Strona główna · Wskazówki dla jąkających · Autoterapia jąkania · Forum · Jak pomóc osobie jąkającej? · FAQ · Kontakt
Kluby J
Czat
Czatuje: 0 użytkowników
Materiały archiwalne
Mowa jest srebrem, a milczenie złotem - historia Maćka (cz.1)
Obrazek

Mowa jest srebrem, a milczenie złotem - historia Maćka (cz.1)

Zapraszam do przeczytania historii Maćka. Jest takie stare powiedzenie: "mowa jest srebrem, a milczenie złotem". W kontekście osób jąkających się ta sentencja staje się niezwykle przewrotna.




Nie ma bowiem dla nich nic bardziej krępującego niż zasadzająca się na zaciśniętych ustach pozorna cisza i nic bardziej pożądanego jak rzeka niczym nieskrępowanych słów.


Niemy krzyk

Wiem o tym, ponieważ sam się jąkam. Trudno mi powiedzieć dokładnie, kiedy zaczęły się moje problemy z mówieniem. Przypuszczam, że towarzyszyły mi od zawsze, ale w początkowym okresie mojego życia były ledwie widoczne. Pewność siebie, ciekawość świata i łatwość nawiązywania kontaktów skutecznie niwelowała jakiekolwiek lęki i opory przed wysławianiem się. Po prostu wszystko działo się trochę intuicyjnie, mechanicznie, swobodnie, a to przekładało się na mój nieskrępowany odbiór i kontakt z otaczającą rzeczywistością. Ten bardzo fortunny zbieg okoliczności sprawiał, że nie miałem problemów z nauką i rówieśnikami.

Stopniowo jednak, mój "pasażer na gapę" zaczął co raz częściej dochodzić do głosu. Jąkanie wzmagało się wprost proporcjonalnie do wzrostu sytuacji stresogennych a tych przybywało. Początkowo były to wystąpienia na forum klasy, później wszystkie bardziej oficjalne spotkania i okoliczności, egzaminy ustne, dyskusje, rozmowa z rodzicami na tematy drażliwe i ważne dla mnie wyjście do sklepu, kupienie biletu, zapytanie o drogę i godzinę. Sytuacja uległa pogorszeniu kiedy dostałem się na wymarzone studia - socjologię. Ja, zawsze wygadany, chętny do nauki, do pracy, stawiający sobie cele i osiągający je, zacząłem się staczać po równi pochyłej w momencie, kiedy zintensyfikowały się przypadki mojego jąkania. Być może nie mam racji, ale jąkanie na tyle mną zawładnęło, że straciłem motywację do podejmowania jakiegokolwiek działania. Nigdy bowiem nie mogłem podzielić się stuprocentowym owocem mojej pracy. Co raz częściej się wycofywałem, ograniczałem do minimum moją aktywność. Owszem, przechodziłem z roku na rok, ale stałem się cieniem samego siebie i nikt już nie miał okazji poznać mnie takim jakim jestem naprawdę. Owinięte niewidoczną liną moje ciało odmawiało posłuszeństwa częściej i mocniej. Mniejszej ilości słów towarzyszyła zwiększająca się dawka niepokoju, strachu, lęku przed mówieniem.

Obudziłem się rano lekko zaspany. Siedziałem do późnego wieczora szykując się do prezentacji tematu, który miałem zreferować przed moimi kolegami i koleżankami z roku. Długo i rzetelnie przygotowywałem się studiując literaturę dotyczącą problemu, wiele czasu poświęciłem sformułowaniu własnych poglądów. Chciałem mieć pewność, że wiem jak najwięcej, że będę mógł błysnąć, ale jednocześnie zainteresować swoim wystąpieniem. Dobiegały mnie czarne myśli, że coś pójdzie nie tak. Wyszedłem na środek z przyklejonym uśmiechem, plikiem zapisanych kartek, stwarzając pozory pewności siebie...Przez głowę przeleciała mi myśl, że zaraz się zająknę. I tak się też stało. Poczułem, że nie mam w płucach powietrza, że coś ściska mi mocno wszystkie wewnętrzne przewody, że zasupłały się struny głosowe, a język przywarł do podniebienia, jakby ktoś przybił go gwoździem. Poczułem jak twarz wykręca mi się w bezradnym, spazmatycznym grymasie, jak zaciskają bezwiednie oczy, jak gromadzi się ślina w kącikach ust. Krew uderzała wzburzonymi falami eksponując żyły, pięści zaciskały się ze złości. Kolejne próby wypowiedzenia pierwszego słowa stawały się co raz bardziej żałosne i stopniowo pochylały całą moją sylwetkę w kierunku ziemi...Widziałem współczucie, zażenowanie, zakłopotanie w oczach moich rozmówców. Porwałem swoje rzeczy przepełniony wstydem i bez chwili namysłu wybiegłem z sali, z trudem wstrzymując gniew i łzy, które później długo jeszcze nie pozwalały mi się uspokoić.

Pisze mi się o tym niełatwo. Nie lubię przyznawać się do momentów słabości, ale takowe miały miejsce częściej. Jąkanie męczyło mnie psychicznie. Nie było dnia, żebym nie zastanawiał się, dlaczego ktoś lub coś skutecznie pozbawia mnie kluczowego narzędzia komunikacji, płynnej mowy, będącej formą autoprezentacji, przejawem kompetencji, inteligencji, wrażliwości, wszystkiego. Czułem się oszukany i niedoceniany. Czasami myślałem sobie, że jestem "formą, ponad treść", że tak już po prostu jest, ale w głębi duszy wiedziałem przecież, że mam wiele do powiedzenia. Zacząłem stosować taktykę uników: kupowałem 3 bułki zamiast 4, korzystałem ze sklepów samoobsługowych, prosiłem Dziewczynę o zamówienie za mnie posiłku w restauracji, udawałem że zapominam jakiegoś słowa, albo że się zastanawiam. Dochodziło do paradoksalnych sytuacji, kiedy w trakcie wypowiedzi stosowałem wyrazy bliskoznaczne (czasami zupełnie bezsensowne), długie pauzy, pokrętną składnię. Wszystko to odbijało się na jakości tego, co mówię i jak mówię. Czułem, że się tym dyskredytuję, że te zabiegi pogłębiają moją logofobię i stopień jąkania. Chciałem coś z tym zrobić, przezwyciężyć, ale nie wiedziałem gdzie szukać pomocy.


Szansa

Szereg zbiegów okoliczności sprawił, że dowiedziałem się o terapii jąkania dr. Mieczysława Chęćka. Podchodziłem do tego z dużą rezerwą, pamiętając o wcześniejszej, nieudanej próbie wyleczenia się w prywatnym gabinecie, gdy jeszcze uczęszczałem do liceum. Już po pierwszym, krótkim spotkaniu w Łodzi, byłem pozytywnie zaskoczony. Spotkaliśmy się ponownie w kwietniu, w Wodzisławiu Śląskim na sesji diagnostyczno-terapeutycznej, w której uczestniczyli również moi rodzice i bliska mojemu sercu, znająca mnie jak nikt inny - Agata. Doktor Chęciek po badaniu szczegółowo i precyzyjnie opisał istotę mojego jąkania. Mój stan logofobii podchodził pod górną granicę. Było w tym coś niezwykłego, ponieważ do tej pory wydawało mi się, że nikt nie jest w stanie zrozumieć mojego jąkania: skąd się wzięło, jak przebiega, na czym polega. Niezwykle istotne w tym wszystkim okazało się uczestnictwo moich bliskich, którzy po raz pierwszy poznali całą prawdę o moim jąkaniu, o ciężarze który dźwigam każdego dnia, o codziennych problemach z nim związanych, o wstydzie, gniewie i żalu. Wszyscy dostaliśmy szczegółowe instrukcje, jak postępować, jak ćwiczyć i przygotowywać się do turnusu terapeutycznego, który miał pozwolić mi wyzbyć się jąkania. Kluczem do początkowego progresu miało być terapeutyczne (zwolnione) tempo mówienia i ruch upłynniając-rytmizujący. Te dwie techniki od razu pozwoliły mi w miarę płynnie mówić, co w momencie mnie uskrzydliło i dodało wiary w końcowy sukces. Nie ukrywam, że bardzo trudno było jednak przenieść zalecenia do normalnego życia i nie zawsze się to udawało. Zapominałem się, by znów sobie przypomnieć, rozpędzałem się, by móc zwolnić. Z perspektywy czasu myślę, że był to okres wzmożonego motywowania się i stopniowego dojrzewania do podjęcia ostatecznej decyzji, by poddać się całkowicie metodzie dr. Chęćka. Dzień przed wyjazdem na turnus, który był częścią Programu Intensywnej Terapii uświadomiłem sobie, że to moja ostatnia szansa na walkę z jąkaniem. Tak wiele jąkanie mi zabrało, tak wiele czasu straciłem, tak wiele marzeń zaprzepaściłem, tak wiele przemilczałem.. Czeka mnie jeszcze egzamin magisterski, poszukiwanie pracy, dorosłe życie i ta ciągła potrzeba poczucia spełnienia, póki jeszcze oddycham. Coś między realizmem i romantyzmem, tak nazwałbym moją silnie zakorzenioną motywację, która okazała się niezwykle istotna w trakcie trwania terapii.

Druga część historii: Czytaj


--------

Podziel się też swoją historią jąkania
Wyślij tekst poprzez formularz , lub anonimowo na naszą pocztę: demostenes.ubf.pl@o2.pl
Komentarze do artykułu: "Mowa jest srebrem, a milczenie złotem - historia Maćka (cz.1)"
TOMASZ U
avatar
Dodane dnia 19-03-2010 15:47 #1
brawo piekny i bardzo dobry artykuł czekam na 2 część
Parsi
avatar
Dodane dnia 19-03-2010 20:05 #2
Fajnie że coraz więcej osób pisze swoje historie, ja w każdej odnajduję cząstkę siebie. W początkowych fazach jąkania ból jest największy..
Cassie
avatar
Dodane dnia 20-03-2010 18:59 #3
ciekawy tekst napisany bardzo dobrym językiem!
życzę powodzenia w realizacji wyznaczonych celów
Masti
avatar
Dodane dnia 21-03-2010 20:17 #4
Dobry artykuł, powodzenia ;>
madziarka107
avatar
Dodane dnia 26-03-2010 19:37 #5
niesamowity artykuł. jakbym czytała o sobie. nie mam kontaktu z ludźmi jąkającymi się i wciąz ciężko mi uwierzyć że ktoś jeszcze może to wszystko czuć tak jak ja, przeżywać głupie wyjście do sklepu itp. naprawdę pomagacie tutaj choćby samą świadomością że nie jestem sama...
Izabela21
avatar
Dodane dnia 30-12-2010 09:03 #6
WIDZE TU CZASTKE SIEBIE
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Logowanie
> Nazwa Użytkownika

> Hasło

Zapamiętaj mnie
Zaloguj jako ukryty



Rejestracja
Zapomniane hasło?
Ostatnie Komentarze
slawek_w
dnia 24-10-2017 20:15
Po dłuższej przerwie zapraszam na kolejną wideokonferencję. Temat: co robimy aby ukrywać jąkanie. Pi...
Przejdź do komentarza
virino
dnia 02-10-2017 11:29
Przyznam, że z zaskoczeniem, skonstatowałam, że Demostenes był dla mnie bardzo inspirującym miejscem...
Przejdź do komentarza
Ralph
dnia 02-10-2017 08:18
Tylko nie wybieraj opcji "nigdy" ... czekamy na pozytywne wieści ;)
Przejdź do komentarza
slawek_w
dnia 24-07-2017 06:59
Unikanie wypowiadania się tematem najbliższego spotkania. Data: środa (26. lipca), godzina 20:00. ...
Przejdź do komentarza

> Więcej komentarzy <
Popularne artykuły w ostatnich 6 miesiącach
Katowice - otwarte forum dyskusyjne oraz wykład...
Terapia poznawczo-behawioralna od ASRC – ...
W oczekiwaniu na nową odsłonę strony...
Terapia poznawczo-behawioralna od ASRC – ...

Użytkowników Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 2,585
Najnowszy Użytkownik: Mateusz31
Ostatnio na stronie
podomka03:08:05
Mateusz3105:25:39
jimmy 1 dzień
HubertMU 2 dni
duszek97 3 dni
bonio12345 3 dni
rampage 4 dni
bigosik 4 dni
Open 5 dni
zumbi 5 dni
juliarozicka 5 dni
tirirum 5 dni
SCOOTER 5 dni
Oraz 2 ukrytych