr Yaruss. Obserwowanie co się z nami podczas zająknięć i podejmowanie prób łagodzenia tych nieprawidłowych zachowań nigdy nie zaszkodzi, a jeśli będzie dobrze przeprowadzone, to może bardzo pomóc.

Jeszcze wracając do analogii wojny domowej. Ta wojna będzie trwała tak długo, jak długo żadna ze stron nie odpuści. Jąkanie to twardy przeciwnik. Można go próbować zagłuszać płynną mową i udawaniem, że już nie istnieje, ale on przez ten cały będzie uśpiony i w końcu powstanie jeszcze mocniejszy. Trzeba mu po prostu trochę odpuścić, żeby zapanował względny spokój. Czasami będzie chciał więcej, czasami mniej, ale generalnie to zdecydowanie większa część zawsze pozostanie po naszej stronie.
ania2
avatar
Dodane dnia 14-10-2012 18:44 #6
Neokid jak nauczyłeś się tak dobrze tłumaczyć z angielskiego? Sam czy skończyłeś jakąś filologię?
neokid
avatar
Dodane dnia 14-10-2012 22:43 #7
@ania2 sam, nic nie kończyłem. Btw. nie wydaje mi się, żeby to było dobre miejsce na takie pytania. Wolałbym, żeby pojawiały się komentarze dotyczące artykułu, czyli akceptacji i jąkania :)
adziablondzi
avatar
Dodane dnia 14-10-2012 23:02 #8
Świetne! Każdy wybiera swój osobisty cel i drogę. Natomiast u podstaw wszystkiego leży akceptacja i odwaga pokazywania siebie.
Parsi
avatar
Dodane dnia 15-10-2012 12:20 #9
Neo, piszesz że należy porzucic pragnienie płynniejszej mowy. Jeśli ktoś kiedyś mówił płynnie - nawet przez krótki okres czasu - to nie porzuci myśli o płynności. To tak jakby osoba na wózku inwalidzkim miała przestac myślec o tym, że kiedyś będzie chodziła. Słuchając tego podcastu w wersji angielskiej, rzeczywiście dostrzega się bardzo dobrą dykcję i - PŁYNNOŚC - mówiącego. Zatem ta teoria akceptacji daje nadzieję i zapewne, aby osiągnąc cel, najlepiej porzucic myślenie o dążeniu do płynności. To jest kwestia psychiki, ale bardzo trudna do pokonania.

Słyszałem swego czasu wypowiedź osoby jąkającej, która miała w głębokim poważaniu jak mówi. Z tą różnicą, że nie szło jej praktycznie zrozumiec, bo jąkanie było bardzo nasilone. Trudno skupic się na słuchaniu osoby płynnej, która mówi jednostajnie i bez emocji, a co dopiero osoby która jedno zdania wygłasza przez x minut. Wyglądało to raczej jak poddanie się jąkaniu, a nie akceptacja. I nie doprowadziło bynajmniej do poprawy komunikatywności. Myśle, że ludzie właśnie w ten sposób wyobrażają sobie akceptację i wolą pracowac nad płynnością.

Czy odbywają się warsztaty oparte na tej metodzie i jest gdzieś video jak wyglądają?
dru
avatar
Dodane dnia 15-10-2012 15:16 #10
Zgadzam się, Parsi, myśli o płynności nie da się wykorzenić. Ona będzie zawsze, choćby ukryta. Ale to - moim zdaniem - nie musi stanowić problemu; w końcu "akceptacja nie jest aprobatą". Do jąkania (płynności) można, jeśli już trzeba, podejść też ściśle zadaniowo, bez emocji: jest problem, zobaczmy, czy da coś się z tym zrobić.

Akceptacja nie dla samego jąkania, ale dla siebie z jąkaniem - tak to widzę. Jest jak jest, jąkanie coś mi daje, coś odbiera, żyjemy, show must go on.

I odwróciłbym kolejność - ten stan osiągnąć można poprzez zastosowanie udawanego jąkania - przed tym jest to bardzo, bardzo trudne, i nie wiem, czy w ogóle możliwe. Może w starszym wieku, gdy patrzy się już na siebie z pewnym dystansem - na pewno nie w okresie dojrzewania.

Wiem, że były niegdyś, w 90', tego typu warsztaty (Lucyna Jankowska, Aldona Grzybowska, wspomniany Andreas Starke nawet), potem długo długo nic. Na ostatnim turnusie Frogosu temat podjął pono Błażej Derewecki. I to chyba tyle....
monopix
avatar
Dodane dnia 15-10-2012 19:18 #11
Generalnie to wszystko ladne i prawdziwe, chciaz pewnie inaczej bym zdefiniowal akceptacje i inne rzeczy, ale kierunek na pewno dobry.. Jednak wiekszosc ludzi nie jest chetna do poswiecenia wielu miesiecy a raczej lat na nauke akceptacji. Wydaje im sie to za trudne, pomimo, ze nie robiac tego, wiecej energii i czasu poswiecaja na jakanie i jego tuszowanie. Ale latwiej jest zyc w tym co sie zna pomimo niedogodnosci, niz wejsc w nieznane i sie tego pozbyc.. taka natura ego. Ego nie jest chetne do czegos takiego jak porzucenie pragnien ;) Tutaj jeszcze przydalo by sie opisac co sie przez to rozumie.. chodzi o nie pochlanianie sie czemus, brak waznosci.. gdy na pierwszym miejscu stawiamy nasze samopoczucie, szczescie, radosc, a nie ocenianie siebie, innych, czy to co robimy.. gdy cos zrozumielismy i cos co nam przeszkadza przestaje nam przeszkadzac, bo juz rozumiemy, ze tak to dziala.. moze odczuwamy wspolczucie/współodczuwamy to co ktos inny.. w kazdym razie gdy cos do nas dociera na glebszym poziomie.. ale aby tak sie stalo trzeba byc otwartym, zauwazac, obserwowac.

Dobrze, ze ten facet o tym mowi, i dobrze, ze stara sie to opisac. To co opisuje wychodzi zapewne z jego osobistego doswiadczenia.. tylko jak tu przekazac osobiste doswiadczenia komus kto tych doswiadczen nie ma ;) a przez to nie rozumie. Gdy czyta te opisy tylko sobie wyobraza o co autorowi moze chodzic, dorabiajac wlasne znieksztalcenia i teorie. W dodatku szuka szybkiej cudownej metody, bo przeciez caly swiat mu mowi, ze na wszystko jest cudowna pigulka ;) oczywiscie, jak bardzo boli glowa, mozna wziac cos na bol glowy, tylko bez zrozumienia i usuniecia przyczyn, niczego to nie zmieni.
neokid
avatar
Dodane dnia 15-10-2012 23:34 #12
@Parsi, a co Ty tak wybiegasz w przyszłość? Po co? Zobacz jeszcze raz na ten diagram zależności akceptacji w jąkaniu, który pojawił się w moim poprzednim komentarzu. Spróbuj przejść przez kolejne etapy, krok po kroku, bez kontemplowania nad tym będzie później. Gwarantuję Ci, że kiedy przyjdzie swoboda (a droga do tego jest daaaleka), to inaczej niż teraz będziesz patrzył na jąkanie, i przede wszystkim na płynność. Kiedy będziesz przechodził przez kolejne etapy to pragnienie płynności będzie malało, a jednocześnie zwiększona płynność być może będzie się ujawniała. Zresztą mogę zaryzykować stwierdzenie, że jeśli będziesz mówił bez większych napięć (tzn. bez większej obawy) to poprawa płynność musi przyjść, nie ma innej możliwości. Kiedy poczujesz swobodę, to pragnienie płynności nie będzie tak zajmujące.

Poza tym myślę, że pragnienie płynności bierze się głównie z naszego przewrażliwienia na punkcie własnego jąkania i w konsekwencji naszego braku płynności, kiedy wszyscy wokół ją mają. Tak myślimy. A kiedy nie możemy poradzić sobie z tym przewrażliwieniem, powiedzmy, siłą własnej woli (a większość w ten sposób sobie z tym nie poradzi, wliczając mnie) to trzeba sięgnąć po półśrodki, jak np. umyślne jąkanie. Zresztą na tegorocznym ISAD pojawił się krótki, ale ciekawy artykuł jak się odczulać i korzystając z tego, że w tym tygodniu mam w końcu więcej czasu, będę chciał go tu wrzucić przed piątkiem.

Jeszcze jedno. Przestań oglądać się za innymi ludźmi. Jąkanie ma podłoże neurologiczne i nie ma takiego magika na świecie, który powie Ci ile zająknięć organicznych jest w Twoim jąkaniu. A one zostaną już prawdopodobnie na zawsze z Tobą. Dlatego, jeśli słyszysz, że ktoś zaakceptował jąkanie i stał się płynny, to ok, on nie jest Tobą. Podobnie, kiedy słyszysz, że ktoś zaakceptował jąkanie i nadal jest bardzo niepłynny, to też ok, on również nie jest Tobą. Ty nie jesteś żadną z tych osób, Twoje jąkanie jest inne. Dopiero się przekonasz, gdzie możesz dojść ze swoim jąkaniem. No i ważny jest balans, o którym wspominam po raz kolejny. Upłynnianie mowy jest ok, ale trzeba pamiętać, że to tylko techniki pomocnicze, nic więcej.

A dru dobrze pisze. Braku płynność też nie musimy polubić, podobnie jak jąkania.

@monopix, a jakbyś zdefiniował akceptację odnosząc ją do jąkania? Definicja, którą podał dr Yaruss jest zdecydowanie najlepszą z jaką się spotkałem. W moim tłumaczeniu to: "akceptacja to pełne nadziei podejście do rozwiązania problemu zorientowane przyszłościowo."
monopix
avatar
Dodane dnia 16-10-2012 10:21 #13
Taka definiocja zalerzy od punktu siedzenia.. miejsca z jakiego postrzegamy. Ta definicja jest ok ! Mysle, ze akceptacje mozemy roznie definiowac i jest prawdziwa do puki odnosi sie to do spokoju, odpuszczenia, obojetnosci, pogodzenia, ale nie ucieczki, nie negacji, nie odpychania, czy postawy, zwisa mi to.. bo taka postawa tez jest brakiem akceptacji. Inaczej mowiac do puki ani nadmiernie nie przyciagamy, ani nadmiernie nie odpychamy, jak pozwalamy czemus byc takim jakim jest, jednoczesnie pozwalajac sobie robic to co chcemy robic.
Mi by pewnie bardziej pasowala definicja "Akceptacja to pelne wiary i milosci podejscie do tego czego doswiadczam".

Wielu ludziom to co napislaem "odpuszczenie, obojetnosc, pogodzenie" zle sie kojarzy i tego nie chca. Chca aby im zalezalo bo to przeciez takie wazne, itp.. tylko, ze zle im sie kojarzy poniewaz poprzez te slowa/takie pojejscie rozumieja zupelnie co innego, niz ja. Rozumieja postawe `zwisa mi to`, ozieblosc, niechec, odsuwanie sie, odpychanie.. a to wszystko dalej jest taki sam brak akceptacji, tylko w druga strone. Gdy faktycznie akceptujemy, przestajemy produkowac tyle zbednych mysli, po prostu przestajemy toczyc ta przytoczona tutaj wewnetrzna wojne domowa.. automatycznie pojawia sie koncentracja.. ktora stosunkowo latwo jest poglebic, aby bardziej odczuwac ten stan. Nie musimy wyobrazac sobie czegos tam, aby zapobiec czemus tam innemu.. a gdy jestesmy bardziej wyciszeni, wychodzi na wierzch nasze wnetrze, ktore jest z natury dobre i radosne, pelne milosci. Im bardziej wyciszymy mysli, tym bardziej to poczujemy. Gdy odslania sie nasze wnetrze, zaczynamy dzialac bardziej intuicyjnie, nieskrepowanie. Zaczynamy bardziej swobodnie robic to co prawdziwie chcemy robic, a nie to co sobie wmawiamy, ze chcemy.

Z tej perspektywy mowienie o akceptacji jakania jest mylne. Nie da sie czegos akceptowac i czegos innego nie akceptowac. Nie da sie akceptowac jakania i nie akceptowac tego ze ktos nam zaszedl droge, tudziez nie akceptowac czyjejs reakcji na nasza mowe. Albo doswiadczasz akceptacji, albo jej nie doswiadczasz i to sie tyczy wszystkiego czego doswiadczasz w obecnej chwili. Mozna to czuc, a po chwili przestac, ale nie da sie tego odniesc do jednej rzeczy, a drugiej nie. Mozna doswiadczac akceptacji przez sekunde, minute, dzien, rok, ale nie da sie w tym samym czasie czegos akceptowac, a czegos innego nie akceptowac. Akceptacja jest szczesciem, pieknem, miloscia, mozna jej doswiadczac w roznnym stopniu.

Moze inaczej to opisze. Nie przyklejam etykietki `akceptacja` na rzeczy, ludzi itd. A raczej poprzez doswiadczenie (podejscie) akceptacji doswiadczam tych rzeczy.
dru
avatar
Dodane dnia 16-10-2012 15:23 #14
Roztrząsając definicje oddalamy się od meritum. W ogóle proponuję nie używać tu wyrażenia 'akceptacja', jest zanadto - jak widać - wieloznaczne, budzi zbyt wiele emocji. Poprzestańmy na spokojnej (s p o k o j n e j) identyfikacji - jąkam się. Nie 'o Boże, jąkam się", nie 'jąkam się, przepraszam', nie; 'jąkam się' - i tyle.

Uznajmy fakt, że jedynie przy pierwszym kontakcie ludzie płynni (fajne określenie btw ;) ) zwracają uwagę na jąkanie; później nie. Staje się ono nieistotne - w przeciwieństwie do coraz bardziej widocznego naszego lęku, wstydu, wycofania. Drugoplanowe efekty wychodzą na plan pierwszy, bonus staje się produktem - na same niepłynności nikt nie zważa. Nikt poza nami.

Nie wiem, czy proces akceptacji/identyfikacji (wyzbycia się lęku) musi być długotrwały; z własnego doświadczenia - najważniejszy jest ten pierwszy krok: celowe jąkanie. Daje kontrolę, daje świadomość, daje speeda. To ta metoda, która prowadzi do akceptacji, tolerancji, identyfikacji czy jak to tam zwać. Może, ale nie musi upłynnić mowę - przy poczuciu tej swobody, tego powera, płynność staje się faktycznie mało istotną.

Wierzcie na słowo albo spróbujcie.
monopix
avatar
Dodane dnia 16-10-2012 20:45 #15
@Dru
To fakt, z dobrym podejsciem metody behawioralne daja niezly fun ;)
Parenascie lat temu ogladalem film Ghost Dog, tam byly rozne madre cytaty, dokladnie ich nie pamietam, ale sens jednego dalej pamietam "Sprawy powazne traktuj niepowaznie, a niepowazne powaznie" ;)
neokid
avatar
Dodane dnia 16-10-2012 21:05 #16
@monopix, właśnie tak jest, do każdego z nas przemawia coś innego. Twoja definicja jest jakby bardziej filozoficzno-teologiczna i z podobnymi spotykałem się wielokrotnie, ale nie mogłem ich rozumieć, nie przemawiały do mnie. Pewnie dlatego, że jestem człowiekiem małej wiary i dodatkowo pozbawionym uczuć :lol: Dla mnie Twoja definicja jest nijaka, choćby samo odniesienie się do wiary automatycznie sprawia, że to może być cokolwiek, wszystko lub nic.
Natomiast definicja podana przez dra Yarussa jest bardzo techniczna i w momencie, kiedy ją usłyszałem zapaliła się lampka w mojej głowie. Niewiele jest w niej dwuznaczności, dlatego dla mnie jest prosta do zrozumienia. I to ją właśnie odróżnia od setek innych, które odwołują się od razu do emocji (miłość) czy przekonań (wiara). Teraz wiem, że jestem bliżej zrozumienia tego czym jest akceptacja w odniesieniu do jąkania.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Świetne! Świetne! 100% [2 Głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [Żadnych głosów]
Dobre Dobre 0% [Żadnych głosów]
Przeciętne Przeciętne 0% [Żadnych głosów]
Słabe Słabe 0% [Żadnych głosów]
Logowanie
> Nazwa Użytkownika

> Hasło

Zapamiętaj mnie
Zaloguj jako ukryty



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Ostatnie Komentarze
slawek_w
dnia 24-10-2017 20:15
Po dłuższej przerwie zapraszam na kolejną wideokonferencję. Temat: co robimy aby ukrywać jąkanie. Pi...
Przejdź do komentarza
virino
dnia 02-10-2017 11:29
Przyznam, że z zaskoczeniem, skonstatowałam, że Demostenes był dla mnie bardzo inspirującym miejscem...
Przejdź do komentarza
Ralph
dnia 02-10-2017 08:18
Tylko nie wybieraj opcji "nigdy" ... czekamy na pozytywne wieści ;)
Przejdź do komentarza
slawek_w
dnia 24-07-2017 06:59
Unikanie wypowiadania się tematem najbliższego spotkania. Data: środa (26. lipca), godzina 20:00. ...
Przejdź do komentarza

> Więcej komentarzy <
Popularne artykuły w ostatnich 6 miesiącach
Katowice - otwarte forum dyskusyjne oraz wykład...
Terapia poznawczo-behawioralna od ASRC – ...
W oczekiwaniu na nową odsłonę strony...
Terapia poznawczo-behawioralna od ASRC – ...

Użytkowników Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 2,588
Najnowszy Użytkownik: karol_ign
Ostatnio na stronie
ironwolf02:54:25
CRPW08:42:46
lyric112:16:41
Open14:48:26
Grzegorz 3 dni
Rafi24 3 dni
duszek97 4 dni
tirirum 4 dni
monopix 4 dni
Mystra 4 dni
maras k 4 dni
jimmy 5 dni
bigosik 5 dni
zumbi 6 dni
Oraz 1 ukryty