Strona główna · Wskazówki dla jąkających · Autoterapia jąkania · Forum · Jak pomóc osobie jąkającej? · FAQ · Kontakt
Kluby J
Czat
Czatuje: 0 użytkowników
Materiały archiwalne
Największe pomyłki popełniane w terapii jąkania – Gary J. Rentschler
Obrazek

Największe pomyłki popełniane w terapii jąkania – Gary J. Rentschler

Dla dorosłych jąkających się poszukiwanie terapii jąkania (lub spróbowanie jeszcze raz) to ważna decyzja, a sama terapia stanowi znaczące przedsięwzięcie. Terapia jest wymagająca i stanowi mentalne wyzwanie, ponieważ wykonywana na niej praca pociąga za sobą zmierzenie się ze strachem, przekonaniami i przeszkodami, które wyłoniły się przy jąkaniu z biegiem lat. Dla większości jąkających się ich instynktowne reakcje na niepłynności w mowie wydają się jedynie pogarszać sytuację. Często łatwiej jest nie robić nic i nadal cierpieć z jąkaniem, niż zmierzyć się z tymi groźnymi wyzwaniami.


Artykuł jest tłumaczeniem fragmentu książki StutterBook, która została wydana przez StutterTalk. Więcej informacji o samej książce, w tym również, gdzie można ją zakupić, można znaleźć na stronie organizacji.

Jako patolog mowy (i osoba jąkająca się) przez lata pracowałem z wieloma osobami jąkającymi się, dostarczając terapii jąkania, doradzając i pomagając im identyfikować zatory z przeszłości, które napotkali na swojej drodze. Wśród moich klientów byli tacy, którzy radzili sobie bardzo dobrze i relatywnie szybko ujrzeli pozytywne rezultaty terapii. Jednak byli również tacy, którzy zmagali się z jednego czy innego powodu przez dłuższy okres i nie byli w stanie osiągnąć tego samego poziomu sukcesu. Wielu z nich kontynuowało terapię, powoli odcinając po trochę od swojego jąkania, podczas gdy inni decydowali się na przerwę lub poszukiwanie pomocy gdzieś indziej czy rozejrzenie się za alternatywnymi podejściami.

Z perspektywy czasu uważam, że często na początku na terapii nie byłem szczególnie dokładny w przewidywaniu, którzy klienci odniosą sukces, a którzy nie osiągną pożądanych rezultatów. Przypominając sobie własne doświadczenia z terapii i doświadczenia innych, z którymi pracowałem, zauważam szereg przeszkód i błędnych wyobrażeń, które komplikują proces terapeutyczny: postawy, oczekiwania, zachowania lub przekonania, które kolidują z optymalnym rezultatem. Moim zamiarem w tym rozdziale jest podzielenie się niektórymi z „pomyłek”, które ja i inni popełniali w terapii, a które hamowały lub zmniejszały ich szanse na sukces, tak aby przyszli klienci – ci rozważający terapię, jak i ci przechodzący obecnie terapię – mogli uniknąć niektórych z pułapek, w które wpadli inni. Uczenie się na błędach innych może zwiększyć twoje szanse na sukces. Pomyłki lub złe przeczucia dotyczące terapii pojawiają się po obu stronach stołu, zarówno po stronie klienta, jak i terapeuty. Mam nadzieję, że ten tekst przyniesie korzyści obu stronom i przyczyni się pogłębienia ich świadomości odnośnie do niektórych odczuć, przekonań i kierunków, które, pomimo że zamierzone, to mogą właściwie hamować twoją pracę.

Jestem optymistą i przestępuję do procesu z przekonaniem, że każda osoba jąkająca się może zmienić to, jak mówi i może być bardziej zadowolona z siebie jako skutecznego rozmówcy. Jednak zdarza się czasami, że mój (jako patologa mowy) cel dla innych, moja definicja sukcesu, nie zawsze pokrywa się z oczekiwaniami klienta. Jako terapeuta nie wierzę, że istnieje jedno rozwiązanie dla jąkania lub jedna ścieżka, lub jeden właściwy program, który doprowadzi wszystkich jąkających się do ich upragnionych celów. Każda osoba jest unikalna, kiedy przychodzi do pracy nad jąkaniem. Co więcej, popieram pogląd, że jąkanie może nie być pojedynczym bytem; prawdopodobnie istnieją różne typy jąkania i różne przyczyny jąkania, pomimo że cechy na powierzchni (symptomy, które widzimy i słyszymy) mogą być bardzo podobne.

Wiele badań na polu jąkania przyjmuje założenie, że „jąkania to jąkanie”; że u wszystkich ludzi jąkających takie same czynniki (fizyczne, mentalne i pozostałe) biorą udział przy powstawaniu jąkania i utrwalania go już po rozpoczęciu. Jest to wygodne założenie, ale gdyby było prawdziwe, setki badań związanych z tematem jąkania powinny doprowadzić do odkrycia bardziej wyrazistych, wymiernych różnic, gdy porównywane są osoby jąkająca się z niejąkającymi. Jednak jasno widać, że nie zawsze tak jest i to, jak radzi sobie jąkający w danym momencie często różni się znacznie pod wieloma czynnikami branymi pod uwagę w badaniach. Może to również wyjaśniać, dlaczego wyniki badań były trudne do powtórzenia na innych jąkających się przy zastosowaniu tego samego paradygmatu.

Widzimy te dwuznaczne rezultaty i zaczynamy być sfrustrowani ograniczoną wiedzą na temat samej natury jąkania. Jednak możliwe jest, że natura (przyczyna) jąkania jest różna między wieloma ludźmi jąkającymi. Z pewnością doświadczenia życiowe jąkający się różnią; i to także powinno być brane pod uwagę w terapii. Programy terapeutyczne powinny opierać się na specyficznych potrzebach każdego z klientów.

Z moich obserwacji klinicznych wynika, że terapeutyczne techniki mówienia (cele mowy) są skuteczne u niektórych klientów, ale nie u innych. Na przykład mówienie w wolniejszym tempie pomaga większości osób zwiększyć płynność, ale nie wszystkim. Czy u takiej osoby w typie, przyczynie i naturze jąkania może być coś innego, co skutkuje tym, że dana osoba nie jest podatna na ten konkretny cel w terapii? Jak zostanie omówione później, nie wszyscy klienci akceptują wolne tempo mówienia, więc mają mniejsze szanse na odniesie sukcesu z tą szczególną techniką. Dlatego też może istnieć wiele fizycznych i psychicznych różnic między osobami jąkającymi się, które muszą być brane pod uwagę. Również klient musi być otwarty na próbowanie technik, za którymi nie przepada i dać im uczciwą szansę. Terapeuci muszą reagować na potrzeby i pragnienia klientów, bo jaka jest wartość danej techniki, jeśli klient nie będzie jej używał? Niemniej czasami trudno jest ustalić, czy to cel, czy klient jest tym, co „nie działa”.

Oczekiwania w terapii. Trudno jest obwiniać osobę niepokojoną przez jąkanie za to, że chce pozbyć się całkowicie tego „demona”. To, co wiemy na temat jąkania i rezultatów terapii pokazuje, że przypadki, w których jąkanie zanika u osoby dorosłej, są ekstremalnie rzadkie, zarówno przy zastosowaniu, jak i bez terapii. Oczekiwania, że terapia jąkania wyeliminuje jąkanie, nie są realistyczne; fakty tego zwyczajnie nie wspierają. Dlatego doprowadzenie przez terapeutę do tego, że klient uwierzy w to, że zostanie wyleczony, nie jest etyczne. Jednak czasami klienci słyszą w słowach terapeuty to, co chcą usłyszeć. Terapeuci powinni zachować optymizm i zachęcać klientów do próbowania i robienia wszystkiego, co w ich mocy podczas terapii. Powinni również wyraźnie zaznaczyć, że jąkanie może zostać opanowane, ale nie uleczone. Klienci powinni również rozważyć, czego naprawdę chcą od terapii i przedyskutować prawdopodobieństwo osiągnięcia tego celu z terapeutą. Razem powinni ustalić pewne realistyczne cele.

Niektórzy klienci przychodzą na terapię z oczekiwaniem zostania „naprawionym” przez terapeutę. Mogą wierzyć, że: To logopeda jest odpowiedzialny za naprawienie mojego jąkania. Jeśli zrobię to, o co zostanę poproszony podczas czynności terapeutycznych, to moje jąkanie zniknie i będę w stanie mówić ze spontaniczną płynnością, jak wszyscy inni. Nie będę musiał ćwiczyć takiego mówienia nigdzie indziej; moje jąkanie po prostu odejdzie, jeśli będę miał dobrego terapeutę. Takie osoby chętnie uczestniczą w sesjach terapeutycznych, przychodzą na czas, zagorzale ćwiczą i robią wszystko, co w ich mocy, aby podążać za radami terapeuty.

Jednak oczekiwanie, że terapia „zaskoczy”, tak jakby to było ćwiczenie podnoszenia ciężarów, które wzmacnia mięśnie mowy, co skutkuje płynnością bez potrzeby aktywnego zarządzania procesem mówienia, jest wadliwe. Sukces w terapii pochodzi z ciężkiej pracy, uczenia się nowych sposobów mówienia i brania odpowiedzialności za korzystanie z nich w celu osiągnięcia płynności. To oczekiwanie jest odzwierciedlane w zachowaniu klientów, który pilnie czytają fragment tekstu, używając celów mowy, aby za chwilę po ukończeniu ustrukturyzowanej czynności powrócić do zwyczajowego, spontanicznego stylu mówienia. Takie oczekiwanie jest kulawe. Można stąd wywnioskować, że klient nie zrozumiał potrzeby konsekwentnego używania celów, aby nastąpiła poprawa. Taki punkt widzenia wydłuża terapię.

Poprawa pochodzi z używania celów przez cały czas, a nie wyłącznie podczas aktywności terapeutycznych. Intencją terapii jest zmienienie „mówionego stylu życia” klienta. Analogicznie dla diety intencją jest zmienienie „stylu żywienia”, a nie po prostu unikanie słodyczy między pierwszą a drugą godziną po południu raz w tygodniu! Ci, którzy osiągają sukces (tracąc na wadze lub stając się płynniejszymi) próbują wdrażać zmiany nieustannie każdego dnia. Terapeuci muszą być czujni, komunikując, że rezultaty (płynność) pochodzą z regularnego używania celów (przez cały czas, jeśli to tylko możliwe).

Kolejnym nieporozumieniem związanym z terapią jąkania jest wyraźne wyobrażenie, że: Nie będę musiał robić nic inaczej podczas mówienia, aby się nie jąkać. Z terapią, wszystko, co będę musiał zrobić, to pomyślenie o tym, co chcę powiedzieć i płynne słowa automatycznie wyjdą z moich ust. Automatyczna płynność może przyjść po solidnej terapii i praktyce podczas mnóstwa wyzwań. Jednak większość terapii skupia się bardziej nad przejęciem kontroli nad procesem mówienia i braniu odpowiedzialności za bycie płynnym, niż na mówieniu z automatyzmem, z którego cieszą się niejąkający. Czy to jest uczciwe, czy nie, to już temat na inną dyskusję; dla osoby na terapii mowy, mówienie może stać się uważną, instrumentalną czynnością, a nie automatycznym zachowaniem. Terapia jest ciężką pracą i jest trudna. Wyzwaniem jest wzięcie odpowiedzialności za zapanowanie nad procesem mówienia i wytworzenie płynności. Terapeuta jest trenerem i przewodnikiem, ale nie może zmienić mowy klienta; klient jest jedynym, który może to zrobić.

Wolne tempo mówienia. Wielu wiąże wolne tempo mówienia z przeciąganym wzorcem mowy w stylu mowy robota, który jest wykorzystywany w fazach uczenia niektórych z podejść do leczenia. Jednak istnieje wiele innych sposobów mówienia powoli, które nie przyciągają takiej negatywnej uwagi. Jednym ze sposobów jest mówienie w niespiesznym tempie, które nie jest uważane za niecodzienne. Takie „wolne-normalne” tempo zachowuje regularne funkcje prozodyczne mowy i nie przyciąga uwagi, jako coś znacząco odbiegającego od prezentowanego przez innych rozmówców. Wolni-normalni rozmówcy są najczęściej opisywani jako rozważni, metodyczni lub intencjonalni w swoim stylu komunikowania się.

Innym sposobem na mówienie powoli jest pauzowanie lub frazowanie w sposób, który spowolni ogólne tempo komunikacji, a mimo to zachowa normalne funkcje prozodyczne, do których przywykli słuchacze. Taka forma wolnego tempa mówienia również wpada do spektrum uważanego za „normalną”.

Ironią losu jest to, że kiedy ta bardzo skuteczna i prosta do użycia metoda mówienia płynnie jest oferowana osobom jąkającym się, to niemal uniwersalnie odrzucają oni ją lub znajdują powody, dla których jest ona nieakceptowalna. Dlaczego wolniejsza mowa jest taką klątwą dla jąkających się? Jeśli jąkanie jest tak odrażające i prosta „korekta” jest niemal w zasięgu ręki, dlaczego ludzie jąkający się stronią od niej? Jak można wytłumaczyć tę sytuację?

Oto kilka punktów do rozważenia. Typowo z czasem mowa większości osób jąkających się jest identyfikowana jako cecha, która sprawia, że odstają od norm społecznych i większości przypadków ta „różnica” ma wydźwięk negatywny. W wyniku tego zgodnie z ludzką naturą stają się samoświadomi i przesadnie zaniepokojeni własną mową. W konsekwencji wyłania się przekonanie, że ich mowa musi być 100% płynna, aby była postrzegana jako „normalna”. Oczywiście nikt nie jest w 100% płynny przez cały czas; niemniej jednak większość ludzi nie niepokoi się o własną płynność mowy, ponieważ w przeszłości nie była dla nich wielokrotnie źródłem problemów. A zatem troska jąkających się o własną płynność jest często przesadna; jest to zrozumiałe, jako że była ona stale identyfikowana jako wada, nad którą mają niewielką lub brak kontroli.

Patrząc z innej perspektywy, kiedy ktoś jest samoświadomy, jego tolerancja do „inności” maleje. Również bardziej prawdopodobne dla takiej osoby jest interpretowanie uwag robionych przez innych jako negatywne. Na przykład, gdy kobieta zmienia swoją fryzurę i nie jest pewna co do rezultatu, może być bardziej wyczulona na uwagi innych dotyczące jej włosów i z większym prawdopodobieństwem interpretować je jako negatywne, nawet jeśli intencje osoby były inne. Dla porównania zakup nowej sukienki co do której jest pewna, że wygląda świetnie, sprawia, że nawet jawnie negatywne komentarze mogą zostać z łatwością odwrócone, np. dochodząc do wniosku, że odzwierciedlają one zazdrość, niż to, że w tej sukience naprawdę nie jest jej do twarzy. W podobny sposób samoświadomość dotycząca mowy zmniejsza zdolność do akceptowania różnic. Dla osoby jąkającej się, nawet jeśli jej mowa może być płynniejsza podczas wolniejszej mowy, to ta powolność sama w sobie może stanowić niekomfortową różnicę. Różnicę, która jest postrzegana negatywnie.

Mowa jest ciągłą serią gwałtownych, wysoce skoordynowanych ruchów. Dla większości jąkających się spowolnienie wydaje się dostarczać dużo lepszej płynności. Tak jakby mechanizm mowy jąkających się był stworzony do lepszego funkcjonowania na niższych obrotach i na nich wytwarzał więcej naturalnej płynności. Jednak mimo to ludzie jąkający się chcą dotrzymać tempa innym, dramatycznie zwiększając prawdopodobieństwo uczestniczenia w „wypadku słownym”.

Wielu jąkających się odczuwa także lęk przed mówieniem i nieustannie obawia się tego, że będą się jąkać. Lęk przełącza mózg w szybszy tryb działania. Kiedy ludzie są zaniepokojeni, wydają się nerwowi; ich ruchy są szybsze, czas reakcji krótszy i wydają się poruszać „na krawędzi”. W tym stanie również percepcja czasu jest zaburzona. Mogłeś się spotkać z czymś w rodzaju przeciwnego doświadczenia, jeśli wykonywałeś kiedyś ćwiczenia na bieżni mechanicznej. Możesz się poczuć, jakbyś pracował od godziny po zaledwie pięciu lub dziesięciu minutach! Percepcja czasu jest zniekształcona przez stres wynikający ze zwiększonego wysiłku fizycznego. Dla osoby, która jest zaniepokojona, percepcja mówienia w wolniejszym tempie jest wyolbrzymiona i to, co jest właściwie nieco wolniejszym tempem, jest postrzegane jako boleśnie monotonne i nudne tempo mówienia. Jej emocje zniekształcają rzeczywistość i wolniejsze tempo jest odbierane jako nieakceptowalne (nawet jeśli dzięki niemu może być znacznie płynniejsza).

Istnieją również inne korzyści wolniejszego mówienia. Z powodu szybkiego, czasami szarpanego tempa mówienia, osoby jąkające się często są postrzegane jako nerwowe lub niespokojne, gdy mówią. Podczas emocjonalnego pobudzenia, np. kiedy ktoś jest podekscytowany lub zdenerwowany, tempo mowy osoby zwiększa się, oddając jej podekscytowanie. Natomiast po drugiej stronie znajdują się osoby mówiące wolniej, które są na ogół postrzegane jako bystre, odpowiedzialne i wiarygodne. Kto nie chciałby być postrzeganym w ten sposób? A jednak dla jąkających się moc ich lęku jest przytłaczająca. Pomimo wielu zalet, powolna mowa jest zbyt dużym wyzwaniem w obliczu emocjonalnej siły lęku.

Jąkający się powinni korzystać z tych naturalnych narzędzi, które poprawiają ich płynność. Mentalne przeszkody napotykane podczas wolniejszej mowy są często potężne, ale wyniki wprowadzenia takiej prostej zmiany są zdumiewające. Wypróbuj ją wystarczająco długo, aby zdążyć się do niej przyzwyczaić, zanim odrzucisz ją całkowicie. Idealnie tempo mówienia powinno być wystarczająco wolne, aby uzyskać znacznie zwiększoną płynność, a mimo to nie powodować, że osoba mówiąca w ten sposób będzie postrzegana jako „inna”. Wolne-normalne tempo powinno spowodować, że rozmówca jest odbierany jako zrelaksowany, pewny siebie i inteligentny, tak jakby uważnie dobierał słowa, ponieważ przekazywana wiadomość jest bardzo ważna.

Magia ośrodka. Po jakimś czasie spędzonym na terapii niektórzy klienci wyrażają swoją frustrację, że techniki terapeutyczne, które poznali, nie działają poza gabinetem. Niektórzy zgłaszają, że działają dobrze dzień po sesji terapeutycznej, ale ich efektywność spada z każdym kolejnym dniem. Jednak w drodze na kolejne spotkanie techniki zaczynają znowu działać jakby za sprawą magii? Ten fenomen nie jest rzadki i nie są to magiczne właściwości kliniki czy terapeuty; bardziej obejmuje to wpływ zwiększonych stresorów sytuacyjnych.

Powszechne jest to, że klienci bardziej udanie realizują cele terapeutyczne samemu, przebywając w cichej, akceptującej atmosferze gabinetu terapeutycznego z terapeutą, niż w większości sytuacji poza kliniką. Przykładem takich stresorów sytuacyjnych jest przygotowanie rozmowy telefonicznej podczas terapii. Często klienci ćwiczą, początkowo dzwoniąc do terapeuty w gabinecie terapeutycznym. Jednak kiedy wykonują właściwy telefon do obcego znajdujące się poza kliniką, ich zdolność do korzystania z celów znacznie słabnie. Percepcja klienta podpowiada mu, że używał celów mowy tak samo, jak podczas telefonu do terapeuty. Jednak wraz ze zwiększanym wyzwaniem w postaci prawdziwego telefonu, próby używania celu zostały zniekształcone z powodu zwiększonej presji. A zatem klient postrzega, że użył celu tak samo, jak wcześniej, ale otrzymał inne (gorsze) rezultaty. Jego logiczny wniosek jest taki, że cel nie zadziałał. W rzeczywistości jednak próby klienta wyglądały zupełnie inaczej podczas właściwej rozmowy telefonicznej, ale lęk przesłonił jego świadomość poznawczą i obiektywne postrzeganie zdarzenia. Nagrania audio i wideo mogą zostać użyte, aby potwierdzić dokładność obserwacji klienta.

To zjawisko powoduje, że klienci myślą, że jest coś magicznego w przebywaniu z terapeutą lub w gabinecie terapeutycznym. Moje doświadczenia pokazują, że usilne próby używania celów przez klienta w bardziej wymagających sytuacjach są inne i jego świadomość tych różnic jest mniejsza. Logicznym wnioskiem jest to, że cele nie działają lub że w środowisku terapeutycznym jest coś specjalnego. Z czasem klienci nabywają większej wprawy w wykorzystywaniu ich celów w bardziej stresujących sytuacjach; ich obiektywna świadomość również się poprawia. Jest to część procesu transferowania umiejętności nabytych w klinice do prawdziwego świata. Klienci muszą być wytrwali i brać odpowiedzialność za używanie ich celów. Terapeuci muszą być świadomi doświadczeń z perspektywy klienta i kierować go przez te przejścia, stwarzając wymagające (ale nie przytłaczające) okoliczności i dostarczając szczerej, dokładnej oceny, aby sterować jego wysiłkami.

Odpuszczanie. Czasami w życiu mamy momenty, kiedy nasze decyzje i działania są przesłaniane przez przeszłość. Raz pracowałem z mężczyzną majętnym i pełnym dobrych zamiarów, który był weteranem II wojny światowej. Hojnie obdarowywał organizacje charytatywne, za co był podziwiany w środowisku. Jednak odmawiał przekazania darowizny Ruchowi Czerwonego Krzyża, pomimo że jak sam przyznawał, organizacja ta prowadzi pozytywne działania. Dlaczego więc nie miałby im pomagać? Nieco później powiedział mi, że podczas wojny raz oddał krew w pojeździe Ruchu Czerwonego Krzyża. Po tym, jak już skończył, nie otrzymał ciastek jak inni krwiodawcy. W wyniku tej niesprawiedliwości datki pieniężne nie były w jego planach – nawet po ponad 60 latach od tego wydarzenia! Dla wielu jąkających się niemożność odpuszczenia krzywd z przeszłości też często nie służy im dobrze. Jest czas, aby złożyć oświadczenie i czas, aby sobie odpuścić i ruszyć dalej.

Ironią losu jest to, że złoszczenie się może zabierać tak dużo „przestrzeni” w naszej głowie. Czy byłeś kiedyś wściekły na kogoś, kto nie był tego świadomy? Podczas gdy ty gotowałeś się ze złości, ta druga osoba przechodziła żwawym krokiem zupełnie nieporuszona. Tak długo, jak te ognie złości płoną w nas, to problem pozostanie i właściwie będziemy w ten sposób zadawali sobie ból. Nie będąc w stanie sobie odpuścić, płomienie gniewu będą rosły i się rozprzestrzeniały. W końcu możemy zostać pożarci przez nasz gniew – ale po co? Czemu to ma służyć? W pewnym momencie lepiej jest przebaczyć i odpuścić lub nawet po prostu pozwolić sobie od tego odpocząć i uwolnić się od bólu.

Uwalnianie się od wspomnień związanych z jąkaniem może nie być łatwe. Jednak tak długo, jak rozwodzimy się na poczuciem niesprawiedliwości i niezadowolenia ogień pozostanie i będzie wypalał dalej, pochłaniając coraz więcej nas. Na kogo to wpływa? Ciebie i tylko ciebie. Sposobem, aby pomóc sobie jest uwolnienie swoich uczuć; przebaczenie, ale niekoniecznie zapomnienie. Bez względu na to, jak krzywdzący mógł być konkretny incydent, pozwolenie, aby odszedł do przeszłości, jest drogą do wolności w teraźniejszości.

Uznawanie własnego jąkania. Reguły, które regulują sposób, w jaki traktujemy rzeczy należące do innych, są często w jakimś sensie różne od sposobu, w jaki traktujemy rzeczy należące do nas. Decyzja, aby wyrzucić coś należącego do znajomego nie powinna zostać podjęta bez jego zgody. Ponieważ jest tego właścicielem, to ma pełne prawo do decydowania losie tej rzeczy. To jak przedmiot powinien zostać traktowany, niezależnie od tego, czy poobijany lub cenny, aromatyczny czy porzucony spoczywa w rękach właściciela.

Większość jąkający się nie znosi własnego jąkania tak bardzo, że chcą mieć z nim jak najmniej wspólnego i woleliby nie być z nim związanym w żaden sposób. Mogą zadać sobie wiele trudu, aby ukrywać własne jąkanie, postrzegając je jako wieloletnie źródło upokorzenia i skrępowania. Chociaż jest to naturalna reakcja, to może ona nie być korzystna w terapii. Często trudno jest uznać problem, nawet jeśli jest to „twój problem”. Jeśli podczas jazdy autostradą w twoim samochodzie skończy się paliwo i utkniesz, to nie jest to problem kierowcy ciężarówki, lub problem mechanika, lub problem producenta; jest to twój problem. To jest twój samochód i to ty utknąłeś. A zatem to ty musisz zrobić coś ze swoim samochodem. Teraz zamień słowo „samochód” na „jąkanie” i już mamy analogiczną sytuacje; to jest twoje jąkanie i to ty musisz coś z nim zrobić. I ponieważ ono jest twoje, to możesz zdecydować co z nim zrobić – zostawić w spokoju, zmienić je? Decyzja należy do ciebie.

Ta perspektywa jest sporadycznie oddawana w postawie niektórych z klientów, którzy wydają się wierzyć, że jest to jąkanie terapeuty i to on musi coś z nim zrobić. Natomiast rzeczywistość jest taka, że terapeuta (podobnie jak kierowca ciężarówki) może tylko pomóc osobie zrobić coś z jej problemem. Jak zostało wcześniej wspomniane, gdy posiadasz coś, to ty możesz zdecydować co z tym zrobić. Jeśli zadecydujesz, że chcesz jąkać się mniej, terapeuta może ci w tym pomóc, ale tylko ty sam możesz zmienić własne jąkanie. Uznanie własnego jąkanie nie zawsze jest łatwe do przyjęcia, ale może mieć wielką moc. Uznanie również umożliwia klientom branie odpowiedzialności za zmienianie ich jąkania. Bez względu jak wstrętne się to wydaje, jest to ważne. Chociaż jąkanie nie jest winą osoby jąkającej się, to musi ona wziąć odpowiedzialność za to, co mówi i jak to mówi.

Twoja strefa komfortu. Klienci, którzy podczas terapii robili szybsze postępy, byli skłonni do wyjścia poza ich strefę komfortu i próbowania rzeczy, które stanowią dla nich wyzwanie. Z powodu zdarzeń z przeszłości wielu jąkających się niechętnie podejmuje ryzyko odczucia skrępowania, wstydu czy upokorzenia, których wcześniej doświadczali z powodu jąkania. Pozwalanie sobie na znalezienie się w sytuacji, w której te uczucia mogą się prawdopodobnie pojawić, jest zwykle przerażające i ludzki instynkt podpowiada, aby chronić się przed tego typu niebezpieczeństwami. Jednak właśnie to jest podstawowy powód, dla którego jąkający się poszukują pomocy: ponieważ zbudowali ściany ochronne wokół siebie, które są często tak grube i ograniczające, że nie mogą wprowadzić na własną rękę ewentualnych zmian, które są konieczne do poprawy.

Jako mówca motywacyjny Anthony Robbins mówi, „Jeśli robisz to, co zawsze robiłeś, dostaniesz to, co od zawsze dostawałeś”. W terapii chodzi o zmienianie sposobu, w jaki mówisz i w jaki myślisz o jąkaniu. W terapii chodzi o zaufanie terapeucie, aby pomógł ci stworzyć tę przemianę. Pociąga to za sobą ryzyko; właśnie to sprawia, że terapia stanowi wyzwanie i jest mentalnie trudna. Robienie rzeczy, na które nie pozwalałeś sobie w przeszłości, jest częścią wyzwania terapii, bardzo potrzebną częścią.

Ten aspekt terapii jąkania jest w pewnym sensie analogiczny do pływania. Kiedy woda jest zimna, niektórzy po prostu wskoczą do niej, nie przejmując się temperaturą, a inni będą powoli, krok po kroku wchodzić do wody, pozwalając, aby kolejne centymetry ich ciała stawały się mokre z każdym kolejnym krokiem. Ci drudzy doświadczają „bólu” przez dłuższy czas, wydłużając cierpienie. W końcu osiągną swój cel pełnego zanurzenia, ale jakim kosztem? Natomiast wskoczenie do wody nie uchroni cię przed szokiem wywołanym niską temperaturą wody, ale przynajmniej już jesteś mokry i przystosowanie się do temperatury potrwa znacznie krócej. Zanim się zorientujesz, będzie już swobodnie pływał, relaksując się po zaledwie kilku sekundach.

Terapeuci są biegli w dzieleniu wymagających sytuacji na wykonalne kroki, ale przechodzą dalej tylko tak szybko, jak pozwoli na to klient. Chociaż nie jestem zwolennikiem wrzucania kogoś do basenu, aby nauczyć go pływać, to uważam, że ważne jest postępowanie zgodnie ze wskazówkami terapeuty, próbując rzeczy, które stanowią wyzwanie i odkrywanie sukcesów w próbach, nawet jeśli końcowy wynik jest gorszy niż perfekcyjna płynność. Oceń ograniczenia swojej strefy komfortu i to jak bardzo cię one powstrzymują – lub jak bardzo to ty siebie powstrzymujesz.

Kult płynności. Z czasem, jak jąkanie było nieustannie wskazywane jako jedna z twoich skaz, wad czy twoja wina, logiczne jest, że płynność mowy stała jest pożądanym celem. Jednak dla wielu jąkających się płynność stała się czymś więcej niż tylko celem, stała się sensem życia; i bycie w 100% płynnym jest często niewystarczające. Ponownie, ta „fiksacja” jest logiczną ludzką reakcją na bycie wyśmiewanym; to ludzka natura. Nawet logiczny argument, „Ale nikt nie jest w 100% płynny!” okazuje się niewystarczający, żeby stłumić u osoby jąkającej się pragnienie perfekcyjnej płynności.

Aby ukazać stopień, w jaki klient ceni płynność, czasami zadaję pytanie „Jeśli byłaby z tobą przeprowadzana rozmowa kwalifikacyjna o pracę, do której masz wystarczające umiejętności i jest dla ciebie ważna, czy wolałbyś być płynny i mówić rzeczy, które nie są ani trochę imponujące, czy jąkając się trochę swoimi wypowiedziami oddawać swoją inteligencję, zdolność do szybkiego myślenia i kwalifikacje przewyższające wymagania na danym stanowisku?”

Odpowiedź klienta zwykle zapowiada ilość pracy, jaka będzie konieczna, aby zaakceptował własne jąkanie. Akceptacja jąkania jest potężnym komponentem w terapii. Zazwyczaj, gdy klient zaakceptuje jąkanie jako część własnego życia, staje się mniej niespokojny i mniej napięty podczas mówienia. Pojawia się większa tolerancja dla „małych zająknięć”. W rezultacie jąka się zdecydowanie mniej i ma więcej naturalnej płynności.

Komunikatywność oznacza o wiele więcej niż tylko pozostawanie płynnym. Większe skupienie na zawartości wiadomości i mniejszy niepokój o styl, w jakim jest dostarczana, przełoży się na całościowo lepsze interakcje.

Zaprzeczanie. Wielu klientów powiedziało mi, że ich mowa jest dobra tak długo, jak nie myślą o niej. To przekonanie jest bezpośrednim przeciwieństwem do większości podejść stosowanych w terapiach, ponieważ większość z nich kładzie nacisk na zwracanie uwagi na proces mówienia; tak więc taka postawa jest główną przeszkodą w terapii. Z perspektywy logopedy ta sytuacja jest w pewnym sensie analogiczna do wciśnięcia pedału gazu do dechy w samochodzie i zamknięcie oczu podczas jazdy w ruchu ulicznym. Jeśli nie uderzysz w nic ani nikogo to można to uznać za szczęśliwy traf! Dlatego określam to przekonanie „fartowna płynność”. Problemem z fartowną płynnością jest to, że twoje szczęście kończy się akurat wtedy, kiedy najbardziej go potrzebujesz. W pewnym momencie będziesz myślał o swoim jąkaniu, szczególnie kiedy pojawi się choćby najmniejszy powód do martwienia się o mowę. I tak w istocie nie zyskujesz nic na próbach niemyślenia o swoim jąkaniu i ponownie stajesz się jego ofiarą. Nie poznasz żadnych strategii lub narzędzi, nie zdobędziesz żadnych umiejętności, aby je przezwyciężyć.

U samego źródła, wierzenie w fartowną płynność jest formą zaprzeczania – obierania łatwiejszej drogi, aby nie zmierzyć się z własnym jąkaniem. Jest to problematyczne, ponieważ większość podejść do leczenia jąkania bezpośrednio modyfikuje proces mówienia pod jednym lub wieloma względami. Wymaga to zwiększonej (a nie zmniejszonej) świadomości poznawczej aspektów mówienia, koncentrowania większej uwagi na jąkaniu. Musisz myśleć o mówieniu i jąkaniu więcej, aby być w stanie zmienić i ostatecznie przejąć kontrolę nad własną płynnością.

Moc terapii polega na dostarczeniu klientowi narzędzi, których będzie używał do kontrolowania jąkania i zapanowania nad płynnością, zamiast mieć nadzieję, że mu się poszczęści. Jeśli kiedyś uprawiałeś hazard, wiesz, że szanse są zawsze przechylone na stronę kasyna. Szczęśliwe serie również przy płynności zawsze dobiegają końca. Nie spotkałem nigdy nikogo, kto pokonał swoje jąkanie przez niemyślenie o nim. Ci, którym się powiodło, dokonali tego, mierząc i zajmując się nim bezpośrednio.

Alternatywy do terapii mowy. Terapia mowy nie jest jedyną ścieżką w kierunku poprawy płynności. Wielu, którzy nie odnoszą korzyści w terapii mowy z powodu błędnego zrozumienia procesu terapeutycznego lub którzy mają trudności z robieniem postępów w terapii, poszukuje alternatyw. Jako osoba jąkająca się zauważyłem, że zdolność do kontrolowania mojego jąkania, do polegania na sobie, a nie na szczęściu, losie, pigułkach lub urządzeniach, wyraźnie przewyższa potencjalne korzyści tych pozostałych alternatywnych podejść. Podczas gdy nie jestem zwolennikiem urządzeń czy leków na moje jąkanie, to szanuję prawo każdej osoby do wyboru drogi, która jest najbardziej pożądana przez nią. Jednak jeśli nie rozumiesz i nie akceptujesz warunków terapii mowy, to nie będzie ona dla ciebie działać.

Natychmiastowa płynność jest silną pokusą w przypadku wielu urządzeń przeciw jąkaniu czy leków, dla niektórych konsumentów. Patolodzy mowy i klienci powinni być otwarci na te alternatywne aleje, ale pamiętać, aby rzetelnie ocenić ich rzeczywiste korzyści, obiektywnie rozważyć wady i zalety każdej z nich. Większość klientów jest ciekawa alternatywnych podejść do terapii mowy i dobrze im posłuży dostarczenie im bezstronnych informacji. Ponieważ charakterystyki jąkania i potrzeby każdego z klientów są unikalne, patolog mowy może zaoferować jego specjalistyczną opinię na temat stosowności każdej z alternatyw u danego klienta.

W tym momencie nie ma leku dedykowanego leczeniu jąkania, który jest ogólnie dostępny dla osób jąkających się; niemniej jednak prowadzone są badania kliniczne nad przynajmniej jednym specyfikiem. Niektórzy lekarze przepisywali leki przeznaczone do redukowania lęku swoim jąkającym się pacjentom, aby pomóc im poprawić mowę, szczególnie w wymagających sytuacjach, jak wygłaszanie prezentacji. Leki antylękowe są zwykle bardziej skuteczne przy lekkich problemach z jąkaniem, gdzie szczególną trudność sprawiają przemówienia publiczne. Poznałem w swoim życiu kilka osób, które były bardzo zadowolone z używania leków antylękowych w specyficznych sytuacjach. Wymaga to planowania (należy wziąć pigułkę w określonym momencie przed prezentacją) i efekt nie utrzymuje się po tym, jak medykament się „znoszą”. Przyjmowanie leków antylękowych w sposób ciągły często przynosi malejące rezultaty.

Chociaż telewizja i inne media przedstawia urządzenia przeciw jąkaniu często na tle dramatycznych historii zakończonych sukcesem, to moja osobista znajomość osób, które z nich korzystały, pokazuje mniej pomyślne rezultaty. Niemniej jednak widzę miejsce dla takich urządzeń w pokonywaniu efektów jąkania, jako że są osoby jąkające się, które mają trudności ze sprostaniem wymogom terapii mowy.

Istnieją trzy technologie wykorzystywane w urządzeniach przeciw jąkaniu: opóźnione słuchowe sprzężenie zwrotne (DAF), zmiana wysokości tonu ze sprzężeniem zwrotnym (FAF) i maskowanie (MAF). Efektywność, wartość i zadowolenie zależy w mniejszym stopniu od zastosowanej technologii, a w większym od tego, którą z nich klient uważa za akceptowalną. Każde z urządzeń wydaje się dostarczać korzyści i kompromisów właściwych dla użytkownika; a zatem decyzja o wyborze tej opcji jest indywidualna, opiera się na osobistym zadowoleniu określonym przez użytkownika. Chociaż nie mam konkretnych obiekcji do wybierania takich urządzeń, to preferuję środki do przezwyciężenia jąkania, które sam kontroluję. Zdaję sobie sprawę, że może to nie być preferencja innych jąkających się i szanuję ich prawo do dokonywania wyboru. Jednak decyzja za używaniem urządzenia, ponieważ jest to łatwiejsze lub wymaga mniej pracy, może być krótkowzroczna.

Moja osobista rezerwa do alternatywnych podejść leży w przyczynie, dla której są one poszukiwanie. Rozglądanie się za „szybką naprawą” lub „łatwym sposobem” w celu zaradzenia jąkaniu, nie jest (moim zdaniem) przekonującym powodem i prawdopodobnie doprowadzi do rozczarowania i stracenia pieniędzy. Podobnie jak z wieloma innymi rzeczami w życiu, większość wartościowych rzeczy można osiągnąć tylko przez ciężką pracę. Jednak ci, którzy podjęli szczerą próbę w terapii i nie odnieśli sukcesu lub nie są zadowoleni z rezultatów, mogą mieć powód do szukania alternatywnych podejść.

Błędy terapeutów. Większość pomyłek, o których wspomniałem, było skierowanych w stronę stołu terapeutycznego, po której siedzi klient. W rzeczywistości terapeuci również popełniają błędy. Ponieważ nie istnieje jedno podejście, działanie czy technika, które sprawdza się u wszystkich jąkających się, to podejście prób i błędów jest ważną częścią poszukiwania udanej terapii. Terapeuci nie mogą zawsze wiedzieć, czy coś będzie korzystne bez spróbowania tego. Dla terapeuty ważne jest pozostawanie agresywnym w próbowaniu rzeczy, które mogą okazać się korzystne dla klienta.

Terapeuci, którzy sami się nie jąkają, różnią się pod względem zrozumienia, jak to jest się jąkać. Czasami ukazuje się to w ich wypowiedziach lub doborze słów, jak np. „Wy, ludzie jesteście tacy odważni, wykonując telefon”. Jednak nawet terapeuta, który się jąka, prawdopodobnie nie zdaje sobie w pełni sprawy ze spojrzenia klienta na jego jąkanie. Podobnie jak bycie mężczyzną nie oznacza, że rozumiesz życiowe doświadczenia i perspektywy wszystkich innych mężczyzn.

Ponieważ doświadczenia związane z jąkaniem każdej osoby są inne, to terapeuci powinni być bardziej krytykowani za brak powodzenia w dogłębnym eksplorowaniu tych doświadczeń z klientem, niż za brak zrozumienia wyjątkowości jąkania danej osoby. Aby komuś pomóc, ważne jest, aby docenić punkt widzenia tej osoby; aby pomóc komuś jąkającemu się, ważne jest, aby poświęcić czas na zrozumienie jego doświadczeń i punktów widzenia jego jąkania.

Zapoznanie się z sytuacją danej osoby wymaga czasu i zaufania. Komunikacji między klientem i terapeutą jest kluczowa dla powodzenia terapii. Podobnie jak ważne jest dla klienta podzielenie się spostrzeżeniami i doświadczeniami związanymi z jąkaniem, aby wyedukować terapeutę, również ważne jest dla terapeuty, aby podzielić się filozofią podejścia do leczenia i dostarczać konstruktywnych informacji zwrotnych, aby efektywnie pokierować wysiłkami klienta.

Myśli końcowe. Najlepsze rezultaty terapii mowy pochodzą od zrozumienia procesu terapeutycznego i z właściwej postawy, gotowości do ciężkiej pracy i chęci do zmian. Jak w samym życiu, na drodze pojawią się przeszkody, które wymagają wytrwałości, determinacji i dobrych rad, aby je przezwyciężyć. Mam nadzieję, że zagadnienia przedyskutowane w tym rozdziale pomogą ci ukształtować właściwe podejście i oczekiwania w terapii. Terapia jest często długą drogą, wzdłuż której zawsze pojawiają się trudności.

Patrząc z mojej perspektywy, jeśli nie popełniasz błędów, oznacza to, że nie pracujesz wystarczająco ciężko. Jeśli udaje ci się wszystko, co robisz, to prawdopodobnie nie robisz wystarczająco dużo. Błędy w terapii oznaczają, że próbujesz coś, czego jeszcze nie opanowałeś. To jest właśnie obszar, w którym następuje rozwój i wzrost. Jednak oprócz uczenia się na błędach, które sami popełniamy, możemy się również uczyć i czerpać pożytek z błędów popełnianych przez innych. Właśnie taka była moja intencja, dzieląc się doświadczeniami terapeutycznymi w tym rozdziale.
Komentarze do artykułu: "Największe pomyłki popełniane w terapii jąkania – Gary J. Rentschler"
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
> Nazwa Użytkownika

> Hasło

Zapamiętaj mnie
Zaloguj jako ukryty



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Ostatnie Komentarze
virino
dnia 02-10-2017 11:29
Przyznam, że z zaskoczeniem, skonstatowałam, że Demostenes był dla mnie bardzo inspirującym miejscem...
Przejdź do komentarza
Ralph
dnia 02-10-2017 08:18
Tylko nie wybieraj opcji "nigdy" ... czekamy na pozytywne wieści ;)
Przejdź do komentarza
slawek_w
dnia 24-07-2017 06:59
Unikanie wypowiadania się tematem najbliższego spotkania. Data: środa (26. lipca), godzina 20:00. ...
Przejdź do komentarza
slawek_w
dnia 17-07-2017 08:06
Wpływ rodzaju wypowiedzi na płynność - o tym porozmawiamy w najbliższy piątek (21. lipca) o 20:00 na...
Przejdź do komentarza

> Więcej komentarzy <
Popularne artykuły w ostatnich 6 miesiącach
Katowice - otwarte forum dyskusyjne oraz wykład...
Terapia poznawczo-behawioralna od ASRC – ...
W oczekiwaniu na nową odsłonę strony...
Terapia poznawczo-behawioralna od ASRC – ...

Użytkowników Online
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 2,581
Najnowszy Użytkownik: Odeta
Ostatnio na stronie
maras k< 5 min
BlueDay04:15:07
Odeta22:56:20
damen 1 dzień
podomka 1 dzień
p_kulis 1 dzień
duszek97 1 dzień
Rafi24 2 dni
bigosik 2 dni
bonio12345 2 dni
Ralph 2 dni
Karol924 3 dni
moni 3 dni
lyric1 3 dni
Oraz 1 ukryty