Strona główna · Wskazówki dla jąkających · Autoterapia jąkania · Forum · Jak pomóc osobie jąkającej? · FAQ · Kontakt
Kluby J
Czat
Czatuje: 0 użytkowników
Materiały archiwalne
Emocjonalne aspekty zaburzeń komunikacji językowej - Ch. Van Riper, R. Erickson, cz. 1/2
Obrazek

Emocjonalne aspekty zaburzeń komunikacji językowej - Ch. Van Riper, R. Erickson, cz. 1/2

W poprzednim rozdziale skoncentrowaliśmy się na zewnętrznych symptomach różnych zaburzeń mowy, ale ważne jest, aby pamiętać, że każdy człowiek posiadający je jest unikalną jednostką z historią, która może być wypełniona bólem. Krótkie przykłady takich czynników emocjonalnych można było dostrzec u niektórych klientów wspomnianych w rozdziale pierwszym, gdzie oczywiste było, że obecne reakcje emocjonalne mogą stanowić również znaczną część problemu. Podobnie osoba, która nie słyszy normalnie, jak zobaczymy w rozdziale trzynastym, może być równie mocno obciążona przez społeczne i emocjonalne konsekwencje jak przez samą utratę słuchu. Nie jest również tak, że mają one wpływ tylko na samą osobę z problemem. Zaburzona komunikacja, zarówno dziecka, jak i osoby dorosłej, może mieć znaczny wpływ na emocje członków rodziny oraz konstelację samej rodziny. Jednak teraz główny nacisk będzie położony na mowę i osobę.


Artykuł jest tłumaczeniem rozdziału książki Speech correction: An Introduction to Speech Pathology and Audiology autorstwa Charlesa Van Ripera i Roberta Ericksona. Jest to pierwsza część tłumaczenia. Wkrótce zostanie udostępniona także druga część.

Zignorowanie osobistej historii, odczuć oraz postaw i ograniczenie się jedynie do leczenia widocznych zachowań jest szaleństwem. Jeśli mamy nadzieję, że przemiany behawioralne, które pomogliśmy wprowadzić naszym klientom do mowy, przetrwają, musimy znać ich potrzeby i uczucia. Często możemy zauważyć, że nasi klienci włączyli nieprawidłowości komunikacyjne do obrazu samych siebie i dopóki nie pomożemy im dokonać niezbędnych zmian w sposobie, w jakim postrzegają siebie, całe nasze starania mogą pójść na marne. Nie oznacza to, że logopeda lub audiolog muszą przyjąć rolę zawodowego psychoterapeuty. Kiedy problemy emocjonalne klienta są poważne, oczywiście kierujemy go do odpowiedniego specjalisty. Niemniej jednak ci, którzy dążą do tego, aby pomagać osobom z zaburzeniami komunikacji powinni dysponować pewną wiedzą na temat poradnictwa i muszą rozumieć emocjonalny aspekt zaburzonej komunikacji.

Normalnemu rozmówcy trudno jest pojąć, jak trudno jest żyć w kulturze taka jak nasza bez zdolności do mówienia w akceptowalny sposób. Możliwe, że rzut oka na wewnętrzny świat R.K. pozwoli nam zacząć to rozumieć.

Kiedy na poważnie spojrzę na rzeczy, które robiłem – i nadal robię – z powodu mojego jąkania, chce mi się wymiotować z obrzydzenia. Jąkanie zdominowało całe moje życie. Używanie telefonu, szczególnie dzwonienie do dziewczyn, było koszmarem. Ponieważ mówiłem całkiem nieźle, kiedy byłem sam, postanowiłem przygotować nagrania, których planowałem użyć podczas wykonywania telefonu do pewnej młodej damy. Nagrywając, starałem się nawet wymierzyć czas pauz, podczas których miała udzielać odpowiedzi. Plan spalił na panewce: jej ojciec odebrał telefon! Nie chodzę do pewnych restauracji, miejsc jak fast-foody, z powodu presji czasu; przygotowuję kartkę z moim imieniem i numerem telefonu, kiedy zanoszę ubrania do czyszczenia; i na stacji paliw nadal śpiewam „Do pełna”, kiedy podchodzi ktoś z obsługi. Wybrałem nawet wstydliwą, zamkniętą w sobie kobietę na żonę tak, abym nie był wyciągany na imprezy, na których musiałbym mówić. Przypomina mi to sytuację z próby przed ślubem, podczas której miałem tak duże problemy, że pastor zasugerował, żebym zaledwie „pomyślał” przysięgę podczas ceremonii. Kiedy posprzeczam się z Cindy, zdarza mi się powiedzieć, że tak naprawdę nie pomyślałem „Będę”, gdy braliśmy ślub. Bądź co bądź bycie osobą jąkającą nie jest ani trochę zabawne. Często czuję się jakbym miał wielką purpurową literę „S” na czole.

Opis może wydawać się przesadzony i zniekształcony. Niestety nie jest. Słyszeliśmy dosłownie tysiące podobny historii w takiej czy innej formie. Ci ludzie zostali głęboko i wielokrotnie skrzywdzeni, ponieważ nie byli w stanie dostosować się do standardów naszego społeczeństwa. Tragedia polega na tym, że nie mogli. Nie są oni odpowiedzialni za swoją wadliwą mowę, ale ci, którzy działali na ich szkodę, zachowywali się jakby byli, jakby mieli wybór. To założenie jest sednem problemu nie tylko osoby z zaburzoną mową lub zaburzonym słuchem, ale również biednych, osoby z chorobą psychiczną, osoby z epilepsją, tych, którzy mają trudności w uczeniu się i większości innych dewiacji.

Kiedyś na Fidżi znaleźliśmy całą rodzinę jąkających. Nasz przewodnik i tłumacz zobrazował to słowami, „Mama kaka; papa kaka; and kaka, kaka, kaka, kaka”. Wszystkich sześciu członków rodziny wykazywało znaczne przedłużenia i powtórzenia w swojej mowie, ale byli szczęśliwymi ludźmi i nie byli ani trochę zakłopotani jąkaniem. Był to po prostu sposób, w jaki mówili. Bez pośpiechu, bez frustracji, bez piętna, faktycznie z bardzo niewielką świadomością. Nie mieliśmy innego wyjścia, jak skontrastować postawy i prostotę ich jąkania z tym, co moglibyśmy zobaczyć w podobnej rodzinie w naszym kraju, gdzie tempo życia jest dużo szybsze, gdzie wadliwa komunikacja jest odrzucana, gdzie jąkający spotykają się z negatywnymi reakcjami przez całe ich życie. Posiadanie wyraźnego zaburzenia mowy w naszym społeczeństwie jest niemal tak upośledzające, jak bycie fizyczną kaleką żyjąc w koczowniczym plemieniu istniejącym tylko po to, aby polować. Społeczeństwo zachodnie nie trawi ludzi z trudnościami w mowie i osoby, z którymi pracujemy, przychodzą do nas ze szczególnym typem ludzkiego nieszczęścia.

Komponenty frakcji emocjonalnej

Ludzkie nieszczęście ma wiele źródeł, ale jego kompozycja jest taka sama: KFNWW (ang. PFAGH). To dziwne słowo jest akronimem, zbitym zbiorem liter, a każda przedstawia inne słowo. K reprezentuje karę; F frustrację; N niepokój, W winę, a kolejne W wrogość. Stworzyliśmy to słowo, aby pomóc ci ujrzeć i zapamiętać główne komponenty frakcji emocjonalnej zaburzenia komunikacji.

Zaburzona mowa nie jest dla nikogo atutem. Jest ona powodem kary ze strony społeczeństwa, które wysoko ceni umiejętność skutecznego komunikowania się. Mowa jest kartą członkowską oznaczającą, że jej właściciel należy do rasy ludzkiej. Ci, którzy nie posiadają normalnej mowy, są piętnowani i odrzucani. Nawet same osoby zmagające się z mową często uważają, że to odrzucenie jest uzasadnione.

Ponadto, niezdolność do komunikowania się, zdobywania nagród, które społeczność oferuje osobom posiadającym tę umiejętność, skutkuje wielką frustracją. W przypadku jąkania niemożność wypowiedzenia słowa, kiedy się tego chce; w przypadku seplenienia, brak umiejętności poprawnego wypowiedzenia niektórych głosek; w przypadku laryngektomii, brak jakiejkolwiek umiejętności wyprodukowania głosu; w przypadku afazji, wygłaszanie bełkotu, gdy chciało się powiedzieć coś znaczącego – wszystko to jest głęboko frustrujące. Frustrujące jest także złe zrozumienie wskazówek, nieusłyszenie wyszeptanych czułych słów lub odpowiedzenie na pytanie nauczyciela, a następnie poprzez obserwację reakcji kolegów z klasy zorientowanie się, że było zadane zupełnie inne pytanie. Niepokój, wina i wrogość są naturalnymi reakcjami na karę i frustrację. Ty także w przeszłości miałeś styczność z tymi trzema niedolami, gdy byłeś karany lub sfrustrowany, lecz wiele osób z zaburzeniami mowy spędza całe życie, będąc pogrążonymi w tych emocjach.

Kary

Przyjrzyjmy się kilku ilustracyjnym karom zaczerpniętym z autobiografii klientów, z którymi pracowaliśmy:
  • Nie znoszę jąkać się w restauracjach, ponieważ kelnerki ignorują mnie, a następnie zwracają się do moich znajomych. Czuję się jakbym był nikim. A kiedy w końcu mówią do mnie, zwracają się zbyt głośno, powoli oraz w protekcjonalnym tonie; i nigdy, przenigdy na mnie nie patrzą.
  • W gimnazjum często dokuczano mi z powodu blizny na mojej wardze i z powodu tego, jak mówiłem przez nos. Pewnego razu ktoś położył zabawkowe okulary z dużym nosem na moim biurku i wszystkie dzieci śmiały się, gdy wszedłem do klasy. Nawet nauczyciel musiał ukryć swój uśmiech za dziennikiem.
  • Był to dla mnie wielki szok, gdy poszedłem na uczelnię, mieszkając wcześniej w małym miasteczku, gdzie wszyscy mnie znali. Moja artykulacja jest zniekształcona w takim stopniu, że podczas przedstawiania się muszę pokazywać innym ludziom mój identyfikator. Najgorsze z tego wszystkiego jest to, jak ludzie patrzą na mnie w sklepach. Mowa jest tak publiczna, tak odsłaniająca siebie i jestem pewny, że ludzie uważają mnie za osobę pijaną bądź upośledzoną.
  • Utrata słuchu naprawdę jest w stanie wyizolować człowieka, nawet od własnych bliskich. Starają się to ukrywać, ale bardzo ich denerwuję, gdy proszę ich o powtórzenie czegoś. Z tego powodu często zostaję w domu.
To są tylko niektóre z kar i odrzuceń, których może doświadczyć każda osoba z przykrą innością. Zachowanie imitacyjne, ciekawość, przezywanie, humorystyczne odpowiedzi, wycofanie spowodowane zakłopotaniem, brutalne ataki, niecierpliwość, szybkie odrzucanie bądź wykluczanie, nadopiekuńczość, litość, niezrozumienie oraz łaskawość są kilkoma typowymi karami.

Rozmiar i typ zastosowanej kary zależy od czterech czynników: (1) jaskrawość lub osobliwość różnicy; (2) nastawienie osoby do własnej inności; (3) wrażliwość, nieprzystosowanie oraz uprzedzenia karzących osób; i (4) obecność innych atrybutów osobowości.

Po pierwsze, im częstsza i bardziej dziwaczna osobliwość, tym częściej i bardziej surowo jest karana. Zatem dziecko z tylko jedną zmianą w dźwięku lub taką ukazującą się niezbyt często, będzie karane mniej od tego z prawie niezrozumiałą mową, a dziecko z łagodnym jąkaniem będzie karane mniej od dziecka z poważniejszym przypadkiem. Po drugie, nastawienie mówcy często decyduje o nastawieniu słuchacza. Jeśli uważa on to za zawstydzającą nieprawidłowość, to jego słuchacze raczej temu nie zaprzeczą. Empatyczna reakcja jest silnym czynnikiem w kształtowaniu postaw. Po trzecie, najgorsze kary będą pochodzić od tych osób, które same są wyczulone na jakąś inność. Ponieważ część z nich posiada rodziców lub rodzeństwo z podobnymi różnicami w mowie, są oni często karani we wczesnym dzieciństwie przez te osoby.

Pytasz mnie, czemu policzkuję Jerry’ego za każdym razem, gdy się jąka? Robię to dla jego własnego dobra. Gdyby moja matka policzkowała mnie za każdym razem, gdy ja to robiłem, wyrwałbym się z tego nawyku. Życie jest ciężkie, jąkając się za każdym razem, gdy otwierasz usta i mój syn nie będzie musiał przez to przechodzić.

Ponadto, wiele osób ma tak tendencyjne poglądy i nastawienie odnośnie do przyczyn lub dokuczliwości zaburzeń mowy, że reagują oni w mniej lub bardziej stereotypowy sposób na te różnice w mowie, bez względu na to, jak dobrze mówca może być przystosowany. W końcu, jak już wspomnieliśmy, rozmówca może posiadać zdolności i atuty tak przyćmiewające jego różnice w mowie, że jest on karany w bardzo niewielkim stopniu.

Nawet jeśli niektóre dzieci z zaburzeniami mowy mają szczęście być wychowywane w rodzinie i otoczeniu mało karzącym je za różnice, to w końcu i tak doświadczą odrzucenia przeznaczonego specjalnie dla osób z niedopuszczalną różnicą. Tak naprawdę część z tych chronionych dzieci jest bardziej wrażliwa od tych, których życie było pełne kary.

Pewien drugoklasista uczęszczał na terapię mowy przez ponad rok i uczynił wielki postęp w poprawianiu wadliwych dźwięków. W trzeciej klasie spotkał on starą i niekontrolowaną nauczycielkę, która musiała wrócić do nauczania po tym, jak jej mąż zmarł, a nienawidziła tego zawodu. Chłopiec był dla niej kozłem ofiarnym, na którym wyładowywała ona swoją frustrację. Pod pretekstem pomagania mu wyśmiewała jego błędy, a także poniżała go przed jego znajomymi. Krótko po rozpoczęciu semestru zimowego mowa tego chłopca zaczęła się pogarszać, a w ciągu kilku miesięcy zmieniła się z powrotem w niezrozumiały żargon.

Co ciekawe, kary mogą być także odczute – i mogą mieć dewastujący efekt – z powodu poprawy. Może tak się stać, zwłaszcza jeśli logopeda nie przygotował klienta na możliwość nieprzychylnej reakcji. Jest to jeden z powodów, dlaczego radzimy osobom rozwiązującym problem z głosem, aby „wypróbowały nowy głos” na obcych osobach, a dopiero potem na rodzinie i bliskich.

Piętnastoletni Charles przyszedł do nas trzy tygodnie temu, przysłany przez szkolnego logopedę, ponieważ jego ciągły falset nie poddawał się terapii. Jednakże w naszej klinice szybko nauczył się używać swojego normalnego (przyjemnie niskiego barytonu) tonu głosu, kiedy tylko chciał. Pomimo jego radości spowodowanej potwierdzeniem swojej męskości Charles był nakłaniany, aby wstrzymał się z używaniem nowego głosu, dopóki nie ustabilizujemy go na terapii. Nie przyszedł na terapię czwartego tygodnia ani nie usłyszeliśmy niczego ze strony jego rodziców. Gdy nie zjawił się w następnym tygodniu, zadzwoniliśmy do szkolnego logopedy, aby zapytać, co się z nim dzieje. Przypadkowo właśnie skończył rozmowę z Charlesem. Powstrzymując się od płaczu i mówiąc falsetem, opowiedział logopedzie o tym, jak w zeszłym tygodniu podczas obiadu próbował zaskoczyć swoją rodzinę swoim nowym głosem. Zauważył uśmiech na twarzy swojej matki i nie był urażony tym, że jego młodsza siostra wydawała się zszokowana. Absolutnie nie był przygotowany na reakcję swojego ojca: „Dlaczego myślisz, że stałeś się nagle mężczyzną?” Dopiero po kilku sesjach doradczych z jego rodzicami, pozwolono Charlesowi na powrót do terapii, ale nawet wtedy potrzebne było dużo czasu, aby odważył się znowu używać nowego głosu, nawet przy nas.

Na szczęście doświadczenia podobne do przypadku Charlesa nie są zbyt częste i jesteśmy w stanie skutecznie im zapobiegać. Niestety, doświadczenie Teda wydaje się bardziej powszechne i trudniej mu zaradzić.

Pracowaliśmy przez trzy lata z ośmioletnim chłopcem o imieniu Ted. Jego rozszczep podniebienia został naprawiony chirurgicznie; ale szybkie zamknięcie tylnych otworów dróg nosowych, nadal pozostało niewielką trudnością. Jego mowa jednak znacznie się poprawiła i zostało tylko trochę elementów wciągania nosem i nadmiernej nazalizacji, gdy mówił ostrożnie. Jednak pewnego dnia jego znajomi z podwórka, pod przywództwem jednego łobuza, zaczęli nazywać go „Nosey-nosey.” W ciągu jednego tygodnia jego mowa zmieniła się w trąbiący, niezrozumiały żargon i nie chciał już przychodzić do kliniki na terapię.

Ukryte kary

Nie wszystkie kary nałożone na osobę mówiącą inaczej są oczywiste. Być może najgorsze kary to te, które są ukryte. Jeden z naszych jąkających się klientów napisał:

Gdy jąkam się w domu, cisza jest wręcz ogłuszająca. Nieważne jak bardzo się męczę, nikt nie przyjmuje do wiadomości, że mam kłopoty z mową. Moja matka zastyga w miejscu jak zając polarny, a mój ojciec ukrywa się za gazetą. Czuję się jak parias rodziny. Mój problem to temat tabu. Cesarz nie ma problemów z jąkaniem. Może powinienem zacząć chodzić w kółko, dzwoniąc dzwonkiem i wołając „Nieczysty, nieczysty!”

Większość bardziej oczywistych kar jest odczuwana przez dzieci. Gdy osoba z zaburzeniami mowy staje się dorosła, mało osób kpi z niej, śmieje się, bądź okazuje odrazę. Zamiast tego osoba ta orientuje się, że zaczyna być unikana przez innych. Ich odległa uprzejmość może ranić bardziej od epitetów znanych z dzieciństwa. W jednym z naszych przypadków kobieta ze sparaliżowanym językiem i bardzo niewyraźną mową, która desperacko potrzebowała pracy, aby mogła coś zjeść i gdzieś spać, skontaktowała się z czterdziestoma pięcioma potencjalnymi pracodawcami, zanim znalazła jednego, który dał jej szansę zaistnieć. „Nikt z nich nigdy nie powiedział niczego o mojej mowie” powiedziała nam. „Niektórzy byli niesamowicie mili, inni niecierpliwi, a jeszcze inni nieuprzejmi, ale wszyscy z nich mieli jakieś inne powody poza moją mową, usprawiedliwiające ich odmowę. Mogłam od razu to powiedzieć, widząc, jak się zmieniali po tym, jak się odezwałam. Jakbym była nieczysta czy coś”.

Dlaczego takie rzeczy się zdarzają? Dlaczego musimy karać osobę, która się od nas różni? Dlaczego osoba ta karze samą siebie? Z pewnością Amerykanie są jednymi z bardziej uprzejmych ludzi, którzy kiedykolwiek żyli na świecie. Każdego dnia okazujemy naszą troskę nieszczęśliwym ludziom. Żaden inny naród nie utworzył tylu agencji, kampanii, fundacji, czy prywatnych organizacji charytatywnych. Po każdej zbiórce pieniędzy następuje następna. Dystrofia Mięśniowa, Czerwony Krzyż, United Fund, Heart Association, Seeing Eye dogs, słoik na składki w aptece, prośby o pomoc w radiu i telewizji. Z pewnością wszystkie te działania mogą ukazywać, że wspieramy, a nie karzemy ludzi niepełnosprawnych, lecz może po prostu łatwiej jest nam oddawać własne pieniądze niż samemu pomagać.

Antropolodzy kultury okazują temu altruizmowi więcej niż tylko akademickie zainteresowanie. Wskazują oni, że w naszej kulturze ważną rolę odgrywa nieustanne stawianie sobie celów materialnych, które są bardzo reklamowane. Prestiż i status są często oparte na gromadzeniu dobytku i osiąganiu wysokich stanowisk w bardzo konkurencyjnych zmaganiach. Walczymy o bezpieczeństwo i aprobatę, lecz czyniąc to, tratujemy bezpieczeństwo innych. Niektórzy psycholodzy uważają, że nasze skłonności do pomagania osobom upośledzonym biorą się z poczucia winy, którą odczuwamy po tym tratowaniu. Inni przypisują tę troskę o osoby upośledzone do strachu, że kiedyś my także będziemy przegranymi w walce o życie. Twierdzą oni, że zwykle mówimy sobie „z Bożą pomocą udało mi się tego uniknąć”, gdy spotykamy kogoś, komu nie udało się znaleźć miejsca dla siebie w tym świecie z przyczyn poza kontrolą tej osoby. Te organizacje charytatywne czynią wiele dobra, ale nie są one w stanie zapewnić osobistej opieki, której potrzebują osoby upośledzone. Być może ustawodawstwo, takie jak Americans with Disabilities Act, będzie w stanie pomóc.

Agresywne i protestujące zachowanie jako odpowiedź na kary. Kary i odrzucenie mogą doprowadzić osoby do agresywnych reakcji, takich jak atak, bunt, czy inne formy rebelii. Mogą one stosować mechanizm projekcji i obwiniać rodziców, nauczycieli i znajomych. Mogą odsłaniać słabości innych osób w grupie z taką samą nietolerancyjną postawą, jaka jest przejawiana wobec nich samych. Tym sposobem nie tylko tymczasowo zmniejsza się wagę swojej trudności, ale także jest to zemsta ukazująca słabości innych. Mogą próbować zmienić powód odrzucenia. „Odrzucili mnie nie z powodu mojego jąkania – po prostu uznali, że moje ubrania były nie tak ładne, jak ich”. Tym sposobem osoby odrzucone wyolbrzymiają nieuczciwą ocenę grupy i ignorują faktyczny powód. Inną reakcją ofensywną może być odmowa jakiejkolwiek współpracy z grupą, otwarte bagatelizowanie jej ważności, oraz odmawianie zastanowienia się nad tym w ich schemacie istnienia. Ostatecznie reakcją może być bezpośredni atak. Dziecko lub dorosły z łatwym do sprowokowania usposobieniem, może wdawać się w bójki z nieakceptującymi osobami.

W mowie Kevina było kilka błędów w artykulacji, które powodowały, że brzmiał on jakby miał mniej niż dziewięć lat. Jednak jego lewy sierpowy był wart osoby dwa razy starszej od niego. Nikt nie dokuczał Kevinowi z powodu jego zaburzeń mowy, nawet starsze dzieci w jego podstawówce. Jeśli ktokolwiek wspominał jego błędy w mowie, natychmiast wpadał on w niesamowity gniew kończący się wtedy, gdy jego przeciwnik był zakrwawiony i na klęczkach. Młody chłopak odmawiał głośnego czytania i recytowania w klasie. Gdy pewnego dnia pewien niedoświadczony nauczyciel zastępczy nalegał, aby odpowiedział na pytanie, Kevin w ciągu jednego wieczora zbił siedem szyb w szkole. Gdy zdecydowano, aby poszedł na terapię mowy, obrażał inne dzieci z grupy, podarł materiały logopedy i siedział ponuro na krześle. Zamiast bezpośrednio zareagować na jego gniew, logopeda odseparował Kevina od grupy i, nie każąc mu niczego mówić, zapisał go do pomocy w składaniu wielkiego modelu statku żeglarskiego. Stopniowo, chociaż zajęło to kilka miesięcy, był w stanie zdobyć jego zaufanie i ostatecznie Kevin był w stanie tolerować bezpośrednią terapię mowy mającą pomóc mu z jego błędami w artykulacji.

Odrzucona osoba może wykazywać się krytycznym stosunkiem do grupy. W żadnej z tych metod osoba odrzucona nie ucieka od rzeczywistości – reaguje antagonistycznie i atakuje tych, którzy sprawili, że jej rzeczywistość uległa pogorszeniu. Im częściej osoba ta atakuje grupę, tym bardziej jest ona karana. Często takie reakcje ingerują w leczenie, ponieważ wiele z tych osób odrzuca zaoferowaną pomoc. Atakują logopedę i sabotują jego zadania. Nieuniknionym rezultatem tych reakcji ofensywnych jest jeszcze większe oddalenie się od normalnej mowy i właściwych zmian.

Frustracja

Frustracja jest zawsze odczuwana, gdy ludzki potencjał nie może się spełnić. Jest to ból giganta skutego łańcuchami. Życie każdej osoby jest wypełnione frustracją. Nie możemy żyć razem bez powstrzymywania niektórych impulsów i pragnień. Okoliczności zawsze stawiają bariery na drodze, którą chcemy wybrać. Jednak dla niektórych osób puchar frustracji jest wypełniony po brzegi i coraz więcej jest dodawane każdego kolejnego dnia. Frustracja rodzi gniew i agresję, a one psują wszystko, z czym mają kontakt. Ci, którzy nie potrafią normalnie mówić, są nieustannie rozbici. Pomyśl, jak czuje się osoba, która nie jest w stanie wyrażać się zrozumiale. Inni mają problem w zrozumieniu wiadomości osoby jąkającej się, niewyraźnie mówiącego dziecka czy osoby, która straciła głos z powodu raka. Inni słuchają, ale nie rozumieją bądź nie mogą zrozumieć. Osoba z afazją prosi o papierosa i mówi „Daj mi bummadee. Bummadee! Bummadee!” To jest frustracja.

Komunikacja jest krwiobiegiem społeczeństwa. Jeśli krew nie może krążyć, gwałtownie wzrasta ciśnienie. Najgorszą legalną karą, nie licząc kary śmierci, jest zamknięcie więźnia w izolatce, gdzie nikt do niego nie mówi, ani on do nikogo nie może mówić. Tacy więźniowie żyją wśród nas, skazani przez własne zaburzenia mowy i słuchu na życie w odosobnieniu i frustracji.

Jeden z naszych klientów zdiagnozował za nas swój własny problem. Jego mowa była pełna nieregularnych i wymuszonych powtórzeń. Wahał się. Rzadko był w stanie wypowiedzieć nawet krótkie zdanie bez robienia wielkich pauz. Pewnego dnia, zaraz po tym, jak pobił nasz worek treningowy w kształcie klauna, zwierzył się nam. „W-w-w-wiecie co… W-w-w-wiecie co j-j-j-jest ze mną nnnnnie tak? J-j-j-jestem nnnnnnajmniejszym… dzieckiem”. I to była prawda. Był najmniejszy, najsłabszy i najmniej atrakcyjny spośród wszystkich ośmiorga dzieci w rodzinie. Inne dzieci były agresywną grupą, krzyczącą, walczącą, kłócącą się, mówiącą. Nikt nigdy nie był w stanie go usłyszeć. Kiedy jego zdania były kończone, to zwykle przez brata lub siostrę. Stale mu przerywano i go ignorowano. Nauczył się łamanej angielszczyzny, niezdecydowanej mowy.

O dobre rzeczy w życiu trzeba prosić, trzeba na nie zapracować zarówno ustami, jak i rękoma. Zabawa czerpana z towarzystwa, satysfakcja płynąca z dobrego zarobku, zdobycie partnera życiowego, duma z szacunku do samego siebie i uznanie, trudno zdobyć te rzeczy osobie, która nie może mówić. Często musi się zadowolić czymś mniejszym od tego, na co mógłby pozwolić jej potencjał, gdyby nie splątany język. Mowa jest zdaniem „Sezamie, otwórz się”, magiczną mocą. Gdy jest zniekształcona, mało jest w niej magii – i dużo frustracji.

Potrzebujemy zaworów bezpieczeństwa dla naszych emocji. Gdy jesteśmy w stanie wyrazić gniew drzemiący w nas, cichnie on; gdy możemy wyrazić słowami nasz żal, maleje on. Strach zakodowany w słowach i dzielony przez towarzysza wydaje się mniej niepokojący. Przyznanie się do winy przynosi rozgrzeszenie. Lecz co z tymi, którym ciężko jest mówić, którym ciężko jest nawet poprosić o chleb? Ta wspaniała funkcja mowy jest im odmówiona. Te złe kwasy nie mogą być opróżnione; zostają w środku, niszcząc swojego nosiciela. Dla wielu z nas ciężko jest wyrazić przykre emocje, nawet jeśli wiemy, że ich wypowiedzenie przyniesie ulgę. O ile bardziej frustrujące musi to być dla tych, którzy nie mają innego wyjścia niż milczeć – bądź być anormalnym.

Być może najbardziej frustrującą rzeczą z tego wszystkiego może być brak możliwości wyrażania siebie przez mowę. Jedną z najtrudniejszych rzeczy do wypowiedzenia przez typową osobę jąkającą się, jest jej własne imię. Większość z nas najczęściej mówi o sobie. Mówimy po to, aby ludzie nas zauważyli, abyśmy mogli czuć się ważni. Ta egocentryczna mowa jest bardzo ważna w rozwoju naszej osobowości. Według Piageta, sławnego francuskiego psychologa, zanim dziecko zacznie jej używać ma ono małe pojęcie jaźni. Jeśli zaczniesz słuchać ludzi mówiących o sobie bądź sam siebie posłuchasz, odkryjesz, że duża część twoich rozmów zawiera sporo chełpienia się. Mówiąc w ten sposób, upewniamy się, że wszystko jest w porządku, że nie jesteśmy sami, że istniejemy i przynależymy. Osoba z poważnym zaburzeniem mowy nie jest w stanie odnaleźć takiej gwarancji, gdy mówi. Odsłania się najmniej jak to możliwe. W tym wyrzeczeniu także jest wiele frustracji.

Przez lata, prawie dekadę, zawsze byłem na drugim planie z powodu mojej utraty słuchu. Konwersacja z więcej niż dwiema osobami była niemożliwa; czułem się bardzo głupio, gdy nie załapałem sensu historii, czy zaśmiałem się w złym momencie. Słuchanie jest bardzo ciężkie, gdy jesteś w stanie załapać tylko fragmenty. Całe te rozmowy z ludźmi zabierały zbyt wiele czasu i energii. Ostatecznie po prostu poddałem się i nawet przestałem chodzić do kościoła.

Jedną z bardzo poważnych frustracji jest brak możliwości doświadczenia interakcji społecznych przez osoby z zaburzeniami mowy. Nie jest ciężko zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. Mowa jest niezbędnym warunkiem wstępnym dla ludzkich interakcji. Jest to więź łącząca nas. Gdy jest zaburzona, to więź zostaje przerwana. Dawno temu starszy autor (przyp. Van Riper) spędził tydzień w szkole dla głuchych, gdzie wszyscy uczniowie używali języka migowego i nie bardzo potrafili czytać z ruchów warg. Czuł się wyizolowany, odłączony, odrzucony z tej małej społeczności; i odczuł ulgę, gdy wrócił do świata mówiących ludzi. Ci, którzy nie potrafią mówić czują się tak samo. Są odrzuceni z członkostwa. Trudno im należeć do społeczności. Im gorzej mówią, tym bardziej stają się wyizolowani. Ponownie możemy znaleźć model fundamentalnego zła w patologii mowy, które zanieczyszcza ludzkość, to samo odrzucenie nękające osoby niepełnosprawne fizycznie, biednych, starszych oraz grupy mniejszościowe.

Niepokój

Nie powinno być trudno zrozumieć, dlaczego ludzie, którzy doświadczyli odrzucenia, litości lub szyderstwa zaczęli odczuwać niepokój. Gdy ktoś jest karany z powodu jakiegoś zachowania, a zachowanie to wciąż się pojawia, wtedy strach i lęk wystawiają swoje ohydne głowy. Jeśli kara jest rodzicem strachu, to niepokój może być wnukiem kary, ponieważ te dwie emocje nie są równoznaczne. Osoba jąkająca się może odczuwać strach przed znajomym z klasy, który jej dokucza lub może bać się odbierania telefonu, ponieważ strach jest oczekiwaniem na nadchodzące zło, które jest znane i określone. Niepokój jest lękiem przed nieznanym, przed nadchodzącymi porażkami i bezradnością. W jego łagodniejszej formie mówimy o „martwieniu się”. Pojawia się niejasne, dokuczliwe przewidywanie, że coś niebezpiecznego nadchodzi. Obserwowanie osoby z ciężkim atakiem lęku jest głęboko niepokojące. Często osoba ta nie jest w stanie wyjaśnić powodu niepokoju, jednak on dalej nie znika. Chwilami zanika tylko po to, aby nagle wrócić, gdy najmniej się go spodziewamy. Niewielu z nas może liczyć na kompletne ominięcie go w ciągu życia, jednak istnieją ludzie, dla których niepokój jest drogą życia. Nie jest miło oglądać dziecko, które musi nosić takie brzemię.

Jedną ze złych właściwości niepokoju jest to, że jest on zaraźliwy. Gdy rodzice zaczynają się niepokoić o mowę własnego dziecka, to dziecko prawie na pewno zacznie odzwierciedlać i dzielić ich uczucia. „Czy nasz syn nigdy nie będzie w stanie pójść do szkoły, nauczyć się czytać, zarobić na życie, ożenić się? Kto go zrani? Czy kiedykolwiek będzie w stanie mówić jak inni?” Takie myśli mogą nigdy nie być wypowiedziane przez rodziców, jednak w jakiś sposób są one przekazywane dziecku, może przez drobne gesty, wyraz twarzy, czy nawet wstrzymywanie oddechu. Gdy tylko nasiona niepokoju zostaną zasadzone, to kiełkują i rosną z niesamowitą prędkością.

Inną złą stroną niepokoju jest to, że zwykle jest on destruktywny. Nie wspiera nauki, czy terapii mowy. Za to rozprasza; neguje. Osłabia poczucie własnej godności. Człowiek próbuje go powstrzymać, wyjaśnić jego istnienie. Czasami wymyśla sobie syndrom lub wyolbrzymia ten już istniejący. Kiedy mowa zostaje skażona niepokojem, zadanie logopedy staje się trudne. Jedną z pierwszych rzeczy, której student musi się nauczyć, jest stwarzanie swobodnej atmosfery, w której mówienie nie jest bolesne i nie czyha w niej żadne zagrożenie. Pokój, w którym odbywa się terapia mowy musi być gościnnym i miłym miejscem. Każdy z nas potrzebuje azylu raz na jakiś czas; te dzieci często potrzebują nieba, gdzie chociaż raz mogą poczuć się wolnymi od kar i frustracji, gdzie zaburzona mowa jest uważana za problem, a nie za klątwę. W obecności akceptującego, rozumiejącego logopedy mogą dotknąć nietykalnego, powiedzieć niewypowiedziane. Tam mogą się uczyć. Niepokój nie pomaga w nauce ani w uczeniu się na nowo.

Reakcje na niepokój. Niepokój jest niewidzialny, ale ma wiele twarzy. Chodzi o to, że ukazuje się w różny sposób.

Edward przeszedł wiele operacji z powodu rozszczepu podniebienia, oprócz tego blizny na twarzy i mowa pochodząca z jego ust były dowodami na jego różnicę. Przez całą szkołę podstawową i gimnazjum zachowywał się jak beztroskie, śmiejące się i psotne dziecko. Był radosnym klaunem i poprzez swoje zachowanie zdołał zdobyć dużo akceptacji. Gdy inni ludzie śmiali się z niego, on śmiał się razem z nimi. Jego oceny były słabe, chociaż on sam był zdolny. Wtedy nagle, w ostatnim semestrze liceum, przeszedł wyraźną zmianę osobowości. Nie śmiał się już więcej; stał się apatyczny, cichy i posępny. Dawniej zdecydowanie ekstrawertyk, teraz zaczął tracić kontakty z innymi. Zaczął śnić na jawie. Chodził zupełnie sam. Nasze intensywne badania tego chłopca wykazały, że niepokój zawsze był w jego życiu, że jego wesołe zachowanie było adaptacyjne, ale nieprawdziwe. Tak naprawdę zawsze cierpiał. Jego kompensacyjna postawa nagradzała go, lecz nie łagodziła niepokoju. Gdy zmierzył się z koniecznością skończenia szkoły i rozpoczęcia zarabiania na życie, jego niepokój zwiększył się tak bardzo, że nie dało się go ukryć i nastąpiła zmiana osobowości. Dopiero gdy zapewniliśmy mu trochę nadziei poprzez protezę podniebienia i informacje o możliwych operacjach plastycznych, jego niepokój zmniejszył się wystarczająco, aby móc zacząć poprawianie mowy.

Jedną z popularnych metod łagodzenia niepokoju jest szukanie innych przyjemności. Poprzez zaspokajanie innych potrzeb jesteśmy w stanie zmniejszyć działanie niepokoju. Niektórzy ludzie, z którymi pracowaliśmy, są nałogowymi pożeraczami słodyczy; stają się grubi i odpychający. A potem martwią się o swoją wagę. Inni są w stanie załagodzić niepokój przez zaspokajanie własnych potrzeb seksualnych. Są tacy, którzy znajdują nietrwałą i tymczasową ulgę poprzez cofanie się do dziecięcego sposobu zachowania, próbując wrócić do czasu w ich życiu, gdy nie musieli się martwić o mówienie. Spotkaliśmy też kilku męczenników, którzy przywiązywali się do silniejszych osób jak pijawki, licząc na poczucie bezpieczeństwa. Tak, istnieje wiele sposobów na zmniejszenie niepokoju; lecz dopóki jego źródło nie zniknie, będzie on zawsze powracał. Dlatego właśnie ludzie z zaburzeniami komunikacyjnymi potrzebują logopedów i audiologów.

Gdy niepokój skupia się wokół mowy, jednym ze sposobów zmniejszenie go jest zaprzestanie mówienia. Niektóre osoby z zaburzeniami mowy stają się zaledwie małomówne; inne tracą swój głos; niektórzy stosują tak zwany dobrowolny mutyzm i nie próbują się komunikować, chyba że przez gesty. Znaliśmy stróża nocnego, który twierdził, że wypowiadał od dwóch do trzech zdań na dobę. „Jest to dla mnie łatwiejsze niż jąkanie się”.

Istnieje także ciekawy mechanizm zwany dyslokacją (przyp. transfer emocji z oryginalnego źródła na inny bodziec), którego większość z nas używa czasami do zmniejszenia niepokoju. Zaczynamy martwić się o coś innego, coś, co nie jest głównym problemem powodującym udrękę. Przeniesienie uwagi na coś innego wydaje się dostarczać trochę ulgi, tak jak przyłożenie termoforu do policzka może zmniejszyć ból zęba. Krzyk małego dziecka w nocy może odzwierciedlać taką dyslokację, ale za lepszy przykład może posłużyć sytuacja Andy’ego.

Andy jąkał się bardzo poważnie, gdy przyszedł do nas w wieku siedmiu lat. Mrugał oczami, szarpał i wykrzywiał usta, a czasami płakał z powodu frustracji, gdy nie był w stanie rozpocząć zdania. Czasami mówił bardzo dobrze. Jednak co najbardziej uderzało w przypadku Andy’ego, to jego zmarszczone czoło. Nieważne czy jąkał się, czy nie, wyglądał, jakby był cały czas czymś zaniepokojony. Jego twarz miała zawsze pełen obaw wyraz. W końcu byliśmy w stanie skłonić go do powiedzenia nam, o co się niepokoi. Zaskoczyło nas to, że nie martwił się o jąkanie ani o rodziców, którzy wyraźnie martwili się o jego mowę. Andy martwił się, że księżyc uderzy w słońce. Powiedział, że gdyby to się stało, wszystko by wybuchło. Powiedział, że podczas jednej z tych nocy, gdy słońce i księżyc są po innej stronie planety, może nastąpić kolizja. Andy powiedział, że nigdy nie może spać podczas bezksiężycowej nocy. Jego matka i ojciec powiedzieli mu, że coś takiego nie może się zdarzyć, ale Andy odparł, że kłamali o Świętym Mikołaju i skąd oni mogli w ogóle wiedzieć, czy to naprawdę jest niemożliwe? Trzeba było wielu terapii przez zabawę, terapii mowy oraz konsultacji z rodzicami, zanim Andy był w stanie odstąpić od fobii słonecznej i wyrazić swój prawdziwy niepokój, który pochodził od jego problemów z mową.

Lecz istnieje trochę szczęśliwych osób z zaburzeniami mowy, które mają szczęście w znajdowaniu przyjaciół oraz odporność na stres, którzy wydają się dawać sobie radę, nie niepokojąc się za bardzo. Mogą być kochani i akceptowani. Mogą mieć własne filozofie lub kompensujące atuty, które zmniejszają wagę ich problemu z mową.

Aby zilustrować, o co nam chodzi, cytujemy mozolnie napisany pamiętnik dorosłego chorego na afazję. (Ominęliśmy wiele błędów)

Pamiętam uczucie bycia „mumią”, gdy ledwo mogłam mówić. Pomimo wszystkich kłopotów, których doświadczyłam w przeszłości, cieszę się, że jestem w stanie robić teraz tak wiele rzeczy. Uczę się więcej każdego dnia i nieustannie dążę do poprawy mojego czytania i pisania. Człowiek musi się cieszyć zarówno sercem, jak i duszą. Powinien się relaksować i zapomnieć o przeszłości. Zawsze jest jutro. Stajemy się zbyt niecierpliwi. Dla mnie jest to sekret tego wszystkiego. Mogę żyć wdzięcznie, jako osoba chora na afazję. Ostatnio jestem zajęta i osiągnęłam wiele rzeczy. Jestem teraz szczęśliwa i zadowolona. Minęło pięć lat od udaru mózgu i od trzech tygodni czuję, że było warto. Od teraz będę bardziej wdzięczną kobietą w średnim wieku.

Pozwólcie zatem, że jeszcze raz przedstawimy nasze ostrzeżenie. Jeśli czujesz nadmierny niepokój, rozpoznaj go tam, gdzie go znajdziesz, nieważne jak jest zamaskowany; lecz nie stwarzaj lub nie wyobrażaj sobie jego obecności, jeśli go tam nie ma.

Chcielibyśmy podsumować tę sekcję przestrogą. Pamiętajmy, że niektórzy ludzie z zaburzeniami mowy nie czują więcej niepokoju od osób, które mówią normalnie. Każdy nosi w sobie trochę niepokoju i prawdopodobnie trochę go potrzebuje. Odrobina niepokoju w życiu jest jak odrobina soli w gulaszu. Sprawia, że jest smaczniejszy. Lecz za dużo niepokoju i za dużo soli rujnuje obie rzeczy. Musieliśmy odpisać frakcję lęku w utrudnionej mowie, abyś go nie zwiększał (przyp. książka jest podręcznikiem, więc jest skierowana do studentów patologii mowy). Być może dzięki temu będziesz w stanie go uwolnić. Ci z nas, którzy mają do czynienia z dziećmi czy dorosłymi z zaburzeniami, mogą nieświadomie zwiększać ich ciężar, jeśli tego nie rozumieją.

Wina

Tak jak niepokój, wina również jest częścią niewidzialnej przeszkody, która często towarzyszy nieprawidłowej mowie. Dawno temu nauczyliśmy się tego, że winnymi są ci, którzy są karani. Intelektualnie możemy pojąć, że odwrotność tego twierdzenia nie musi być prawdziwa, że osoby karane nie zawsze muszą być winne. Jednak gdy zaczyna nas nękać nieszczęście, zadajemy to samo pytanie, co Hiob ze Starego Testamentu. „Co ja zrobiłem, aby na to sobie zasłużyć?” Poznaliśmy wiele osób, którym bardzo przeszkadzały zaburzenia mowy, czy inne bolączki i większość z nich zadało sobie to pradawne pytanie. Rodzice je zadawali; małe dzieci poświęciły mnóstwo czasu na znalezienie odpowiedzi. Oto kawałek autobiografii.

Pamiętam, że nawet, gdy byłam małą dziewczynką, wstydziłam się swojej mowy. I za każdym razem, gdy otwierałam usta, zawstydzałam moją matkę. Nie jestem w stanie wyrazić, jak okropnie się czułam. Źle robiłam, odzywając się. To było takie proste. Ciągle myślałam, że musiałam być strasznie zła, żeby tak mówić. Pamiętam, że modliłam się do Boga i prosiłam, aby wybaczył mi to, co musiałam kiedyś zrobić. Próbowałam przypomnieć sobie, co to było, ale nie byłam w stanie tego zrobić.

Wygląda na to, że obwinianie rodziców za wiele kłopotów ich dzieci, za przestępczość nieletnich, za konflikty emocjonalne, za trudności w mowie, jest teraz modne. Możemy obwiniać szkołę, jeśli Johny nie umie czytać, lecz niewielu rodziców uniknęło potępienia sąsiadów za to, że mowa ich dziecka jest niezrozumiała. Ojciec dziecka z rozszczepieniem podniebienia często czuje potrzebę obwinienia matki, a matka czuje potrzebę obwiniania ojca za coś, co nie było winą żadnego z nich. Rodzina jest w niebezpieczeństwie, jeśli zawita do niej wina. Dzieci dorastające w atmosferze pełnej ukrytego lub otwartego wzajemnego obwiniania mają skłonność do obwiniania siebie. Z tego powodu frakcja emocjonalna zaburzenia mowy może wzrastać.

Reakcje na poczucie winy. Wina jest kolejnym złem, które niszczy od środka. W jej łagodniejszych formach, czyli w żalu lub zakłopotaniu, większość ludzi daje sobie z nią radę z różnym stopniem dyskomfortu. Jednak, gdy wstyd i wina są silne, to mogą stać się nie do zniesienia. Osoba może zareagować zachowaniami przynoszącymi jeszcze więcej kary lub winy. Widzieliśmy dzieci celowo brudzące się, wpadające w złość, kradnące, niszczące rzeczy, a nawet podpalające tylko po to, aby otrzymać karę za winę, którą odczuwają. Kara nie przynosi spokoju!

Czasami ludzie karzą samych siebie. Widzieliśmy jąkających się ludzi, którzy jąkali się tylko po to, aby samych siebie zranić, robiąc to w taki sam sposób, jak ludzie w średniowieczu biczujący i torturujący własne ciało za grzechy. Znaliśmy dzieci po udanych operacjach plastycznych rozszczepu warg lub podniebienia, które nie były w stanie oglądać siebie w lustrze nawet po to, aby obserwować ruchy języka lub podniebienia miękkiego. Znaliśmy dzieci, które płakały i biły same siebie, gdy słuchały swojej nagranej mowy. Musimy zawsze uważać na tę potrzebę kary, inaczej bicz zostanie oddany w nasze ręce.

Oto co napisał do nas dorosły z mózgowym porażeniem dziecięcym.

Czasami, gdy leżę spokojnie w łóżku czuję się prawie normalnie. W ciszy i ciemności nawet nie czuję drgawek. Udaję, że jestem taki jak wszyscy inni. Lecz rano muszę wstać i zmierzyć się z potworem w lustrze podczas golenia. Widzę to, co widzą inni ludzie i wstydzę się. Widzę szare włosy na głowie mojej matki i wiem, że są tam z mojej winy. Jem, ale wiem, że nie jest to chleb, na który mógłbym zarobić. Zdarzają się chwile, gdy interesuję się czymś i zapominam, czym jestem, lecz nie wtedy, gdy rozmawiam. Gdy z kimś rozmawiam, osoba ta nie ma twarzy. Ma zamiast niej lustro i ponownie widzę tego potwora.

Jako osoby pomagające tym ludziom musimy czasami się spodziewać apatii i depresji, jako reakcji na poczucie winy. Możliwe jest złagodzenie uczucia winy poprzez poddanie się, nie próbowanie więcej, stanie się obojętnym. Inne osoby uciekają od swojej winy przez nie przyjmowanie do wiadomości tego, że mają problemy z mową. Opierają się, gdy chcemy im pomóc, ponieważ nie chcą przyjąć faktu, że ich mowa nie jest normalna. Czasami te osoby czują, że w momencie przyznania istnienia ich anormalności staną się odpowiedzialni. A z odpowiedzialnością przychodzi wina, której nie są w stanie znieść. Dlatego właśnie opierają się, gdy chcemy im pomóc. Istnieją także osoby, które oczyszczają się z winy poprzez projekcję, poprzez oskarżanie innych za swoje nieszczęście, poprzez zmienianie winy we wrogość i niepokój. A to prowadzi nas do następnego rozdziału.

Wrogość

Zarówno kara, jak i frustracja tworzą gniew i agresję. Osoby zranione czują nienawiść. Osoby sfrustrowane czują wściekłość. Oto przykład, który pozwoli ci lepiej to zrozumieć.

Jeden z naszych byłych klientów, profesor uniwersytetu, był zawsze cichym, skromnym człowiekiem. Rozmowy wykazały, że nikt, nawet członkowie jego rodziny, nigdy nie słyszał, aby przeklinał, czy podnosił głos w gniewie, dopóki nie doświadczył poważnego zawału. Obudził się w szpitalu bez kontroli nad sobą, afatyczny, dyzartryczny i z paraliżem w prawej części ciała. Ponieważ ciężko było mu przeżuwać i połykać zalecone zostało sztuczne dożywianie. Wytrzymywał to wszystko ze stoickim spokojem, dopóki pomocnik pielęgniarki nie podał mu tacy z trzema słoiczkami jedzenia dla niemowlaków z nalepkami wciąż na wierzchu. Dobrze wychowany profesor rzucił tacką w pomocnika i zaczął głośno przeklinać na swoją żonę i pacjenta na sąsiednim łóżku.

Reakcje na wrogość. Wrogość, tak jak niepokój i wina, ma różne stopnie natężenia wahające się od chwilowej irytacji, przechodząc przez gniew i rosnąc aż do intensywnej nienawiści. Kilku z naszych klientów miało takie zasoby gniewu, że nie ufali motywom żadnej osoby, która chciała się z nimi zaprzyjaźnić. Młody chłopak z zespołem Tourette’a, zaburzeniem neuropsychiatrycznym powodującym mimowolne ruchy i gwałtowną, często nieprzyzwoitą mowę, opisał swój zniekształcony związek z młodą kobietą w ten sposób.

Ta mieszanina sprzecznych emocji stała się jeszcze silniejsza, gdy zacząłem chodzić na randki. Chciałem spotykać się z dziewczynami, uspołeczniać się oraz mieć normalny związek. Z drugiej strony, za każdym razem, gdy dziewczyna zgadzała się na randkę ze mną, zwłaszcza gdy zgadzała się na więcej niż jedną, zaczynałem się zastanawiać, co jest z nią nie tak – czemu by chciała ze mną chodzić?

Uraza lub zapamiętany gniew, jest prawdopodobnie najgorszą formą wrogości. Tak długo, jak czujemy urazę do innej osoby za coś, co stało się w przeszłości, to ironicznie nasze życie jest częściowo kontrolowane przez tę osobę.

Niektóre osoby z poważnymi zaburzeniami mowy okazują mało wrogości; jednak znamy osoby z drobnymi i łagodnymi zaburzeniami okazujące wiele wrogości. Jedna osoba może czuć dużo niepokoju i winy, ale mało wrogości; sytuacja innej osoby może być całkowicie przeciwna. Niektóre osoby po prostu dają sobie radę z krytyką i frustracją oraz robią to z minimalnymi reakcjami emocjonalnymi. Ale często pojawiają się wrogość i agresja, więc musimy je rozumieć. Doświadczeni logopedzi wiedzą, że mogą oni stać się celami stłumionych emocji, więc nie reagują personalnie na wyrażaną złość i urazę klienta.


Koniec części pierwszej.
Komentarze do artykułu: "Emocjonalne aspekty zaburzeń komunikacji językowej - Ch. Van Riper, R. Erickson, cz. 1/2"
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
> Nazwa Użytkownika

> Hasło

Zapamiętaj mnie
Zaloguj jako ukryty



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Ostatnie Komentarze
slawek_w
dnia 24-10-2017 20:15
Po dłuższej przerwie zapraszam na kolejną wideokonferencję. Temat: co robimy aby ukrywać jąkanie. Pi...
Przejdź do komentarza
virino
dnia 02-10-2017 11:29
Przyznam, że z zaskoczeniem, skonstatowałam, że Demostenes był dla mnie bardzo inspirującym miejscem...
Przejdź do komentarza
Ralph
dnia 02-10-2017 08:18
Tylko nie wybieraj opcji "nigdy" ... czekamy na pozytywne wieści ;)
Przejdź do komentarza
slawek_w
dnia 24-07-2017 06:59
Unikanie wypowiadania się tematem najbliższego spotkania. Data: środa (26. lipca), godzina 20:00. ...
Przejdź do komentarza

> Więcej komentarzy <
Popularne artykuły w ostatnich 6 miesiącach
Katowice - otwarte forum dyskusyjne oraz wykład...
Terapia poznawczo-behawioralna od ASRC – ...
W oczekiwaniu na nową odsłonę strony...
Terapia poznawczo-behawioralna od ASRC – ...

Użytkowników Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 2,588
Najnowszy Użytkownik: karol_ign
Ostatnio na stronie
lyric101:11:49
jimmy04:56:42
ironwolf07:14:28
CRPW 1 dzień
Open 1 dzień
Grzegorz 4 dni
Rafi24 4 dni
duszek97 5 dni
tirirum 5 dni
monopix 5 dni
Mystra 5 dni
maras k 5 dni
bigosik 6 dni
zumbi 1 tydzień
Oraz 1 ukryty