Strona główna · Wskazówki dla jąkających · Autoterapia jąkania · Forum · Jak pomóc osobie jąkającej? · FAQ · Kontakt
Kluby J
Czat
Czatuje: 0 użytkowników
Materiały archiwalne
Sześć grzechów głównych - Krzysztof Szamburski
Obrazek

Pomyśl o sobie i swoim jąkaniu - sześć grzechów głównych, które być może popełniasz - Krzysztof Szamburski

Myślę, że często zastanawiasz się, dlaczego to Ciebie spotkało, że jąkasz się i jakie życie byłoby piękne, gdybyś mówił płynnie od zawsze lub jak bardzo zmieniło by się, gdybyś przestał jąkać się od jutra. To jest naturalne i powszechne, bo wbrew temu, co Tobie się wydaje, inni ludzie też mają swoje problemy, mimo iż mówią płynnie. Tak więc możesz przyjąć za pewnik, że inni też mają coś, co im przeszkadza w realizacji marzeń i zamierzeń i święcie wierzą, iż ich życie potoczyło by się inaczej, znacznie lepiej, gdyby nie "to coś", co boli, przeszkadza, uniemożliwia czy przynajmniej dokucza. Problemy ludzkie mają najrozmaitszy charakter i odbierane są subiektywnie, to znaczy dla każdego jego "nieszczęście" jest niepowtarzalne i największe, a inni w swoich przesadzają, to znaczy przywiązują do nich zbyt dużą rolę - znacznie przewyższającą wagę ograniczenia.

Możesz jednak trwać w poczuciu niesprawiedliwości losu, ponieważ jąkanie jest zaburzeniem komunikacji między ludźmi i jest natychmiast zauważalne. Gdy ktoś ma piegi, może je maskować lub eksponować, gdy dziewczyna ma niezbyt zgrabne nogi, może chodzić w spodniach, gdy ktoś nie jest zbyt uzdolniony, może nadrabiać to pracowitością itd. Gdy Ty odezwiesz się, najczęściej od razu słychać a czasami także widać, że Twoja mowa jest niepłynna. Wyjdzie to na jaw, mimo że bardzo się starasz, a nawet im bardziej się starasz, tym szybciej Twoja mowa Cię zdradzi. Tak więc masz prawo poużalać się nad sobą, ale chyba nie warto robić tego bez przerwy. Nic to nie zmieni w Twojej sytuacji, a szkoda czasu i energii.

Więc zamiast analizowania swojego nieszczęścia, zaproponuję Ci kilka sposobów, jak sobie pomóc w życiu z jąkaniem. Oczywiście, najlepiej jest przestać się jąkać, ale doskonale wiesz, że jest to zadanie bardzo trudne i wymaga wiele czasu. Oczywiście możesz stwierdzić, iż "dobrymi radami jest piekło wybrukowane", czy że łatwo radzić komuś, kto sam mówi płynnie. Postaraj się jednak przeczytać ten tekst do końca - a nuż znajdziesz coś dla siebie.

Osoby jąkające się popełniają często w kontaktach z innymi ludźmi pewne błędy. Od błędów nie jest wolne także postępowanie ich bliskich; rodziców, rodzeństwa, przyjaciół czy życiowych partnerów. To powoduje często, że życie osoby jąkającej się jest znacznie cięższe, niż wskazuje na to ich zaburzenie mowy. Poniżej przedstawię kilka sytuacji, które powtarzają się, czyli występują u wielu mówiących niepłynnie ludzi. Spróbuj dopasować coś do siebie. Mam nadzieję, że jeśli zrozumiesz, co dzieje się z Tobą i wokół Ciebie, będziesz potrafił przynajmniej trochę zmienić w swoim życiu na korzyść, a o to przecież chodzi. Poniżej podaję hasła, którymi opatrzyłem poszczególne sytuacje i nazwałem je "grzechami":
  • "inni powinni mnie zrozumieć i mi pomóc"
  • "wstydzę się, że się jąkam"
  • "moje jąkanie jest odpowiedzialne za wszystko złe, co się zdarzyło i zdarzy w moim życiu"
  • "boję się przestać jąkać, bo nie wiem jakie to będzie miało konsekwencje"
  • "będę się jąkał wam na złość"
  • "moim bliskim tak naprawdę wcale nie zależy na tym, abym przestał się jąkać a często nawet podtrzymują moje jąkanie"
Teraz postaram się wyjaśnić, co rozumiem pod poszczególnymi hasłami. Zdaję sobie sprawę, że możesz mieć problem, który nie zostanie tutaj omówiony, z drugiej jednak strony moja wiedza na temat ludzkich zachowań wskazuje, że ludzie często bronią się przed zrozumieniem swojego zachowania. Ty też możesz się bronić. Prawda może być zbyt bolesna, aby od razu ją przyjąć, a będę pisał także o takich sprawach. Jeśli zirytujesz się podczas czytania i stwierdzisz, że są to "duby smalone" albo pod byle pretekstem będziesz przerywał czytanie, by za jakiś czas wróć do lektury, to objawy takie mogą wskazywać, że mechanizmy, które przedstawiam, dotyczą Ciebie i potrzebujesz tylko trochę czasu, aby oswoić się z myślą, iż one właśnie dotyczą Ciebie. Poza tym zawsze możesz przedyskutować sprawę z kimś bliskim.

"Inni powinni mnie zrozumieć i mi pomóc"

Często wydaje Ci się, że ponieważ jesteś dotknięty jąkaniem, spada z Ciebie obowiązek nawiązywania kontaktów z innymi ludźmi. Rozumujesz następująco: Mam kłopoty z wysławianiem się, a on czy ona nie, więc to oni powinni rozpocząć ze mną rozmowę czy zaproponować pomoc albo wspólne spędzenie czasu. Gdy ja zacznę to robić, to ich spłoszę, odejdą ode mnie a może nawet zaczną mnie unikać. Tak wskazuje moje dotychczasowe doświadczenie.

Trzeba przyznać, że w takim rozumowaniu jest trochę racji. Ci inni nie jąkają się i pozornie nawiązanie z Tobą kontaktu nie powinno stanowić dla nich problemu. Spróbuj jednak przez chwilę znaleźć się w sytuacji innej osoby. Ma ona szczere chęci zaprzyjaźnić się z Tobą, a przynajmniej nawiązać kontakt. Próbuje więc, a Ty odpowiadasz jak potrafisz, a im bardziej się starasz, tym gorzej Ci wychodzi. Jeśli Twój rozmówca jest obyty w kontaktowaniu się z osobami jąkającymi się, dzielnie kontynuuje rozmowę udając, że nie słyszy Twoich niepłynności, a nawet delikatnie zachęca Cię do zwolnienia tempa mówienia i daje do zrozumienia, iż bez problemu wysłucha Cię do końca.

W dużo gorszym położeniu jest osoba, która nie miała do czynienia z jąkającymi się ludźmi. Często po rozpoczęciu rozmowy wpada w panikę, bo nie wie jak się zachować. Różne osoby przyjmują wtedy rozmaite strategie postępowania:
  • niektórzy próbują Ci pomagać i kończą Twoją wypowiedź, co często doprowadza Cię do szewskiej pasji,
  • inni pokrywają swoje zakłopotanie uśmiechem, co odbierasz jako zniewagę, bo wydaje Ci się, że śmieją się z Ciebie,
  • część osób zupełnie nie wie jak się zachować i pod byle pretekstem kończy kontakt, co odbiera jako swoją porażkę, a Ty pozostajesz przygnębiony, bo jesteś przekonany, że zostałeś zlekceważony, oczywiście z powodu swojego jąkania; nieliczne osoby po prostu wyśmiewają się z Ciebie, ale im nie warto poświęcać uwagi.
Jak widzisz, możliwości reakcji na Twoje jąkanie mogą być różne. I dlatego to Ty powinieneś być osobą aktywnie ten kontakt podtrzymującą i modyfikującą. Pewnie myślisz, że to trudne i niesprawiedliwe, ale chyba warto spróbować. Twój rozmówca musi zostać przez Ciebie przekonany, iż zależy Ci na spotkaniu z nim i że mówienie sprawia Ci pewne problemy, ale możesz i chcesz je kontynuować. Wydaje się bardzo sensowne w odpowiednim momencie poinformować osobę czy grupę osób o swoim jąkaniu. Może to wyglądać następująco: Jak słyszysz, trochę się jąkam, ale nie przejmuj się tym, miej jedynie trochę cierpliwości a przekonasz się, że jestem całkiem normalną osobą. Proszę, nie pomagaj mi mówić, wolę skończyć sam. Oczywiście forma takiego komunikatu może być różna, zależna od osób, sytuacji i Twojego temperamentu. Może być poważna lub żartobliwa, zdawkowa lub rozbudowana. Ważne, aby druga strona zrozumiała, że masz do swojej niepłynności zdrowe podejście i nikt nie musi niczego udawać. Wtedy może się nawet okazać, że Twoje jąkanie może być pewnym atutem, bo inność zawsze wzbudza pewne zaciekawienie. Jasna sprawa, iż nie ma sensu przesadzać z takim informowaniem na zasadzie ludzie, posłuchajcie jak ja się jąkam, warto to robić wtedy, gdy kontakt z daną osobą lub osobami jest ważny, bądź będzie się powtarzał. Wtedy naprawdę warto spróbować.

"Wstydzę się, że się jąkam"

Takich przypadków miałem kilkanaście. Są osoby, które reagują w ten sposób: moje jąkanie jest czymś fatalnym i absolutnie nie mogą dowiedzieć się o nim inni ludzie. Muszę się tak zachowywać, żeby inni nie usłyszeli, że jąkam się. Zdajesz sobie sprawę, że jąkanie można ukryć w jeden sposób, nie odzywając się. I od razu stajesz na straconej pozycji. Nie rozmawiając nie zaspakajasz własnych potrzeb. Inni odbierają Cię w różny sposób, ale z gruntu niekorzystny. Niektórzy sądzą, że jesteś mrukiem i nie masz ochoty na rozmawianie. Inni są zdania, iż prawdopodobnie jesteś osobą niezrównoważoną emocjonalnie i lepiej z Tobą nie zaczynać. Jeszcze inni doskonale orientują się, że jąkasz się, ale nie chcą sprawiać Ci przykrości i udają, że o tym nie wiedzą. W trzecim przypadku zachodzi sytuacja wprost paranoiczna, bo Ty udajesz, że nie jąkasz się, a inni udają, iż nie wiedzą, że się jąkasz.

Jak wynika z powyższego, ukrywanie jąkania jako czegoś wstydliwego nie ma sensu. Musisz dobrze zastanowić się, dlaczego wstydzisz się swojej niepłynności. Są bardzo różne możliwości. Może byłeś lub jesteś za jąkanie karany. Myśl o jąkaniu może wywoływać wyrzuty sumienia, szczególnie gdy rodzice nie akceptowali Twojego jąkania, ale nie dawali o tym komunikatu wprost, wyczuwałeś jednak, że mówiąc niepłynnie ranisz ich lub irytujesz.

A może tak naprawdę chodzi nie tyle o jąkanie, ale nie masz o sobie zbyt dobrego mniemania. Ogólnie czujesz się niepewnie w różnych kontaktach społecznych. Nie bardzo wiesz dlaczego, a ponieważ niepłynność jest czymś konkretnym, łatwo przelać na nie wszystkie żale. Możliwe jest jeszcze takie wytłumaczenie, iż jest w Tobie dużo lęku. Lęk trudno opanować, ponieważ jego przyczyna jest niedostępna. "Łatwiej" koncentrować uwagę na swojej niepłynności, baczyć na to, aby nie wyszło na jaw i wtedy nie pozostaje już czasu na jakieś nieokreślone niepokoje. W ten sposób jąkanie, jako coś konkretnego i zrozumiałego, chroni Cię od lęku, którego natury nie potrafisz zrozumieć. To wszystko jest dosyć skomplikowane, dlatego potrzebna jest interwencja dobrego psychoterapeuty, który potrafi pomóc Ci zrozumieć, co tak naprawdę dzieje się z Twoimi emocjami.

"Moje jąkanie jest odpowiedzialne za wszystko złe, co się zdarzyło i zdarzy w moim życiu"

Wiele osób koncentruje się /fiksuje/ na swoim jąkaniu. Ciągle o nim myśli, analizuje przyczyny i często wyobraża sobie, że gdyby nie jąkanie, ich życie ułożyłoby się zupełnie inaczej, byłoby znacznie lepsze i bogatsze w różnego rodzaju pozytywne przeżycia. Oczywiście, w jakimś sensie jest to prawda. Ale często można popaść w przesadę. Jeśli i Ty uważasz, że tak jest z Tobą, to znaczy, że jąkanie jest winne wszystkiemu złemu, co się Tobie przydarzyło lub nie przydarzyło - czytaj uważnie! Zastanów się, czy nie jest tak, że szukasz często usprawiedliwienia za to, co się z Tobą dzieje, poza sobą? To znaczy zamiast powiedzieć sobie, nie zrobiłem czegoś lub nie potrafię pewnych rzeczy robić lub nie mam jakichś właściwości czy zdolności - oskarżasz wszystkich wokół, a przede wszystkim twierdzisz - to wszystko przez moje jąkanie. Jeśli tak sobie pomyślałeś raz i drugi, szybko nauczyłeś się usprawiedliwiać jąkaniem wszystko, czego nie zrobiłeś ale, co jest jeszcze gorsze, nie podejmujesz trudu poradzenia sobie z różnymi sytuacjami z góry zakładając, że nie warto nawet próbować, bo to mi się i tak nie uda, ponieważ się jąkam. Być może zostałeś w ten sposób ubezwłasnowolniony przez swoje jąkanie. Twoja niepłynność stała się centralnym obiektem, wokół którego zaczęło kręcić się całe Twoje życie. Zwróć uwagę, że jeśli tak się stało, to coś, co traktujesz za swoją przypadłość, powoli zaczęło być czymś bardzo Ci potrzebnym. Mówiąc inaczej uzależniasz się od jąkania. Nie chcesz tego, sprzeciwiasz się temu, ale z drugiej strony nie możesz już bez jąkania żyć. Tak bywa ze wszystkimi uzależnieniami. I tak zmora Twojego życia nagle, bądź częściej stopniowo, staje się bożkiem. Nabiera więc nadrealnego znaczenia. A do wszystkich zjawisk tajemniczych, metafizycznych podchodzi się z lękiem, ale także pewnego rodzaju fascynacją. Zwróć uwagę, że jeśli u Ciebie zaistniało takie zjawisko, to przestałeś kontrolować swoje jąkanie. Do bożka można się modlić, można go uwielbiać lub się bać, trudno natomiast zrzucić go z piedestału. Trudno mieć do niego obiektywny stosunek.

A żeby poradzić sobie z jąkaniem, należy chłodnym okiem ocenić, za co rzeczywiście jest ono odpowiedzialne, a co jest wynikiem Twoich słabości, lęków, kompleksów czy rodzinnych uwarunkowań. Trzeba zrozumieć, do czego jąkanie jest Ci potrzebne i jak doszło do sytuacji, że nauczyłeś się jąkać. Może Ci się wydać paradoksalna kolejność dochodzenia do wyleczenia, od teraźniejszości do przeszłości, ale moja praktyka dowodzi, że taka droga jest najbardziej efektywna. Jeśli zrozumiesz, jaką rolę odgrywa jąkanie w Twoim teraźniejszym życiu, otworzy się przed Tobą droga do udania się w fascynującą, choć często bolesną podróż do lat dziecięcych, gdy byłeś zmuszony przeżywanymi konfliktami, aby nauczyć się jąkać i w ten sposób sobie z nimi radzić.

"Boję się przestać jąkać, bo nie wiem jakie to będzie miało konsekwencje"

Jąkanie narobiło w Twoim życiu mnóstwo zamieszania. Wpłynęło na to, co sądzisz o sobie /poczucie własnej wartości/ oraz jaki masz stosunek do zewnętrznego świata /obraz świata/. Poza tym przyzwyczaiłeś się już do niego i życia z nim, mimo że tak nie cierpisz jąkać się. Ale czy tak łatwo pozbyć się jąkania? Do tej pory stanowiło część Ciebie. Teraz ma go zabraknąć. Budzi się niepokój, co będzie się działo, gdy przestanę jąkać się? Uczucie, którego doświadczasz, można nazwać lękiem przed nieznanym czy nowym. Jak sobie poradzę, gdy przestanę się jąkać? Czy będzie naprawdę tak wspaniale, jak sobie wyobrażam?

Uczucia, których doświadczasz, nie są specyficzne tylko dla Twojego problemu. Doświadczają go również inni ludzie, dla których nagła zmiana ich sytuacji życiowej, mimo że według wszelkich przewidywań i często długich oczekiwań, ma być czymś bardzo pozytywnym, budzi jednak niepokój. Można tutaj przywołać różne przykłady: uczeń kończący szkołę, żołnierz służby zasadniczej po zakończeniu służby, żona/mąż po uzyskaniu rozwodu, więzień po wyjściu na wolność, student po ukończeniu studiów. W pierwszym momencie następuje euforia, chwilę potem refleksja - co dalej? Ty doświadczasz tego samego - co dalej? Jak to będzie, gdy przestanę się jąkać? Ponieważ, o czym przekonałem się wielokrotnie, jesteś istotą bardzo wrażliwą, a może nadwrażliwą czy nawet przewrażliwioną, często bywa tak, że ogarniający Cię stres przed nieznanym w danym momencie przerasta Twoje możliwości adaptacyjne. Wtedy robisz to, co jest najprostsze i najbardziej oczywiste - wracasz do jąkania. Nie robisz oczywiście tego świadomie, przecież nikt o zdrowych zmysłach nie wróciłby do jąkania, stanowiącego zakałę życia. Są jednak pewne mechanizmy psychologiczne, które umożliwiają Ci dokonanie takiego manewru. Co ciekawsze, często nawet nie domyślasz się, że one zadziałały. Są to mechanizmy obronne. Pozwalają one w bezpieczny sposób uniknąć bezpośredniego zagrożenia. Ale tego typu działanie powoduje powrót do punktu wyjścia - jąkam się i jestem z tego powodu nieszczęśliwy. W takich sytuacjach potrzebna jest refleksja, dlaczego powróciłem do jąkania? Przypuszczalnie znów przydałaby się pomoc kogoś, kto potrafi wyjaśnić naturę zagrożenia i pomoże w zrozumieniu tego, co się dzieje oraz jak przystosować się do nowej sytuacji - sytuacji, w której żyję i radzę sobie bez jąkania.

"Będę się jąkał wam na złość"

Jąkanie jest z jednej strony nieszczęściem, ale jednocześnie bardzo potężną bronią w forsowaniu własnego zdania, "stawianiu na swoim" i w różnych konfliktach i rozgrywkach mających miejsce w każdej rodzinie. Rodzina jest, w pewnym sensie, polem różnych, często przeciwstawnych, interesów. Jej członkowie tworzą różne koalicje czy obozy, które mają na celu lepsze zaspokojenie ich potrzeb. Ogólnie mówiąc, każdy członek rodziny dąży do tego, aby w rodzinie powodziło mu się jak najlepiej. Aby osiągnąć ten cel, musi często rywalizować z innymi członkami rodziny, którzy też chcą, aby rodzina jak najlepiej zaspakajała ich potrzeby, a ilość "dóbr" jest często ograniczona. Przy czym charakter tych dóbr może być bardzo zróżnicowany, zarówno materialny /pieniądze na lepsze ubranie czy rozrywki, samodzielny pokój czy lepszy "kąt" w pokoju dzielonym z rodzeństwem/ jak również psychiczny /więcej uwagi ze strony rodziców, czy uprzywilejowana w stosunku do rodzeństwa pozycja/. Jąkanie może być bardzo pomocnym narzędziem w egzekwowaniu tego rodzaju, jak i innych, przywilejów. Członkowie rodziny prędzej czy później, samodzielnie czy po konsultacji ze specjalistą, zaczynają rozumieć, że Twoje jąkanie jest narzędziem służącym do "rządzenia rodziną" i próbują temu się przeciwstawić. Wtedy możesz starać się ukarać ich za nieuleganie Twoim zachciankom i zaczynasz bardziej się jąkać. Jest to trochę na zasadzie, "zrobię mamie na złość, niech mi uszy zmarzną" ale często przynosi pożądane efekty. Twoje jąkanie wywołuje u rodziców, dziadków czy rodzeństwa poczucie winy, jest krzykiem o pomoc czy komunikatem: spójrzcie, jak mnie unieszczęśliwiacie i w rezultacie może doprowadzać do spełniania Twoich potrzeb, czy raczej roszczeń. Daje też, bardzo dla niektórych osób satysfakcjonujące, poczucie ogromnego wpływu na życie rodziny.

Trzeba zaznaczyć, że cały ten proces nie jest przez Ciebie do końca uświadamiany. Tutaj także działają mechanizmy obronne, które powodują, że nie w pełni jesteś świadomy tego, co się z Tobą dzieje. Odczuwasz w takiej chwili złość do poszczególnych osób, czy nawet całego świata lub /albo jednocześnie/ jesteś rozżalony, nieszczęśliwy i pokrzywdzony. Nie wydaje Ci się, że Twoje postępowanie jest celowe. Dopiero po szczerej rozmowie z fachowcem, albo bliską osobą, możesz zrozumieć charakter swojego postępowania.

"Moim bliskim tak naprawdę wcale nie zależy na tym, abym przestał się jąkać a często nawet podtrzymują moje jąkanie"

Może się zdarzyć, że oporu przed wyleczeniem nie przejawiasz Ty, ale Twoja rodzina, pierwotna - rodzice lub rodzeństwo, bądź wtórna - mąż, żona czy dzieci. Była już mowa w opisie "piątego grzechu", że rodzina funkcjonuje jako pewien system. Pod względem psychologicznego funkcjonowania rodzina tworzy powiązaną ze sobą całość, to znaczy, że zmiana zachowania jednego z jej członków odbija się na funkcjonowaniu pozostałych. Tak więc w rodzinie panuje pewna dynamika. Z drugiej strony, rodzina dąży do utrzymania stanu równowagi /status quo/. Każdy z jej członków opracował sobie sposób funkcjonowania, dający jak najwięcej korzyści przy stosunkowo małych własnych kosztach psychologicznych. Gdy ktoś z rodziny zaczyna zachowywać się w specyficzny sposób, na przykład jąkać się, burzy to cały układ. Osoba jąkająca się /w tym przypadku - Ty/ może, używając języka psychoterapeutów, zostać "oddelegowana" do terapii. Po pewnym czasie następuje stan równowagi, w którym odnajdują się członkowie rodziny. Na przykład Twoja matka ma możność "wyrwania się" z domu, aby zawozić Cię na terapię, ojciec może zająć się swoimi zainteresowaniami, rodzeństwo cieszyć się "swobodą", bo matki nie ma w domu. Ale gdy przestajesz się jąkać, znów burzy to stabilność rodziny. Pozostali członkowie rodziny mogą być zainteresowani, abyś jąkał się dalej. Mogą to zrobić w różny sposób, poprzez niezaspokojenie Twoich potrzeb psychologicznych czy wprowadzanie stanu napięcia lub bagatelizowania uzyskanej poprawy, co działa demotywująco. Objawy wracają, stan równowagi w rodzinie zostaje utrzymany, wszyscy są w pewnym sensie zadowoleni.

Ten typ oporu ma odmianę dla Ciebie, czy Twoich dorosłych rówieśników, mających już sympatie czy własne rodziny. Otóż zmniejszenie się symptomów jąkania może być odebrane przez partnera jako zagrożenie. Może tutaj zadziałać szereg mechanizmów:
- osoba jąkająca się po uzyskaniu płynności mówienia może stać się atrakcyjniejsza towarzysko i seksualnie, łatwiej nawiązuje kontakty, staje się bardziej kontaktowa. Może budzić to zazdrość Twojego partnera, ponieważ boi się utraty bliskiej osoby; - osoba jąkająca się mówiąca płynniej staje się samodzielniejsza, mniej zależna od partnera, co może budzić jego niechęć i poczucie zagrożenia oraz frustrację potrzeby opiekowania się;
- Twój partner może także negatywnie przeżywać sytuację, gdy przestaje być w Waszym związku osobą dominującą. Może spowodować to niechęć ze względu na jego zagrożenie poczucia własnej wartości.

Twój partner może w takich sytuacjach spowodować, że znów zaczniesz się jąkać. Może dokonać tego w różny sposób, na przykład poprzez wprowadzanie napiętej atmosfery, szukanie i eskalację konfliktów, niezaspokajanie Twoich potrzeb /np. miłości, potrzeb seksualnych itd./. Natomiast nawroty jąkania mogą być silnie wzmacniane na tej samej drodze /np. dawania miłości, udanego seksu itp./ I, jeśli nie jesteś tego świadomy, znów "popadasz w jąkanie."

* * *

Powyżej przedstawiłem "sześć grzechów", które popełniasz Ty sam, bądź Twoi najbliżsi, w podejściu czy traktowaniu Twojego jąkania. Czy można się ich wystrzec? Pewnie nie wszystkich na raz i nie od razu. Ale warto próbować, nawet gdyby zmiany nie były duże i efekty nie od razu będą zauważalne. Myślę, że samo uświadomienie sobie pewnych mechanizmów może pomóc, bo pozwala określić czy raczej wykryć "przeciwnika" a znając go, łatwiej podjąć efektywny sposób, aby go pokonać. I musisz pamiętać, że Twoim głównym "przeciwnikiem" wcale nie jest jąkanie, ale Twoje emocje, kompleksy, przyzwyczajenia czy wyuczone, nieefektywne sposoby rozwiązywania problemów. Czasami także w trwaniu w jąkaniu pomagają Ci Twoi bliscy. Ale bądź ostrożny w szafowaniu oskarżeniami, oni także posiadają swoje problemy. A czemu "grzechów" było sześć? Może żeby było ciekawiej, a może więcej nie przyszło mi do głowy.
Komentarze do artykułu: "Sześć grzechów głównych - Krzysztof Szamburski"
neokid
avatar
Dodane dnia 02-12-2012 20:09 #1
Jest tu kilka trafnych uwag, ale IMO większość to raczej dosyć przestarzałe poglądy, które mają niewiele wspólnego z rzeczywistością i obecnym stanem wiedzy nt. jąkania. Ten artykuł też jest jakby potwierdzeniem moich obserwacji, tzn. u nas uważa się, że jąkanie jest w pełni wyuczonym zaburzeniem/zachowaniem. Myślę, że aby to zrozumieć należałoby się cofnąć w odległą przeszłości, kiedy dominowała tzw. "Diagnosogenic Theory", która wywarła ogromny wpływ na postrzeganie tego, jak powstaje jąkanie. Teoria ta była i jest błędnie rozumiana, a poza tym próby udowodnienia jej słuszności, także zakończyły się niepowodzeniem. Ale jednak jest ona wygodna... Dlatego w tej czy innej formie żyje do dziś.

Tekst jest też potwierdzeniem, że zrozumienie jąkania na pewnym wysokim poziomie szczegółowości, jest zarezerwowane tylko dla samych jąkał. Jednak z jąkaniem trzeba żyć, aby zrozumieć, że nawet po pozbyciu się tych wszystkich warstw ono nadal jest tam obecne.
dru
avatar
Dodane dnia 03-12-2012 15:35 #2
Teoria ta jest nie tylko wygodna, jest w wielu wypadkach słuszna...

Daj jednak przykład, w którym miejscu Szamburski prezentuje "przestarzałe" poglądy. Jak dla mnie, jest to inny - rzadko spotykany, bo niedostępny (zazwyczaj) logopedom z ich fizykalnym wykształceniem - punkt widzenia, zwrócenie uwagi na kwestie, które (zazwyczaj) pomijane są milczeniem. Co ważniejsze, spojrzenie to pozbawia jąkanie nimbu wyjątkowości, zrównując (w kontekście mechanizmów obronnych, zakorzenienia w systemie rodziny itd.) z innymi przypadłościami.

Trudno też zarzucić autorowi niezrozumienia jąkania - opisany jest wszak jedynie drobny wycinek tematu - mechanizmy podtrzymujące jąkanie. Które mogą, choć nie muszą, występować u wszystkich.
neokid
avatar
Dodane dnia 03-12-2012 22:38 #3
Trzy ostatnie "grzechy" wskazują na to, że mieliśmy/mamy problemy ze sobą. Ludzie płynni bardzo często postrzegają jąkały jako osoby z zaburzeniem osobowości. To jest bardzo stare i błędne przekonanie. A przecież pod tym kątem było prowadzonych mnóstwo badań i typowy wzorzec osobowościowy dla jąkających się nie istnieje. Osoby płynne i jąkające się są narażone na takie i podobne problemy dokładnie w takim samym stopniu. Ludzie próbują nam wmówić, że coś jest z nami nie tak i wielu się na to nabiera i zaczyna szukać. A wiadomo, że jak ktoś bardzo będzie chciał znaleźć gdzieś problem to go tam znajdzie. I właśnie to jest prawdziwy problem.

Nie wiem jak reszta jąkał, ale ja jestem zupełnie zdrowy pod każdym względem. Jedynym co mnie odróżnia od większości osób jest to, że doświadczam częstych przerw (przerwań) w mowie. Ba, powiedziałbym, że moje podejście do życia jest zdrowsze niż większości otaczających mnie ludzi. Zdecydowana większość jąkał, które znam osobiście to także zupełnie normalne osoby. Zresztą nie jest tak, bo ja tak mówię, ale wystarczy zainteresować się pracami jąkających się badaczy, aby utwierdzić się w przekonaniu, że takie obserwacje jak dra Szamburskiego są dalekie, dalekie od prawdy.

Kolejny ogromny błąd to nazywanie "grzechem" tego wstydu czy lęku przed jąkaniem. W ten sposób sugeruje się nam, że my ponosimy winę za taki stan rzeczy. Płynni ludzie nie rozumieją, że biorąc pod uwagę okoliczności zupełnie normalnym jest odczuwanie strachu, wstydu, dyskomfortu, niepokoju czy jak to jeszcze nazwać. Nie rozumieją też, że takie powtarzanie: "nie powinieneś odczuwać wstydu" nic, ale to nic nie da. Pierwszym krokiem do zmniejszenia tych obaw jest właśnie dowiedzenie się, że przy tak poważnym i złożonym problemie jakim jest jąkanie, takie odczucia są normalne. Właściwie to nienormalnym byłoby gdybyśmy ich nie doświadczali. I jeśli autor myśli, że miał tylko kilkanaście takich przypadków to jest bardzo słabym obserwatorem.

A już w ogóle brakuje mi słów, aby opisać jak bardzo trzeba nie rozumieć tego czym się człowiek zajmuje, żeby napisać "trzeba zrozumieć, do czego jąkanie jest Ci potrzebne i jak doszło do sytuacji, że nauczyłeś się jąkać." Zostawię to zdanie bez dalszego komentarza.

Tyle się napisałem, a to tylko część. Mógłbym tak dalej, bo artykuł jest słaby, ale jestem już zwyczajnie zmęczony tym wszystkim. Gdzieś ostatnio usłyszałem taką wypowiedź: "Jestem zmęczony słuchaniem ludzi płynnych, którzy mówią mi czym jest jąkanie. Oni zwyczajnie tego nie łapią." Tak właśnie jest. Walka z wiatrakami. To wszystko poszło już za daleko w naszym kraju. Należałoby zupełnie zapomnieć o tym, co wydarzyło się do tej pory i zacząć wszystko od początku. Inaczej nigdy jąkanie nie będzie u nas leczone na choćby przyzwoitym poziomie...
dru
avatar
Dodane dnia 04-12-2012 18:54 #4
Yo. Dziwi mnie, zdumiewa, trwoży, choć i niejako fascynuje Twój odbiór testu. Czytasz go bowiem dobrze... ale jakże błędne wnioski wyciągasz!

Piszesz: "Osoby płynne i jąkające się są narażone na takie i podobne problemy dokładnie w takim samym stopniu" - przecież O TO WŁAŚNIE IDZIE w tym artykule, i jest to podkreślone tam kilkukrotnie!

Grzech "wstydu"... no do cięzkiej cholery, a o czymże innym innym traktuje van Riper, czy tłumaczone przez Cię artykuły - DOKŁADNIE O TYM SAMYM!. Nie wiem doprawdy, jak można tego nie łączyć. Inne słowa? Może zniechęca Cię żargon psychologiczny, używany przez Szamburskiego? Tez nie gustuję, ale wierz mi, to wersja soft, extra super light. A może, że nie po angielsku?

"Typowy wzorzec osobowościowy dla jąkających się nie istnieje". Nie? Starczy spojrzeć. Asertywność. Uległość. Wrażliwość. Lęk. często wycofanie. To też są cechy osobowości (a czym jest osobowość - nie wiadomo; psychologiczna mowa-trawa). Mnie osobiście walą badania, gdy widzę, co widzę - a widzę. Te badania są, btw, prowadzone przez tych "płynnych", zatem, wedle Twojego punktu widzenia, nie są wiele warte. Ha, właśnie. Skoro niczym się nie różnisz/nie różnimy od tych fluentnych, bardziej biegłych w (wy)mowie... to czemu wciąż stawiasz ich w opozycji od nas, do siebie? Przecież jesteśmy tacy sami, a to co nas różni, to tylko "doświadczanie częstych przerw (przerwań) w mowie"... Więc jednak - nie tylko? Więc jesteśmy bardziej skomplikowani? Jesteśmy - inni? The others...

Skoro niczym się nie różnimy, co robimy na tym forum?

Wprowadzając rozróżnienie na płynnych i na nas, choćby tylko na poziomie zrozumienia, hołdujesz arutiunianowszczyźnie [wow, zgrabny neo(nomen omen)logizm]. Wszak tylko "pani profiesor" może nas, biednych, NIEZROZUMIANYCH, zrozumieć...

OK, bez takich, srx. Też jestem zmęczony, niewyspany i agresywny nad miarę.

W każdym razie mój odbiór tekstu biegunowo innym (byle czym bym publiki nie karmił, co to, to nie). Właśnie... co publika na to? Miewam niekiedy smutne wrażenie, że publika chętniej czyta komentarze, niż teksty......
Shalihalfa
avatar
Dodane dnia 04-12-2012 22:31 #5
Wcale się nie dziwię, że ludzie wolą czytać komentarze, przy nich teksty wypadają przecież blado...

Szczerze mówiąc powoli zaczyna mnie bawić ciągle malkontenctwo co poniektórych.
Nie mówię, że nie warto dyskutować i że trzeba ślepo we wszystko wierzyć, ale po co od razu potępiać w czambuł cokolwiek pojawi się na stronie i za wszelką cenę forsować swoje racje? Smutne, że paradoksalnie takie komentarze odwracają uwagę od artykułu zamiast być jego kontynuacją.
neokid
avatar
Dodane dnia 04-12-2012 23:07 #6
@dru w tym artykule jest podkreślone, że część z nas sama sobie szkodzi, np. niby boimy przestać się jąkać, albo jąkamy się komuś na złość, albo, że rodzina celowo podtrzymuje jąkanie. Czyli autor sugeruje, że jąkamy się, bo m.in. jest to dla nas wygodne. Ciekawe czy innym ludziom też próbuje wmawiać (np. niesłyszącym), że ich problem jest urojony.

Co do grzechu wstydu, to różnica między Szamburskim, a Van Riperem i innymi jest ogromna. Szamburski nazywając wstyd grzechem zasugerował, że to jest nasza wina. Van Riper czy inny jąkający się specjalista nigdy by tego nie zrobił. Zresztą poszedł dalej, bo wrzucając punkt "będę się jąkał wam na złość" zasugerował, że całe jąkanie może być naszą winą.

Co do wzorca osobowościowego to nadal uważam, że nie. Wymieniłeś tylko kilka cech, które dotyczą tylko części z nas (zresztą lęk nie jest cechą), a na wzorzec składa o wiele szerszy zbiór cech. Dlatego mnie to nie przekonuje. A pisząc o badaniach miałem na myśli Sheehana, który się jąkał. A to, że się różnimy/nie różnimy to sobie dodałeś, bo to zdanie odnosiło się do poprzedniego, gdzie wspomniałem o zdrowiu. Zresztą napisałem w nim "jedyne co mnie odróżnia", czyli jest różnica, do której Ty mnie próbujesz przekonać. Po co, skoro ja to wiem? Tak czy inaczej, nadal uważam się za zupełnie zdrowego, bo nie traktuję jąkania jako chorobę. Chociaż formalnie jąkanie jest chorobą.

Widzisz ja mam to szczęście, że nie brałem udziału w terapii Arutunian i też niewiele o niej wiem (chociaż i tak dużo więcej niż 99,9% jej uczestników). Nie mam głowy zaśmieconej tą terapią. A dzielę na płynnych i jąkały, bo mi wygodniej. I na pewno nie o to chodzi, że ja tych płynnych traktuję gorzej, bo w takim wypadku musiałbym nienawidzić wszystkich ludzi wokół mnie. Ja po prostu nie znoszę, kiedy osoba płynna mówi mi czym jest jąkanie, albo próbuje wytłumaczyć jak powinienem rozumieć jąkaniem. Przeczytałem setki tekstów ludzi płynnych i jąkał o jąkaniu, i doszedłem do wniosku, że ci drudzy nieporównywalnie lepiej chwytają o co chodzi... co jakby nie powinno być zaskoczeniem. Wcale nie jest też tak, że ja nie zdaję sobie sprawy z tego, że jestem do takich tekstów uprzedzony i szukam w nich przede wszystkich błędów rozumowania. Dlatego radziłbym zapamiętać, że ja mam zawsze rację. I choćbym nie miał racji, to i tak mam rację... przynajmniej w mojej opinii.

A co do publiki, to chyba jeszcze nie wiesz, że na tym forum jestem tylko ja, a reszta to boty, które stworzyłem, żeby generować sztuczny ruch? :) No dobra, wpuszczam od czasu do czasu nowych użytkowników, ale jak widać w komentarzu powyżej, niektórzy się bezczelnie wychylają. Ale ja ich uciszę. Tylu już uciszyłem, to z kolejnymi też sobie poradzę ;)
A tak na serio to wystarczy spojrzeć, które artykuły są najchętniej czytane. Są to właśnie historie użytkowników, z których większość jest bardzo, bardzo słabo napisana. O czymś to świadczy.
Shalihalfa
avatar
Dodane dnia 04-12-2012 23:30 #7
Obracanie wszystkiego w żart, bardzo sprytne, ale nic nie wnosi do tematu.

Właściwie to pod jakim względem czyjaś osobista historia może być źle napisana? Chyba tylko językowym... Moim zdaniem, nie mamy prawa oceniać kogoś, kto opisuje swoje podejście do jąkania, wnioski do których doszedł, itp. (chyba, że wyraźnie prosi o jakieś wskazówki czy komentarze). Każdy jest na innym etapie, funkcjonuje w innym środowisku bądź też musi do pewnych kwestii dojrzeć.
neokid
avatar
Dodane dnia 05-12-2012 00:10 #8
Ale zauważ, że to Twoje komentarze nie wnoszą nic i nie odnoszą się do tematu. Moje, wyłączając ten, są jak najbardziej na temat, dotyczą niemal w całości artykułu. Po prostu nie zgadzam w wielu kwestiach z autorem i to opisałem. Mam do tego prawo. Może jestem marudny i krytykuję wszystko i wszystkich, ale jednak staram się zawszę tę krytykę uzasadnić. Nie jestem fanem klepania po plecach i powtarzania, że będzie dobrze. Takie krytyczne podejście także do siebie pozwoliło mi wyeliminować wiele błędów, więc to ma sens.

A na koniec rada dla Ciebie Shalihalfa: lepiej sprawdź co tam słychać na pudelku, a omawianie artykułu pozostaw nam (nie mogłem się powstrzymać) :lol:
Shalihalfa
avatar
Dodane dnia 05-12-2012 09:46 #9
Za kogo Ty się w ogóle masz? Mam bardzo przykre wrażenie, że wykorzystujesz swoją wiedzę do udupiania ludzi i czerpiesz z tego ogromną satysfakcję. Ja mam trochę inne podejście, więc widzę, że się nie porozumiemy. To może nawet lepiej...

Twoją ostatnią wypowiedź pozostawię bez komentarza, ale jeśli zależy Ci tylko na tym, żeby zrażać do siebie ludzi to tak dalej!
Parsi
avatar
Dodane dnia 05-12-2012 10:53 #10
Dyskusje są nam potrzebne i nie wolno bać się krytykować jeśli mamy inne zdanie na dany temat :) Gdybyśmy wszyscy mieli takie samo to by było nudno! Dopóki nie znajdzie się jedno lekarstwo na całe jąkanie to takie dyskusje będą i nie ma się co dziwić. Każdy ma swoje racje i swoją obraną drogę :)
Robert L
avatar
Dodane dnia 05-12-2012 12:40 #11
Świetny artykuł, jestem pod ogromnym wrażeniem! Większość z opisanych mechanizmów obserwuję u siebie, ale artykuł pozwolił mi je sobie lepiej uświadomić. Na przykład często myślę, co by było gdybym nagle przestał się jąkać, gdyby ten problem zupełnie znikł z mojego życia? I rzeczywiście odczuwam wtedy lęk, czy inny dyskomfort na zasadzie: jak to? nagle mógłbym robić te wszystkie rzeczy, których całe życie unikałem! już nie miałbym żadnej wymówki (przed sobą czy przed innymi) by unikać stresujących wyzwań np. by nie zagadać do obcego człowieka, szczególnie do fajnej dziewczyny, by nie pojechać za granicę prywatnie czy służbowo, by poprowadzić szkolenie, wypowiedzieć się w większej grupie obcych osób, opowiedzieć dowcip! A zapewne prawdziwą przyczyną tych lęków jest brak pewności siebie (której jąkanie na pewno nie podnosi), nieśmiałość, słaba znajomość języka, czy brak talentu do opowiadania dowcipów :p
Lęk przed nową sytuacją pewnie wynika też stąd, że jeżeli przez lata miałem tendencję do wycofywania się, uciekania przed stresującymi sytuacjami, to nie mam praktyki czy doświadczenia, które jednak nabywa się podejmując te wyzwania...

Artykuł też w pewnym sensie potwierdza tezę, że jąkanie jest w naszej głowie, że same ćwiczenia logopedyczne mogą nie przynieść trwałych rezultatów, jeżeli nie będą wsparte działaniami w sferze psychologicznej.
A może ćwiczenia i techniki logopedyczne są tylko "leczeniem objawowym" i u osób dorosłych z utrwalonym jąkaniem tylko odpowiednia psychoterapia może tak naprawdę pomóc? Co sądzicie?
Vindican
avatar
Dodane dnia 05-12-2012 14:02 #12
Dobrze zredagowany esej. Nie mający nic wspólnego z istotą zjawiska jąkania się. Niektóre bzdury jakie wypisuje autor usłyszałem ostatni raz, kilka lat temu w gabinecie foniatryczno-logopedycznym.
neokid
avatar
Dodane dnia 05-12-2012 20:15 #13
No widzicie, ile osób tyle zdań na temat tego samego artykułu. I to jest normalne. Przecież wszystko zależy od naszych doświadczeń, od tego jak żyjemy z jąkaniem, jak sobie z nim radzimy, jak bardzo zgłębiliśmy ten temat i wielu innych czynników. Na pewno ogromne znaczenie ma też to czy znamy osobiście autora, jak np. Robert L. Pewnie dru miał też okazję poznać dra Szamburskiego osobiście. Wiele elementów ma wpływ na naszą ocenę.

Powtórzę, jak napisałem nie uważam, żeby "grzech" drugi był rzeczywiście grzechem. A co do pozostałym to uważam je za taką próbę robienia z nas ofiar na siłę. Ja osobiście nie pozwolę nikomu dać sobie wmówić, że jąkam/jąkałem się na złość komuś, czy że boję się przestać jąkać, czy cokolwiek z pozostałych punktów. Takie teksty nie pomagają, co najwyżej utrzymują nas w tym błędnym kole jąkania. I takie jest moje zdanie, zaprezentowane obserwacje są przestarzałe i błędne.

@Shalihalfa musisz się wyluzować. Wbrew pozorom nie jestem sadystą i nie czerpię żadnej przyjemności z "udupiania ludzi." Mój stosunek do użytkowników tego forum jest zupełnie obojętny i zupełnie nie interesuje mnie czy zrażę kogoś do siebie. Btw. z jąkaniem jest podobnie jak ze mną na tym forum, tj. jąkanie trzeba tolerować, bo walka z nim nie przynosi najmniejszych korzyści, tym bardziej, że ono jest często od nas silniejsze. Dopiero akceptacja i podjęcie współpracy przynosi ulgę :)
Robert L
avatar
Dodane dnia 05-12-2012 23:44 #14
@neokid
ofiar czego?
Nie rozumiem, czemu jesteś taki oburzony na ten artykuł, skoro wymienione tu grzechy Ciebie nie dotyczą? chyba powinieneś się cieszyć, że takie udało Ci się uniknąć ich popełnienia.
Ja niektóre z opisanych grzechów w mniejszym lub większym stopniu jednak odnajduję u siebie. Dlatego pozytywnie oceniłem artykuł, ponieważ pozwolił mi je bardziej je sobie uświadomić. I nie podoba mi się Twoja sugestia, że "ogromne znaczenie" na moją ocenę ma osobista znajomość dra Szamburskiego.
neokid
avatar
Dodane dnia 06-12-2012 20:24 #15
Niczego, bo niby czego?

Nie rozumiem, dlaczego myślisz, że jestem oburzony. Staram się nigdy nie ulegać emocjom, bo wiem, że to nie daje mi żadnej przewagi. Dlatego nie jestem oburzony. Po prostu na chłodno przeanalizowałem artykuł i przedstawiłem mój punkt widzenia. Jest on krytyczny, ale jednak starałem się uzasadnić dlaczego tak myślę. W sumie jako jedyny to zrobiłem.

Nadal myślę, że Twoja znajomość z drem Szamburskim ma znaczenie, bo zapewne słyszałeś takie i podobne historie wiele razy z jego ust. A takie hasła nie służą uświadamianiu, ale bardziej wmawianiu czegoś. Dlatego myślę, że rozpoznajesz u siebie "większość z opisanych mechanizmów", bo zostało Ci to po prostu wmówione. W tej chwili popierasz zdanie autora tego artykułu, ale spróbuj przez dłuższą chwilę poobserwować siebie i zastanowić się czy nie jest tak jak napisałem.
maras k
avatar
Dodane dnia 06-12-2012 21:30 #16
Moim zdaniem artykuł całkiem niezły, trzy pierwsze "grzechy" dość dobrze opisane/zobrazowane, zgadzam się z nimi, pewnie jak większość jąkałów, kolejne trzy może rzeczywiście już trochę naciągane, ale pewnie skoro zostały tu wymienione to może i sporadycznie musiały u kogoś wystąpić, faktycznie może 5 i 6 grzech troche odbiega od rzeczywistości, ale co do 4 tj. "boję się przestać jąkać..." jest trochę słuszności bo np. ja jak czasem sobie wyobrażałem to tak przez chwilę naprawdę zastanawiałem się jakby to miałoby wyglądać to moje przejście do normalności (no ale oczywiście że chciałbym tak nagle przestać się jąkać-chociaż teraz się nie jąkam bo mówię wolno, uczestnicząc nie do końca w terapi).
Ogólnie to nie widzę powodu żeby mówić że artykuł jest słaby bo nie jest, aczkolwiek każdy ma swój punkt widzenia i ma prawo do wyrażania swojego zdania- taka jest przeciez istota forum.
Co do wypowiedzi w ostatnim poście:
Nadal myślę, że Twoja znajomość z drem Szamburskim ma znaczenie, bo zapewne słyszałeś takie i podobne historie wiele razy z jego ust.
stwierdzam że niekoniecznie jest słuszna bo np. ja nie znam autora artykułu, a uważam że artykuł jest niezły, jak zapewne wiele innych osób
Robert L
avatar
Dodane dnia 07-12-2012 00:18 #17
@neokid
i tu się właśnie mylisz, przyjąłeś błędne założenie. Ale rozumiem, że starasz sobie jakoś wytłumaczyć, dlaczego ktoś ma zupełnie odmienną opinię od Twojej.

Byłem zaskoczony taką właśnie analizą doktora. Nie miałem okazji czytać tego artykułu wcześniej, ani nigdy rozmawiać o tych grzechach. Moje własne wieloletnie obserwacje i przemyślenia na temat mojego jąkania sprawiają, że jestem w stanie się przyznać, że zdarzało mi się popełniać grzechy 1-4 w moim myśleniu i postępowaniu, a może nawet piąty też...
dru
avatar
Dodane dnia 08-12-2012 23:25 #18
Neo, Neo...

Od początku. Ciekawe czy innym ludziom też próbuje [Szamburski - przypis dru] wmawiać (np. niesłyszącym), że ich problem jest urojony. Traktujesz jąkanie jak głuchotę? Jąkasz się różnie, czasem wcale - niesłyszącym jesteś zawsze. Tym zdaniem przekreślasz (swą własną) prawdę, że to głównie jąkały rozumieją jąkanie. Quod erat demonstrandum.

Różnica między Szamburskim a Van Riperem istotnie jest ogromna. Szamburski jest psychologiem, którym Van Riper nie był. Nie, żebym gloryfikował tu tę profesję - większość znanych mi psychologów to, w najlepszym przypadku, zadufani ignoranci, w najgorszym - idioci (tyczy to i logopedów, choć w mniejszym stopniu; tam więcej tych drugich, vide Chęciek). Szamburski jednak zalicza się do tych, którzy przywrócili mi wiarę w ten przereklamowany zawód. W tym artykule opisał mechanizmy - powtórzę się - nie wywołujące, a UTRWALAJĄCE jąkanie. Wyjaśnia przyczynę łez Van Ripera, skarżącego się, że nie znalazł remedium na niepłynność. Poszerza horyzonty, uzależniając tę przypadłość od znacznie większej ilości czynników (żaden jąkający się by tego nie uczynił - trudno o aż tak bezlitosny dystans do siebie samego; i swej rodziny /czemu pomijamy w komentarzach grzech nr 6?/).

Opisane w artykule mechanizmy przebiegają też, co istotne, na poziomie nie do końca świadomym (bezwiednym, jeśli kto woli - znaczy to samo, a lepiej brzmi) - co niweluje z kolei Twój zarzut o oskarżanie jąkających się o cokolwiek. Chodzi o uświadomienie.

Idę o zakład, że ten sam tekst, lecz z podpisem kogoś z kręgu Stuttering Foundation of America, wzbudziłby Twój aplauz. Widzisz, nie tylko Arutiunian pierze mózg... I nie chodzi o metodę, chodzi o nas, chodzi o mózg ("wszystko jest w mózgu, nigdzie więcej" - Świetlicki) - jesteśmy, widać, szczególnie podatni. Jedni ślepo wierzą Lilii Zinowiewnie, inni bezkrytycznie kupują Charlesa Van... nie ma większej różnicy. Klapki na oczach klapkami na oczach, niezależnie od ich marki.

"I okno na świat można przesłonić gazetą" (St.J.Lec). Można i literatura fachową.

Masz zawsze rację... po co piszesz? Przecież to jak wszyscy. Wszyscy czują, że ją mają pisząc, odpisując. Ale Twa racja taka aprioryczna, niezmienna, niepodlegająca dyskusji, ślepa jakby. Pomyślałbym nawet, żeś juz nie Adminem, ale Blaisem z "Faktów i mitów", bo podobnie wypasasz ego na bezpiecznym, pozbawionym większej konkurencji polu... to oczywiście nie ma żadnego znaczenia, widzę wszak pewną zbieżność.

OK. Styknie.

Jeszcze tylko napisz, o czym dokładnie świadczy to, że "historie użytkowników są bardzo słabo napisane"? (btw, nie podzielam zdania). Ręczę z kolei, że moja byłaby - choć nie będzie - napisana wyśmienicie ("I'm king of the wor(l)d, baby!" - Duke Nukem) - i o czym to by z kolei świadczyło? Serio pytam.
neokid
avatar
Dodane dnia 09-12-2012 10:57 #19
No, czyli się nie pomyliłem, podważyłem zdanie Twojego mentora i teraz za wszelką cenę starasz się go obronić. Rozumiem, że starasz się zrewanżować wspominając o Van Riperze. Problem w tym, że nie jestem jakimś wielkim fanem podejścia zaproponowanego przez Van Ripera. Dlatego też nie zamierzam go tak fanatycznie bronić, jak Ty tego artykułu. A o takich i podobnych mechanizmach można bez problemu przeczytać w książkach napisanych przez same jąkały. Przykładowo "Redefining Stuttering: What The Struggle To Speak Is Really All About" John C. Harrison. Zresztą spotkałem się z podobnymi poglądami w jeszcze innych miejscach, dlatego wbrew temu co sądzisz dr Szamburski nie zauważył tego jako pierwszy. Co nie zmienia faktu, że ja się z tymi poglądami nie zgadzam, bo doświadczenia związane z jąkaniem są zupełnie inne. Nie przekonasz mnie, że autor tego artykułu może mieć rację.

Widzisz, ale nikt z kręgu Stuttering Foundation by tego nie napisał, bo taka jest właśnie różnica między jąkającymi się ekspertami (logopedami, psychologami, lekarzami itd.), a niejąkającym się psychologiem. Co do klapek, to moje podejście jest dalekie od tzw. podejścia "jednej książki". Tak naprawdę to jak zapewne wiesz, terapia modyfikacji jąkania jest zdecydowanie bliższa Tobie...

Poza tym ja tu nie zamierzam z nikim konkurować, ja tu poszukuję współpracowników.

A co do historii, to niemal wszystkie są napisane bardzo szablonowo. Brakuje w nich głębszych przemyśleń i wnikliwych obserwacji. Twoja pewnie byłby napisana dobrze pod względem językowym, ale wcale nie jest powiedziane, że wniosłaby coś nowego i przydatnego innym.
dru
avatar
Dodane dnia 09-12-2012 12:28 #20
Dyskusja nabiera rumieńców, paski poczytności idą w górę, co? ;)

Zawsze jakaś korzyść - bo do porozumienia nie dojdziemy za ChRL.

Czy Szamburski jest mi mentorem? Nie powiedziałbym, znam tylko ten jeden artykuł, gdzieś jeszcze coś jego o etiologii jąkania czytałem. Za mało na mistrza. Poza tym... to dumne, ale ja nie mam mentorów, autorytety uznaję też tylko o tyle, o ile się z nimi akurat zgadzam. Wreszcie, skoro, jak słusznie zauważasz, bliskie jest mi podejście modyfikacji jąkania, nie może być mi po drodze z Szamburskim, który stosuje banalny gest wsparcia i relaksację - ale doceniam jego poglądy, choćby nie przekładały się na jego praktykę, przynajmniej grupową. Dla mnie nie ma najmniejszego znaczenia, czy specjalista się jąka, czy nie: specjalista musi być dobry i tyle.

Nagła refleksja mnie naszła: i w Polsce jest kilku jąkających się psychologów, a nawet logopedów, i wiesz co? Wcale nie uważam ich za lepszych w temacie. Znam dużo lepszych, a płynnych... (ha, kolejna korzyść z dyskusji!)

Wspomniałeś Johna C. Harrisona, jąkającego się, a wyrażającego jednak podobne ponoć poglądy. Stuttering Foundation nie ma monopolu na prawdę... jak nikt inny zresztą.

Szukasz współpracowników, odsyłając Shalihalfę - do Pudelka? Nie, Ty szukasz akolitów.

Historie są szablonowe, płytkie i mało wnikliwe? Uważaj, za takie słowa można wziąć po pysku... historie te są przede wszystkim SZCZERE. Czytasz ludzkie, często latami skrywane dramaty, zwierzenia ujawnione tu, z nadzieją, że zostaną wysłuchane, zrozumiane... a Ty machasz ręką, że płytkie i nic nie wnoszące?! Zimno mi.

Przez "wnoszenie czegoś nowego i przydatnego" rozumiesz rzeczy nowe i przydatne wyłącznie Tobie.
neokid
avatar
Dodane dnia 09-12-2012 13:55 #21
Paski mnie jakoś szczególnie nie interesują, ale i tak trzeba kończyć, bo brnięcie w to dalej nie ma sensu.

Piszesz o lepszych płynnych logopedach i psychologach zajmujących jąkaniem, ale dla mnie ważne jest czy oni są w tym dobrzy. Bo jeśli spotkają się dwie osoby słabe w czymś co robią, to przecież ta, która jest lepsza wcale nie pomoże bardziej od tej gorszej. Mnie też szczególnie nie interesuje to czy płynny czy jąkała, ale wiem, że jąkale jest nieporównywalnie łatwiej zrozumieć jąkanie.

Za Stuttering Foundation niekoniecznie stoją konkretni ludzie, oni tylko biorą udział w projektach tworzonych przez fundację. Najczęściej te osoby na co dzień są powiązane z różnymi uniwersytetami czy klinikami. I John Harrison nie jest i nie był związany z tą fundacją.

A co do Shalihalfy to przecież jak jest wojna, to są też ofiary. Oczywiście z wojną to żart, podobnie jak z pudelkiem, ale jakoś nikt tego nie zauważył. Kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie ;)

Napisałem to, co naprawdę myślę o tych historiach, ale szczerze mówiąc nie pomyślałem, że mogą być one "często latami skrywanymi dramatami". W takim razie chyba sobie odpuszczę najeżdżanie na te historie, chociaż część z nich jest właśnie dramatycznie słaba... Stereotypowo przyjęło się, że jak ktoś się jąka to jest bardzo wrażliwy, ale lata temu zauważyłem, że u mnie to się jakoś specjalnie nie sprawdza. W sumie to nawet inni ludzie informowali mnie o tym. Ja traktuję jąkanie jak problem, który trzeba rozwiązać, a nie jako dramat :)
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
> Nazwa Użytkownika

> Hasło

Zapamiętaj mnie
Zaloguj jako ukryty



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Ostatnie Komentarze
slawek_w
dnia 24-10-2017 20:15
Po dłuższej przerwie zapraszam na kolejną wideokonferencję. Temat: co robimy aby ukrywać jąkanie. Pi...
Przejdź do komentarza
virino
dnia 02-10-2017 11:29
Przyznam, że z zaskoczeniem, skonstatowałam, że Demostenes był dla mnie bardzo inspirującym miejscem...
Przejdź do komentarza
Ralph
dnia 02-10-2017 08:18
Tylko nie wybieraj opcji "nigdy" ... czekamy na pozytywne wieści ;)
Przejdź do komentarza
slawek_w
dnia 24-07-2017 06:59
Unikanie wypowiadania się tematem najbliższego spotkania. Data: środa (26. lipca), godzina 20:00. ...
Przejdź do komentarza

> Więcej komentarzy <
Popularne artykuły w ostatnich 6 miesiącach
Katowice - otwarte forum dyskusyjne oraz wykład...
Terapia poznawczo-behawioralna od ASRC – ...
W oczekiwaniu na nową odsłonę strony...
Terapia poznawczo-behawioralna od ASRC – ...

Użytkowników Online
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 2,586
Najnowszy Użytkownik: nattie
Ostatnio na stronie
tirirum01:44:39
Merkury06:32:42
BlueDay11:11:31
Rafi2413:33:25
zumbi17:33:48
nattie 1 dzień
Ricardo 1 dzień
bonio12345 1 dzień
Bolo 2 dni
Rafal298 2 dni
Adrianjonkus 2 dni
Mateusz31 2 dni
podomka 2 dni
lyric1 3 dni
jimmy 5 dni
Oraz 0 ukrytych