Strona główna · Wskazówki dla jąkających · Autoterapia jąkania · Forum · Jak pomóc osobie jąkającej? · FAQ · Kontakt
Kluby J
Czat
Czatuje: 0 użytkowników
Materiały archiwalne
Moja śnieżka - historia Łukasza
Obrazek

Moja śnieżka - historia Łukasza

Zachęcony przez przedstawione na tej stronie "historie użytkowników", które dzisiaj po raz pierwszy przeczytałem postanowiłem napisać coś o sobie, o swoim podejściu do "problemu" oraz o rozwiązaniach jakie na dzień dzisiejszy wybrałem do zastosowania, aby poprawić jakość mojego życia.

Zacząłem używać jąkania około 17 lat temu. Obecnie mam 29 lat. Pamiętam, że na początku były to małe, prawie nie zauważalne zacięcia na lekcjach matematyki, kiedy nauczycielka brała mnie do odpowiedzi. Byłem wtedy w czwartej klasie podstawówki. Potem, z czasem jąkanie nasilało się. Pod koniec podstawówki nie potrafiłem się wysłowić na lekcjach polskiego za to na lekcjach języków obcych mówienie i czytanie szło wyśmienicie. Z czasem mój stan się pogarszał. W liceum już totalnie nie radziłem sobie z opanowaniem tego. Zacinałem/jąkałem się na każdym przedmiocie, w codziennych kontaktach, w sklepach, urzędach etc. Na studiach nic nie uległo poprawie. Potem podjąłem jedną pracę, drugą.

Dalej nie potrafię przejąć nad tym kontroli. A szkoda, bo uważam, że gdybym mógł to kontrolować to osiągnąłbym dużo więcej i zaszedłbym o wiele dalej niż warunki, w którym obecnie się znajduję.

Przez okres tych 17 lat niewiele próbowałem z tym zrobić. W podstawówce byłem na jakiejś terapii u logopedy, która zalecała mi ćwiczenia oddechowe i z którą chodziłem do sklepów spożywczych na misje kupować np. cukierki. Początkowo sytuacja się poprawiła. Myślę, że było to spowodowane tym, że miałem nowe rzeczy do robienia (ćwiczenia logopedyczne) i mój umysł na tym się koncentrował.

Przez całe liceum i studia dalej nic z tym nie robiłem. Dostawałem oczywiście sugestie od rodziców, abym zwolnił kiedy mówię i ogólnie "wziął się w garść". Koledzy oczywiście gdzieś tam się podśmiewali ze mnie w liceum. Wiadomo jak to jest kiedy jest się w okresie dojrzewania, konkurencji samczej, kiedy to większą uwagę zaczyna się zwracać na dziewczyny. Po studiach podjąłem jedną pracę, potem drugą. Rok temu pewnego dnia postanowiłem, że muszę coś z tym zrobić i znalazłem gościa od coachingu, który zajmuje się NLP. NLP znałem już wcześniej, mam dużą wiedzę w tym temacie i postanowiłem mu zaufać. Odbyłem dwie sesje, z których sporo dowiedziałem się o sobie, dostałem od tego coachera misje do wykonania, ale odpuściłem stwierdzając, że to nie ma sensu i nic mi to nie da. Minął rok i nic się nie zmieniło.

To co zauważyłem i z czym zmaga się większość ludzi opisujących tutaj swoje historie to tak naprawdę jakieś zaburzenia psychiczne. Ogólnie jąkanie dziele na dwa rodzaje. Jedno to jest takie, które spowodowane jest np. złą techniką mówienia lub jakimiś zaburzeniami w budowie aparatu mowy. Drugi typ jąkania wynika z psychiki. Jak to jest, że kiedy jestem sam w domu i czytam książkę lub mówię do siebie to z moich ust wydobywa się piękny niski głos, który uwielbiam słuchać? Kiedy indziej jestem w pracy, mam stresującą sytuację i muszę zadzwonić do kogoś kogo nie znam w obecności całego biura i jest... delikatnie mówiąc kupa. Nie potrafię powiedzieć nawet "dzień dobry". To mi daje do myślenia, że przyczyna mojego zachowania leży w głowie.

Samo jąkanie/zacinanie postrzegam jako... umiejętność. Coś robię w swojej głowie co powoduje, że się jąkam w codziennych sytuacjach, ale nie wiem co. Należy zadać sobie pytanie: czy mogę wykorzystać to, że się jąkam? Czy umiejętność jąkania może mi się przydać w życiu? Dla mnie wyzwaniem jest przestać korzystać z jąkania w codziennych sytuacjach. Zastąpić jąkanie płynnym mówieniem z odpowiednią intonacją. Jąkanie zostawić na boku. Bóg nie chce dla nas źle. To nie jest tak, jak czytałem w niektórych historiach, że jąkanie jest dla tych osób karą za to, że dużo mówili w przeszłości. Jąkanie jest pewną umiejętnością, a problem leży w tym, że nie potrafimy zastąpić jej normalnym mówieniem. To wynika z tego co robimy w naszych głowach (myśli, obrazy, filmy), a może z czegoś co leży znacznie głębiej, gdzieś na poziomie "ja", albo jest jakimś konfliktem osobowości?

Czytając historie użytkowników na tej stronie zauważam pewien schemat: najpierw nie ma jąkania, potem się pojawia i nasila. Wniosek z tego płynie prosty: jakoś się programujemy nieświadomie na to, aby się jąkać wtedy kiedy tego najmniej potrzebujemy. Nie znamy instrukcji obsługi własnego mózgu. Małe dzieci nie mają z tym problemu. Może przyczyna tkwi w lękach, w jakichś obawach, braku akceptacji, że otoczenie mnie odrzuci, że mój partner odejdzie jak nie będę miał swojego zdania? Próbuje dokopać się do tego co jest podstawą u mnie, że się jąkam niekontrolowanie. Być może wpływ ma na to moje dzieciństwo, mój władczy ojciec alkoholik. Moja znajoma wysnuła teorię, że przez niego się jąkam. Możliwe tzn. nie zwalam winy na niego tylko na to, że nie byłem przygotowany na pewne sytuacje. Bo jako dziecko jaki możesz mieć wpływ na awanturującego się pijanego ojca? Kiedy jesteś słaby, a on silniejszy i robi się z każda minutą agresywniejszy. Normalne jest to, że czujesz się bezsilny, pojawiają się duże emocje, które przejmują kontrolę nad tobą i twoim zachowaniem. Czytałem w książce "Inteligencja Emocjonalna" Davida Golemana, że takie warunkowanie powoduje zmiany fizyczne w budowie mózgu. Ktoś kto był negatywnie programowany przez kilka lat z rzędu ma duże zadanie przed sobą, aby zmienić te programy i stać się takim jakim był wcześniej. Są sytuacje w życiu, że próbujemy zmienić się przez kilka lat i nic z tego nie wychodzi, a czasami jeden bodziec jest tak intensywny, że po jednym przeżyciu już nie jesteśmy tym samym człowiekiem, którym byliśmy wcześniej. Pytanie jak wyzwolić takie przeżycie aby trwale zmienić się pozytywnie? Zmiana na gorsze jest prostsza. Łatwiej stać się bardziej leniwym niż bardziej pracowitym.

Pamiętam jak na początku roku wyznaczyłem sobie 13 celów na 2013 rok. Napisałem plany i skupiłem się na działaniu. W pracy byłem przez kilka dni innym człowiekiem. Miałem inny głos. Nie jąkałem się. Zachowywałem się tak jak zawsze chciałem. Ale po kilku dniach emocje opadły, pojawiła się jakaś trudność, noworoczne plany wzięły w łeb i wróciłem do poprzedniego stanu. Pewnego dnia jadąc samochodem wyobraziłem sobie jak następnego dnia gdzieś dzwonię i jąkam się już na słowie "dzień dobry" i wiecie co, następnego dnia tak było i potem dalej. Ilekroć kiedy miałem gdzieś zadzwonić przypominałem sobie tę sytuacje i nie mogłem powiedzieć dzień dobry... To jest fascynujące. W takim razie dlaczego tak opornie to działa w drugą stronę? Mózg nie rozróżnia czy dany program jest dla nas dobry czy nie. On wykonuje polecania. Przyznam, że programowanie siebie na takie zachowania jakie chcę mieć jest trudniejsze.

Jak już wspomniałem na początku roku ustaliłem sobie cele. Jednym z nich jest podniesienie zarobków o ponad 100%, drugim wykorzystywanie swojego pięknego głębokiego głosu w każdej sytuacji życiowej bez skrępowania ze strony lęków. Zacząłem analizować, planować i dotarłem do miejsca, w którym zmiana sposobu mówienia jest konieczna. Jeśli chcę iść dalej to muszę nauczyć się porządnie wysławiać. Zacząłem zdobywać nową wiedzę z branży w której pracuję. Ale co mi z takiej wiedzy, kiedy nie potrafię jej przekazać pracownikom w firmie czy klientom? To mi dało do myślenia.

Mam też marzenie. Zawsze chciałem stać się ekspertem w jakiejś dziedzinie i uczyć tego ludzi. Ostatnio u nas w firmie był chłopak, który chciał odbyć praktyki. Jąkał się całą rozmowę. Poczułem, że gościu jest taki jak ja, tylko nie wiem czy on się jaką bo ma wadę aparatu mowy, czy dlatego, bo ma coś z psychiką. Nie rozmawiałem z nim o tym, bo sam się jąkam więc nie czuję się kompetentny udzielać komukolwiek rady. Ale za to wyobrażałem sobie potem, ze wychodzę z firmy zawracam gościa i pomagam mu się tego pozbyć tylko, że "nie można pomóc biednym będąc jednym z nich". Dlatego w tym roku postanowiłem, że muszę zmienić mój sposób mówienia, bo życie ucieka. Tyle wspaniałych przeżyć i możliwości, które widzę codziennie do wykorzystania, ale się obawiam działania, bo tak naprawdę "co sobie o mnie pomyślą klienci/szef/ludzie" jak się zacznę jąkać? Chyba to mnie najbardziej hamuje.

Mam na wszystko pewien plan, który realizuję i który oparty jest na pracy z psychiką i lękami. M.in. robienie tzw. Misji socjalnych, wychodzenie ze strefy komfortu. Mam zamiar w tym roku przebaczyć wszystkim ludziom, którzy według mojej oceny skrzywdzili mnie. Podobno jesteśmy na tyle zdrowi psychicznie na ile potrafimy przebaczyć drugiemu człowiekowi. Dam Wam za jakiś czas znać o efektach moich działań.

Dziękuję za przeczytanie mojej historii oraz dziękuję ludziom którzy opisują tutaj swoje historie. Dzięki Wam dzisiaj sporo zrozumiałem.

Pozdrawiam
Łukasz
Komentarze do artykułu: "Moja śnieżka - historia Łukasza"
Lucass
avatar
Dodane dnia 02-06-2013 10:10 #1
Ciekawe... jakieś czas temu poznałem tę stronkę, przeczytałem kilka udostępnionych na niej materiałów i w efekcie tego uznałem, że jestem osobą, która się jąka (wcześniej uważałem, że się nie jąkam tylko zacinam). W efekcie tego wszystkie po raz pierwszy od prawie 20 lat spotkałem w codziennych sytuacjach dwie osoby, które faktycznie się jąkają. Widziałem chłopaka, który przyszedł na rozmowę do naszej firmy i ledwo mówił, ale mówił przez 20 minut. Potem widziałem fajną blondynkę na stacji Orlen, która nie mogła się wysłowić przy kasie, aż w końcu po kilku próbach zrezygnowała i odeszła od kasy.

Nigdy wcześniej nie widziałem (słyszałem) osób jąkających się. Było to dla mnie ciekawe doświadczenie. Patrząc na te sytuacja z boku zdawałem sobie sprawę z jakimi barierami walczą Ci ludzie, jednocześnie uświadomiłem sobie, że one się jąkają i nic złego się im nie dzieje: oni nie są wyśmiewani, ludzie nie przestają ich szanować. Jedynym tutaj problemem jest to, że komunikacja z nimi przebiega wolniej niż z ludźmi, którzy się nie jąkają.

Te dwie sytuacje pozwoliły mi na nabranie dystansu do swojego jąkania. Wynikiem tego jest to, że jak się jąkam to nie przywiązuję do tego takiej uwagi jak kiedyś.
Nuzan
avatar
Dodane dnia 29-07-2013 01:34 #2
"nie można pomóc biednym będąc jednym z nich". Myślę że nie masz racji. Jąkam się do dziś czasem lżej czasem gorzej, kto mnie "wyleczył" ? częściowo terapia ale osobiście uważam że najwięcej dał mi zjazd parę ładnych lat temu w Gdańsku. Miałem dni że najlepiej przeleżał bym je w łóżku, budziłem się i wiedziałem że będę się bardzo jąkał (bardzo - to delikatne określenie ) na zjeździe poznałem ludzi którzy pomimo że się jąkają mają porządną pracę mało tego mają odpowiedzialne stanowisko i dają sobie radę. I ci ludzie mnie wyleczyli najbardziej, dzisiaj nie mam już takich "złych" dni, mam w "poważaniu" co ludzie myślą o jąkałach wchodzę do biura, urzędu, sklepu i mam takie samo prawo załatwić swoją sprawę jak ten który się nie jąka. A jak się komuś nie podoba ? trudno jego problem :)
Lucass
avatar
Dodane dnia 17-06-2014 19:13 #3
Kilka dni temu pojawiła się w mojej głowie refleksja na temat mojego jąkania, którą chciałbym się podzielić. Ogólnie powiem, że jest coraz lepiej tzn. zmniejsza się stres związany z myśleniem o jąkaniu. W związku z tym jestem coraz bardziej śmiały w kontaktach z ludźmi (szczególnie obcymi np. klientami). Obserwuję, że kiedy jestem wyluzowany to się nie jąkam. Pojawia się myśl, że mogę się zająknąć, ale moja pewność, że sobie poradzę jest silniejsza i to się nie dzieje. Dopuszczam małe zająknięcia czy przeciąganie sylab bo tak naprawdę większość ludzi tak mówi.

A pro po wyżej wymienionego spadku stresu chciałby podziękować z tego miejsca Monopixowi, którego posty bardzo mnie zainspirowały do szukania duchowej drogi na przezwyciężenie (tak naprawdę akceptację) jąkania. Zachęcony przez jeden z jego postów sięgnąłem po książkę Eckharta Tolle "Potęga teraźniejszości" i czytałem ją w stanie medytacyjnym po 5 stron dziennie, na co potrzebowałem ok. 15 min każdego dnia. Wpadałem w swego rodzaju trans (obecność). Bardzo mocno odczułem, że ta książka pojawiła się w najodpowiedniejszym etapie mojego życia. Po lekturze nastąpił znaczny wzrost świadomości, a co za tym idzie zmniejszenie stresu. Stałem się osobą szczęśliwszą, częściej się uśmiechającą i ten stan trwa już 3 miesiąc.

Mam takiego przekonanie, że rozwiązanie naszego problemu nie leży w sferze umysłu tylko wyżej dlatego wybrałem dla siebie praktykę duchową i jestem zadowolony z efektów. Czuję, że jestem w połowie drogi do mety i widzę, że z każdym dniem kiedy poszerzam strefę komfortu i staram się być obecny problem się zmniejsza.
monopix
avatar
Dodane dnia 18-06-2014 01:19 #4
A ja dziękuje Tobie.
Powoli zbieram się do napisania kolejnego postu, wydaje mi się ciekawego. Na razie inne sprawy pochłaniają cały mój czas..
Lucass
avatar
Dodane dnia 06-06-2016 18:26 #5
Czas na kolejny update mojej historii, ścieżki, którą podążam...

Ostatnio zauważyłem, że jest dużo lepiej niż jeszcze rok temu. Punkt ciężkości mojego zacinania się przeniósł się o kilka poziomów do góry. Dalej oczywiście zdarzają mi dołki, momenty krytyczne, kiedy tracę czujność i problem narasta, ale ostatnimi czasy zdecydowanie więcej jest górek, tj. momentów kiedy aż rwę się do rozmowy, dzwonienia po klientach etc. To bardzo buduje poczucie wartości.

Analizując ostatni rok przyznaję, że nic w tym kierunku nie robię tzn. nie praktykuję żadnych ćwiczeń. Moje zmiany wynikają raczej z refleksji nad sytuacjami oraz wiary, że poradzę sobie w najbardziej krytycznych momentach. Miałem kilka takich momentów przez ostatni rok. Najważniejszym z nich była sprawa sądowa, w której stałem przed sądem jako oskarżony. Nie będę wchodził w szczegóły, nic złego nie zrobiłem i wszystko skończyło się dobrze. Natomiast miałem oczywiście myśli, czy podołam, czy dam radę etc. Jąkający, którzy na co dzień walczycie z sobą, aby kupić pomidory w warzywniaku wyobraźcie sobie sytuację, że macie obronić się przed sędzią oraz prawnikiem strony, która założyła Wam sprawę. A jednak dałem radę i to zbudowało we mnie przekonanie, że w krytycznych momentach mojego życia mogę na sobie polegać. Technicznie podczas całej 2h rozprawy miałem może jedno zacięcie.

Niedawno znowu stanąłem w sądzie, tym razem jako świadek i też dałem radę. Daję radę w coraz większej ilości sytuacji. Miłym zaskoczeniem było otrzymać jakiś czas premię za sprzedaż usług o wartości prawie 100 000 zł w firmie, w której pracuję. To buduje...

Myślę, że kluczowe w opisanych wyżej sytuacjach sądowych było wychodzenie z box'a - opuszczanie własnej strefy komfortu. W tych sytuacjach nie miałem wyjścia, nie mogłem uciec, musiałem stawić temu czoła. Tak jak pisałem podbudowało to moje poczucie wartości. Warto pamiętać o takich sytuacjach, można je sobie zapisać i ładować się pozytywnymi wspomnieniami raz dzień to naprawdę może zmienić postrzeganie samego siebie.

Dalej...

Obejrzałem ostatnio fragment wywiadu, do którego link jest zamieszczony w aktualnościach jak pewna kobieta zbiera fundusze na wyjazd. Chce pojechać na jakiś kongres osób jąkających się. Tytuł wywiadu mówił, że kobieta wyleczyła się z jąkania. Jak oglądałem ten wywiad to odniosłem wrażenie, że ona ciągle wewnętrznie walczy. Fakt mówiła bez zająknięcia, ale bardzo wolno, ta rozmowa była na jednym poziomie dynamiki, do tego robiła długie pauzy. Widziałem wcześniej podobny przypadek na youtube jak były wokalista Universe opisywał swoją przygodę z jąkaniem. Mówił dokładnie w ten sam sposób. Obejrzałem obydwa filmy i ze skrzywieniem na twarzy pomyślałem "Nie chciałbym tak mówić." To już wolę się sporadycznie zająknąć mniej lub bardziej i nie stracić entuzjazmu niż tak "zamulać". Ta kobieta może się podoba, ale jak zaczyna mówić to jej atrakcyjność spada. Nie chce jej tutaj obrażać, czy krytykować, bo jeśli jest zadowolona z tego jak mówi to ok. Osiągnęła swój cel.

Coraz bardziej uświadamiam sobie, że to my jąkający najbardziej przejmujemy się tym jak mówimy i sami zadajemy sobie cierpienie. Widocznie go potrzebujemy.
monopix
avatar
Dodane dnia 06-06-2016 18:56 #6
To fanie ;)

Rozwinął byś coś o tym, co uważasz, że Ci pomogło?
Jeśli będziesz pisał, to czy mógłbyś odnieść się w także do Twojego komentarza z 17.06.2014.. głownie chodzi mi o Tolle, świadomość itp ;)
Lucass
avatar
Dodane dnia 06-06-2016 20:30 #7
Przeczytanie "Potęgi Teraźniejszości" Tolle w 2013 r. zmieniło moje życie! Polecałem ją kilku moim znajomym, ale bez entuzjazmu. Widocznie na informacje zawarte w tej książce trzeba być gotowym :)

W ubiegłym roku miałem dwukrotny kontakt z bioenergoterapeutą i to również było niesamowite doświadczenie. Była to starsza kobieta po 60-tce. Zwróciłem się do niej z problemem alergii. Jak już u niej byłem to powiedziałem o moim jąkaniu, bo z kolei ona powiedziała, że moja alergia wynika z nagromadzonej we mnie złości. Zaczęliśmy to analizować. Ja otworzyłem się przed nią maksymalnie, bo czułem, że w ten sposób najwięcej z tego wyniosę. Mówiła mi, rzeczy o mnie o których nie miała prawa wiedzieć. Poznałem kim jest mój anioł stróż. Zrobiła mi "medytację dziecka", bo stwierdziła, że nie kocham siebie samego (miała rację, dawno tak nie płakałem tak jak wtedy u niej w gabinecie). Dostałem od niej mnóstwo wskazówek nie tylko odnośnie alergii czy jąkania, ale całego życia. To są te prawdy Monopix, o których czytamy w książkach typu Tolle etc. Po sesji wyszedłem z gabinetu i usiadłem na trawie. Niczego więcej nie potrzebowałem. Błogość jaką odczuwałem wtedy była nie do opisania. Kobieta zrobiła mi jakieś operacje na czakrach, oczyściła mnie z jakichś złych energii, rozluźniła moje mięśnie w okolicach kręgosłupa. Podczas gdy moja dziewczyna czekała na mnie w samochodzie, ja siedziałem na trawie między blokami i patrzyłem na drzewa jakie są wspaniałe. Bioenergoterapeutka powiedziała mi, że ludzie będą na mnie dziwnie patrzeć i tak było. Przez 3 dni kiedy utrzymywałem ten stan miałem rewelacyjny kontakt z ludźmi, dużo radości i uśmiechu na twarzy. Potem zaczęły powracać stare schematy, traciłem czujność. Po kilku tygodniach pojechałem do niej znowu, ale efekt był może w 1/5 w porównaniu do tego co przy pierwszej wizycie. Zrozumiałem, że już nie mam po co do niej jeździć. Że dostałem odpowiednie instrukcje i trzeba działać!

Tak jak pisałem, moja praca z jąkaniem to wchodzenie w stresujące sytuacje i refleksja. To zmiana przekonań, wytyczanie celów, realizacja, mierzenie się z trudem, szarością. Ale to także słuchanie piosenek często bardzo prostych, znanych w których są ukryte te wszystkie prawdy duchowe. Bioenergoterapeutka powiedziała, że moim przeznaczeniem jest rozwój duchowy oraz finansowy. Zgadzam się z tym, czuję to. Dlatego podobnie jak Ty Monopix wybrałem drogę duchową, tylko ja jestem gdzieś dopiero na początku w porównaniu z Tobą, ale nie przeszkadza mi to. Już teraz jestem szczęśliwy jak patrzę gdzie się znalazłem po tych 3 latach. I tak jak pisałem dalej dobrze mi jak jest teraz. Wolę jak mnie rozpiera energia, dzielę się nią z innymi ludźmi, a że czasami zatrajkoczę jak odpalana kosiarka do trawy to... coraz mniej się tym przejmuję :)

Co będzie dalej? Pewnie wrócę do tego postu po roku lub dwóch, jak poczuję, że chcę się czymś podzielić. Tymczasem przygotowuję się do wakacji, znowu rowerowych, tj. jedziemy z dziewczyną rowerami z Mielna na Hel w 4 dni, ok 250 km :) Jeszcze 2 tygodnie...:D
monopix
avatar
Dodane dnia 08-06-2016 20:10 #8
spoko ;) dzięki za komentarz. Fajnie, że doświadczyłeś, tego co trzeba. Miłych wakacji ;)

P.S.
Może Lucass miał farta trafić do dobrego bioenergoterapeuty, ale cześć z nich nie powinna wykonywać tego zawodu, z różnych przyczyn. Jeśli już ktoś koniecznie musi się wybrać, to warto najpierw sprawdzić intuicją, czy to dla mnie i czy ta osoba nie jest obciążana energetycznie, a jak się nie potrafi, to do jakiegoś z polecenia.
Po drugie, jeśli nie zmienimy swojego postępowania, to i tak wróci, w tej czy innej formie. Tak jak zresztą Lucass zauważył. Jak zawsze, każdy sam powinien podjąć decyzje.
Lucass
avatar
Dodane dnia 09-06-2016 00:25 #9
Pisałem wcześniej o zmianie przekonań i to też się dzieje w mojej głowie. Podam przykład:

Jakiś czas temu miałem przekonanie, że dzwoniąc np. na infolinię PKP, w celu zapytania o jakieś połączenie należy mówić zwięźle, konkretnie i szybko, bo pani w okienku pewnie ma dużą kolejkę ludzi do obsłużenia i jeszcze musi odbierać telefony od takich jak ja. Taka myśl powodowała, że napinałem się. Rozwiązaniem jest zmiana przekonania z tego co napisałem powyżej na: będę mówił w takim tempie jakie chce, to ja chce skorzystać z usług PKP i im powinno zależeć aby mnie wysłuchać i udzielić konkretnych informacji. Poza tym pewnie dzwonią do nich jakieś stare babki (z całym szacunkiem do starych babek:) ) i klecą zdanie 5 minut. Więc stwierdziłem... pieprzyć to! Od jakiegoś czasu nie mam problemu zadzwonić do jakiejkolwiek instytucji. Nie mam też problemu zadzwonić do szefa jakiejś firmy (pozycja autorytetu, wyższa) i powiedzieć,że nie zapłacę jego faktury, bo uważam, że została wystawiona niesłusznie.

To bardzo dużo daje. Warto przyjrzeć się swoim myślom. Na "rynku" jest wiele sposobów rozwalania przekonań np. The Work, który dobrze koresponduje z duchową ścieżką. Kiedyś go próbowałem, ale nie potrafiłem z niego korzystać. Dla mnie tak jak pisałem wyżej najlepsze jest wchodzenie w sytuacje krytyczne, wychodzenie z boxa, od razu na głęboką wodę. Patrząc na swoje życie wstecz bardziej jestem wdzięczny losowi za to co mnie spotkało "złego" i to że się nauczyłem coś dzięki temu - urosłem niż za sytuacje kiedy byłem bezpieczny i wiodłem nudny żywot.

Przekonania, które ostatnio mam w swoich myślach:

1) Mając 18 lat przejmujesz się co pomyślą o Tobie inni. Mając lat 40 nie przejmujesz się co pomyślą o Tobie inni. Mając lat 60... nikt nie przejmuje się już Tobą.

Na cóż mam 32 lata więc z każdym rokiem powinno być coraz lepiej.

2) Drugi cytat jest z książki Bodo Schafer'a : "Minimalne cele nie pozwalają wieść spektakularnej egzystencji". Czyli jeśli godzisz się na to co mas teraz to tak naprawdę będzie miał 10% więcej lub mniej tego o czym myślisz. Przykład: jeśli uważasz w głębi siebie, że powinieneś zarabiać miesięcznie 3 000 zł, to będzie zarabiał sumę z przedziału 2 700 - 3 300 zł. To ma oczywiście przełożenie na inne dziedziny.

Pozdro!
Wojciech
avatar
Dodane dnia 30-07-2016 15:37 #10
Chciałem się odnieść do tego zdania o PKP. No właśnie, nie musisz jak najszybciej i najzwięźlej przekazywać nikomu informacji. W relacji rynkowej jest tak jak piszesz, ale wśród normalnych ludzi powinno być podobnie. To znaczy, że nie tylko ktoś ma usłyszeć to co masz wypowiedzieć, ale i Ty sam musisz mieć możliwość wypowiedzi... coś tu gmatwam :) Chodzi o to, że relacja mówca-słuchacz powinna być równorzędna. Tobie zależy na przekazaniu informacji, a tej drugiej osobie na jej odbiorze. Czy to nie jest tak, że jak się jąkasz to właśnie przesadnie dbasz o tą drugą osobę?
Lucass
avatar
Dodane dnia 07-08-2016 22:12 #11
Nie, to nie wynika z jąkania tylko z przekonań, o których napisałem powyżej, że pewnie kobita, która odbiera cały dzień telefony jest zdenerwowana, bo ciągle ktoś jej zawraca głowę jakimiś pierdołami i chce załatwić sprawę szybko.

Ostatnio zauważyłem, że w 95% ludzie z którymi rozmawiam kiedy się jąkam mówią np. przepraszam Pana ale coś strasznie zakłóca sygnał i słyszę co drugie słowo. To znaczy, że Ci ludzie nie zakładają, że się jąkam tylko, że coś jest z połączeniem. Zdajecie sobie sprawę jakie to może mieć przełożenie na jakość naszej rozmowy kiedy coś takiego usłyszycie? :)
monopix
avatar
Dodane dnia 09-08-2016 16:44 #12
Wojciech dnia 30-07-2016 15:37, napisał/a:
Czy to nie jest tak, że jak się jąkasz to właśnie przesadnie dbasz o tą drugą osobę?


Ja bym skasował znak zapytania, chyba, że to pytanie retoryczne ;) i nazwał bym to zajmowaniem się nie swoim życiem, bo zamiast zajmować się swoim życiem, zajmujemy się tym co inni powinni robić, myśleć, czuć, a to nie jest nasza sprawa, tylko tych osób.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
> Nazwa Użytkownika

> Hasło

Zapamiętaj mnie
Zaloguj jako ukryty



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Ostatnie Komentarze
slawek_w
dnia 24-10-2017 20:15
Po dłuższej przerwie zapraszam na kolejną wideokonferencję. Temat: co robimy aby ukrywać jąkanie. Pi...
Przejdź do komentarza
virino
dnia 02-10-2017 11:29
Przyznam, że z zaskoczeniem, skonstatowałam, że Demostenes był dla mnie bardzo inspirującym miejscem...
Przejdź do komentarza
Ralph
dnia 02-10-2017 08:18
Tylko nie wybieraj opcji "nigdy" ... czekamy na pozytywne wieści ;)
Przejdź do komentarza
slawek_w
dnia 24-07-2017 06:59
Unikanie wypowiadania się tematem najbliższego spotkania. Data: środa (26. lipca), godzina 20:00. ...
Przejdź do komentarza

> Więcej komentarzy <
Popularne artykuły w ostatnich 6 miesiącach
Katowice - otwarte forum dyskusyjne oraz wykład...
Terapia poznawczo-behawioralna od ASRC – ...
W oczekiwaniu na nową odsłonę strony...
Terapia poznawczo-behawioralna od ASRC – ...

Użytkowników Online
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 2,585
Najnowszy Użytkownik: Mateusz31
Ostatnio na stronie
podomka03:00:32
Mateusz3105:18:06
jimmy 1 dzień
HubertMU 2 dni
duszek97 3 dni
bonio12345 3 dni
rampage 4 dni
bigosik 4 dni
Open 5 dni
zumbi 5 dni
juliarozicka 5 dni
tirirum 5 dni
SCOOTER 5 dni
Oraz 2 ukrytych