Strona główna · Wskazówki dla jąkających · Autoterapia jąkania · Forum · Jak pomóc osobie jąkającej? · FAQ · Kontakt
Kluby J
Czat
Czatuje: 0 użytkowników
Materiały archiwalne
Zen i sztuka terapii jąkania - Andreas Starke
Obrazek

Zen i sztuka terapii jąkania - Andreas Starke

Panie i panowie,

Prawdopodobnie jesteście zaskoczeni tytułem wykładu: Zen i sztuka terapii jąkania. Nie oczekujcie zbyt wiele po tytule tego wykładu. Chociaż uważam, że dysponuję jakąś wiedzą z zakresu terapii jąkania, to nie rozumiem wielu rzeczy związanych z Zen. Jednak może to leżeć w samej naturze Zen.

Czym właściwie "jest" Zen jest trudniejsze do określenia niż to, czym "nie jest". Zen nie jest moim zdaniem religią i Zen nie jest ezoteryczny w codziennym znaczeniu tego słowa. Być może Zen jest ezoteryczny w rzeczywistym znaczeniu, ponieważ mistrz najczęściej służy za przewodnika dla adeptów Zen a "oświecenie" (satori) może być postrzegane jako pewnego rodzaju inauguracja.

Moim zdaniem Zen to przede wszystkim szkoła myślenia i biorąc pod uwagę to, jak bardzo myślenie wpływa na całe życie, jest to również szkoła życia. Możliwe, że hasło "droga do oświecenia" najlepiej charakteryzuje Zen.

Powód, dla którego chcę powiedzieć dziś o Zen i jego pokrewieństwach z terapią jąkania, jest naturalną konsekwencją mojego zagłębiania się coraz bardziej i bardziej w lekturę Zen (książki najważniejsze dla mnie to Thich Nhat Hanh "Zen Keys" i Radcliff, Radcliff "Understanding Zen"). Studiując, okazało się, całkowicie niespodziewanie dla mnie, że natknąłem się na wzmianki i elementy, które są mi dobrze znane z terapii jąkania. Odkryłem podobieństwa i sposoby zastosowania podstawowych idei, które odgrywają ważną rolę również w Zen.

Zjawiska

Jednym z najważniejszych dążeń ucznia na drodze do oświecenia w Zen jest chęć pozostawania czujnym wobec nierozważania pojęć o pewnych rzeczach jako bardziej prawdziwe, niż faktycznie są w rzeczywistości (mam tu problem z oddaniem sensu tego zdania, chociaż tak naprawdę jest ono dosyć proste do zrozumienia w oryginale: "not to consider conceptions about things to be more real than the things themselves"). "Mapa nie jest obszarem", te słowa Alfreda Korzybskiego polsko-amerykańskiego ojca semantyki ogólnej, nakreślają ten aspekt bardzo wyraźnie. Semantyka ogólna jest filozoficzną/lingwistyczną/psychoterapeutyczną szkołą, która może być postrzegana jako lingwistyczne odgałęzienie Zen. Niektórzy ludzie uważają ją za jedno ze źródeł rozwoju terapii Gestalt Fritza Perlsa. Obie obfitują w podobieństwa.

Jakie to wszystko ma znaczenie dla terapii jąkania?

1. Zawsze byłem bardzo podejrzliwy w stosunku do wielu różnych skojarzeń wyzwalanych przez fenomen jąkania u wielu specjalistów i laików. Nie lubię rozwodzić się nad raczej ordynarnymi teoriami, mówiącymi, że jąkanie wskazuje na jakiś rodzaj słabości charakteru. Nieznacznie bardziej poważne teorie sugerują, że ludzie jąkają się, ponieważ mogą w ten sposób uchylać się przed porozumiewaniem z innymi lub ponieważ w zasadzie są niezdolni do komunikowania się i ta niezdolność jest manifestowana właśnie poprzez jąkanie (patrz Westrich). Cała literatura jąkania jest pełna domniemanych wyczerpujących rozważań dotyczących znaczenia jąkania odnośnie do rodziny, osobowości lub sposobu życia jąkały. Moja nieufność wynika z obserwacji, które wskazują na niewiele podobieństw wśród jąkających, kiedy porównujemy osoby jąkające się między sobą. Te pojedyncze podobieństwa, które zauważamy, mogą zostać zrozumiane zwyczajnie jako konsekwencje, niż jako przyczyny jąkania.

Niemniej jednak zawsze zauważam u siebie i u innych pokusę pozwolenia koncepcjom, jakie mam odnośnie do jąkania i ludzi jąkających się, wpływać na obraz, który wynika z bezpośrednich obserwacji. Ostatnio słuchałem wykładu "Jąkanie i rodzina", w którym prezentujący zacytował wypowiedź ojca jąkającego się dziecka. Następnie zwrócił się do publiczności słowami, "Możecie sobie wyobrazić, co to oznacza, gdy ojciec jąkającego się dziecka mówi takie rzeczy." Naturalnie ktoś może pomyśleć coś i ty możesz sobie to wyobrazić, ale takie założenie nigdy nie jest bezpieczne. Żaden "wgląd", który ktoś może mieć w temat jąkania, nie prowadzi do "bezpiecznych" osądów, jeśli ten ktoś przełoży te spostrzeżenia na prawdziwą jąkającą się osobę i jej krewnych.

Tym, co chcę zaznaczyć, jest to, że: Jąkanie nie dowodzi NICZEGO. Parafrazując słynny wiersz Gertrude Stein (1874-1946): Jąkanie to jąkanie to jąkanie. (ang. Stuttering is Stuttering is Stuttering)

2. Uważam za poważne nieszczęście to, że w wielu programach treningowych, szczególnie w jąkaniu, studentom zaleca się głównie obserwowanie i doświadczanie co jąkanie (u innej osoby, np. u pacjenta) "robi z nimi" lub "jak mogą sobie z nim radzić". Te ćwiczenia powiązane z obserwacjami są istotne, być może nawet kluczowe, ale nie powinny powstrzymywać nas od praktykowania i realizowania skrupulatnych bezpośrednich obserwacji na pacjencie.

Pozwólcie mi coś zasugerować: obserwacja własnych reakcji jako słuchacza na zakłóconą mowę wytwarzaną przez osobę jąkającą się dostarcza, co najwyżej, dostępu do pewnych założeń dotyczących reakcji innych słuchaczy (z którymi osoba jąkająca musi sobie radzić na co dzień). To z kolei daje pewne wskazówki dotyczące jawnych, jak i niejawnych odczuć pochodzących od słuchaczy, z którymi jąkający się musi sobie radzić oraz tego jak obecnie sobie z nimi radzi.

Jednakże w najgorszym razie i ten jest bardzo prawdopodobny, obserwacja jego własnych odczuć uniemożliwia obserwatorowi wgląd w zachowania mowne pacjenta. Ryzykując przedstawienie kiepskiego porównania, a każde porównanie jest kiepskie, jeśli posuniemy się za daleko: tenisista nie zrobi żadnych postępów, jeśli jego trener skupi się na obserwacji tego, co on (trener) czuje po straconym punkcie meczowym.

3. Chciałbym wytłumaczyć fenomenologiczne podejście do kolejnego wspaniałego przykładu z terapii jąkania.

Ważne jest dla mnie zadbanie o to, aby na początku terapii pacjent otrzymał szczegółowe wprowadzenie do fonetyki, włączając w to proces oddychania i fonacji w wymiarze około sześciu godzin. Uważam, że jest to dobra inwestycja czasu. Pacjent dowiaduje się czegoś o produkcji mowy, tę wiedzę wykorzystujemy później, oraz poznaje słownik pojęć, które pozwalają na lepszą i łatwiejszą komunikację. W ten sposób kładziemy kamień węgielny pod umiejętności, które będą ogromną korzyścią dla jąkały: wykonywanie ruchów artykulacyjnych (mownych) jako ruchów wolicjonalnych z maksymalną dotykową, propriocepcyjną i kinestetyczną percepcją jest jedną z najważniejszych procedur terapeutycznych.

Od samego powstania naszej terapii grupowej w 1987 r. jestem regularnie proszony przez pacjentów oraz współpracowników o napisanie kompendium dla pacjentów, przynajmniej tabeli dźwięków podobnej do opublikowanej IPA, tak aby mogli do niej w każdej chwili wracać, kiedy z czasem będą zapominali o szczegółach. Nie zrobię tego.

Okazuje się, że pacjent skorzysta dużo bardziej, jeśli używa "laboratorium", tj. jego aparatu mowy, który zawsze jest z nim, aby dojść do koniecznych wniosków "na żywym obiekcie" zamiast patrzeć w tabelę. Ma to również tę przewagę, że pacjent jest zmuszony do polegania na dotykowym propriocepcyjnym kinestetycznym sprzężeniu zwrotnym, zamiast polegać na kartce papieru. Oczywiście musi również odnieść sukces w ignorowaniu akustycznego sprzężenia zwrotnego, ale to jest inna historia.

Mam nadzieję, że rozumiecie mój punkt widzenia. Tabela fonetyczna byłaby dokładnie tym, czego powinien unikać uczeń Zen. Pacjent narażony byłby na ryzyko zrozumienie tabeli, zamiast zrozumieć proces produkcji mowy. Co gorsze, pacjent może ulec złudzeniu, że rozumie swoją produkcję mowy, kiedy w rzeczywistości rozumie jedynie abstrakcyjne pojęcia jej dotyczące lub nawet dotyczące produkcji mowy w ogóle. Nawet najbardziej precyzyjny wyrafinowany system fonetyczny stanowi już byt o wysokim stopniu abstrakcji w stosunku do rzeczywistego systemu produkcji mowy prawdziwej osoby, która naprawdę mówi.

Mindfulness

Teraz chciałbym powiedzieć o czymś innym, co w pewnym stopniu jest powiązane z tematem. Dotyczy to zasady "tu i teraz". Jednak należy zauważyć, że wyrażenie "tu i teraz" nie jest wyłącznie słowem-wytrychem, oznaczającym tylko tyle, że można zapomnieć o przeszłości, nie myśleć za dużo o przyszłości. Wtedy to byłoby coś w stylu negatywnej definicji: To, co pozostaje, jest właśnie "tu i teraz". (Znamy również inne slogany jak "pozytywne myślenie" i "droga jest celem"/"podróż jest nagrodą", które łatwo mogą zostać niepoprawnie zrozumiane).

W Zen termin "mindfulness" wywodzi się z "tu i teraz". Uczniowie Zen starają się robić wszystko uważnie. Oznacza to, że osoba celuje w robienie wszystkiego w stanie umysłu, w którym wszystkie zmysły są "otwarte", w tym mowa. W wyniku tego osoba w każdym momencie zauważa wszystko, co ma miejsce, również to, co sama robi. Stan ten może zostać osiągnięty przez codzienne działania, jak również poprzez nieprzerwaną praktykę może być utrzymywany przez dłuższy okres. A zatem dotyczy ona czegoś, co może zostać nazwane codzienną medytacją. Niemieckim wyrażeniem tego stanu jest słowo "Achtsamkeit" wywodzące się z "achtsam", które oznacza zarówno "uważny", jak i "staranny" (ostrożny).

Co to ma wspólnego z terapią jąkania? Zobaczcie, nasze podejście w terapii jąkania stanowi pewnego rodzaju objazd (obejście). Ten objazd jest konieczny, ponieważ dążymy do rezultatu, który ma się pojawić bez świadomego wysiłku, mianowicie do spontanicznej normalnie-płynnej mowy. Nie można tego w żaden sposób wymusić, to się stanie bądź nie. Na objazd składa się stosowanie świadomego wysiłku w celu osiągnięcia stanu, w którym "to się dzieje". Nazywamy ten stan "pozostawania płynnym". Jąkała "jest płynny", kiedy jest w tym stanie. [Dla amerykańskiego czytelnika może nie być to specjalnie imponujące, ponieważ wyrażenia "być płynnym" i "stawać się płynnym" są używane dawna. Niemniej jednak nie jestem pewien czy fakt, że odnosi się to do szczególnego stanu umysłu i ciała jest zawsze doceniany.]

Jak się okazuje najbardziej efektywnymi środkami doprowadzającymi do stanu "pozostawania płynnym" jest praktykowanie wolnych, mocnych i gładkich ruchów, które przypominają ruchy z normalnej mowy, ale jednocześnie nią nie są. Nazywamy to "spowolnioną mową" (mową w zwolnionym tempie). Jest ona anormalna, ponieważ stan umysł-ciało podczas wykonywania spowolnionej mowy jest anormalny. Gdy mówimy spontanicznie, cała uwaga jest skupiona na komunikacji, a na sam proces mówienia nie zwracamy uwagi. W przeciwieństwie do tego mowa w spowolnionym tempie zachodzi w stanie uważności (mindfulness), co może być podobne do intencji sportowca, który podnosi umiejętności tylko po to, aby robić postępy w programie treningowym. Naszym zamiarem nie jest używanie spowolnionej mowy do komunikowania się z innymi.

Aspekt "mindfulness" w naszej formie terapii jąkania może nie być do końca w zgodzie z Zen. Nade wszystko, nie chcemy, aby pacjent zawsze musiał mówić w uważny sposób. Nie chcemy ograniczać pacjenta do anormalnego sposobu mówienia i nie zrobilibyśmy tego, nawet jeśli byłoby to korzystne w znaczeniu podążania "drogą do oświecenia". W końcu większość z nas nie jest nauczycielami Zen, a nasi pacjenci nie przychodzą do nas jako uczniowie Zen. Jestem jednak przekonany, że korzystamy tu z czegoś, co w Zen od dawna jest uważane za pożyteczne.

Przy okazji w ostatnim czasie przeczytałem bardzo interesującą książkę "The Inner Game of Tennis" autorstwa Timothy Gallweya. Uświadomiłem sobie, że nasza praca jest również zgodna z zasadami najbardziej zaawansowanych treningów światowej klasy sportowców. Dotyczy to szczególnie zasady "mindfulness".

W naukach ruchu (sports science, motor learning and control, motology) istnieje interesujące rozróżnienie między koncentrowaniem się na rezultacie (Knowledge of Results) i skupianiu się na procesie (Knowledge of Performance). Skupianie się na rezultacie oznacza koncentrowanie się nad tym czy się jąkamy bądź nie, jak również na częstotliwości i formie, jaką przyjmują zająknięcia. Natomiast skupianie się na procesie oznacza obserwowanie i analizowanie ruchu(ów) w trakcie zająknięcia. Jest oczywiste, że głęboka przemiana będzie miała miejsce w postawie pacjenta, jeśli z powodzeniem przekieruje orientację z "rezultatu" na "proces".

Przepływ / zanurzenie / dostosowanie

Kolejnym punkt, który chciałbym omówić bardziej szczegółowo, był już poruszany wcześniej. Dotyczy on stosowanego objazdu w terapii. Przez całą fazę modyfikacji terapii Van Ripera robimy coś - nie robimy tego w celu komunikowania się, ale jako ćwiczenie - co nie jest w żadnym wypadku celem terapii: mowa w spowolnionym tempie, zaniechania (ang. cancellations) i wyciągnięcia (ang. pullouts). Głównym celem terapii jest wywołanie u pacjenta stanu, w którym mówi spontanicznie z normalną płynnością.

Od pewnego czasu spotykam się z materiałami, które traktują o specjalnych stanach świadomości. Wszystko zaczęło się od książki "Zen and the art of motocycle maintenance" ("Zen i sztuka utrzymywania motocykli") Roberta Pirsiga aż do badania "Flow - The Psychology of Optimal Experience" Mihaly Csikszentmihalyi, który używa pojęcia "flow" (przepływ) dla tych "stanów optymalnego doświadczenia" (lub doznania, ang. experience). Ciekawe, że te rzeczy odgrywają coraz ważniejszą rolę w psychologii sportu. Wielki dyrygent Sergiu Celibidache (1912-1996) wielokrotnie mówił o stanach, w których orkiestra nie gra, ale w których "to" gra orkiestrą. Wielu programistów jest również świadomych tych specjalnych stanów świadomości. Nazywam jeden z nich "stanem dalekowzroczności". Jest to stan, w którym twórca oprogramowania ma wszechstronny lub niemal wszechstronny przegląd złożonego systemu komputerowego. W tym stanie osoba nie odczuwa głodu, pragnienia lub zmęczenia. Ten stan jest trudny do osiągnięcia i musi być uważnie strzeżony, aby go nie utracić.

W terapii zauważamy z dużą regularnością, że jąkający "stają się płynni". To wymaga pewnego wytłumaczenia, ponieważ jako terapeuci na pewno wiecie, że częstotliwość i nasilenie jąkania mogą być bardzo zmienne, i większość osób jąkających się zna sytuacje, w których w ogóle się nie jąkają lub jąkają się rzadko i tylko łagodnie. "Stawanie się płynnym" oznacza tu, że jąkała doświadcza coraz częściej i częściej stanów, w których normalnie (stosownie do jego doświadczeń) oczekiwałby po sobie jąkania, ale w rzeczywistości się nie jąka lub jąka się z dużo mniejszą częstotliwością i mniejszym nasileniem niż się tego spodziewał. Jeden z moich pacjentów, kiedy zapytałem go o jego płynność, powiedział, "Czuję się jak w pewnego rodzaju strumieniu, przepływie".

Teraz mamy do czynienia z ważnym pytaniem: Co takiego technik motocyklowy, muzyk, sportowiec i programista robią, aby manipulować tymi stanami świadomości i jak możemy to zastosować do terapii jąkania? Jest to także pytanie czy zajmujemy się "tylko" stanami świadomości, czy dotyczy to również stanów systemu motorycznego i sensorycznego. To, że stany umysłu i systemów motoryczno-sensorycznych pracują razem, łatwo jest zauważyć u muzyków i sportowców. Angielskie wyrażenie "set" (dostosowanie) wydaje się tu pasować. Przystosowanie oznacza ustawienie zarówno skupienia, jak i filtrów dla wejścia sensorycznego i załadowanie programów motorycznych.

Odniesienie do Zen wynika z tego, że realizowana jest tu "nieumyślna perfekcja". W literaturze Zen natknąłem na bardzo niewiele informacji, jak osiąga się ten stan "nieumyślnej perfekcji". Szczególnie Herrigel (1884-1955) w "Zen in the art of archery" nie jest bardzo instruktywny, ale odnosi się raczej do tajemniczych powiązań.

W sport science (nauki zajmujące się badaniem sportu) wiadomo już więcej. Jest to zgodne z obserwacjami, że oprócz sprawności fizycznej sportowca to jego działania na krótko przed realizacją zadania odgrywają znaczną rolę.

Muzycy prawdopodobnie muszą osiągnąć stan optymalnego doświadczenia w inny sposób. Jak to robią, nie wiem. Wszyscy mówią, że praktyka pomaga.

W terapii jąkania prowadzi to do następującego pojęcia. Ostatecznie używając narzędzi upłynniających mowę, nie jest dla mnie istotne czy jąkała może uniknąć zająknięcia albo skrócić lub uprościć jego jąkanie. Naprawdę interesującym punktem jest to, czy używanie tych umiejętności sprawia, że jąkała osiąga stan, w których "jest płynny", tj. w którym się nie jąka i w którym umiejętności mają wystarczającą moc do realizowania tego zadania.

Proszę odróżnić bardzo wyraźnie to podejście od koncepcji automatyzacji technik mowy. Pojęcie automatyzacji technik mowy oznacza, że sposób mowy wolnej od zająknięć i początkowo nienaturalnej (tj. poprzez zniekształconą prozodię) jest praktykowany i używany przed dłuższy okres do momentu aż nie wymaga on żadnego świadomego wysiłku związanego z kontrolowaniem mowy (i prozodia przestaje być zniekształcona). Można to nazywać "podejściem globalnym".

W przeciwieństwie do tego pojęcia, w tym przypadku interesuje nas czy istnieją środki pomocnicze, które mogą wywołać (lub przynajmniej ułatwić) zmianę w motorycznym dostosowaniu, która skutkuje tym, że jąkający "staje się płynny" bez wysiłku.

Moim zdaniem, najlepszy środek pomocniczy w mowie, który jasno to realizuje, bez żadnych dwuznaczności, przynajmniej tak długo, jak nie mam nic lepszego, to: perfekcyjne wyciągnięcie (ang. pullout). Wyciągnięcie ma następujące decydujące zalety: parametry motoryczne, które wpływają na prawdopodobieństwo wystąpienia późniejszych zająknięć, przyjmują wartości optymalne, ciśnienie powietrza w podgłośni staje się stabilniejsze, emisja głosu jest lepsza, a właściwa koartykulacja jest praktykowana przy każdym wyciągnięciu.

Co więcej, wyciągnięcia funkcjonują jako lokalny środek pomocniczy, tj. pomagają osobie jąkającej się wyhamować nadchodzące zająknięcie lub zakańczają zająknięcie w momencie pojawienia. Określenie "lokalny" oznacza tu, że środek pomocniczy w mowie powinien być używany wyłącznie w momencie jąkania.

To prowadzi do paradoksu, tj. że spontaniczna (niekontrolowana) płynna mowa korzysta ze zdolności osoby jąkającej się do należytego jąkania się, tj. do efektywnego obsługiwania zająknięć.

Paradoksy

W poprzedniej sekcji tylko kilkukrotnie odniosłem się do Zen.

W celu usprawiedliwienia tytułu tego wykładu pozwólcie, że na koniec poświęcę trochę czasu tematowi paradoksalnych wyrażeń.

Przez długi czas Zen był uważany za niedostępny dla cywilizacji zachodniej. Coś tak mistycznego mogło się otworzyć tylko przed wschodnim umysłem. W tym kontekście znamienne jest to, że podczas studiowania Zen wciąż i wciąż stajemy w obliczu paradoksów.

Bardzo dobrze znane są tak zwane "koany". Są to enigmatyczne skrawki tekstu często w formie dialogu. Stanowią one przeszkodę nie do pokonania dla myślenia abstrakcyjnego i są używane w celu zahamowania rozmyślania w kategoriach racjonalnych.

Paradoksy, które chciałbym zacytować na koniec tego wykładu, wszystkie są rozwiązywalne. Dlatego też nie są one prawdziwymi "koanami". Niemniej jednak mają pewien posmak Zen, przynajmniej formalnie.

  • "Jąkający, którzy chcą mówić płynnie, powinni nauczyć się należycie jąkać". Jest to kwintesencja zmiany sposobu postępowania (ang. paradigm shift) w terapii jąkania, którą wprowadził Charles Van Riper i jego współpracownicy.
  • "Ciężka droga do odnalezienia łatwego wyjścia" (ang. "The hard way to find the easy way out", Anders Lungberg o terapii jąkania).
  • "Przestałem się jąkać na długo przed tym, jak przestałem się jąkać" (John C. Harrison) To zdanie oznacza, że autor przezwyciężył sposób postrzegania samego siebie jako jąkały, na długo przed tym, jak przestał się jąkać.
  • "Zen does not confuse spirituality with thinking about God while one is peeling potatoes. Zen spirituality is just to peel the potatoes" Alan Watt (1915-1973). To zdanie może nie mieć wiele wspólnego z terapią jąkania; jednak ma duże znaczenie w kontekście Zen.
  • "Był mistrzem w aranżowaniu szczęśliwych zbiegów okoliczności". Szczególnie ten ostatni cytat, który otrzymałem od podróżnika z Azji, jest dla mnie niewyczerpanym źródłem inspiracji. Jest to jedno z najważniejszych pytań w leczeniu jąkania: Co mogę zrobić jako terapeuta i co pacjent może zrobić, aby sprawić, że normalnie-płynna mowa będzie pojawiała się jak szczęśliwy zbieg okoliczności?
Dziękuję za uwagę.

Źródło: http://www.andreasstarke.de

Literatura:
- CSIKSZENTMIHALYI, M.: Flow - The Psychology of Optimally Experience. New York: HarperCollins 1991
- GALLWEY, T.: The Inner Game of Tennis. Revised edition. New York: Random House 1997
- HARRISON, J.: How to Conquer Your Fears of Speaking before People. Anaheim, Ca.: National Stuttering Project 1996
- HERRIGEL, E.: Zen in der Kunst des Bogenschiessens (original edition 1951). English: Zen in the Art of Archery. Various publishers, first edition New York: Pantheon 1953
- ALFRED KORZYBSKI: Science and Sanity - at Introduction ton of Non Aristotelian of system and general Semantics. (First edition 1933) Englewood, N.J.: Institute of General Semantics 1995
- LUNDBERG, A. und B. OLSSON: Behandlung stotternder Kinder in Göteborg - "Der schwere Weg, den leichten Ausweg zu finden" (Treatment of children who stutter in Gothenburg – "The hard way to find the easy way out"). Berlin: VEB Verlag Volk und Gesundheit 1980
- PIRSIG, R.: Zen and the Art of Motorcycle Maintenance. New York: Morrow 1974
- RADCLIFF, B. AND A. RADCLIFF: Understanding Zen. Rutland, VT: Tuttle 1993
- SHEA, C.H., W.L. SHEBILSKE AND S. WORCHEL: Motor Learning and Control. Boston: Allyn and Bacon 1993
- THICH NHAT HANH: Zen Keys – A Guide to Zen Practice. New York: Doubleday 1995
- VAN RIPER, C: The Treatment of Stuttering. Englewood Cliffs, NJ: Prentice Hall 1973
- WESTRICH, E.: Der Stotterer (The Stutterer). Bonn-Bad Godesberg 1971
Komentarze do artykułu: "Zen i sztuka terapii jąkania - Andreas Starke"
monopix
avatar
Dodane dnia 16-06-2013 13:44 #1
Mam wrazenie, ze Pan Andreas strasznie pomieszal rozne rzeczy w tym artykule. Wzial sobie rozne pojecia ktore mu pasowaly i zmiksowal, raczej bez zrozumienia glebszego ich sensu.
virino
avatar
Dodane dnia 16-06-2013 15:42 #2
mono, właśnie pomyślałam, że twojego komentarza tu brakuje:) Ale tym razem się nie rozwinąłeś;) szkoda, bo jestem ciekawa, co można o tym artykule powiedzieć... na kolana mnie nie rzucił. Chociaż uważam, że sam temat mógłby być świetny i rzeczywiście terapia jąkania ma dużo wspólnego z filozofią zen. Fajne jest to, że ktoś to zauważył. Więc może to już wystarczy, żeby warto było to przeczytać.
To zdanie jest interesujące:" Te pojedyncze podobieństwa [między jąkającymi], które zauważamy, mogą zostać zrozumiane zwyczajnie jako konsekwencje, niż jako przyczyny jąkania."
neo, czy mógłbyś od siebie coś dodać, bo rozumiem, że ty uważasz, że to w sobie coś ma, żeby inni też coś z tego mieli? Skoro już trudziłeś się z tłumaczeniem?:)
monopix
avatar
Dodane dnia 16-06-2013 18:26 #3
Sęk w tym, że te sprawy trzeba doświadczyć, a mam wrażenie że pan Andreas, przeczytał parę książek, spodobało mu się parę pojęć i je sobie wziął, tylko, ze intelektualnie nie da się tego zrozumieć, ponieważ to leży poza intelektem.

Bezpośrednio nie będę odnosił się do artykułu, ponieważ mam wrażenie, że nie mam do czego w nim się odnieść.
Jeśli chodzi o Zen, to jest dość trudna droga. Jest sztywny i bez odpowiedniego nauczyciela, można utknąć w tej sztywności na długo. Znam ludzi którzy paręnaście lat go praktykują i dalej maja kłopoty z wyjściem po za swoje uwarunkowania.

Temat oświecenia, bo o nim tak na prawdę mowa, ma bardzo dużo wspólnego z jąkaniem, powiedział bym, że wszystko. Patrząc ogólnie (powiedzmy z wyższego poziomu) jąkanie jest wynikiem cierpienia/bólu. Cierpienie, czy ból jest wynikiem identyfikacji z myślami. Cala sprawa rozbija się o to, aby wyjść po za zasłonę myśli i doświadczyć świadomie tego, że nie jesteśmy tymi myślami, że to iluzja, że ego (poczucie Ja) jest tylko tymi myślami, a nie nami. Gdy będziemy tego doświadczać, zniknie cale cierpienie/ból/strach/lęki/przywiązania/porównywanie/ocenianie i inne tego typu rzeczy które umysł nam serwuje, a więc i przyczyna jąkania. Faktycznie czasem każdy tego doświadcza, każdy przeżywa chwile radości, miłości, ciszy w umyśle, dostrzega piękno - aby doświadczyć tego, trzeba mieć wyciszony umysł, wyjść chociaż na chwile po za myśli. Ponieważ jednak jesteśmy generalnie przywiązani do naszego umysłu, do myśli, oceniania i naszych przywiązań, takie chwile długo nie trwają i szybko giną pod zasłoną umysłu. Ponieważ umysł ma tendencje do walki, do porównywania, do oceniania, do przywiązań, zaczynamy cierpieć. Druga strona cierpienia jest doznawanie przyjemności, jak sex, używki, telewizja, fantazjowanie o czymś ale tego tupu rzeczy są dalej w sferze umysłu, a wiec nie dają nam prawdziwej satysfakcji z życia, radości, miłości, piękna, ciszy, ponieważ te rzeczy leża po za umysłem. Aby je doświadczyć, trzeba wyjść po za myśli/myśliciela/umysł.

Oświecenie jest właśnie tym wyjściem po za myśli/myśliciela, po za przywiązania, oceny, po za ten cały syf przez który cierpimy. Więc i po za jąkanie, ponieważ przyczyny jąkanie leża w umyśle.
Jednak to, że każdy doświadcza piękna/miłości/radości/ciszy nie oznacza, że każdy momentalnie jest oświecony ;) Tutaj jest jeszcze sprawa świadomości, która musi ten stan rozpoznać i doświadczyć.
Każdy ma to w sobie i ma ten potencjał na wyciągnięcie ręki.
Oświecenie można podzielić na dwa etapy. Pierwszy to chwilowe doświadczenie oświecenia. Jest to dość głębokie wejście w chwile obecną. Inaczej mówiąc dość głębokie wyjście po za umysł, na tyle duże, aby doświadczyć tego/zauważyć (bez myśli - okiem świadomości), że ego jest tylko iluzją, że nie ma czegoś takiego jak lęk, strach, zło czy dobro, że to wszystko co do tej pory uważało się za prawdę i takie ważne, jest tylko iluzja umysłu który nam zasłaniał tą prawdę. Gdy naprawdę się tego doświadczy jest to przeżycie jedyne w swoim rodzaju, nie da się tego porównać z niczym innym. Jest to czysta radość, wdzięczność, ekstaza tego że jesteś, że żyjesz, widzisz, słyszysz, doświadczasz i jesteś wdzięczna za to, no trudno to w słowach wyrazić, nie da się tego łatwo przekazać, ponieważ, jeśli ktoś tego nie doświadczył, to będzie to porównywał do swoich przeżyć, a one raczej nie wychodzą z cienia myśli.
Ten etap czasem nazywa się przebudzeniem, czasem oświeceniem częściowym, czasem doświadczeniem przebudzenia, lub oświeceniem (drugi pełnym oświeceniem).
Drugi etap to oświecenie, pełne oświecenie, gdy nie mamy już żadnych przywiązań do myśli i generalnie żyjemy w tym stanie prawie zawsze. Prawie ponieważ oczywiście czasem myślenie jest potrzebne ;) Ale wtedy umysłu używa się jak narzędzia, a nie na odwrót.

Nie trzeba być oświeconym, aby się nie jąkać ;) ale wejście w ten stan, przynajmniej jedną nogą jest w moim odczuciu niezbędne. Ponieważ będąc w tym stanie, nawet dość płytko, nasze schematy odpowiedzialne za jąkanie rozpływają się po pewnym czasie i później już nie tak łatwo wrócić do jąkania, nawet jeśli mocniej się zestresujemy czymś. Oczywiście z każdego etapu można się cofnąć, jeśli uzna się, że czegoś się nie nauczyło. Lekcje można powtarzać do bólu ;)
Technik jest mnóstwo, ale zawsze trzeba pamiętać, że techniki tworzą tylko pewną sytuację w której jesteś. Klucz leży w Tobie, a nie w technikach.

Generalnie trzeba skorzystać z jednego z wejść, z jednego z aspektów Ciebie samego, które leżą po za umysłem, czyli piękna, miłości lub ciszy umysłu, ew radości, ale ta łatwo może się przerodzić w ekscytacje umysłu i znowu pojawi się myślenie. Osobie niedoświadczonej trudno jest rozróżnić ekscytacje umysłu od prawdziwego doświadczenia po za umysłem, więc ta droga jest dość złudna.
Zaczynamy od dostrzeżenia takiego aspektu np: piękna, patrzymy na coś, czy słuchamy, czy coś tam innego, czego doświadczamy.. zauważamy to, i pozwalamy temu, być, pozwalamy naszej uwadze iść tam gdzie sobie chce, Na początku możemy ew. trochę ją nakierować. Zaczynamy wchodzić w piękno którego doświadczamy np: widząc coś, bez oceniania tego, uwaga będzie się zatrzymywać na tym co piękne, wchodzimy coraz głębiej w ten stan, pojawia się cisza, pojawia się radość, i poczucie miłości, czasem wymaga to trochę czasu, czasem sporo prób i błędów, ale im głębiej wejdziemy w ten stan tym mocniej go odczujemy, wtedy może pojawić się zrozumienie czegoś na poziomie głębszym niż umysł, ale do niczego nie dążymy, pozwalamy rzeczom dziać się tak jak jest, mówimy temu co się dzieje "tak". Czas odgrywa tutaj role. Przebywanie 5 sekund to może być za mało. Oczywiście dobre i to, ale warto wydłużać przebywanie w tym stanie, aby wejść głębiej.
Tutaj podałem przykład na pięknie, ale możemy zacząć od innych aspektów, reszta i tak się pojawi, gdy zaczniemy wchodzić w ten stan, inaczej mówiąc wychodzimy z myśli/umysłu.
A techniki traktował bym właśnie jako stwarzanie sobie dogodnej sytuacji i tyle. Równie dobrze może to być wolna mowa, spacerowanie po mieście, czy lesie, medytacja siedząca, obserwacja oddechu/emocji/myśli, czy cokolwiek innego. Aby po prostu stworzyć warunki sprzyjające wejściu w jeden z aspektów naszego istnienia.

Cierpliwość, tolerancja, prawość, prawdomówność, miłosierdzie, miłowanie, dobroć, życzliwość, wyrozumiałość, wdzięczność i tym podobne rzeczy sprzyjają wejściu w ten stan, dlatego warto i na nie zwrócić uwagę. Aby umysł miał mniej sposobności do walki, oceniania i tak dalej.
To można nazwać odpowiednim nastawieniem. Nie będzie to jeszcze po za umysłem, ale jest tym co bardzo pomaga wejść w ten stan po za umysłem, ponieważ są to rzeczy które są pochodna tego stanu. Warto zwrócić na te rzeczy uwagę, bez tego trudno będzie wejść w ten stan. Gdy te rzeczy są mocno rozwinięte, bardzo łatwo jest wejść w stan bez umysłu.

Pracując nad tym pracujemy na samej przyczynie jąkanie, wiec nic innego nie musimy robić. Oczywiście warto stworzyć sytuacje która sprzyja temu, jak np: wolna mowa, czy coś tam innego. Ale nie jest tak, że samo stworzenie danej sytuacji już jest wejściem w ten stan. Przykładowo, sama wolna mowa to za mało, trzeba jeszcze wejść w któryś z aspektów (miłość, piękno, ciszę, ew.radość), wtedy pojawią się i inne aspekty, umysł się wyciszy, a nasze schematy i przywiązania zaczną się zmieniać, a jąkanie razem z nimi.
Inaczej mówiąc, sama wolna mowa, czy ćwiczenia, nie zmienią naszego przywiązania do oceniania, do tego co wywołuje stres, napięcia i cierpienie. Owszem na chwile możemy zmienić sposób myślenia, i nie będziemy się jąkać, ale do puki jesteśmy przywiązani do myśli, do naszego myśliciela, umysł prędzej czy później wróci do starych schematów i jąkanie się pojawi.

To tak w skrócie ;) To co napisałem jest tak naprawdę wystarczające. Oczywiście czasem warto coś poczytać więcej (zwłaszcza E.Tolle). Niestety im więcej "wiedzy", im więcej czytania, tym więcej myślenia, tym więcej umysł ma pożywienia do myślenia. A wtedy trudniej wyjść po za to i doświadczyć tego o czym piszę. Dlatego np: w Zen uczniom nie zaleca się czytania poza podstawy poziomu na którym są, tylko doświadczanie, jednakże to ma sens tylko przy dobrym nauczycielu.

Jak widzisz powstał artykuł "Oświecenie a jąkanie" ;).
Starałem się to wyjaśnić dość prosto, nie wchodząc za bardzo w jakieś pochodne tematy jak energetyka, czyli miedzy innymi prawo karmy, czy rzeczy które pojawiają się z czasem gdy dłużej przebywamy w stanie bez umysłu.

Jak zawsze zachęcam, aby samemu spróbować i doświadczyć, bez tego nie da się zrozumieć. Nie jest to takie skomplikowane na jakie być może wygląda, chociaż nie łatwe w stosowaniu, ale warto, korzyści są ogromne.
dru
avatar
Dodane dnia 17-06-2013 14:27 #4
Zen

To jedno

A Zenek

To drugie


(D. Brzóska-Brzóskiewicz)

Z pełną sympatią, Mono ;)
virino
avatar
Dodane dnia 17-06-2013 23:42 #5
mono... cały ty:D Dzięki za poświęcony czas, ale ja nadal jestem w d...:)
monopix
avatar
Dodane dnia 18-06-2013 11:24 #6
;) to dobrze, to mnie też uczy.
Opisze Ci ;) Zobacz oczami wyobraźni, nie spiesząc się nigdzie.. wczuj się :

Siadasz w parku na ławce nad stawikiem. Dajesz sobie czas na to aby tam siedzieć, nie spieszysz się, jesteś tam bo Ty tak chcesz, wiec nigdzie nie musisz gonić. Nie spieszysz się nigdzie.
Jest piękny dzień, słoneczko świeci, patrzysz jak pięknie promienie słońca padają na liście drzew, jak te liście powoli poruszają się na wietrze, jak woda migocze, jak kaczuszki sobie pływają.. jak pięknie sobie żyją, jakie to cudowne, że mogą sobie tak pływać.. może poczujesz radość z tego powodu, że masz sposobność obserwować to wszystko. Twoja uważność sobie to wszystko ogarnia w swoim tępie, takim jakim potrzebuje, a myśli powoli odchodzą, koncentrujesz się i skupiasz na tych pięknych doświadczeniach które masz właśnie okazje przeżywać. Możesz sobie zdać sprawę, że to jest cenne, że obserwujesz życie. Że to życie w Tobie obserwuje to wszystko. Czując wdzięczność, przeogromną wdzięczność za to wszystko.
Uśmiechasz się, z wdzięcznością do tych kaczek, do tych drzew, do wody i słońca, za to, że są, za to wszystko..

Idziesz chodnikiem przy ulicy, mijając blok za blokiem, człowieka za człowiekiem. Obserwujesz błyskające światła, chmury na niebie, trawę poruszającą się na wietrze. Co krok coś przemija przed Twoja uwagą i pojawia się coś nowego, przemija i pojawia. Coś błyszczy, odbijają się promienia słońca. Jesteś przy tym, obserwujesz. Możesz w tej chwili dostrzec piękno które wyłania się z tego wszystkiego.
Mijasz ludzi, uśmiechając się w duchy do nich, ponieważ są częścią tego wszystkiego, częścią Twojego doświadczenia, są przy Tobie i dla Ciebie, pomagają Ci w taki czy inny sposób poznać siebie. [ Nie oceniasz ich, nie myślisz, po prostu uśmiechasz się do nich z dobrocią i wdzięcznością. ] Jesteś im za to wdzięczna, dziękujesz im za to że są, nawet jeśli Cie nie znają a Ty ich, ale są przy Tobie, mijają Cie co krok.
W środku pojawia się cisza i radość tego całego doświadczenia. Słychać dźwięki, odgłosy ulicy, rozmowy ludzi, a Ty w tym wszystkich uczestniczysz, będąc i obserwując. Ogarnia Cie radość i wdzięczność za to, że masz sposobność być tu gdzie jesteś. Cieszysz się tym czując cisze która jest w Tobie, która jest Tobą.

Idziesz wieczorem do klubu, pobawić się trochę, może kogoś poznać, a może po prostu pobyć tam sobie trochę. Pozwalasz sobie na to, bo czemu nie ;) Pozwalasz sobie być tam gdzie jesteś. Godzisz się na to. Nie masz oczekiwań, pozwalasz się zaskoczyć. Uśmiechasz się na samą myśl tego co przyniesie Ci teraźniejszość, bez wyobrażeń o niej, pozwalasz się zaskoczyć. Wchodzisz do klubu i nie wiesz co będziesz robić, nie masz żadnych oczekiwań, ciesząc się tym co jest. Stoisz obok parkietu, widząc jak ludzie się bawią, nawiązują relacje, uśmiechają do siebie, stoją sobie, obserwując się na wzajem. Jesteś w tym. Światła mrugają, ruszają się, widzisz jak te wszystkie kolory pięknie ze sobą współgrają. Czujesz radość wpływającą do Ciebie, jak by wszystko miało swoje miejsce, było dla Ciebie, a Ty dla nich. Gra jakaś muzyka, obserwujesz jak ludzie tańczą, z wdzięcznością i radością tego doświadczenia. W środku panuje spokój, po prostu obserwujesz, jesteś tam. Zamieniasz z kimś parę zdań, uśmiechasz się do niego, a on/ona do Ciebie. Nie jest ważne co mówicie, słowa same wypływają. Nie jest ważne co robisz, ani to że tam jesteś. Wszystko dzieje się jak by samo z siebie. Z poczuciem wdzięczności żegnasz się z Tą osobą za to, że była, że rozmawiała z Tobą. Raduje Cię cała ta niezwykła sytuacja w której się znalazłaś. Te światła pięknie "grające", ludzie którzy bawią się ze sobą, rozmawiają, przebywają ze sobą. Wychodzisz w klubu, wczuwasz się w tą cisze, która jeszcze intensywniej czuć, jak byś w niej pływała, była nią.
-- Cały ten czas spędziłaś będąc tam, odczuwając radość, miłość/dobroć, piękno, cisze.. byłaś tam cała sobą, bez zastanawiania się co będzie, jak będzie, bez oceniania ludzi, czy wystroju klub. Pozwoliłaś tam sobie być tak jak jest, taka jaką jesteś i innym pozwalając być takimi jakimi są. Pozwalają sobie cieszyć się chwilą obecną i tym co ona Ci daje.

Uczestnicząc w terapii wolnej mowy. Jesteś na najwolniejszym tempie. Wszystko zwalnia.. Stoimy na ulicy właśnie wypowiadając pytanie do kogoś. [ Nie skupiamy się na pytaniu, nie oceniamy rozmówcy, ani naszej mowy, nie zależnie od tego czy poprawnie wykonujemy nasza mowę, czy nie ] Jest tak jak jest, stoimy sobie, ręka porusza się po nodze, nasze usta poruszają się, wdychamy powietrze, czując ten oddech, wydychamy i ku naszemu zdziwieniu odczuwamy wibracje naszej mowy.. możemy poczuć ją w klatce piersiowej, obserwujemy to piękne zjawisko. Widzimy naszego rozmówcę, patrzymy mu w oczy z wdzięcznością za to, że jest, cieszy nas sama jego obecność i nasz obecność. Przebywamy z nim a to już samo w sobie jest niezwykłe. My wypowiadamy jakieś słowa, głoski, dźwięki, czujemy tą wibracje, jesteśmy świadomi ciszy pomiędzy wyrazami. Raduje nas to, że ta osoba jest przy nas, niezależnie od jej reakcji, wiemy, że każdy ma swoje sprawy, problemy bóle i cierpienia. Pozwalamy jej na to.. na to aby była jaka jest. Wiemy, że nie jesteśmy od niej zależni, jesteśmy sobą i decydujemy za siebie, a ona za siebie. Pozwalamy jej być jaką chce być, a sobie na to jacy jesteśmy.
Kończymy wyraz, nabieramy wdech. Czujemy jak powietrze napełnia nasze płuca, czujemy radość i piękno które kryje się w tej niepozornej czynności, której wcześniej nie poświęcaliśmy tyle uwagi. Teraz mamy na to czas, pozwalamy sobie zauważyć to piękno w tej danej czynności teraz.
Kończymy nasze krótkie spotkanie z tą osobą. Odchodzi, a my jesteśmy wdzięczni, za jej czas, za to, że jest.. za tych wszystkich ludzi dookoła, i cały ten świat, za życie którego doświadczamy i dzięki temu możemy uczyć się, za to że inni tak wytrwale nas uczą. Uczą pokory, wdzięczności i radości. Bez nich nie udało by Ci się pokonać swoich słabości, być bardziej radosnym i kochającym. Idziesz dalej, z poczuciem radości, dobroci i ciszy, uśmiechając się w głębi do tego co jest teraz, z chwili na chwile.



Przykładając do czegoś uwagę wzmacniasz to. Gdy nie zauważasz rany na ciele, możesz nawet jej nie czuć, a jak ją zauważasz, nagle zaczyna Cie bolec. Gdy robisz to co powiedzmy wyżej napisałem, wzmacniasz te cechy, które sprawiają, że życie staje się proste i przyjemne, a ból i cierpienie psychiczne odchodzą do lamusa.
Walcząc, porównując, będąc sarkastyczna, złośliwa, złoszcząc się, wymagając/zmuszając kogoś do czegoś (wywierając presję psychiczna), szantażując emocjonalnie, myśląc o stracie, czy korzyściach, fantazjując o czymś, marząc a jawie, rozpamiętując jakąś krzywdę, mszcząc się na kimś, nawet w myślach, mając negatywne nastawienie, pławiąc się w emocjach i tak dalej.. wzmacniasz te cechy.. im więcej czasu im poświęcasz tym stają się silniejsze, aż w końcu przechodzi się nad nimi do porządku dziennego, nie zauważając konsekwencji.
A konsekwencją jest ból i cierpienie.

Zmieniając proporcje - coraz częściej i dłużej zastępując te drugie tymi pierwszymi sprawisz sobie samej prezent, innym zresztą też ;)

---
To co opisałem, jest dość podobne do relaksacji. Faktycznie jeśli nie wejdzie się głębiej w ten stan, to będzie po prostu relaksacja i też dobrze. Jednak aby uwolnić się od tego i owego, sama relaksacja to trochę mało. Trzeba zagłębić się w to doświadczenie.. używając serca a nie rozumu ;)
Cierpienie jest lekcja przez którą wszyscy musimy przejść. Są osoby które reagują na takie teksty, jak by nadepnęli na oset ;) One niestety muszą dalej cierpieć i nic się na to nie poradzi.

EDIT: Teraz w kinach jest taki film "1000 lat po Ziemi" w którym przewija się taki właśnie motyw. Główny bohater dostrzega piękno, wchodząc w obecność, wychodzi po za umysł, po za czas, przestaje odczuwać lęk/strach. Pojmuje, że to tylko iluzja podsuwana przez umysł.
neokid
avatar
Dodane dnia 18-06-2013 20:21 #7
O ja cię pierdzielę :lol: Widzę monopix, że popuściłeś wodze wyobraźni... Bajkopisarz z Ciebie pierwsza klasa.

Co do samego artykułu, to jest w nim kilka kluczowych informacji, ale nie będę podawał wam wszystkiego na tacy. Samo tłumaczenie musi wystarczyć.
monopix
avatar
Dodane dnia 18-06-2013 20:38 #8
:lol:
Dla mnie wspomnienia miejsc i sytuacji które przeżyłem. Bajek nie umiem pisać ;), ale dziękuje, mam nadzieje, że miło się czytało.
EDIT: Ok.. to nie są czyste relacje z moich wspomnień, starałem się nakierować na to co robić w takich sytuacjach, co ja robiłem, co może pomóc wyjść po za umysł.. Te wspomnienia, nie są relacją dokładnie z tego co przeżywałem, a raczej z tego jak w to wejść. Nie pisałem moich przeżyć, bo prawdopodobnie, dla człowieka który tego nie przeżył, byłby to bełkot i fantastyka.
Reasumując już, jest to coś co z pewnością rozwiązuje problem jąkania, jest w zasadzie łatwe w stosowaniu, wymaga jednak silnej woli, mocnego postanowienia, zwłaszcza jeśli nigdy się nie było w tym stanie świadomości.
Lucass
avatar
Dodane dnia 20-06-2013 15:57 #9
Monopix, czy Ty dzięki temu co tutaj opisujesz poradziłeś sobie z jąkaniem?
monopix
avatar
Dodane dnia 20-06-2013 19:40 #10
Tak i wiele więcej, w podrywaniu, w kontaktach z ludźmi, w zauważaniu tego co robię, konsekwencji moich decyzji i zmiany swojego postępowania, ogólnie w życiu, w pogodzeniu się z wieloma rzeczami, w wybaczaniu i tak dalej..
Głębsze doświadczenie tego stanu wpływa na całe życie i dla większości ludzi jest tak dużym przeżyciem, że stanowi punkt zwrotny w ich życiu. Niektórym osobom które nigdy nie doświadczyły tego stanu, wydaje się, że przestaje się żyć, staje się nie obecny i tak dalej, ale jest zupełnie odwrotnie. I też nie jest tak że nie odczuwa się emocji, są i to bardzo intensywne, ale pojawiają się i znikają. Nie ma do nich przywiązania, nie ma rozpamiętywania, zadr, żali i takich tam rzeczy.
Nie wyzbyłem się jeszcze wszystkich sowich przywiązań, ale spora cześć pożegnałem i nie tęsknie ;) Jest to proces który trwa. Tutaj generalnie staram się opisywać to w kontekście jąkania.
Po za takimi prozaicznymi rzeczami, masz więcej energii, raczej krócej spisz niż dłużej, doświadczasz świadomych snów, jesteś bardziej żywy, z większą chęcią uczestniczysz w życiu, otwierasz się na nie. Przy dłuższej i głębszej praktyce, pojawiają się także rzeczy powszechnie uznane za fantazje i bajki.

Tutaj pod tym artykułem przedstawiłem jedno spojrzenie na ten stan bycia. Tak jak tutaj opisałem można na to spojrzeć, poprzez doświadczanie piękna/miłości/ciszy/radości, inaczej można na to spojrzeć, jako bycie obserwatorem, nie oceniasz niczego, tylko obserwujesz, jesteś tu i teraz, świadomy i obecny. Można to opisać poprzez pryzmat koncentracji, gdzie koncentrujesz się na jednej rzeczy na która akurat twoja uważność "spogląda". Można jeszcze na to spojrzeć przez pryzmat energetyki. Można po prostu powiedzieć, że jest to pozwolenie sobie na bycie tym kim się jest i wszystkiemu innemu takim jakie jest. A wszystko to będzie tym samym ! Dodatkowo każda osoba inaczej trochę opisuje te rzeczy.
monopix
avatar
Dodane dnia 21-06-2013 00:27 #11
Tak naprawże, łatwo jest doświadczyć tego stanu, kwestia praktyki i nastawienia - co rozumiem przez nastawienie, opisałem w pierwszym komentarzu pod artykułem). Jeśli masz mocne nastawienie, przejście jest w zasadzie płynne, nawet można nie zauważyć kiedy to nastąpi. Jak już jesteśmy przy tym Zen.. kiedyś czytałem jakiś artykuł w którym nauczyciel medytacji Zen wypowiadał się o tym dlaczego niektórzy maja problem z doświadczeniem tego, a inni prawie od razu tego stanu doświadczają (u nich nazywa to się wglądem - chwilowe doświadczenie oświecenia). Powiedział, że Ci otwarci, radośni, miło nastawieni do życia i innych, jak i siebie, nie mają większych problemów z doświadczeniem tego stanu, czasem, wystarczy chwila. Ci którzy mają większe oczekiwania, czegoś oczekują po medytacji, mają jakąś złośc podczas praktyki, mogą w ogóle nie doświadczyć tego stanu przez cały okres ćwiczeń (o ile pamiętam trwały tydzień). I tak właśnie jest..
Prawdziwe schody zaczynają się po którymś tam razie, ponieważ istnieje dość spore prawdopodobieństwo przywiązania się do tego poczucia wolności, radości albo innych rzeczy które pojawiają się po drodze. Gdy pojawi się takie przywiązanie, niestety można na długo utknąć w miejscu, ale da się i z tym uporać.
monopix
avatar
Dodane dnia 23-06-2013 02:13 #12
Mam jakieś nie jasne wrażenie, że pisze tylko dla siebie ;) Bo w sumie nie ma specjalnie żadnych pytań. Co nie jest złe, bo mi się to przydaje, do uporządkowania informacji i zrobienia z nich notatek, ale jak już pisze tutaj, to jestem ciekaw, czy kogoś to w ogóle interesuje. Czy ktoś coś próbuje z tym robić, jeśli tak to czy ma jakieś efekty. Nie wiem, czy faktycznie nikt nic z tego nie rozumie ? ;)
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
> Nazwa Użytkownika

> Hasło

Zapamiętaj mnie
Zaloguj jako ukryty



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Ostatnie Komentarze
slawek_w
dnia 24-10-2017 20:15
Po dłuższej przerwie zapraszam na kolejną wideokonferencję. Temat: co robimy aby ukrywać jąkanie. Pi...
Przejdź do komentarza
virino
dnia 02-10-2017 11:29
Przyznam, że z zaskoczeniem, skonstatowałam, że Demostenes był dla mnie bardzo inspirującym miejscem...
Przejdź do komentarza
Ralph
dnia 02-10-2017 08:18
Tylko nie wybieraj opcji "nigdy" ... czekamy na pozytywne wieści ;)
Przejdź do komentarza
slawek_w
dnia 24-07-2017 06:59
Unikanie wypowiadania się tematem najbliższego spotkania. Data: środa (26. lipca), godzina 20:00. ...
Przejdź do komentarza

> Więcej komentarzy <
Popularne artykuły w ostatnich 6 miesiącach
Katowice - otwarte forum dyskusyjne oraz wykład...
Terapia poznawczo-behawioralna od ASRC – ...
W oczekiwaniu na nową odsłonę strony...
Terapia poznawczo-behawioralna od ASRC – ...

Użytkowników Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 2,588
Najnowszy Użytkownik: karol_ign
Ostatnio na stronie
ironwolf02:50:50
CRPW08:39:11
lyric112:13:06
Open14:44:51
Grzegorz 3 dni
Rafi24 3 dni
duszek97 4 dni
tirirum 4 dni
monopix 4 dni
Mystra 4 dni
maras k 4 dni
jimmy 5 dni
bigosik 5 dni
zumbi 6 dni
Oraz 1 ukryty