Strona główna · Wskazówki dla jąkających · Autoterapia jąkania · Forum · Jak pomóc osobie jąkającej? · FAQ · Kontakt
Kluby J
Czat
Czatuje: 0 użytkowników
Materiały archiwalne
Mam 28 lat... - historia Fry
Obrazek

Mam 28 lat... - historia Fry

Cieszę się, że was znalazłem... Mam 28 lat. Skończyłem dobre studia, chociaż dzisiaj, z perspektywy czasu zastanawiam się, jak udało mi się przez to wszystko przejść. W zasadzie to nie wiem i wydaje mi się to czymś abstrakcyjnym, nierzeczywistym, odległym...

Niedawno, a właściwie to tydzień temu dostałem nową pracę, z której niejeden człowiek by się cieszył, jednak przez wzgląd na jąkanie się, poważnie zastanawiam się, czy słusznie postąpiłem ją przyjmując. Wcześniej tak zorganizowałem sobie "życie zawodowe", że pracowałem 8 godzinek przy komputerze, nie musiałem się do nikogo odzywać. Było całkiem w porządku w sensie - jąkanie mi nie przeszkadzało. Rozmawiałem w przerwach z ludźmi z pracy, do których po jakimś czasie się przyzwyczaiłem, nawet od czasu do czasu szkoliłem nowych pracowników i nie miałem problemu z jąkaniem się... ale może po kolei...

Jąkałem się "od dziecka". Sporadycznie uczęszczałem na wizyty "u logopedy", ale nie wiem co doprowadziło się do tego, że problem został zamieciony pod przysłowiowy dywan. Jąkałem się przez podstawówkę. Przestałem jąkać się całkowicie w liceum, a może nauczyłem się to po prostu kontrolować, poczułem się bardzo pewnie? Nie jąkałem się. No może, poza wizytą na WKU. Przewodniczący komisji nagle przerwał mi wypowiedź, zadał szybkie pytanie, a ja zamiast odpowiedzieć płynnie, tak jak chciałem i obmyśliłem sobie - zapętliłem się. Dostałem D, "upośledzenie w zdolności porozumiewania się". Traktowałem to jako "jakiś żart", bo przecież ja się nie jąkałem, albo już się nie jąkam - gość pewnie dostał z poradni jakieś stare papiery i je biurokratycznie wykorzystał. Zbagatelizowałem wszystko - as always.

Wszystko było OK, aż do czasu drugiego roku studiów. Wtedy jąkanie nasiliło się, i przestałem się całkowicie odzywać na zajęciach. Zawsze byłem aktywny i bardzo lubiłem rozmawiać z ludźmi, poznawać nowych etc. Wtedy pogodziłem się z tym, że nie mogę zabierać głosu i pozostawałem w wąskim gronie znajomych, którzy wiedzieli, że się jąkam i razem się z tego śmialiśmy, szczególnie gdy zapętlałem się w codziennych sytuacjach.

Po studiach był staż w jednym z urzędów. W małych grupach nie mam problemu z jąkaniem się, polubiliśmy się bardzo z ludźmi którzy tam pracowali. Nie jąkałem się podczas przyjmowania petentów, w sensie rozmowy z nimi - ale zauważyłem, że NIE JESTEM W STANIE ROZMAWIAĆ PRZEZ TELEFON. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Tak jak mówię, nigdy nie interesowałem się jąkaniem z medycznego punktu widzenia. Po prostu przyjąłem to do wiadomości, że tak jest i już. Izolowałem się, bo myślałem, że tak musi być, że i tak pewnie nie da się nic zrobić. Powiedziałem osobom, które mnie nadzorowały, że nie jestem w stanie wykonywać ani odbierać telefonów, bo się jąkam. Przyjęli to do wiadomości, i po raz kolejny nie podjąłem wyzwania i walki z samym sobą.

Później była praca bez konieczności komunikowania się. Aż do czasu, gdy uświadomiłem sobie, że nie mogę tak już dłużej żyć. Że zmarnowałem już kawał życia przez to, że poddawałem się. Że zamykałem się w domu, nie wychodziłem do ludzi. Nie rozmawiałem z nimi. Wysłałem aplikację na jedno ogłoszenie. Zostałem zaproszony na rozmowę, wszystko poszło świetnie. Po godzinie usłyszałem, że dostaję pracę. Powiedziałem, że się zastanowię i dam znać telefonicznie następnego dnia. OCZYWIŚCIE NIE ZADZWONIŁEM, STCHÓRZYŁEM i napisałem maila, że rezygnuję, dziękuję, bla, bla, bla - zwaliłem to na warunki. Dostałem odpowiedź, że warunki można negocjować. Nie chciałem robić z siebie .... i miałem poczucie, że znowu się poddaję, więc pojechałem po raz kolejny na rozmowę, po długiej rozmowie, powiedziałem, że zadzwonię nazajutrz. Przyjechałem do domu, spojrzałem sobie w twarz i powiedziałem - chłopie, tak nie można. Sięgnąłem po telefon, odebrał mój dzisiejszy szef i oczywiście jąkając się nieco, może nieznacznie, delikatnie, niezauważalnie, przyjąłem pracę. Później pomyślałem sobie, jakie to jest irracjonalne, całkowicie bzdurne - dorosły człowiek i boi się zadzwonić do kogoś...

Nowe stanowisko wymaga ode mnie kontaktu z ludźmi. Nie ma problemu, gdy spotykam się z nimi osobiście, tłumaczę, odpowiadam na pytania, pokazuję co i jak działa, co kryje się za skomplikowanymi, branżowymi terminami. Wymaga też ode mnie... wykonywania rozmów telefonicznych. Z jednej strony chcę podjąć wyzwanie, a z drugiej się cholernie boję. Nie boję się tego co inni sobie o mnie pomyślą, ale tego, że nie dam rady. Że tam po drugiej stronie słuchawki jest ktoś, kto zamiast płynnie mówiącego człowieka, usłyszy chaotyczny zlepek słów i przez to zachowam się nieprofesjonalnie. Zapytałem szefa, czy nie przeszkadza mu, że mam wadę wymowy. On powiedział, że nie zauważył. Żebym się nie przejmował, że jemu też czasami brakuje słów, czy się zatnie... Bardzo fajny z niego człowiek, komunikatywny, otwarty, i nie chce go zawieść. Czasami jest OK i nie jąkam się, a czasami - masakra.

Powiem wam, że mamy ciężko w życiu :) Najgorsze jest to, że chciałbym zrobić tyle rzeczy, ale podświadomie wiem, że nie mogę. Zrezygnowałem z okazji zostania na uczelni i kontynuowania magisterki, w sensie rozbudowy, pod okiem mojego ulubionego profesora w formie doktoratu - bo oczywiście nie byłbym w stanie prowadzić zajęć ze studentami. Jąkanie się... Dzisiaj zadzwoniłem do kuzynki, która jest psycholożką i umówi mnie na wstępne konsultacje ze swoją koleżanką, która zajmuje się terapią dorosłych. Powiedziała, że dobrze, że o tym mówię, i że to jest "ciekawe", w sensie niemocy dzwonienia... Gdy kogoś widzę, rozmawiam z nim twarzą w twarz, koncertuję jego uwagę, to czuję się pewnie. Gdy osób jest wiele, np. towarzystwo - milczę. Gdy telefon...

Podejmuję rękawice, spotkam się z moim jąkaniem na udeptanej ziemi i wierzę w to, że jakoś będę w stanie to zminimalizować. Że będę w stanie mógł normalnie formułować zdania tak jak chcę. Bez konieczności skracania ich, czy rezygnowania z dalszej rozmowy. Nie czytałem nic wcześniej o jąkaniu. To forum jest pierwsze które znalazłem, choć nie jest wysoko w wyszukiwarkach. Chciałem to po prostu napisać zanim przejdę do lektury materiałów. Już jest mi lżej na sercu :)
Komentarze do artykułu: "Mam 28 lat... - historia Fry"
Open
avatar
Dodane dnia 11-03-2013 09:32 #1
To ja Ci napiszę coś zabawnego :):). Dzwoniąc przez telefon w pracy jąkam się duuużo mniej niż w rozmowie bezpośredniej :):):).
Piszesz, że Twój przełożony jest fajnym człowiekiem i nie chcesz go zawieść. To Cię chyba dodatkowo stresuje. Ja mam w pracy tak samo, mój przełożony też jest fajnym człowiekiem, a jednak dużo lepiej czuję się (w kwestii płynności mowy) gdy go nie ma w pracy czy np. gdzieś wyjdzie z pokoju. Jego obecność jakoś tak na mnie działa, to pewnie kwestia braku pewności siebie, czy też tego że ktoś "ma nade mną kontrolę". Też wykonuję telefony w pracy i na początku miałem z tym duży problem. Zauważyłem jednak tą zależność (nie ma przełożonego w pokoju = lepsza mowa) i spróbowałem... Zacząłem załatwiać sprawy telefoniczne gdy nie było go w pokoju :) Efekt piorunujący, naprawdę :) Moja mowa w trakcie rozmowy telefonicznej w pracy stała się dużo bardziej płynna niż taka bezpośrednia. W pokoju jest nas 4 osoby i przy tamtych dwóch (którzy nie są moimi przełożonymi) dzwonię sobie normalnie, bez stresu. Teraz staram się dzwonić również przy nim (choć nie zawsze jeszcze mam tyle odwagi) i też jest dobrze w sumie. Moja koleżanka w pokoju powiedziała mi ostatnio, że w rozmowie telefonicznej mówię dużo lepiej niż takiej bezpośredniej. Dodam tylko, że rozmowa telefoniczna nie w pracy wciąż jest tak samo uciążliwa jak bezpośrednia :)
Mystra
avatar
Dodane dnia 11-03-2013 23:13 #2
Też chciałabym zrobić doktorat, ale wizja prowadzenia zajęć ze studentami, paraliżuje mnie na chwile obecną...chociaż kurcze nie jest tak, ze się jąkam bez przerwy, lęk jest silniejszy.
Życzę powodzenia :)
Fry
avatar
Dodane dnia 12-03-2013 18:22 #3
@Mystra - przypomniało mi się, że w instytucie, w którym studiowałem pracował pewien dr, który jąkał się "dużo bardziej" niż na przykład ja, a mimo to - nie przeszkadzało mu to zupełnie w przeprowadzaniu zajęć, na których sam też uczestniczyłem. Zachowywał pogodę ducha i zawsze wyglądał na zadowolonego ze swojej pracy, tak jakby jąkanie się, które mnie osobiście zżera i czasami przygnębia, było dla niego czymś kompletnie nieistotnym. Dzisiaj jak o tym myślę, podziwiam go niesamowicie. Także nie pozwól się pokonać lękowi, tym bardziej jak piszesz - nie jąkasz się bez przerwy. On się tak jąkał. Dzięki za powodzonka :) i trzymam kciuki za Ciebie w realizacji planów :)

@Open - rzeczywiście, przeprowadziłem eksperyment z dzwonieniem podczas szefa nieobecności, przestałem myśleć o jąkaniu i wyszło całkiem fajnie :) Uświadomiłem sobie jeszcze, że osoba po drugiej stronie, chce się po prostu czegoś dowiedzieć, a nie - zachwycać się wirtuozerią mowy :)
Mystra
avatar
Dodane dnia 12-03-2013 19:15 #4
Zrobię najpierw specjalizacje, może wtedy poczuje się pewniej... Z drugiej strony uważam, że to dziecinne z mojej strony, że rezygnuje z czegoś dla siebie, bo się jąkam..sry za offtop :)
Sapientia
avatar
Dodane dnia 18-03-2013 21:46 #5
Mam dokładnie tak samo jeśli chodzi o rozmowy telefoniczne. Kiedy nie mam bezpośredniego kontaktu ze swoim rozmówcą, moja mowa całkowicie się "rozjeżdża", czuje jakbym traciła grunt pod nogami.. Raz nawet musiałam się z tego powodu po prostu rozłączyć, gdyż nie zdołałam ponieść dłużej ciężaru swojej marnej wypowiedzi.. I to jest straszliwie przygnębiające w tym wszystkim, ta niemoc.. Czasem przychodzą dni, w których po prostu nie jest się w stanie zapanować nad swoją mową. Ja obecnie jestem na takim etapie, że coraz trudniej mi to wychodzi.. Wmawiałam sobie, wyjeżdżam z dala od rodzinnego miasta, do zupełnie nowego środowiska, teraz wszystko będzie ok, nikt nigdy się nie dowie, że mam z tym problem. I faktycznie na początku nikt nie wiedział, ale udało mi się to zamaskować do czasu. Jestem na I roku studiów i już wiem, że mój kierunek i ogromna ilość ćwiczeń, w których trzeba nieustannie brać czynny udział w zajęciach, jest kompletnie nie dla osób dotkniętych tym problemem. Jest mi coraz trudniej się z tym "mierzyć", a najprostsze rzeczy stają się osobistą górą lodową. Staram się nie poddawać i czerpać z nowej wiedzy i doświadczeń jak najwięcej, nie mniej TO zaczyna odbierać mi całą radość życia, większość czasu spędzam wyobrażając sobie jakby było pięknie i co mogłabym zrobić, gdyby nie ten potworek..A raczej POTWÓR, którego nie jestem w stanie się pozbyć :( Mam nadzieje, że jakoś dotrwam do czerwca, a potem terapia, nie mam już złudzeń, TO samo od tak sobie nie zniknie.. Jeszcze nie wiem jaka to będzie terapia i czy ona w ogóle przyniesie jakieś skutki, ale przynajmniej da nadzieję, a ona jak wiadomo- umiera ostatnia. No cóż Fry, życzę Ci dużo wytrwałości, sukcesów zawodowych i nie tylko. Nie jesteś sam! I więcej wiary w siebie, bo mam wrażenie, że gdybyśmy mieli jej więcej nasz problem byłby przynajmniej o 60% mniej dokuczliwy. Pozdrawiam.
Marta123
avatar
Dodane dnia 30-12-2015 22:32 #6
Wiem, że historia opisana dosyć dawno, ale uważam, że rezygnacja z doktoratu jest trochę przykra. Na moich studiach jeden przedmiot wykłada pani doktor, która wyraźnie i znacznie jąka się. Podziwiam ją. Wiadomo - na przerwach pomiędzy zajęciami słyszę co nie co, co o niej mówią niektóre "inteligentne" istoty, ale czy to w jakiś sposób panią doktor umniejsza? Widać, że pani jest tego świadoma, robi wyraźne triki, bloki, slalom, dobiera bliskoznaczne słowa, kiedy trudniejszych nie może wymówić.

Nie rezygnujcie z marzeń.
virino
avatar
Dodane dnia 11-01-2016 11:47 #7
Marta123 dnia 30-12-2015 22:32, napisał/a:
Nie rezygnujcie z marzeń.

Od nas zależy czy zaczniemy działać, bo tak naprawdę to nie trzeba jakoś specjalnie dumać, tylko przestać się opierdalać:cool: Wiem coś o tym, bo właśnie jestem dokładnie na tym etapie. Od paru miesięcy starannie omijam temat przez własne lenistwo. Chyba nawet wątpliwości co do własnej sprawczości i strach odgrywają mniejsza rolę (o to będę się martwić później;)). Tak naprawdę trzeba po prostu zacząć działać. Nawet jeśli się nie uda, to samo dążenie do realizacji marzenia daje satysfakcję i spełnienie, a może i szczęście. Większy wysiłek daje większą satysfakcję. To co wartościowe zwykle bywa trudne.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
> Nazwa Użytkownika

> Hasło

Zapamiętaj mnie
Zaloguj jako ukryty



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Ostatnie Komentarze
slawek_w
dnia 24-10-2017 20:15
Po dłuższej przerwie zapraszam na kolejną wideokonferencję. Temat: co robimy aby ukrywać jąkanie. Pi...
Przejdź do komentarza
virino
dnia 02-10-2017 11:29
Przyznam, że z zaskoczeniem, skonstatowałam, że Demostenes był dla mnie bardzo inspirującym miejscem...
Przejdź do komentarza
Ralph
dnia 02-10-2017 08:18
Tylko nie wybieraj opcji "nigdy" ... czekamy na pozytywne wieści ;)
Przejdź do komentarza
slawek_w
dnia 24-07-2017 06:59
Unikanie wypowiadania się tematem najbliższego spotkania. Data: środa (26. lipca), godzina 20:00. ...
Przejdź do komentarza

> Więcej komentarzy <
Popularne artykuły w ostatnich 6 miesiącach
Katowice - otwarte forum dyskusyjne oraz wykład...
Terapia poznawczo-behawioralna od ASRC – ...
W oczekiwaniu na nową odsłonę strony...
Terapia poznawczo-behawioralna od ASRC – ...

Użytkowników Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 2,585
Najnowszy Użytkownik: Mateusz31
Ostatnio na stronie
podomka03:04:06
Mateusz3105:21:40
jimmy 1 dzień
HubertMU 2 dni
duszek97 3 dni
bonio12345 3 dni
rampage 4 dni
bigosik 4 dni
Open 5 dni
zumbi 5 dni
juliarozicka 5 dni
tirirum 5 dni
SCOOTER 5 dni
Oraz 2 ukrytych